EdypMakbet to bohaterowie tragiczni, czyli znajdują się w sytuacji trudnej i skomplikowanej, dlatego też możemy ich porównywać. Obaj są władcami.

Edyp to król, który wie, czego pragnie jego lud. Martwi się on losem swoich poddanych, zdolny jest do empatii, czyli solidaryzowania się z nimi w bólu, do współodczuwania, czego dowodem są następujące słowa: "O biedne dzieci, ja wiem czego chcecie, wiem, że cierpicie, wszyscy...". Władca doświadcza straszliwej udręki. Sofokles w tragedii ukazuje cierpienia poddanych, którzy muszą zmagać się ze swymi problemami i bólem oraz wskazuje także na zwielokrotnioną udrękę Edypa, na którym spoczywa odpowiedzialność za całe państwo i wszystkie jego trudności. Sam król mówi o swojej ogromnej odpowiedzialności, która na nim ciąży: "…a cierpiący jeszcze mojemu nierówni bólowi, bo was jedynie własna wola wzrusza, a z całym miastem płacze moja dusza", "Mów tutaj, przecie mnie bolą ich troski".

W przeciwieństwie do Edypa, który czuje swoją powinność władcy względem swego ludu, Makbet jest zaślepiony korzyściami płynącymi z władzy, to egoista, który w centrum uwagi stawia własną osobę. Nie liczy się z innymi ludźmi. Dlatego też jest władcą który nie zasługuje na tron, nie ma on poparcia wśród sterroryzowanych poddanych. Król Szkocji nie cieszy się popularnością, ani zaufaniem Szkotów, wręcz przeciwnie, nie żywiono do niego zbytniego szacunku za jego bezwzględność i okrucieństwo, o czym informują nas słowa Makdufa: "Nie ma w zastępach piekieł szatana, zdolnego przewyższyć w złości Makbeta", a potem Malkolma: "To prawda, że on jest krwawy, gwałtowny, złośliwy, fałszywy, chytry, drapieżny, wszeteczny, pełen wszelkiego rodzaju ohydy, noszącej znaną nazwę...".Odcinający się od świata Makbet zatraca kontakt z własną żoną. Mimo że to ona go przywiodła do takiego stanu i położenia, to jednak była mu najbardziej przychylną osobą. Nic jednak dziwnego, że morderca wraz ze skrupułami wyzbywa się także wszelkiej wrażliwości i uczuć wyższych. Miłość i rodzina odchodzą dla niego w zapomnienie. Stał się on człowiekiem niezrównoważonym psychicznie, nie potrafi już podjąć żadnej składnej decyzji dotyczącej państwa, cały czas zastanawia się, kogo jeszcze należy zabić, by nie stracić władzy, był to zapewne nawyk z czasów przed panowaniem, ponieważ już wówczas Makbet ośmielał się mówić: "Książę Kumberland! Trzeba mi usunąć z drogi ten szkopuł, inaczej bym runąć musiał w pochodzie". Jego działania są nieprzemyślane i spontaniczne, podejmowane pod wpływem emocji.

Edyp wydaje się być przeciwieństwem okrutnego Makbeta. To pełen rozwagi i roztropny król, który dokładnie analizuje każdą z podjętych decyzji. Kiedy potrzebna jest jego rada i pomoc, zawsze czeka w gotowości, jak sam mawiał: "Nie trza mi było waszych skarg, upomnień, aby rozbudzić sumienia ospałość, bo jestem władca czujny i przytomny, co myśli długo nim działać rozpocznie".

