Los człowieka, według starożytnych Greków zależał wyłącznie od przeznaczania, któremu musieli podlegać także bogowie olimpijscy. Wierzyli w istnienie trzech Mojr, zwanych inaczej Parkami, o imionach Kloto, Lachezis i Atropos. Kiedy człowiek przychodził na świat decydowały o jego przyszłych losach. Przędły nić żywota ludzkiego i przecinały ją według własnego uznania, w wybranym przez siebie momencie Atropos zabierała człowiekowi życie. Nad losem człowieka czuwała bogini Nemezis, nie pozwalała, aby jego udziałem przypadło więcej szczęścia, niż jest to mu pisane. Czuwała nad tym, aby na winowajcę spadła zawsze kara za jego czyny. Prędzej czy później musiała ona dosięgnąć każdego.

Los był zapisany już przed narodzinami i człowiek, pomimo wielkich starań nie był w stanie go uniknąć. Sofokles opisał w swojej trylogii losy tebańskiego rodu Labdakidów, nad którym zaciążyło nieodmienne fatum. Od Lajosa, ojca Edypa wyszło pokolenie najbardziej nieszczęśliwych władców. Wyrocznia powiedziała mu, że zostanie zabity przez własnego syna, który później poślubi żonę Lajosa, a swoją matkę Jokastę. Dlatego kiedy małżonkom narodził się syn postanowiono dać go pasterzom, aby zostawili go gdzieś w górach. Sądzili, że w ten sposób odwrócą od siebie słowa wyroczni.

Chłopca, któremu małżonkowie kazali przekłuć pięty, znaleźli w górach wypasający tam owce pasterze i postanowili zanieść go królowej, która nie miała dzieci, a była bardzo dobrą kobietą.

Była ona żoną władcy Koryntu, z radością przyjęła dziecko, które nazwano Edypem, co oznaczało „człowiek o spuchniętych stopach”. Mimo dobrych warunków, które zapewniał mu pobyt na dworze korynckim, Edyp nie był szczęśliwy. Postanowił udać się do wyroczni, gdzie miał nadzieję dowiedzieć się prawdy o swoim losie. Wyrocznia powiedziała mu, że zabije swojego ojca i poślubi matkę.

Przestraszony tymi słowami Edyp postanowił nie wracać do ojczyzny i rodziców, za których uważał królowa i króla Koryntu. Chciał zamieszkać gdzieś z dala od nich, aby ta straszna przepowiednia nigdy się nie spełniła. Zrozpaczony Edyp wędrował po Grecji, szukał dla siebie jakiegoś miejsca, pewnego razu w dał się w spór z podróżującym dworem jakiegoś władcy, w złości za znieważenie go zabił wszystkich, łącznie z władcą. Na jego drodze były Teby, które były terroryzowane przez strasznego potwora, Sfinksa. Nagrodą za pokonanie go miała być ręka owdowiałej królowej Jokasty, a tym samym władza w Tebach.

Edyp, który był nieświadomy, ze władcą, którego zabił był władca Teb, Lajos, jego prawdziwy ojciec, pokonał Sfinksa, ożenił się z Jokastą, a tym samym wypełnił drugą część przepowiedni. Z małżeństwa Edypa i Jokasty narodziła się czwórka dzieci : Antygona, Ismena, Eteokles i Polinejkes. Przez kilka lat jego panowanie było szczęśliwe, jednak kara za ojcobójstwo i kazirodztwo była nieunikniona. Teby zaczęły nawiedzać plagi, a nieświadomy niczego Edyp zastanawia się co może być ich przyczyną. Nie chce dłużej przyglądać się cierpieniom niewinnych ludzi, dlatego postanawia wysłać swego szwagra Kreona do Delf, aby wyrocznia wyjawiła mu przyczynę klęsk. Tragiczne jest to, że Edyp nie domyśla się zupełnie, że to on jest winien wszelkich plag, które spadły na Teby. Kiedy Kreon mówi, że Apollo chce, aby ukarano zabójcę Lajosa, dawnego władcy Teb, Edyp nie domyśla się, że władcą, którego zabił niegdyś był ten, za którego życie pomsty domaga się Apollo (Febus). Sofokles pokazuje, jak bardzo los kpi sobie z Edypa, który nie łączy swojej niegdysiejszej zbrodni z karami, które spływają na całą ziemię tebańską. Jego losy są tragiczne, nie może wygrać z siłami wyższymi, dal których jego życie jest zabawką. W końcu Edyp prosi wieszcza Terezjasza, aby odkrył kto jest zbrodniarzem. Upiera się, choć Terezjasz mówi mu, że wiedza taka „szkodę niesie wiedzącym” i dlatego nie chce jej wyjawić. Władca Teb, ciągłe nie rozumie, ze to on jest zbrodniarzem i w swojej naiwności podejrzewa, że to Terezjasz jest zabójca i dlatego nie chce powiedzieć prawdy. Urażony wieszcz mówi Edypowi w końcu całą prawdę, w którą ten nie chce wierzyć. Pojawia się posłaniec, który mówi, że to on niegdyś znalazł Edypa z przebitymi nogami i zaniósł królowej Koryntu. Wyjawia Edypowi, że nie jest jej prawdziwym synem.

