Pełne brzmienie nazwiska filozofa brzmi Cicero Marcus Tullius (106 - 43 p.n.e.). Przyszedł na świat w mieście Rzym. Rodzina wyróżniała się, ponieważ ojciec należała do ekwitów, czyli społecznej elity. Ojciec Marka chciał, aby wszyscy jego synowie zajęli się polityką. Po to, żeby spełnić swoje marzenia, postanowił gruntownie wykształcić swoje dzieci tak, by w przyszłości z powodzeniem mogły wykonywać swoje obowiązki.

Szczególny nacisk w edukacji młodych Tulliuszów położono na retorykę (to sztuka mówienia tak, aby umieć udowodnić wszelkiego rodzaju racje - dziś mówimy w języku potocznym "chwyt retoryczny" , czyli taki zabieg w konstrukcji wypowiedzi, który pozwala nam osiągnąć cel, czyli przekonać do własnych poglądów przeciwnika, by ten poczuł się bezsilny i zmuszony do przyjęcia naszego stanowiska).

Nauczycielami młodego Cycerona (dopóki ten nie skończył 16 lat) byli świetnie znani greccy nauczyciele. Krąg znajomych ojca Cycerona był imponujący - byli to między innymi to Marek Antoniusz i Lucjusz Licyniusz Krassus retoryki. Młody Marek przeszedł wszelkie etapy socjalizacji w antycznym Rzymie - po zakończeniu edukacji szkolnej (kończyła się wraz z ukończeniem 16 roku życia) zaczął roczny okres przysposobienia do życia w społeczności publicznej. Był to niezbędny etap w drodze do wyrobienia sobie tak zwanych stosunków w świecie.

Kiedy zgodnie z prawem został mężczyzną, rozpoczął okres praktyki u prawnika Scewoli. W tym samym czasie zadzierzgnął przyjaźń z Tytusem Pomponiuszem, późniejszym Attyką.

W tym czasie nie przestawał jednak (pomimo ukończenia oficjalnej nauki w szkole) dokształcać się we własnym zakresie. Przede wszystkim regularnie odwiedzał Forum Romanum po to, żeby przysłuchiwać się mówcom i w ten sposób dowiadywać się wciąż czegoś nowego z zakresu retoryki. Nie zapominał wciąż o swoim głównym zadaniu życiowym, czyli zostać wybitnym politykiem, a to wiązało się z koniecznością opanowania w stopniu doskonałym sztuki retoryki właśnie. Wszyscy mówcy wiedzą, że niema lepszej szkoły niż praktyka. Na początku Cyceron nie mógł przemawiać, więc uczył się na cudzych błędach. Jednak w 89 p.n.e. musiał zająć się czymś znacznie innym, czyli służbą wojskową (Rzym był w trakcie kolejnych podbojów). Cyceron nie uchylał się przez wojskiem, chociaż wcale nie był przez nikogo zmuszany do jej odbycia. Był zorientowany na cel - kariera polityczna, a nie ma lepszej reklamy dla polityka jak prawidłowy stosunek do obowiązków wojskowych. Odbył służbę wojskową pod okiem Gnejusza Pompejusza, konsula tamtym roku. Wtedy tez zetknął się po raz pierwszy z synem swojego przełożonego, który później został Pompejuszem Wielkim.

