Decyzje jałtańskie mówiły o rekonstrukcji Rządu Tymczasowego poprzez dodanie do niego ministrów pochodzących ze środowisk emigracyjnych. ZSRR początkowo nie chciał się zgodzić na udział w rządzie Mikołajczyka, dopiero gdy ten zapewnił o trwałości sojuszu z Rosją i trwałości układu stworzonego w Jałcie Stalin zgodził się na takie rozwiązanie. 16 czerwca Mikołajczyk wyruszył do Moskwy, razem z nim polecieli Jan Stańczyk, Jan Dobrohojowski, i Stefania Libemanowa jako tłumaczka. Z polski przylecieli Hanryk Kołodziejski, Adam Krzyżanowski, Stanisław Kutrzeba i Zygmunt Żuławski, potem dotarł jeszcze Władysław Kiernik. Przybyła także cała „góra” związana z komunistami oraz koncesjonowanymi stronnictwami. W tym samym czasie miał miejsce proces szesnastu przywódców Polski Podziemnej z szefem AK Leopoldem „Niedźwiadkiem” Okulickim na czele, widać zatem było demonstrację tego kto ma władzę w Polsce (wyrok jaki zapadł 21 czerwca, dal wielu skazanych oznaczał, że już nigdy nie wrócą do Polski żywi). Rozmowy konsultacyjne przebiegały w bardzo trudnej atmosferze. Mikołajczyk chciał współpracy, komuniści oczekiwali kapitulacji. Ostatecznie utworzono rząd, z premierem Osóbką –Morawskim oraz Gomułka i Mikołajczykiem jako wicepremierami. Emigracyjne środowiska otrzymały kilka małoznaczących resortów, do tego wyłączono spod władzy Mikołajczyka połowę kraju poprzez utworzenie ministerstwa Ziem Odzyskanych. Państwa zachodnie uznały TRJN i tym samym cofnęły uznanie rządowi londyńskiemu Tomasza Arciszewskiego. Podjęto tez odbudowanie przedwojennych stronnictw, niezależnych od komunistów, jednak ani PPS WRN, ani Stronnictwo Pracy, ani Stronnictwo Demokratyczne nie uzyskały przychylnej odpowiedzi rządu i zostały rozbite w zasadzie już w chwili ich utworzenia. Równie trudna sytuacja była w SL, która z wielkim trudne usiłowało się odizolować od koncesjonowanej SL, w końcu zdecydowano się wrócić do historycznej nazwy Polskiego Stronnictwa Ludowego.

W Jałcie zdecydowano również, że zostaną przeprowadzone wolne i równe wybory parlamentarne. Jednak komuniści mieli świadomość, ze ich pozycja w kraju jest zbyt słaba i wybory w 1945-46 roku skazują ich na porażkę, dlatego zaproponowano Mikołajczykowi zorganizowanie referendum, które pokazałoby prawdziwa siłę stronnictw, jednocześnie usiłowano wciągnąć Mikołajczyka w idee Bloku Stronnictw Demokratycznych, złożonych z wszystkich partii (oczywiście pod kontrolą komunistów). Zdecydowano się na 3 pytania:

  1. Czy jesteś za zniesieniem Senatu
  2. Czy chcesz utrwalenia w przyszłej konstytucji ustroju gospodarczego zaprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienie podstawowych gałęzi gospodarki krajowej, z zachowaniem ustawowych uprawnień inicjatywy prywatnej
  3. Czy chcesz utrwalenia zachodnich granic państwa na Odrze i Nysie Łużyckiej

Pierwsze pytanie wywodziło się z tradycji i dążeń lewicy i centrum do zlikwidowania Senatu, w ich mniemaniu izby niepotrzebnej. Drugie pytanie dotyczyło efektu reformy uchwalonej 3 stycznia 1946 roku w sprawie nacjonalizacji przemysłu i reformy rolnej. Trzecie pytanie było związane z nowymi granicami Polski.

