Pod pojęciem rewolucji przemysłowej rozumiemy całokształt przemian ekonomicznych, technicznych i społecznych, które związane są z powstawaniem ogromnego przemysłu fabrycznego oraz nowoczesnej przemysłowej cywilizacji.

Techniczny przewrót polegał na tym, że zastąpiono pracę ręczną maszynami, prymitywną technologię technologią nowoczesną, produkcją jednostkowych wyrobów produkcją masową. Natomiast przewrót ekonomiczny to były zmiany w obrębie organizacji produkcji, zmiany w charakterze przedsiębiorstw, zasadach kalkulacji danej produkcji. Zaś na przemiany w strukturze społecznej przede wszystkim złożył się upadek znaczenia rzemieślników, również chłopów oraz wielkich ziemskich właścicieli podczas gdy wzrastało znaczenia nowej i coraz liczniejszej klasy robotników a także burżuazji przemysłowej, równocześnie następowało skoncentrowanie ludności w obrębie dużych miastach. Ów najistotniejszy w nowożytnych dziejach przewrót miał miejsce w różnym czasie a także w różnym stopniu w poszczególnych krajach, a niestety na ogromnych obszarach świata jeszcze nawet do dziś dnia nie nastąpił.

W Anglii na przełomie XVI oraz XVII wieku dokonała się rewolucja przed przemysłowa, która rozpoczęła epokę przemysłu. Wynalazek nowego źródła cieplnej energii czyli węgla doprowadziło wówczas do wyjątkowo intensywnego rozwoju dziedziny górnictwa węglowego. Rozbudowano w Anglii system dróg oraz kanałów w celu usprawnienia transportu. Wkrótce Anglia była krajem najlepiej rozwiniętym na świecie, zaś jej osiągnięcia przemysłowe bardzo szybko wykorzystywane były w Holandii, Francji, Włoszech, jak również w późniejszym okresie także w Europie Środkowej.

Z końcem XVII wieku na terenie Wielkiej Brytanii rozpoczęły się przeobrażenia, w wyniku których gospodarka kraju, dotychczas zdominowana przez rolnictwo oparte na stosunkach feudalnych, przeszła zupełną transformację. Brytyjczycy zostali pionierami tej rewolucji przemysłowej, jaka ogarnąć miała cały świat.

Rozkwit kapitalizmu tak w Anglii jak też w innych państwach, takich jak: Holandia, Francja, Niemcy czy Szwajcaria w przeciągu XVI wieku, a szczególnie w XVII oraz XVIII wieku doprowadził do stworzenia nowoczesnego handlu i przemysłu. Założenie jakiejś manufaktury kosztowało niewiele, tak samo jak i jej przeprowadzenie, szczególnie, kiedy się wykorzystywało przymusową pracę mieszkańców przytułków, rekrutów, więźniów czy, jak to było we wschodniej Europie, chłopów pańszczyźnianych. Zastosowanie maszyn natomiast wymagało naprawę potężnych nakładów finansowych, których nie dało się uniknąć. Kapitalista zmierzał do wyprodukowania przy pomocy bardzo kosztownych maszyn wielkiej ilości wyrobów. Wprowadzone maszyny narzucały wówczas produkcję na dużą skalę, kapitalistę przy tym o wiele mniej interesowała przypadająca na daną jednostkę stopa zysku, zaś bardziej masa tego zysku wzrastająca na skutek powiększania się rozmiarów produkcji oraz przyśpieszania obrotu kapitałów. Jego dewizą było: wielkie nakłady, bardzo szybkie obroty, ogromne zyski ale nie od pojedynczej sztuki, tylko od bardzo dużej masy produktów.

W jaki sposób się to jednak dzieje, iż wydatki na budynki i maszyny przynoszą zysk? Było to możliwe bowiem zmienił się wówczas charakter pracy. Razem z przemysłowym kapitałem pojawiła się też praca najemna będąca nieodłącznym jego drugim obliczem. Samodzielny rzemieślnik, który pracuje przy pomocy własnych narzędzi dostawał zapłatę za produkt gotowy, który samodzielnie sprzedawał. A teraz narzędzia oraz maszyny znalazły się w posiadaniu kapitalistów, zostały skoncentrowane w licznych fabrykach, zaś podział pracy podczas maszynowej produkcji doprowadził do takiego stanu, że żaden człowiek nie mógł powiedzieć: "ja to zrobiłem, to mój produkt." Poszczególny robotnik wykonywał tylko pewną cząstkową czynność, każdy wyrób stał się wytworem pracy ogromnej liczby ludzi. Najemny robotnik nie oddawał już produktu gotowego z własnej pracy, oddawał jedynie siłę roboczą do dyspozycji konkretnego kapitalisty, którą z kolei ten rozporządzał zgodnie ze swoim uznaniem, według wymogów technologii produkcji oraz podziału pracy.

