Apollo i Marsjasz:

Apollo - najpiękniejszy z bogów, wiecznie młody, był opiekunem artystów, sam świetnie grał na cytrze. Pewnego razu wziął udział w zawodach z Marsjaszem, który z kolei był mistrzem gry na flecie. Sędziami w tym konkursie byli pasterze pilnujący swych stad na górze Nysa. Grający jako pierwszy Marsjasz wspaniale odzwierciedlił w swej grze muzykę tworzoną przez przyrodę. Apollo był w stanie jednak swą grą poruszyć słuchaczy, uderzyć w ich emocje, dlatego przyznano mu zwycięstwo. Po ogłoszeniu werdyktu Apollo przywiązał Marsjasza do drzewa i obdarł go ze skóry. Po śmierci Marsjasza zapłakali wszyscy bogowie i boginki leśne a z ich łez powstała rzeka nazwana imieniem Marsjasza.

Zawodom przyglądał się król Midas, który głosował jako jedyny za zwycięstwem Marsjasza. Zeus ukarał go za to przyprawiając mu ośle uszy mające symbolizować jego brak słuchu muzycznego. Midas tak bardzo się wstydził oślich uszu, że ukrywał je pod ciągle noszoną czapką. Jego sekret znał jedynie fryzjer, któremu jednak Midas zakazał zdradzenia tajemnicy pod karą śmierci. Fryzjerowi bardzo ciążyła tajemnica, więc nad brzegiem morza wykopał dziurę i krzyknął w nią, że król Midas ma ośle uszy. Szybko na tym miejscu wyrosła trzcina, która poruszana wiatrem niosła szept o królewskiej tajemnicy, która rychło stała się powszechnie znana.

Pan:

Pan należał do świty Dionizosa. Był niezwykle brzydki, miał nogi i rogi kozła, długą brodę i cały był pokryty sierścią. Prawdopodobnie jego ojcem był Hermes, który zabrał Pana na Olimp, gdzie był zabawką dla bogów. Nie podobało mu się tam jednak i wrócił na ziemskie pastwiska i do lasów, gdzie szybko dorastał. Zakochał się w córce wodnego boga Syrinks, którą prosił o rękę. Ta by uwolnić się od natrętnego adoratora została przez bogów zamieniona w trzcinę. To uświadomiło Panowi jego brzydotę i siedząc pośród trzciny gorzko nad tym ubolewał. Uciął wtedy z trzciny parę łodyg i zrobi l fujarkę, na której wygrywał smutne melodie.

Druga wybranka Pana nimfa Pitys została strącona ze skał przez konkurenta w zabiegach o jej względy boga wiatru północnego Boreasza. Z ciała Pitys wyrosła sosna, a Pan postanowił wtedy dołączyć do orszaku Dionizosa, z którym udał się w długą wędrówkę. Wrócił w końcu w swoje góry a po całym dniu i łowach grał słodkie melodie na fujarce, do których tańczyły leśne boginki i nimfy. Szanowali go pasterze, którzy zaopatrywali go w miód i mleko, ale i bardzo się go bali. Nie śmieli przerywać snu i odpoczynku Pana w godzinach południowych, bowiem zbudzony był niesamowicie zły i siał paniczny strach. Miał Pan pomóc Ateńczykom w odniesieniu zwycięstwa pod Maratonem.

Atena i Arachne:

Atena bogini mądrości była córką Zeusa. Pośród bogiń była mistrzynią w hafcie i wyszywaniu. Na ziemi weszła pewnego razu w rywalizację z księżniczką Arachne. Księżniczka wyhaftowała przepiękne sceny na tkaninie, a gdy je zobaczyła Atena ze złości potargała materiał. Zrozpaczona księżniczka popełniła samobójstwo. Gdy Atena dowiedziała się o tym przywróciła Arachne życie i zamieniła ją jednocześnie w pająka, który tka swoją pajęczynę jak Arachne płótno.

