Marynarz Charles Morlow obecnie na pływa po Tamizie na żaglowcu ,,Nelmie". Pewnego dnia podróż zostaje przerwana. Marynarze muszą czekać na odpływ. Aby czas się nie dłużył, główny bohater postanawia opowiedzieć im o wyprawie jaka odbył za młodu. Początkowo współtowarzysze traktują opowieść jako jedyny sposób na zabicie nudy, szybko jednak staje się ona dla nich pasjonującym wykładem, mówiącym o dojrzewaniu, nabieraniu doświadczeń i docieraniu do obranego celu.

Opowieść doświadczonego marynarza cofnęła słuchaczy kilkadziesiąt lat wstecz. Do czasów kiedy Charles był małym chłopcem i marzył o morskich podróżach. Najbardziej fascynowały go mapy, na których miejsca jeszcze niezbadane znaczono białymi plamami. Już jako kilkuletni chłopiec postanowił sobie, że jak tylko dorośnie, wyruszy do jednego z takich miejsc. To dzięki niemu miała zniknąć największa biała plama.

Niestety zanim Marlow podrósł na tyle, żeby móc zacząć realizować swoje marzenie, tajemnicze miejsce zostało opisane przez innego odkrywcę. Nazwano ten teren Afryką, ale nadal mało o nim wiedziano.

Odkrycie Afryki wcale nie zraziło Charlesa do wyprawy w te regiony, wprost przeciwnie. Teraz jeszcze bardziej chciał poznać ten tajemniczy i egzotyczny kontynent.

Młodzieńcze marzenie pomogła urzeczywistnić chłopcu jego krewna. Mieszkająca w Europie dama dowiedziała się, że firma handlująca z afrykańskimi koloniami potrzebuje marynarza. Młodzieniec znalazł w niej zatrudnienie i wypłynął do miejsca, które pragnął poznać.

Niestety już początkowe dni pobytu w Afryce przyniosły pierwsze rozczarowania. Po długiej podróży parowcami, dotarł do pierwszej europejskiej osady. Tu zorientował się jak bardzo jego wyobrażenia o sposobie kolonizowania Afryki różniły się od rzeczywistości. Podczas spaceru dotarł do miejsca, w którym biali w barbarzyński sposób postępowali z tubylcami. Czarnoskórych niewolników zmuszali do pracy ponad ludzkie siły. Popędzali ich batem, nie pozwalali na odpoczynek. Już na pierwszy rzut oka można było się zorientować, że koloniści nie dbają o odpowiednie wyżywienie dla pracujących. Wielu robotników było na skraju wyczerpania i tylko krok dzielił ich od śmierci. Zresztą Marlow dokonał przerażającego odkrycia. W pobliskich zaroślach złożono trupy przynajmniej kilku niewolników.

Na szczęście wioska nie była jeszcze ostatecznym celem podróży Charlesa. Osada, w której miał zamieszkać znajdowała się o pięć dni drogi od tego upiornego miejsca. Po krótkim odpoczynku, Marlow wyruszył w dalszą drogę.

Gdy wreszcie dotarł do ostatecznego celu swojej podróży, poznał dyrektora stacji. Od tej pory to ten człowiek decydował o rozkładzie zajęć nowo przybyłego pracownika.

Okazało się, że Marlow ma być dowódcą na parowcu kursującym między poszczególnymi osadami. Jednak najpierw należało zreperować statek. Sama naprawa okazała się skomplikowana czynnością. Zwłaszcza w miejscu, w którym brakowało odpowiednich narzędzi i elementów. Wiele miesięcy upłynęło zanim statek został zwodowany. Podczas nich Marlow poznał już miejscowe zwyczaje. Przyzwyczaił się do życia w tym dzikim kraju. Poznał wiele miejscowych zwyczajów i usłyszał niejedną historię. Najbardziej zainteresowała go jednak osoba niejakiego Kurtza. Był on niezwykle popularny wśród wszystkich kolonistów. Na każdym kroku chwalono jego umiejętności handlowe i niezwykłe wprost osiągnięcia w ilości dostarczanej kości słoniowej. Dla znacznej części pracowników osady był on wręcz bohaterem.

Charles chciał koniecznie poznać Kurtza. Miał nadzieje, że dane mu będzie porozmawiać z kimś, kto tak dobrze zna ten kraj i panujące tu reguły. Miał też nadzieję, że spotka człowieka zupełnie innego niż dyrektor stacji, którego przyłapał na matactwach.

Wkrótce nadarzyła się okazja, żeby Marlow mógł osobiście poznać sławnego Kurtza. Okazało się, że doskonały handlarz zapadł na ciężką chorobę. Należało go niezwłocznie odnaleźć i próbować wyleczyć. W tym celu postanowiono wysłać ekspedycję, której zadaniem miało być ratowanie Kurtza. Na poszukiwania wysłano parowiec, którym dowodził Marlow.

Podróż nie należała do łatwych. Nie była ani przyjemna, ani bezpieczna. Stary, tylko nieco podreperowany parowiec i dzicy tubylcy, stanowili zagrożenie dla załogi starającej się nieść pomoc choremu Kurtzowi.

Na szczęście cel został osiągnięty i odnaleziono sławnego handlowca. Niestety jego stan był bardzo zły. Prawie umierający Kurtz cały czas snuł plany co do możliwości zagospodarowania coraz większych terenów Afryki. Nie chciał się poddawać. Niestety choroba okazała się silniejsza. Kurtz zmarł na parowcu wiozącym go do stacji, w której mógłby uzyskać pomoc lekarza.

Umierając Kurtz powierzył dowódcy statku wszystkie dokumenty związane z jego dotychczasową pracą. Były wśród nich również prywatne listy do rodziny i narzeczonej wielkiego handlowca.

Marlow nie zachował tych dokumentów dla siebie. Rozdał je ludziom, którzy przychodzili do niego, aby dowiedzieć się czegoś więcej o życiu i pracy Kurtza. Jedynie listów napisanych do narzeczonej, Marlow nikomu nie oddał. Postanowił, że kiedyś sam odnajdzie damę i wręczy jej tę korespondencję.

Oczywiście jak zwykle swojego postanowienia dotrzymał, po jakimś czasie odwiedził byłą narzeczoną Kurtza i wręczył jej listy. Kobieta ogromnie wzruszona podziękowała marynarzowi i wyjawiła mu pewne sekrety związane z osobą Kurtza.

Na tym Charles Marlow skończył swoją opowieść. Zasłuchani marynarze ze zdziwieniem spostrzegli, że minęło wiele godzin i przegapili odpływ.