Ciężko stwierdzić czy Edyp tak naprawdę był odpowiedzialny za swoją dolę, czy raczej nie. Muszę jednak obrać w tej kwestii jakieś stanowisko, dlatego na podstawie lektury mam odwagę stwierdzić, że nie.

Najważniejszym argumentem dowodzącym tego jest to, iż Król chce być odbierany jako wybawiciel skrzywdzonych, ale nie zna przyszłości, pragnie ukarać mordercę Lajosa i wyswobodzić swój naród z nieszczęść nad nim ciążących.

Trzeba też zwrócić uwagę na to, iż Władca posyła Kreona do Delf bez świadomości następstw, chce odkryć prawdę oraz wspomóc ludzi.

Nie można również zapominać o tym, że Edyp, przywołując Tyrezjasza, nie pojmuje zagadkowych słów wróżbity, dlatego posądza go o niecne zamiary w stosunku do państwa. Głównym jego zamiarem jest dotarcie do prawdy, lecz o jej okropieństwie i konsekwencjach nic nie wie.

Niezwykle istotny jest fakt, iż ciekawość i determinacja, jaka sterowała Edypem skłaniając go do przekonywania Tyrezjasza, aby odkrył przed nim prawdę, na pewno nie była wynikiem jego dumy. Nieopanowanie można usprawiedliwić kłopotami jego narodu, za który bierze odpowiedzialność. Jeśli władca Teb miałby świadomość, iż mężczyzna na drodze okaże się Lajosem, z pewnością nie zamordowałby go i nie ściągnąłby na siebie oraz najbliższych wszystkich tych nieszczęść.

Chcę także podkreślić fakt, że Edyp, po poznaniu prawdy, niezwykle się zmartwił. Zaczął traktować Jakostę nie jak żonę, ale jak matkę.

Według mnie, Edyp nie jest odpowiedzialny za los, który go spotkał. Potrafił przecież być wspaniałym ojcem dla własnych dzieci oraz oddanym małżonkiem Jakosty. Był także sprawiedliwym i dobrym Królem. Z pewnością nie pragnął śmierci własnego ojca, ani sprawienia bólu Jakoście. Jednak żaden człowiek nie wymknie się przeznaczeniu. Moim zdaniem, jeśli Edyp miał świadomość tego, że Jokasta to jego matka, z pewnością nie zostałby jej mężem. Swoją władzę sprawował dobrze, nie chciał, aby naród cierpiał. Był bardzo nieszczęśliwy z powodu zaistniałych wydarzeń. Dobrowolnie się ukarał, postanawiając opuścić miasto i pozbawiając się oczu.

Podsumowując przytoczone argumenty, ponownie zaznaczam, iż nie z woli Edypa tak się wszystko potoczyło. Kończąc, powracam do pytania zawartego w temacie pracy i nadal uważam, że Edyp nie był winien temu, co go spotkało.