Zastosowanie maszyn na stałe pozbawiło robotnika własności wykorzystywanych środków produkcji. Wobec tego kapitalista, " dostarczając" robotnikowi jakieś narzędzia pracy, czerpał zyski będące nieopłaconą pracą tegoż robotnika.

Maszyny stały się dla kapitalistów cenniejsze i droższe niż robotnicy. Chcąc je maksymalnie wykorzystać, coraz bardziej wydłużał dzień roboczy oraz narzucał robotnikom bardzo szybkie tempo pracy. Dzień roboczy w pierwszej połowie wieku XIX, który liczył nawet 16 godzin wcale nie był czymś rzadkim; w przeważającej większości wypadków taki dzień wynosił 12-14 godzin.

Jednak długi dzień pracy robotnika jeszcze nie był najgorszym złem. Od wieków ludzie przywykli ciężko pracować. Rzemieślnicy a także chałupnicy (czyli wytwórcy wyrobów albo półfabrykatów wykonywanych na rachunek czy zlecenie oraz z surowców danego nakładcy - zleceniodawcy, we własnym mieszkaniu) spędzali podczas pracy nawet całe dnie, zaś chłopi pracowali niejednokrotnie w nocy.

Najgorszym dla robotników stało się to, iż musieli podporządkować się surowej fabrycznej dyscyplinie. Początkowo przedsiębiorca nie miał zbyt łatwego zadania, chcąc zorganizować pracę zbiorową nowych, jeszcze niepewnie funkcjonujących maszyn. Goniąc za zyskiem za każdą cenę dążył do wykorzystania ich jak najintensywniej. Jednak wówczas maszyny jeszcze były słabej jakości, wykonywane z podrzędnego materiału, często się psuły, zaś robotnicy nie potrafili obchodzić się z nimi.

Dlatego kapitalista więcej dbał o maszyny aniżeli o ludzi. Największą jego troską stało się to, żeby maszyny się nie psuły, aby jak najsprawniej funkcjonowały oraz bez przerw. Wszelkie koszty tych zupełnie naturalnych trudności fabrycznej pracy przerzucał, wobec tego na robotników, poprzez ustanawianie drakońskich regulaminów pracy. Te regulaminy fabryczne zapewnić miały bezwzględną dyscyplinę oraz szybkie tempo pracy poprzez dziesiątki szczegółowych nakazów a także zakazów. Miały one podporządkować wszelkie czynności robotnika, czas przez niego spędzony w fabryce, drobiazgowym przepisom. Natomiast w razie omijania tychże przepisów groziły robotnikom wysokie kary, często potrącone z wypłaty a także kary cielesne. Dla przykładu w angielskich przędzalniach w Manchesterze ustalono kary nawet za podejście do okna, również za napicie się wody albo mycie się podczas pracy, za niepotrzebne odzywanie się albo gwizdanie w pracy itp. Należy dodać, iż w przędzalniach bawełny w powietrzu unosi się dławiący w gardle pył bawełny oraz, że w takich warunkach oddychanie świeżym powietrzem lub napicie się czegoś po prostu staje się naturalną koniecznością ludzkiego organizmu.

Ta nieludzka i surowa fabryczna dyscyplina była właśnie dla robotników szczególnie uciążliwa. Rozpoczynać oraz przerywać pracę w określonej godzinie, dokładnie się dostosowywać do narzuconego tempa maszyny, wszystkie czynności wykonywać na komendę, wykonywać pracę pod bacznymi oczami nadzorcy, na każdym kroku naginać się do okrutnych i rygorystycznych przepisów, których niejednokrotnie nawet trudno spamiętać- wszystko to wydawało się całkowicie nie do zniesienia przez rzemieślnika czy chałupnika, którzy przywykli do samodzielności oraz swobody podczas wykonywanej pracy.

