PRZEDSTAW PROBLEM LUDZKIEGO CIERPIENIA W LITERATURZE ANTYCZNEJ

    Antyk to epoka, która obejmuje ponad 4000 lat od końca IV tysiąclecia p.n.e. do V wieku n.e. Epoka ta obejmuje zarówno czasy najstarszych cywilizacji (egipskiej, greckiej, rzymskiej, babilońskiej, arabskiej, mezopotamskiej i innych, jak też czasy chrześcijaństwa, trwające od I do V wieku n.e).

    W antyku opisywano wiele cierpień ludzkich. Część opisuje cierpienie ludzi kochających kogoś im bliskiego, którzy mieli przez to same problemy (np. Antygona, miłość do brata, sprzeciw woli władcy), z kolei inne dzieła nawiązują do cierpień ludzi od samego początku ich istnienia (np. mit o Prometeuszu, gdzie ludzie byli niezdarni, bez umiejętności).

Ogólnie to raczej każdy człowiek dąży do poznania szczęścia, ale nie każdy wie, że jego warunkiem jest poznanie cierpienia. Dlatego ludziom ciężko jest zaakceptować to uczucie. Człowiek ciągle stara się unikać bólu, ale nie może uświadomić sobie, że od niego się nie da uciec.

  Helena, bohaterka „Odprawy posłów greckich” Jana Kochanowskiego stwierdziła, że podczas życia spotyka nas znacznie więcej bólu niż radości. Moim zdaniem to trafne słowa, ponieważ od początku istnienia ludzkości aż do czasów dzisiejszych prześladują człowieka różne tragedie. Cierpienie w literaturze opisywane jest od bardzo dawna. Według mnie cierpienia w Antyku się od siebie sporo różniły, np. Hioba od Jezusa, Maryi czy Antygony. Dlatego problem ludzkiego cierpienia chciałbym rozpatrzyć pod tym względem.

  Na początku posłużę się przykładem o Niobe, która doznała cierpienia po stracie najbliższych ludzi. Chełpiła się bardzo licznym potomstwem lecz swoim egoizmem dokonała bluźnierstwa. Za to wszystkie jej dzieci zostały zabite, a Zeus, który chciał jej pomóc w rozpaczy zamienił ją w skałę, ale ona nadal płakała i z jej łez powstał strumień.

Ogromne cierpienie odczuwał także Priam, który po stracie swojego syna, Hektora, prosił Achillesa o oddanie zwłok swojego potomka, wspominając o Niobe:

„Teraz przyjmij posiłek, uśmierz serca mękę.I Niobe ściągnęła do pokarmu rękę,Chociaż dwunastu dzieci żałowała straty.”

  Moim drugim przykładem jest Edyp, który cierpiał po „stracie” bliskich osób. Został porzucony przez prawowitych rodziców, ponieważ usłyszeli od wyroczni, że zabije ojca - Lajosa i poślubi matkę - Jokastę. Przygarnął i wychował go Polybos, myśląc że to jego ojciec. Jednak, gdy usłyszał od wyroczni, że poślubi matkę, będzie miał z nią dzieci oraz zabije ojca, postanowił ciec przed straszliwym losem z Koryntu i nigdy nie wracać. Po drodze wdał się w bójkę ze starcem, którego zabił, nie wiedząc, że jest on jego prawdziwym ojcem. W ten sposób wypełniła się pierwsza część przepowiedni. Przed bramami Teb natknął się na dręczącego miasto i porywającego ludzi potwora - Sfinksa. Udało mu się rozwiązać zagadkę Sfinksa. W nagrodę dostał rękę Jokasty - jego prawdziwej matki, tym samym stając się królem. Miał z nią czworo dzieci: Polinejkesa, Eteoklesa, Antygonę i Ismenę. Jako król, Edyp rządził dobrze, jednak Teby zaczęły nękać prawdziwe nieszczęścia. W międzyczasie zmarł władca Koryntu - przybrany ojciec Edypa. Do Teb przybył posłaniec z wieścią o jego śmierci oraz informacją, że Edyp ma zostać jego następcą. W rozmowie z posłańcem, Edyp dowiedział się o swojej prawdziwej przeszłości, wtedy Król Edyp rozpacza słowami, mówiąc: 

„Życie mam, skąd nie przystoi, i żyłem,

Z kim nie przystało - a swoich zabiłem.”

Ogarnięty szałem oślepił się i udał na wygnanie, gdzie towarzyszyła mu Antygona. Ostatecznie Edyp doznał oczyszczenia w Kolonos, gdzie zmarł. 

  Kolejną cierpiącą osobą rozpaczającą po stracie syna jest Maryja, która musiała patrzeć na to, jak jej Syn się męczy i umiera na krzyżu za ludzkie grzechy, a sama nic nie mogła zrobić by temu zaradzić. Niczym sobie nie zasłużyła na to, żeby oglądać śmierć swojego Syna. Zarówno Maryja jak i Priam cierpieli bez powodu, ponieważ nie zrobili nic złego, zaś Niobe została ukarana za bluźnierstwo. Uważam, że była to zbyt wysoka kara jak na ten czyn.

  Następnym człowiekiem, którego spotkało cierpienie jest Hiob. Był on bogaty, szczęśliwy, ale przede wszystkim bogobojny. Jednak traci wszystko na co pracował przez całe życie, dzieci, majątek oraz zdrowie. Wziął to do siebie z cierpliwością, ponieważ tłumaczył żonie, że muszą przyjmować od Boga nieszczęścia tak jak wcześniej przyjmowali dobroć, słowami:

„Mówisz jak kobieta szalona.

Dobro przyjęliśmy z ręki Boga.

Czemu zła przyjąć nie możemy?”

Hiob, mimo że doznał wiele cierpienia, nadal ufał Bogu, lecz nie wiedział, dlaczego Pan ukarał akurat jego, człowieka, który jest dobry. Zdał sobie sprawę, że nie może pojąć tej Bożej decyzji, więc przyjmował plany Boga z pokorą. Hiob nie zawiódł Boga, więc Pan przywraca mu zdrowie, majątek i rodzinę.

  Natomiast inny wymiar ma cierpienie dla dobra ludzkości, czyli takie, jakiego doznawali Jezus i Prometeusz. Jezus umarł na krzyżu, żeby zbawić wszystkich ludzi, Prometeusz, zaś wykradł bogom greckim ogień i wręczył go ludziom i za to został uwięziony w górach Kaukazu do ściany, gdzie sęp pożerał mu wątrobę, która za każdym razem odrastała. Jak widać, obaj postanowili poświęcić swoje szczęście dla dobra ludzi.

  Zaś z innego powodu rozpaczała Antygona, której brat był zdrajcą. Król zabronił wyprawić mu pogrzeb oraz kazał wystawić jego zwłoki sępom na pożarcie, miało być to przestrogą dla innych. Antygona jednak kazała potajemnie pochować brata. Nie dość, że cierpiała z powodu straty bliskiej osoby, ale także nie mogła go godnie pochować. Jednak sprzeciwiła się ona woli władcy i musiała zostać ukarana.

    Mimo, że antyk kojarzy się nam z ucztami, zabawami czy igrzyskami, to cierpienie było ogromne, a przykłady takich tragedii można by długo wymieniać. Ciężko mi jest stwierdzić kto doznał gorszego cierpienia, ponieważ nie doświadczyłem nigdy żadnego z wymienionych.