Po powrocie z wojska Cyceron znowu wrócił do nauki retoryki, znowu zaczął regularnie odwiedzać Forum Romanum. A było czym się emocjonować, ponieważ mowy, jakim mógł się przysłuchiwać był naprawdę płomienne. Nauczycielem Cycerona został filozof związany z Akademią Platońską (właściwie był jej dyrektorem) Kwilon z Laryssy. Dla Cycerona było to dodatkowym wyzwaniem, ponieważ starał się za wszelką cenę być tak doskonałym we wszystkich dziedzinach życia, jak to tylko możliwe. Wśród myślicieli - jak to zwykle bywa - miał swoich faworytów jak i tych, do których nie pałał żadnymi dobrymi uczuciami. Do tej drugiej kategorii zaliczał z pewnością Epikura. Jeśli zaś mowa o nauczycielach Cycerona, to koniecznie trzeba zaznaczyć obecność w jego życiu Molona z Rodos, który był mistrzem retoryki. Tego typu wiedza (jak mówić tak, żeby móc zawsze wywołać odpowiednie wrażenie) dla przyszłego giganta polityki rzymskiej była absolutną podstawą. Towarzyszyli Cyceronowi w tych naukach Serwiusz Rufus - i co ważna - Juliusz Cezar. Cyceron był tytanem pracy. Właściwie nie robił nic poza pracą. Mając do wyboru pracę lub inne rozrywki wybierał rozrywkę w formie pracy. Mógł wiązać obie te sfery, ponieważ jego przyjaciółmi byli ludzie również zainteresowani tym samym, co on, więc każde spotkanie było pretekstem do utarczek słownych, ćwiczeń retorycznych na różnych poziomach.

W związku z tym, że los postawił na jego drodze Kwilona z Laryssy, studiował tę filozofię z ogromnym zacięciem, ponieważ chciał wykorzystać możliwość konsultacji z tak wybitnym znawcą przedmiotu na tyle, na ile to możliwe. Poza tym Cyceron starał się wykazać się również w dziedzinie poezji. Znane nam do dziś utwory Cycerona to "Halcyona", "Pontius Glaukus", "O Nilu" , "Thalia masta" (to wynik wiedzy zdobytej na zajęciach z poetyki). Znajomość greki zaowocował przekładem "Ekonomii" Ksenofonta - tego typu pracę Cyceron wykonywał jak ćwiczenia kształtujące styl wypowiedzi.

Gdy w Rzymie rządy objął dyktator Sulla (był to rok 82 p.n.e.) dla Cycerona rozpoczął się okres kariery adwokata. Jako pierwsza została opublikowana mowa obrończa Publiusza Kwinkcjusza. Za sprawą Cycerona Publiusz wygrał proces. Następnym sukcesem był proces niesłusznie oskarżonego o zamordowanie własnego ojca Ameryjczyka Sekstusa Roscjusza. Ta sprawa odbiła się gromkim echem po Rzymie; Cyceron znowu wygrał i nagle okazało się, że drzwi kariery mówcy sądowego stoją przed nim otworem.

Schyłek roku 79 p.n.e. to podróż do kolebki cywilizacji śródziemnomorskiej, czyli do Grecji i Azji. W zwiedzaniu Aten towarzyszył Cyceronowi Pomponiusz. Oprócz zwiedzania (tu zasłużyły na szczególną Delfy) zajęli się oczywiście rozwijaniem umiejętności retorycznych u miejscowych nauczycieli. Cyceron spędził Atenach dwa lata, a w trzecim powrócił do Rzymu i do dawnego zawodu mówcy sądowego. Pracował na tyle dobrze, że wybrano go na stanowisko kwestora w Lilybeum na Sycylii. Spędził tam rok pełen sukcesów zawodowych.

Po powrocie do Rzymu bronił między innymi Pompejusza, Skamandra, Werresa.

Styczeń 69 r. p.n.e. to rok kolejnego awansu zawodowego Cycerona. Kolejną funkcją, jak przypadła mu w udziale, było stanowisko edyla. W zakres jego obowiązków wchodziła opieka nad budynkami sakralnymi, publicznymi oraz - to szczególnie ważne - zajmował się kontrolą aprowizacji ludności oraz kwestiami związanymi z igrzyskami.

Co najdziwniejsze, Cyceronowi nowe obowiązki nie przeszkadzały w wykonywaniu zawodu głównego, czyli mówcy sądowego. Co jeszcze dziwniejsze, choć wcale nie musiał, to jednak bronił ludzi mało zamożnych, wręcz biednych, ale ewidentnie skrzywdzonych prze los.