Wobec tego rekrutacja pracowników do szybko rosnących fabryk, podobnie jak i do licznych kopalń, wcale nie była łatwa. W fabryce do pracy szli tylko ci, którzy po prostu musiał, i w ostateczności. Natomiast rzemieślnicy oraz chałupnicy kurczowo trwali przy własnych warsztatach, chociaż ich postępująca ruina była coraz bardziej powszechna i widoczna. Gdyby nie fakt jednoczesnych przeobrażeń w rolnictwie, usuwania chłopów z uprawianej przez nich ziemi a także zniszczenie drobnej chłopskiej własności, co spowodowało wyparcie mas ludzi z rolniczej pracy, nieprędko znaleźliby się ochotnicy do pracy w fabrykach. Każdy rzemieślnik próbował do ostatka beznadziejnej konkurencji z maszynową produkcją, liczył bowiem na nadejście wreszcie lepszych czasów. A kiedy tracił już grunt pod swymi nogami, raczej wolał posyłać swoje dzieci do fabryki.

W zatrudnianiu małych dzieci fabrykanci właśnie znajdowali rozwiązanie owej trudnej oraz kłopotliwej dla nich sprawy. Produkcja mechaniczna stwarzała wiele prac prostych, łatwych i niewymagających jakiejś większej siły; do tego dochodziła też duża ilość pomocniczych robót przy pakowaniu, ładowaniu, podawaniu, sprzątaniu. Dzieci były raczej uległe, dlatego łatwiej je można było przymusić do posłuszeństwa oraz podporządkowania się fabrycznej dyscyplinie, do której ludzie dorośli nie umieli się niejednokrotnie nagiąć. Dlatego też zatrudnianie dzieci tak w fabrykach jak i kopalniach było zjawiskiem powszechnym. Dzieci dostarczały sierocińce, przytułki parafialne a także nie mogące utrzymywać się rodziny gospodarstwa chłopskie oraz rzemieślnicze.

Praca wśród dzieci mających po 5-12 lat wcale nie była odosobnionym ani też wyjątkowym zjawiskiem. Poszczególni fabrykanci przyjmowali do pracy dziesiątki i setki dzieci.

Nie trudno jednak sobie wyobrazić, jak wpływały na zdrowie a także na rozwój umysłowy i fizyczny dzieci takie stosunki. Również odnosi to się zresztą i do robotników dorosłych, którym praca 12- czy 14- godzinna nie pozostawiała wolnego czasu ani też sił na jakiekolwiek osobiste życie.

Otrzymywane głodowe płace zapewnić mogły robotnikom jedynie najbardziej nędzne utrzymanie.

Do tych nieludzkich warunków w pracy dołączała się nędza i beznadziejność prywatnego życia mas robotniczych. koszmarne warunki mieszkaniowe, całkowity upadek obyczajowości, choroby i brud stały się panującą plagą społeczeństwa, wywołującą grozę oraz przerażenie władz a także samych fabrykantów. W dotychczas nie oglądanym stopniu ujawniły się rażące społeczne kontrasty pomiędzy bogactwem kapitalistów i nędzą większości ludzi. Dzisiaj wiadomo nam, że z czasem położenie robotników znacznie się poprawiło. Stosunki pomiędzy kapitalistą i robotnikiem, początkowo nie podlegające jakiejkolwiek kontroli, regulować zaczęło ustawodawstwo socjalne. W 1883 roku w Anglii wydano ustawę, która wprowadzała zakaz pracy dla dzieci poniżej 9 lat, oraz znaczne ograniczenie pracy dla młodzieży poniżej 18 lat do normy 12 godzin dziennie. Jednocześnie ta ustawa powoływała fabryczną inspekcję mającą kontrolować panujące stosunki w fabrykach. Takie same ustawy zostały wydane w 1839 roku w Prusach, w 1841 roku we Francji, w 1882 roku w Rosji. W wyniku licznych ustaw częściowych oraz przepisów ustaliły się do końca wieku XIX w europejskich krajach oraz w USA takie o to warunki pracy jeżeli chodzi o przemysł:

  • dzień roboczy długi na 10-godzinny;
  • zakaz zatrudniania dzieci do lat 9 albo 10 lat w fabrykach oraz kopalniach;
  • wyłączenie kobiet oraz młodzieży do 16 albo 18 lat z wyjątkowo ciężkich robót: pod ziemią w kopalniach, nocnej pracy, prac najbardziej dla ludzkiego zdrowia szkodliwych itp.