Obaj monarchowie mają styczność z siłami ponadludzkimi, które są źródłem nietypowych proroctw. Zarówno Edyp, jak i Makbet nie pozostają obojętni wobec przepowiedni, które dotyczą ich losu. Król w tragedii Sofoklesa pokłada ufność w wyroczni delfickiej. Wierzy on w jej wiedzę na temat przyszłości i przeszłości, o czym informuje nas fragment: "Więc do pytyjskich wysłałem wyroczni Kreona szwagra, Monojkeusa syna, on się ma spytać boga Apollona, jakich potrzeba ofiar, jakich ślubów, aby ta ludność była ocalona...". Makbet z początku podchodzi sceptycznie do wróżb czarownic, dlatego zwraca się do nich z zapytaniem: "Ciemnie sybille, więcej mi powiedzcie. Przez śmierć Sinela jestem tanem Glamis, o tym wiem; ale skądże tanem Kawdor?", ale z czasem zaczyna coraz bardziej dopatrywać się w nich prawdy, co już ujawnia się w jego rozmowie z przyjacielem Bankiem: "Makbet: Masz być ojcem królów. Banko: A ty sam królem. Makbet: I tanem Kawdoru. Nie także brzmiało to cośmy słyszeli?". Makbet jednak wydaje się bardziej podatny na wyroki, choć nieporadnie interpretuje przepowiednie dotyczącą jego śmierci, to jednak pokornie godzi się na czekający go los: "Któż jest ten, co się nie zrodził z kobiety? Tego się tylko mam bać lub nikogo". Tymczasem Edyp, choć głęboko wierzy w przepowiednie, to jednak buntuje się przeciwko zasłyszanej od wieszczka Tyrezjasz prawdzie o swoim życiu: "Tyrezjasz: Doprawdy, a więc radzę ci najszczerzej, abyś w myśl twego wyroku i z niemi, i ze mną wszelkiej rozmowy unikał, bo wiem - ty jesteś zakała tej ziemi! Edyp: Ty mnie obrażasz, bezczelny człowieku gdzie chcesz przed karą uciec, co cię czeka?".

Makbet za wszelką cenę dąży do zatajenia prawdy o własnej haniebnej przeszłości, o zbrodni dokonanej na Dukanie, a później na wielu niewinnych osobach. Po zamordowaniu swego poprzednika oskarża strażników o zabójstwo: "Tu Dunkan leżący (...) A tu mordercy, naznaczeni barwą swego postępku, z świeżo zbroczonymi puginałami". Oczywiście to misterny plan małżeństwa Makbetów, który miał odsunąć od nich wszelkie podejrzenia. Po objęciu przez Makbeta tronu, zaczyna on obsesyjnie bać się wyjścia prawdy na jaw, dlatego dąży do zabicia wszystkich niewygodnych obywateli Szkocji, a nawet ich rodzin, czego przykładem są losy Makdufa.

W kwestii poszukiwania prawdy o sobie samym Edyp wykazuje się ogromną wytrwałością i uporem, ale zapewne dlatego, że jego straszna przeszłość i przyszłość nie są mu znane. Mimo to, pragnie on dowiedzieć się, dlaczego jego państwo tak cierpi: "O Tyrezjaszu, któremu są znane rzeczy, co w niebie, na ziemi się dzieją (...) Ty nam twej wieszczej sztuki nie poskąpisz i czytaj z lotu ptaków na niebiosach lub z innych znaków, a uratuj Teby i mnie, i siebie, i los nasz w twojej dłoni, nie możesz lepiej użyć swojej sztuki, jak swoich bliźnich od klęski zasłonić". Król, choć wie, że te wszystkie klęski to jego wina, to nie ucieka przed prawdą, ona bowiem jest dla niego najwyższą wartością. Edyp chce, by wieszcz ujawnił mu wszystko, by niczego nie taił. Tutaj widoczny jest olbrzymi tragizm tego bohatera. Tyrezjasz za wszelką cenę chce unikać rozmów z Edypem, ale król bardzo nalega. Dochodzi do kłótni, wreszcie wieszcz w gniewie wyjawia prawdę. Edyp wie, że coś jest nie tak, chce dociec prawdy, zaś Makbet znajduje się w odwrotnej sytuacji, zna doskonale swoje położenie, dlatego chce zataić prawdę za wszelką cenę. Dalej dopuszcza się zbrodni: "Jeśli to sztylet, co przed sobą widzę, z zwróconą ku mej dłoni rękojeścią, pójdź, niech cię ujmę!"