Cyceron mimo skupienia na sprawach publicznych, nie zaniedbywał również sfery prywatnej. Jego pasją pozazawodową było dekoratorstwo - znajdował wielką radość w tym, że mógł projektować i pilnować wykonania planów dekoratorskich swoich domów (w związku z obowiązkami i przeprowadzkami miewał różne domy, ale każdy z nich traktował jak dom prawdziwy, nie uznawał prowizorycznych zabezpieczeń dachu nad głową, ale za każdym razem, gdy zaszła potrzeba zmiany domu, urządzał ten nowy tak, jakby miał w nim mieszkać do końca świata). Cyceron był też znany z wielkiej życzliwości i właściwie można było mieć pewność, że nigdy nie zawiedzie, jeśli tego wymaga od niego sytuacja.

Rok 67 p.n.e. to kolejny rok zmian w jego życiu. Tym razem stanowisko, które objął, było stanowiskiem pretora (pretor to inaczej urzędnik sędziowski). Po upływie 4 lat na tym stanowisku spełniło się marzenie jego życia - został konsulem. Cyceron stał się na prawdę znany dzięki sprawie Katyliny (Katylina był zubożałym arystokratą, zwolennikiem Sulli i namiestnikiem Afryki północnej; dopuścił się przestępstw gospodarczych a nawet zaplanował bunt oraz spalenie Rzymu - nie udało mu się wprowadzić swoich planów w życie). Tym razem Cyceron nie wystąpił w zwykłej dla siebie roli obrońcy, ale został oskarżycielem. To nie było łatwe przedsięwzięcie, ponieważ właściwie brakowało konkretnych dowodów przeciw Katylinie. Sprawa nie zakończyła się tak, jak powinna, ponieważ Katylina uciekł, ale za to udało się nie doprowadzić do buntu i masakry w mieście - spiskowcy zostali w odpowiednim czasie przechwyceni. Zanim Katylina zdecydował się na ucieczkę, postanowił zaplanować zamach na Cycerona. Cudem udało się go udaremnić, a sam Cyceron nie pozwolił się nastraszyć i wygłosił słynna płomienną rolę przeciw Katylinie właśnie. Spiskowcy, których udało się schwycić, zostali zlinczowani, a odpowiedzialność za lincz wziął na siebie Cyceron. Publika przyjęła to postępowanie z zachwytem, gorzej było z władzami,. ale nie na darmo Cyceron latami całymi szkolił warsztat retora, żeby teraz pozwolić sobie na oskarżenie o zbrodnię podczas gdy tylko bronił się przez zamachem. Cyceron własną sztuką oratorską uchronił się przed kłopotami a co więcej - zyskał sławę człowieka, który radzi sobie w trudnych sytuacjach.

Rok 62 p.n.e. to dla Cycerona rok, w którym zaczyna interesować się trochę innymi sprawami niż tylko sprawy państwowe, zajmuje się wówczas przede wszystkim pisaniem. Żeby swobodnie pozbierać myśli puszcza Rzym. Pisanie zaczyna w języku greckim - spisał w ten sposób historię swojego konsulatu (rzecz zatytułował "De consulatu suo") oraz - już po łacinie - 10 przemówień potrzebnych w pracy konsula.

Kiedy wrócił do miasta okazało się, że trafił w jeden z najbardziej gorących okresów w historii, czyli w sam środek triumwiratu. Postanowił zachować obojętność wobec tych zmian politycznych, choć Cezar, którego przecież pamiętał jeszcze z Akademii, nalegał na współpracę. Nie skusił się nawet na stanowiska legata i komisarza do spraw reformy rolnej. Chciał za wszelką cenę pozostać apolityczny.