Pytania wyraźnie były wymierzone w PSL, które zawsze było przeciwne senatowi, dążyło do reformy, jak i nie mogło się sprzeciwić przyjęciu Ziem Odzyskanych, co oznaczało, że PSL musi glosować tak samo, jak Blok. Inne stronnictwa niepodległościowe jak na przykład WiN, radziły glosować przeciwko wszystkim trzem pytaniom. Ostatecznie zdecydowano, żeby odróżnić się od Blok, że PSL będzie nawoływać do głosowania przeciw pierwszemu pytaniu o Senat. Wydawało się, że referendum zakończy się miażdżącym zwycięstwem PSL, bowiem zarówno sytuacja gospodarcza, jak i opresyjne działania władzy komunistycznej (utworzona 16 listopada 1945 roku Komisja Specjalna d Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym) spowodowały ogromne niezadowolenie społeczne, które objawiało się strajkami oraz demonstracjami (na przykład 3 maja 1945 roku w Krakowie). Poza tym więzienia oraz obozy pracy zaludniały się coraz to nowymi aresztowanymi. Bowiem nowa władza budowała system prawny według zasady „dajcie nam człowieka a my znajdziemy na niego paragraf”, poza tym zaczęto stosować sowiecką zasadę, że przyznanie się do winy jest koroną dowodów, zatem rozwijał się system tortur. Od stania w zimnej wodzie, siedzenia na odwróconym taborecie, utrzymywania więźnia wiele godzin a nawet dni bez snu, czy w końcu pozorowane egzekucje. Najczęściej ludzie, którzy opuszczali więzienia byli tylko cieniami tych, którzy zostali aresztowani, do tego ludzie ci nie mogli znaleźć pracy i bardzo często zdarzało się że byli aresztowani po raz drugi. Co ciekawe tak opresyjny system dotykał tylko więźniów politycznych, bowiem zwykli kryminaliści mieli znacznie lepsze warunki w więzieniach. Podobne metody stosowano w walce politycznej. Wachlarz był bardzo szeroki: atakowano samych członków PSL, ich biura domu, czy w końcu wsie, które popierały ludowców. Próbowano także rozłupać samo PSL, poprzez pozyskanie członków „drugiego garnituru”, jednak utworzenie PSL „Wyzwolenie” okazało się pomyłką, bowiem jej członkowie ani nie zdobyli większej ilości członków, ani poparcia na wsi.

W takim klimacie 30 czerwca odbyło się referendum, w Krakowie ogłoszono prawdziwe wyniki referendum. Na pierwsze pytanie tak odpowiedziało zaledwie 16% ludzi na drugie 33%, na trzecie zaś 69 %. Takie wyniki były ciosem dla Bloku (Kraków „ukarano” potem budową Nowej Huty, która zniszczyła ekologicznie miasto) dopiero po około dwóch tygodniach ogłoszono sfałszowane wyniki referendum. Ostatecznie na pierwsze pytanie powiedziało tak: 68,2%, na drugie 77,3 na trzecie 91,4%. Jednak były to wyniki nie mające związku z rzeczywistością według szacunków w referendum tak na pierwsze pytanie powiedziało 30,5% na drugie 44,5%

na trzecie 68,3%.

PSL świadome swej siły wynikającej z ilości odpowiedzi tak na pierwsze pytanie, jednak PPR cieszył się z innego powodu, że udało mu się tak szybko zorganizować aparat zdolny do dokonania ogromnego fałszerstwa wyników, co dobrze rokowało przed zbliżającymi się wyborami. Jednak na nieszczęście PSL straciło sojusznika, rozpadło się bowiem Stronnictwo Pracy, które w całości przejęli komuniści, zaś PPS nie było skłonne do współpracy z PSL, bowiem 28 listopada podpisano umowę między PPS, a PPR, która zapowiadało choć w tylko w zamierzeniach zjednoczenie obu stronnictw. PSL zdecydowało się na pójście do wyborów samo, więc znalazło się pod bardzo silny ostrzałem krytyki i nie tylko. Rozpoczęły się aresztowania wśród kandydatów oraz kierownictwa PSL, przeprowadzono rewizję w lokalu NKW PSL, aresztowano dziennikarzy gazet PSL. W końcu tuż przed wyborami w więzieniu siedziało 147 kandydatów PSL z list okręgowych, 15 z listy państwowej, aresztowano 2 tysiące działaczy i ponad 5 tys. mężów zaufania. W 20% okręgów zastosowano unieważnienie list PSL. W takiej atmosferze odbyły się wybory wydawało się, że nie będzie potrzebne fałszowanie wyników, jednak jak podają badacze na 100 okręgów ( z 6 tysięcy) 63% głosów padło na PSL, zaś 28 % na Blok. Według oficjalnych wyników Blok zdobył 80,1% głosów, a PSL 10,3%. Czyli PSL wprowadził do sejmu jedynie 28 posłów. Dla wielu stało się jasne, że oznacza to koniec marzeń o wolnej i demokratycznej Polsce.