Pierwsze z ustaw dotyczące ochrony pracy stały się owocem czystej kupieckiej kalkulacji ówczesnych przedsiębiorców. Wzrastająca coraz bardziej precyzja oraz złożoność maszyn tworzyła potrzebę ich sprawniejszej obsługi. Praktyka zaś uczyła, trzeźwo myślących kapitalistów, iż lepiej opłaca się ulepszać swoje maszyny a także racjonalnie wykorzystywać je, aniżeli gonić do kresu wyczerpania zatrudnianych przy nich robotników, oraz że lepiej do tego nadawał się zdrowy, uważny i silny robotnik a nie dziecko czy też człowiek przemęczony lub chorowity. Skomplikowane bardziej maszyny także wymagały od robotnika niejakiego wykształcenia.

Pomimo, że założeniami rewolucji miało być przeniesienie kapitału (większości krajowego produktu brutto) na przemysł, to jednak zmiany dały się początkowo zauważyć w dziedzinie rolnictwa. Rozpoczęło się to od przejęcia władzy przez ziemiańską klasę w roku 1688 oraz trzymania jej przez ponad wiek. Ziemia aż po koniec XVIII stulecia była w kraju podstawą bogactwa zanim wypierać ją zaczęły wpływy z podatku dochodowego i handlu. Na koniec XVII wieku rolnictwo przynosiło 11 mln funtów dochodu rocznie, to znaczy 25% całego narodowego dochodu.

System został oparty na dzierżawach, które stanowiły główny dochód ziemskich właścicieli, pośród których ok. 400 rodzin było właścicielami 25% całej uprawnej ziemi, zaś ok. 30.000 rodzin 60% tejże ziemi. W roku 1760, kiedy to rewolucja już "pędziła pełną parą" aż 2.800.000 ludzi nadal żyło z pracy na roli (była to prawie połowa całej ludności !!! ).

Anglia wykorzystywała doświadczenia pochodzące z innych krajów (jak z Holandii, która to osuszała wielkie połacie swego terenu z morskiej wody). Za tym przykładem poszedł też król angielski Jerzy III, jaki osuszył aż 300 akrów ziemi oraz założył w tym miejscu dwa wzorowo prosperujące gospodarstwa. Od tego też wziął się królewski przydomek "Farmer George", który on sam z resztą bardzo cenił i lubił.

Za tym przykładem również poszli farmerzy z Norfolku, w którym na terenach osuszonych także powstały farmy. Tam właśnie lord Townshend odkrył, iż brukiew, którą sadzona jako "nawożący" i "oczyszczający" płodozmian nadaje się całkiem dobrze na zimowy pokarm dla bydła, co doprowadziło do zrewolucjonizowania hodowli. Wcześniej, ponieważ brakowało paszy, na jesieni wybijano trzodę, zaś mięso na zimę solono. A świeże mięso wyłącznie dostać można było z gołębi, dziczyzny i drobiu. Spopularyzowano wówczas gospodarkę cztero- polową (jęczmień, pszenica, koniczyna, brukiew). Wymieniony wyżej lord również wprowadził uszlachetnione, nowe gatunki łąkowych traw, lucernę a także esparcetę (zwaną też dzięcieliną), rozpowszechnił też wynaleziony przez niejakiego Jethro Tulla tzw. siewnik rzędowy, oraz zachęcał do wprowadzania ulepszeń dotychczas posiadanych maszyn.

Doskonałym źródłem wiedzy na temat rewolucji stają się notatki Artura Young'a, który przemierzał Anglię, Szkocję, Irlandię oraz Francję, odwiedzał znanych farmerów, fabrykantów i wynalazców a następnie opisywał naukowo, to co widział, zaś w latach 1784 - 1809 wydawał swoje "Annały Rolnictwa". Niejaki Robert Bakewell systematycznie zajmował się w hrabstwie Leicester hodowlą owiec oraz bydła z doskonałym skutkiem, tak że wyhodował nowoczesne odmiany, zaś za pokrycie przez swojego tryka brał aż 400 gwinei, (kiedy robotnik rolny rocznie zarabiał poniżej 25 funtów). Chyba nie trzeba dodawać, iż zebrała się mu całkiem spora sumka. Natomiast w Holkham Tomasz Coke prowadził słynną gospodarkę nawet poza Anglią. Jego wszystkie farmy prowadziły taką samą gospodarkę: ozima pszenica na 100 akrach, jęczmień na 250, groch na 50, brukiew na 200, łąki na 400 oraz pastwiska owiec na 100 akrach. W takiej farmie zatrudnionych było 6 robotników w samym folwarku, zaś w polu 6, poza tym jeszcze było pięć pługów oraz 30 koni, a liczba trzody, drobiu, owiec i bydła zależało od samego dzierżawcy. Średnio dzierżawcy z farmy wyciągali po 1000 funtów, a Coke poprzez zastosowanie różnych ulepszeń podniósł swe dochody z 2000 rocznie (z dzierżawczych czynszów) do 20.000 funtów. Podobnie jak Bakewell wyhodował on szlachetne odmiany bydła Devon, świń Suffolk oraz owiec Southdown. Podczas corocznego strzyżenia owiec w roku 1818, w Holkham było w ciągu całego tygodnia 600 gości, a farmerzy jak zawsze zjechali tłumnie. Coke otrzymał tytuł earla Leicester of Holkham.