Rok 59 p.n.e. przyniósł dla Cycerona śmiertelne zagrożenie. Tym, kto dybał na jego życie był Klodiusz. Ten człowiek wyciągnął sprawę linczu na spiskowcach i postanowił ukarać tego, komu bardziej imponuje bezprawie niż prawo. Sytuacja Cycerona niespodziewanie stałą się bardzo trudna, ponieważ w nikim nie mógł znaleźć oparcia. Klodiusz był trudnym przeciwnikiem, ponieważ był trybunem ludowym i to ona zaordynował wydanie ustawy na mocy której karą wygnania obarczało się każdego, kto dokonałby takiego aktu samowoli, jak Cyceron właśnie. Ta ustawa nie przewidywała możliwości odwołania się od wyroku, nawet wola ludu była w tym przypadku bez żadnego znaczenia. Cyceron nie znalazł nikogo, kto udzieliłby mu na tyle silnego poparcia, by nie musieć martwić się o bezpieczeństwo i dlatego wyjechał z Rzymu. Kiedy dotarł już do Wibony, został powiadomiony, że weszła w życie kolejna ustawa (znowu za sprawą Klodiusza), na mocy której nie miał prawa zbliżyć się na mniej nic 3 tysiące mil morskich od granic państwa Ta ustawa została nazwana "prawem Klodiusza w sprawie wygnania Cycerona". Jeśli Cyceron złamałby to prawo, musiałby zginąć, ponieważ taka byłą kara za jego złamanie wpisana w ów przepis, a jego cały majątek przeszedłby na rzecz Rzymu (wszelkie ślady po Cyceronie miały zostać uprzątnięte tak, jak się sprząta śmieci). Co gorsze, każdy, kto pomógłby Cyceronowi w ucieczce czy ugościłby go w swoim domu, również zostałby podany karze takiej, jaka groziła samemu Cyceronowi.

Na wygnaniu Cyceron poczuł się zupełnie sam, całkiem opuszczony, załamany. Jego życie, o którym do tej pory myślała w samych superlatywach, nagle wydało mi się pozbawione jakichkolwiek zalet, poczuł, że pobłądził i że najprawdopodobniej jest zgubiony. W tych ciężkich chwilach okazało się, że jest jednak ktoś, kto chce mu pomóc. Tym człowiekiem był jego następca na stanowisku konsula, Korneliusz Spinter. dzięki jego wspaniałej mowie na forum senatu zgromadzenie zadecydowało, że Cyceron jednak może wrócić do miasta.

Powrót Cycerona byłą naprawdę triumfalny - złocony rydwan, dziękczynne przemowy, atmosfera święta, prawie cudu. Okazało się, że senat wykazał tyle dobre woli, że przyznał mu pieniądze na odbudowanie zniszczonej przez przeciwników willi. Cyceron z zapałem zabrał się na wskrzeszanie dawnej urody willi. W październiku zapadła uchwała przydzielająca Cyceronowi pieniądze na odbudowę domu i will. Po tej historii do Cycerona dotarło, że apolityczność nie zawsze jest zaleta. Nauczony doświadczeniami stanowczo zaczął aprobować program triumwiratu. Przystał do obozu dynastów, ale nie czuł się dobrze w nowej skórze, ponieważ wraz z nią spadły na niego obowiązki bronienia ludzi, którymi szczerze gardził.

W tym okresie postanowił znowu opuścić na jakiś czas Rzym, żeby znowu zabrać się za pracę nad literaturą. Gdy wrócił, czekał na niego Pizon z oskarżeniem o to, że nie atakuje ludzi na swoim poziomie ani silniejszych, ale wyłącznie słabszych. Nie wpłynęło to zbyt dobrze na samopoczucie ani ogólną kondycję Cycerona. 55 rok p. n. e. nie był rokiem częstych występów retorycznych.

Zdecydowanie więcej czasu poświęcał na pisanie. Poemat "O mówcy" jest do dziś klasycznym przykładem literatury pięknej i dydaktycznej zarazem. W ten sposób wykorzystał wiedze, jaka nabył w Akademii Platońskiej na temat dialogów sokratejskich i wszelkich innych. Wyjaśnił w nim, jakie przygotowanie powinien mieć za sobą mówca, jeśli naprawdę chce odnieść sukces. Wskazywał na konieczność wszechstronnego wykształcenia, ponieważ tylko rozległa wiedza dale szanse na to, by swobodnie poruszać się wśród odniesień niezbędnych podczas przekonywania adwersarzy. Najsłynniejszym cytatem z tego dzieła jest ten oto: "nie wymowa powstała z teorii retorycznej, lecz teoria retoryczna z wymowy", co znaczy mniej więcej tyle, że nie tylko trzeba poznać zestaw chwytów retorycznych, ale jeszcze trzeba mieć coś do powiedzenia. A nie można powiedzieć czegokolwiek, jeśli nasza wiedza jest bardziej niż znikoma. Technika jest ważna, ale jest przecież tylko dodatkiem do poruszanego tematu.