Edyp chce wiedzieć czyim jest synem, i dlatego chce rozmawiać z mężczyzną, który niegdyś miał zostawić go w górach. Jokasta prosi, by zatrzymał się w tym dążeniu do prawdy, gdyż nie przyniesie ona niczego dobrego, mimo to Edyp jest wytrwały w swoim postanowieniu. Kiedy jest już pewien, że jego ojcem był Lajos, a matką jego obecna żona, Jokasta, mówi, że nie chce już oglądać tego świata, nie zazna już szczęścia, cierpi nie z własnej winy. Jest zrozpaczony, gdyż mimo tego, ze za wszelką cenę chciał uniknąć przeznaczenia, to jego los i tak się wypełnił.

Jokasta popełnia samobójstwo, a Edyp wybija sobie oczy, a potem opuszcza Teby, aby poszukać miejsca, w którym zakończy swój okrutny los. Przedtem pokazuje, ze jest sprawiedliwy i mimo ogromnego cierpienia i wstydu chce, aby Tebańczycy ujrzeli winowajcę wszystkich plag w jego osobie.

Jego potomstwo spotkał podobnie okrutny los. Po Edypie w Tebach mieli panować na przemian jego dwaj synowie Polinik i Eteokles. Pierwszy zasiadł na tronie starszy syn, Eteokles i po roku nie chciał zgodnie z umową oddać władzy bratu, wtedy ten najechał z wojskami swego teścia, króla Argos. Teby. W czasie walk zginęli obaj bracia. Ich wuj, Kreon, który objął władzę wyprawił uroczysty pogrzeb Eteoklesowi, a ciało Polinika kazał wydać na pożarcie padlinożercom.

Prawo boskie, które nakazuje chować wszystkich umarłych, pozostawiając sądy nad nimi bogom. Drugie jest prawo ludzkie, które nakazuje karać zdrajców. Prawo boskie jest nadrzędne dla Antygony, która sprzeciwia się prawu ludzkiemu, za którym stoi Kreon.

Antygona wbrew zakazom chowa zwłoki swego brata, woli umrzeć niż sprzeniewierzyć się prawom boskim i zostać niewierną siostrą. Kreon musi ją ukarać, sprawiedliwość społeczna wymaga, aby traktował wszystkich obywateli w ten sam sposób, bez względu, na więzy rodzinne. Kreon jest władcą absolutnym, nie chce pozwolić, aby dziewczyna sprzeciwiała się jego zakazom. Zamurowuje ją w lochu, w którym dumna Antygona popełnia samobójstwo.

Antygonę kocha syn Kreona Hajmon, dlatego gdy dowiaduje się o śmierci ukochanej popełnia samobójstwo. Ta śmierć prowadzi z kolei do samobójstwa żony Kreona Eurydyki. Kreon zostaje sam, całkowicie upokorzony, zbyt późno zrozumiał, że władza ludzka jest niczym w porównaniu do władzy boskiej.

Bohaterowie Sofoklesa wzbudzają litość, gdyż bez względu na to, jakiego wyboru dokonają jest on zły i prowadzi do katastrofy. Nie mogą zaznać w swoim życiu szczęścia. Ponadto ich wybory ściągają nieszczęście nie tylko na nich, lecz także na bliskie im osoby. Los jest dla nich okrutny, Antygona pomimo moralnego heroizmu musi zginąć. Podobnie jest z jej ojcem, który chciał uniknąć swego losu i prowadzić uczciwe życie, jednak bogowie nie pozwolili mu na szczęście.

Ich postacie uświadamiają nam, jak kruche jest życie ludzkie, jak niewiele trzeba, aby je stracić. Sofokles udowadnia, że nie można uciec od swego, pomimo to nie można pozwolić sobie na relatywizm moralny i należy pozostać do końca wiernym swoim ideałom.