Założenie w 1793 r. departamentu rolnictwa na czele z Youngiem jako jego sekretarzem zapowiadało, iż rewolucja ta obejmie całe państwo. Niestety departament ten przestał działać już w 1822 r. Skutki działania owego departamentu widać było we wzroście średniej wagi bydła a także owiec na hurtowym rynku w Smithfiled, w Londynie:

1710 r. 1795r.

woły - 378 funtów 800 funtów

cielaki - 50 funtów 150 funtów

owce - 38 funtów 80 funtów

Jedną z najbardziej podstawowych metod zastosowanych ulepszeń stało się ogradzanie otwartej ziemi, zagonowej, w samodzielnym zwartym gospodarstwie, w celu powiększenia dochodowości. Niosło to z sobą (rzadko wypłacane) odszkodowania względem chłopów, koszty proceduralne i miernicze w Parlamencie a także koszty samego wykonania ogrodzenia, średnio wypadało to 30 szylingów za 1 akr, jednak podwajano dzierżawny czynsz do 15 - 20 szylingów za 1 akr tak, iż dochód brutto nawet dochodził do 30%. Porównując to tego co przynosiły papiery wartościowe to było 5 - 6 razy więcej. Pomimo podniesienia dla dzierżawców podatku (wzrósł on do 50 - 60 szylingów za 1 akr), nadal dochód był opłacalny a wynosił 15 - 20 %. Stąd wniosek, że ogradzanie było wyjątkowo dochodowym dla ziemskich właścicieli interesem. Anglia, w tym czasie eksportowała dużo sera, masła, i pszenicy. Kiedy w Anglii, cena pszenicy spadła poniżej ceny 48 szylingów za ćwierć wówczas wypłacano premię o wysokości 5 szylingów, chcąc zachęcić producentów aby ją sprzedawali. To zarządzenie uchwalone zostało przez ziemian, ( gdyż posiadali wtedy władzę) dla nich samych. Przeciętna w latach 1713 - 1764 cena pszenicy wynosiła za ćwierć 35 szylingów i jedynie dwa razy przekroczyła 48 szylingów. Premiowanie zniesiono dopiero w 1773 roku, pomimo że Anglia od 8 już lat nie eksportowała pszenicy, zaś sama ją musiała sprowadzać na skutek wzrastającej konsumpcji. Dotychczas stosowane zagradzanie ziemi (zakazali go Tudorowie) zalegalizowane zostało przez królewską radę. W wieku XVIII właściciele ziemscy przyznali sobie sami to prawo w angielskim Parlamencie. To prawo zezwalało na usunięcie ze swoich dóbr chłopów, którzy mieli prawo dziedziczne na podstawie terminowej dzierżawy do uprawiania danej ziemi, do gminnych pastwisk oraz nieużytków a także do zbierania drwa. Właściciel ziemski wnosił,(jeżeli mu się nie chciało załatwić polubownie sprawy albo trudności były za duże) w Izbie Gmin projekt takowej ustawy.

Wysokość przyznawanych chłopom odszkodowań ustalali ziemscy komisarze, (o ile w ogóle je wyznaczali, gdyż warunki dyktowane były przez ziemian).

W ciągu lat 1702 - 1760 zagrodzonych zostało ok. 400.000 akrów ziemi, zaś już w następnych 50 latach aż 5mln akrów. Nie ogrodzona ziemia średnio będzie wynosiła 3%. Liczni biedni chłopi przekształcili się z gospodarzy samodzielnych w rolnych robotników, wielu też powiększyło miejski proletariat. Wpływowe rody na północy wydzierżawiały albo same prowadziły wyjątkowo dochodowe kopalnie miedzi, łupku dachowego, ołowiu, a także piece odlewnicze. Wymieniona działalność również była przyczyną wprowadzenia kolejnej ustawy odnośnie zagradzania ziemi, chcąc usunąć z niej chłopów ze względu na poszukiwania tam minerałów albo ich eksplorację.