W rozmowie z Tyrezjaszem ujawnia się jeszcze jedna prawda, otóż Edyp bez wątpienia jest wspaniałym i rozumnym władcą, sprawiedliwym i mądrym, któremu królestwo wiele zawdzięcza. Jest on pewien swej nieskazitelności. Nie wątpi w swoje władcze umiejętności, sam podejmuje decyzje, choć liczy się ze zdaniem mędrców. Makbetem natomiast łatwo można manipulować, co ukazuje jego rozmowa z Lady Makbet jeszcze przed zabójstwem króla. Jego uległość i liczne wątpliwości, które nim szargają, powodują, że bardzo łatwo ulega on złu, poddaje się słowom swojej żony: "Chcąc świat oszukać, stosuj się do świata, ubierz w uprzejmość oko, dłoń i usta, wyglądaj jako kwiat niewinny, ale niechaj pod kwiatem tym wąż się ukrywa. Dołóżmy wszelkich starań, żeby tego, co tu ma przybyć, przyjąć jak najlepiej, myśl o tym tylko, memu zaś myśleniu pozostaw wielkie zadanie tej nocy, które jeśli się działać nie ustraszym, nada blask przyszłym dniom i nocom naszym". Edyp zrzucił winę na kogoś innego z powodu własnej niewiedzy: "A więc nie będę się dłużej hamować, co świta w myślach, wypowiedzieć lepiej, sądzę, żeś ty tę zbrodnię sam zgotował", natomiast Makbet bez żadnych skrupułów oskarża o własne przewinienia niewinne osoby.

Zrozpaczony Edyp, po usłyszeniu okrutnej prawdy o sobie samym, nie chce w nią uwierzyć, twierdzi, że to musi być jakiś podstęp: "Za tę obelgę wtóra karzę śmiercią", "Synu ciemności, twe groźby nie zdołają nam zaszkodzić, którzy patrzymy się w słońce". Król Edyp nie jest obłudnikiem i katem, ale ofiarą tragicznego losu. Zaś Makbet to bezwzględny złoczyńca, zdrajca i morderca bez duszy. Cały czas wszystkich okłamywał i ranił. Nie może on normalnie żyć, wyrzuty sumienia nie dają mu wytchnąć: "Wzdrygam się, kiedy pomyślę o tym com zrobił; widok tego byłby nad moje siły". Makbeta zaczęły nawiedzać obłąkańcze wizje, tuż po zamordowaniu Banka, na uczcie pojawia się widoczny tylko jemu duch przyjaciela, co bardzo wstrząsa przerażonym władcą: "Przecz z moich oczu! Zapadnij się w ziemię! Krew twoja zimna, kości twe bez szpiku, nie ma już siły widzenia w twych oczach, którymi błyszczysz".

Zarówno Edyp, jak i Makbet są naznaczeni piętnem dokonania okrutnych czynów. W świetle odwiecznych praw nie ma znaczenia czy haniebny czyn został popełniony z pełną świadomością, czy bez jej udziału. Sprawiedliwość jest jedna, a za grzechy należy ponieść karę. Obaj władcy na swój sposób próbują się bronić, Edyp nie może uwierzyć w to, co usłyszał, oskarża niewinne osoby o spisek: "Bogactwo, władza i sztuka, co sztukę prześciga w walce namiętnej o życie, wy, moce, ludzi zazdrosnych robicie, jeśli mnie z tronu, który z własnej woli dało mi miasto, stary druh, przyjaciel Kreon, jak dotąd wierny, pragnie strącić, ażebym królestwo utracił". Makbet zaś zdaje sobie sprawę, że wreszcie przyjdzie na niego czas, bo kara za grzechy jest nieunikniona: "Cześć ci królu! Bo teraz nim jesteś. Przywłaszczyciela głowa na tej włóczni i uciśniony kraj nasz znów jest wolnym".