Rok 54 p.n.e. był rokiem pojednań - udało się w końcu Cyceronowi doprowadzić do zgody pomiędzy nim a Krassusem, Cezarem i Pompejuszem, którzy jakoś nie mogli mu wybaczyć braku poparcia na początku rządów triumwiratu. Cyceron był w tak dobrym nastroju, że zdecydował się stworzyć utwór poetycki na cześć Cezara podbijającego Brytanię.

Rok 51 p.n.e. to dla Cycerona rok kolejnych zmian - został namiestnikiem Cilicji. Zanim jednak opuścił Rzym zdążył skończyć książkę "O rzeczypospolitej" (prace nad nią trwały trzy lata i wyjątkowo go męczyły). To polityczne i światopoglądowe opus magnum Cycerona składające się z trzech rozmów. Cyceron przedstawił następujące poglądy na najlepszy ustrój - jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest ustrój mieszany, czyli taki, w którym znajdą się i elementy demokracji jak i dyktatury. Poza tym nie omieszkał wyrazić swojej aprobaty dla arystokracji, która, jego zdaniem, jest nośnikiem tego, co w kulturze każdego czasu najlepsze. Najważniejszym zagadnieniem, które Cyceron porusza w tym dziele, jest sprawiedliwość w państwie. Ten dialog toczą ze sobą Filus i Leliusz. Filius wygłasza stanowisko Karneadesa, czyli takie, w myśl którego ludzie sami nie wiedzą, co jest dobre a co złe i dlatego trzeba narzucić im obowiązujące wszystkich zasady. Gwarancją ich przestrzegania będzie strach, ponieważ to on najlepiej kieruje ludźmi. Lelisz (za jego postacią kryje się nie tylko stoicyzm, ale przede wszystkim sam Cyceron) mówi, że ludzie mają w sobie głos, który wyraźnie mówi im, co jest dobre a co złe i wystarczy tylko tego głosu słuchać, żeby nie pobłądzić. Poczucie sprawiedliwości jest ludziom wrodzone i nie trzeba ludziom niczego narzucać. Tu pojawia się przenikające cały świat stoickie "pneuma". To Leliusz podzielił wojny na:

- sprawiedliwe (czyli obronne)

- niesprawiedliwe (czyli napaści).

W "O rzeczypospolitej" Cyceron za wszelką cenę próbuje wykazać, jak mylą się epikurejczycy, którzy radzą życie w ukryciu; jego zdaniem stoicyzm jest znacznie lepszym sposobem życia, ponieważ on propaguje "aktywną cnotę". Cyceron chwali przede wszystkim życie obywatelskie, które ogarnia nie tylko życie właśnie, ale i zakreśla krąg, solidny nad całością życia politycznego. Cyceron w tym dziele pokazuje, jak wiele czytał, do jak wielu klasycznych w jego czasach dzieł się odnosi - jest to przede wszystkim twórczość Arystotelesa, który zdecydowanie popierał ustrój mieszany a Platon z kolei głosił teorię cyklicznego powrotu ustrojów; wrodzona sprawiedliwość (pojęcie) przejął od stoików.

Dla Cycerona urząd namiestnika Cilijcji był jednak rodzajem wygnania i nie czuł się w tym miejscu szczęśliwy. Zrobił wszystko, co mógł, żeby możliwie skrócić ten pobyt - przede wszystkim zajął się pracą i był tak wydajny, ze nawet przez tak krotki okres zaprowadził ład w prowincji.