Filomela i Tereus:

Tereus był królem Tracji, który w zamian za zbrojną pomoc Ateńczyków dostał za żonę córkę króla Pandiona Prokne. Po powrocie do Tracji wiedli oni szczęśliwe życie doczekawszy się syna Itysa. Prokne z czasem zaczęła tęsknić za swą siostrą Filomelą. Tereus postanowił pojechać po Filomelę, ale w trakcie podróży zakochał się w siostrze swej żony. Ta oburzona tym faktem zapowiedziała, że po dotarciu do Tracji opowie o wszystkim siostrze. Tereus obciął jej język i zostawił gdzieś w lesie a żonie powiedział, że Filomela nie żyje. Tymczasem Filomela żyjąc sama w lesie utkała i wyhaftowała swą historię, następnie posłała dzieło siostrze. Ta szybko zorientowała się w losie Filomeli, udała się do lasu i uwolniła siostrę, a ze złości zabiła własne dziecko. Ugotowała je następnie i podała Tereusowi na kolację, a gdy ten zapytał o Irysa powiedziała mu, że ma go w ustach. Bogowie zamienili króla Tracji w dudka, jego żonę w jaskółkę a Filomelę w słowika.

Syzyf:

Syzyf był królem Koryntu, który założył to miasto-port i przyczynił się do jego rozkwitu i bogactwa. Jednocześnie był ulubieńcem bogów, zapraszanym na uczty na świętą górę Olimp. Dzięki boskiemu nektarowi i ambrozji zachowywał żywotność, siłę i młody wygląd. Lubił jednak plotki i zawsze opowiadał jakieś historie z Olimpu. Pewnego razu opowiedział jednak rzecz bardzo dla Zeusa poufną. Zeus tak się zirytował, że postanowił ukarać Syzyfa śmiercią wysyłając mu boga śmierci Tanatosa, którego jednak Syzyf schwytał i uwięził. Spowodowała to, że ludzie przestali umierać. Dopiero Ares uwolnił Tanatosa, by wszystko powróciło do normy. Jako pierwszego śmierć dopadła Syzyfa, ten jednak sprytnie nakazał żonie nie grzebać swego ciała. Błąkał się nad wodami Styksu jęcząc i narzekając, ponieważ bez pochówku ciała dusza nie mogła dostać się do krainy umarłych. W końcu Pluton zezwolił Syzyfowi na powrót na ziemię, by zrobił porządek ze sprawą swego pogrzebu i wydał odpowiednie dyspozycje żonie. Po powrocie do świata żywych Syzyf nie miła zamiaru wracać do Hadesu, żył długo i zachowywał się bardzo dyskretnie i ostrożnie, by bogowie sobie o nim nie przypomnieli. W końcu jednak przypomniano sobie o sprytnym Syzyfie a Tantos zabrał jego dusze do Hadesu. Tam musiał ponieść karę za swe postępowanie i kpienie z bogów, kazano mu wciąż wtaczać pod górę ogromny i ciężki kamień, który tuż przed osiągnięciem szczytu staczał się w dół i Syzyf musiał podejmować swój wysiłek od nowa. Stąd wzięło się określenie "syzyfowe prace" na działania powtarzalne a nie kończące się osiągnięciem celu czy sukcesu.

Selene i Endymion:

Selene była boginią księżyca a Endymion najpiękniejszym pasterzem, którego Zeus chcąc uchronić przez zeszpeceniem starczymi zmarszczkami obdarował wieczną młodością i nieprzespanym snem z powodu, którego śpi on całymi dniami w grocie góry Latmos. Pewnej nocy zobaczyć go tam miała Selene, która zakochała się w pięknym pasterzu i zawsze przemierzając w nocy niebo zatrzymywała się nad grotą latmijską, podobno nawet rankiem schodzi z nieba i głaszcze pięknego pasterza, jednak nawet zaklęcia bogini księżyca nie są w stanie go wyrwać z wiecznego snu.