Rzym był nadal niepokojony przez rozgrywki polityczne. Cyceron nie miał żadnych zapóźnień informacyjnych, a to za sprawą listów od bliskich sobie osób, które pozostały w Rzymie. Kiedy skończyła się roczna kadencja namiestnika Cilicji, przekazał stanowisko w ręce Gajusza Celiusza Kaldusa i wrócił do wiecznego miasta, ponieważ wiadomości nie napawały optymizmem - Cyceron bał się zwycięstwa Cezara (słynne słowa: "jeśli wojna wybuchnie, wiem że lepiej z jednym (Pompejuszem) zginąć, niż z drugim (Cezarem) żyć"), ale i nie chciał wojny- miał nadzieję, że uda się jeszcze coś zrobić, żeby jej zapobiec. Kiedy pojawił się na miejscu, okazało się, że jest już za późno. Pompejusz zebrał swoich ludzi, Cezar swoich i - rozpoczęła się wojna domowa.

Kiedy wojna weszła w pierwszą fazę 949 r. p. n. e.), właściwe wszystko było już wiadomo. Pompejusz nie dał rady zebrać swoich wojsk na czas, Cezar był szybszy i bez wyrządzania komukolwiek krzywdy (ani jedna kropla krwi) zajął większość państwa. Widząc, co się dzieje, Pompejusz wyjechał do Kapui i to był początek jego końca. Zaledwie dwa miesiące zabrało Cezarowi opanowanie całego państwa. Kiedy już to osiągnął, postanowił zacząć dokładać do listy swoich podbojów inne terytoria. Pompejusz zginął (mówi się od podstępie) w walkach pod Farsalos. Dzień śmierci Pompejusza nie należał do najszczęśliwszych dni Cycerona - zwycięski Cezar z pewnością nie przywita go z serdecznym wyrazem twarzy. Po śmierci Pompejusza Cyceron wycofał się z walk. Wyjechał (w towarzystwie brata) do Patraj, potem do Brundisium. Jego los należał do niepewnych, ponieważ istniało realne zagrożenie, że jako zwolennik poległego Pompejusza nie ma prawa zostać w granicach państwa.

W tym czasie Cezar został na mocy uchwały senatu zaczął pełnić funkcję dyktatora. jedną z pierwszych decyzji, jaką podjął, było mianowanie Marka Antoniusza na zwierzchnika Italii a ten z kolei błyskawicznie wydał ustawę, na mocy której Cyceron miał wystąpić z obozu pompejańczyków. Cyceron znalazł się w sytuacji nie do pozazdroszczenia - jego sprzymierzeńcy okazali się bardziej groźni niż jego wrogowie. Podjął więc decyzję o przejście na stronę Cezara. Oficjalnie przysiągł mu posłuszeństwo i oddanie. Nie była to łatwa decyzja, ale Cyceron nie widział innego wyjścia niż to właśnie.

Kłopoty Cycerona przybrały tez charakter osobisty - małżeństwo (żona Terencja przez 32 lata stałą przy nim murem) zaczęło się chwiać, ponieważ w miarę upływu lat żonie zaczął przeszkadzać jego niefrasobliwy stosunek do pieniędzy oraz innych dóbr osobistych, zaczęły ją męczyć ciągłe przenosiny z miejsca na miejsce, a oprócz tego nie mogła znieść porażki męża (Terencja miała wygórowane ambicje), jaką była rezygnacja z dotychczas wyznawanych ideałów (przejście na stronę Cezara). Spędził w Brudisium rok, po którym Rzym powitał go jak ozdrowieńca. Odnowił stare znajomości z członkami rozwiązanego obozu zwolenników Pompejusza (Lucjusz Rufus, Warron, Marek Brutus).

Gdy jego sytuacja polityczna ustabilizowała na tyle, aby mógł skoncentrować się na pracy, wrócił do pisania. Tym razem na warsztat powędrowała historia rzymskiej wymowy. Nadal swojemu dziełu formę dialogu, któremu nadał tytuł "Brutus", jako, że Marek Brutus był jego najlepszym przyjacielem. Cyceron tak dobrze szła praca pisarska, że zaraz po "Brutusie" napisał "O wartościach stoickich", "Pochwałę Katona" i "Oratora". W "Oratorze" zwrócił uwagę na to, że prawdziwym mówcą jest ten, kto nie jest nie jest niewolnikiem jednego stylu i potrafi zmieniać je w zależności od potrzeb (style, o których pisał to: wysoki, niski, średni).

Kiedy tak rozsmakował się w filozofowaniu, prawie całkiem zrezygnował z uczestnictwa w życiu publicznym. Ten okres jest jednocześnie czasem wielkiego osobistego cierpienia, ponieważ umarła jego córka. Próbował przepracować swój ból w jedyny znany sobie sposób, czyli ująć go za sprawą rozumu. Zajął się tą gałęzią filozofii, która odpowiadała na pytania, jak ulżyć cierpieniu po stracie kogoś bliskiego. Wynikiem tych poszukiwań jest dzieło "Pocieszenie dla samego siebie". Nie umiał już swobodnie wrócić do życia towarzyskiego. Stał się samotnikiem. Jego jedynymi towarzyszami były książki. Z tego okresu pochodzą: "Akademiki", "O końcu", "Pocieszenie", "Hortenzjusz", "Rozprawy akademickie". Równolegle do tego ostatniego finiszował z pracami nad pięcioma tomami "Problemów najwyższego dobra i zła". Po nich rozpoczął "Rozprawy tuskulańskie", w którym dawał szereg rad dotyczących sposobów obrony przed nieszczęściami wszelkiego rodzaju. W 44 roku p.n.e. Cyceron napisał "Traktat o wróżbiarstwie", "O naturze bogów", przełożył "Timajosa" Platona oraz Katona Starszego "O starości".

Ten rok był czasem niespokojnym, ponieważ właśnie wtedy Brutus skrytobójczo zabił Cezara. Po tym wydarzeniu pojawiła się nowa siła polityczna (na jej czele stał Amocjusz), która próbowała uzurpowała sobie prawa do spadku dziedzictwa po Cezarze. Rozgorzała walka pomiędzy nim a Markiem Antoniuszem, ale szybko na prawdziwego przeciwnika Antoniusza wyrósł Oktawian August, synowiec Cezara. Rozpoczęła się kolejna wojna domowa.

Antoniusz nie zyskał sympatii Cycerona. Podczas słynnego posiedzenia senatu (2 września 44 roku p.n.e.) na Cyceron rozpoczął kampanię przeciwko niemu a używał broni, którą posługiwał się najlepiej, czyli sztuki retorycznej. W sumie w 14 wygłoszonych przez siebie filipkach skrytykował absolutnie wszystko, co reprezentował sobą Antoniusz. Tym samym piętnował przemoc, skrytobójstwo i bezprawie, którym posiłkował się nowy pretendent do władzy w Rzymie. Cyceronowi nie podobało się również prowadzenie się nowego dyktatora - Antoniusz był znany ze swojej słabości do alkoholu i wszystkich uciech biesiadnych. Cyceron, zwolennik stoicyzmu, nie mógł zaakceptować takiego człowieka na czele państwa.

W kolejnych filipkach Cyceron przybierał coraz ostrzejszy ton i zdecydowanie wyraźniej dawał do zrozumienia ludowi rzymskiemu i tym, jak niewłaściwą osobą na tym stanowisku jest Marek Antoniusz.

Dyktator nie czekał długo, żeby okazać swój stosunek do takich wystąpień. Postąpił tak, jak przystało na szubrawca. Za jego sprawą Cyceron został rozsiekany we własnym domu, w Formianum. Był to rok 43 p.n.e.

Na koniec chciałabym omówić jeden utwór Marcusa Tulliusa Cicero "O prawach"

Ten dialog toczy swoją akcję w Arpinum , małym mieście rzymskim. Czas akcji to rok 52 p. n. e. Osoby dialogu to sam Cyceron, Kwintus (brat Cycerona) i Attyk, ich przyjaciel. Attyk i Kwintus zajmują się polemizowaniem z Cyceronem, który próbuje przeforsować swojej poglądy. Rozmowy toczą się w lesie, oraz na wysepce, żeby w czwartej księdze przenieść akcję do domu Cycerona a w piątej znowu przenieść się nad rzekę Liris.

Podstawowym problem poruszanym przez bohaterów dialogu jest prawda i sposoby dochodzenia do niej.

Wydaje mi się, że lektura tego dzieła jest podstawową lekturą każdego wykształconego i myślącego człowieka współczesnego.