Niejaka rodzina Lowtherów doprowadziła do rozbudowy miasta Whitehaven, portu w tym mieście, tworzyła szyby węglowe, inwestując w to 500.000 funtów a potem czerpiąc 16.000 funtów rocznie. Ludność miasta Whitehaven w latach 1715 - 1785 wzrosła czterokrotnie. Podczas odwadniania szybów była używana maszyna parowa T. Newcomena (będąca od 1725 r. powszechnie w użyciu) oparta na dosyć prymitywnej konstrukcji Tomasza Saveryego, którą opatentowano w 1698 r. Bardzo drogi był wówczas transport. Na drogach prywatnych pobierano myto, zaś większość dróg, jakimi zarządzały parafie była w dramatycznym stanie. Dopiero w drugiej połowie wieku zaczęto budować lepsze drogi, ale nie obniżyło to i tak cen przewozu. W kraj miała miejsce seria ataków na osoby pobierające myto. Natomiast dobrze rozwinięta była wyjątkowo tania przybrzeżna żegluga. Spory opór jeżeli chodzi o regulację rzek stawiali farmerzy i ziemianie nie posiadający udziałów w rozwijającym się przemyśle, obawiający się, że tani transport obniży ceny płodów rolnych, zaś konie ciągnące tzw. berlinki swymi kopytami nie dewastowały uprawnych pól, a załogi ich nie kradły. Na dodatek farmerzy sami zajmowali się lądowym transportem.

W zaistniałej sytuacji krokiem naturalnym stała się budowa kanałów, jakie można było by prowadzić poprzez posiadłości nie stawiających żadnych przeszkód właścicieli albo zmusić opornych ustawą parlamentarną na wyrażenie zgody. Do użytku oddano pierwszy kanał w 1761 r. Kanał ów został zbudowany przez Jakuba Brindleya dla księcia Bridgewater. Prowadził on z kopalni węgla w Worsley aż do Manchesteru. Spowodowało to obniżenie ceny węgla aż o połowę. Wkrótce kanały zaczęły wyrastać jak "grzyby po deszczu". Do momentu powstania w 1825 r. kolei wybudowanych zostało 2300 mil kanałów.

W roku 1760 export wełny wzrósł do 5,5 mln funtów z 14.694.970 funtów całego exportu. Stało się tak przede wszystkim dzięki coraz to nowym wynalazkom. Jan Kay w roku 1733 wynalazł czółenko mechaniczne, które cztery razy szybciej poruszało się aniżeli przepychane ręką. Dotąd tkacz sam musiał to czółenko przekładać ręką i mógł wykonywać jedynie tkaninę szerokością nie przekraczającą rozpiętości swoich ramion. Natomiast czółenko Kaya, które zmieniało kierunek ruchu przez pociągnięcie sznurka przywiązanego do pedału, zlikwidowało to produkcyjne ograniczenie a w rezultacie nawet podwoiło tempo ówczesnej pracy. Jednak ten wynalazek dopiero po upływie 20 lat się przyjął, a wówczas całkowicie zrewolucjonizował przemysł bawełniany. Doszło do tego, że ludzie zaczęli nie nadążać z produkowaniem przędzy. Ogromne zapotrzebowanie na przędzę skłoniło angielskich kapitalistów do poszukiwania kolejnych udoskonaleń technicznych także w przędzalnictwie. W związku z tym w roku 1761 brytyjskie Towarzystwo Popierania Sztuki i Przemysłu ogłosiło odezwę, gdzie obiecywało sporą nagrodę w zamian za wynalazek mechanicznej maszyny przędzalniczej. Na skutek odezwy niejaki James Hargreaves będący z zawodu tkaczem i cieślą w roku 1765 skonstruował taką mechaniczną przędzarkę, jaką od imienia swej córki nazwał "Jenny". Dzięki tej przędzarce była możliwa praca jednocześnie aż na 18 wrzecionach. Wynaleziona maszyna zastąpiła ogromną ilość dotychczasowych rzemieślników, którzy pracowali przy jednym tylko wrzecionie. Przede wszystkim przyspieszyła ona proces produkcyjny, jednak nadal poruszana była przy pomocy ludzkiej siły. Niebawem nastąpił dalszy, bardzo ważny etap podczas rewolucji przemysłowej. Mianowicie Ryszard Arkwright w roku 1769 skonstruował maszynę wodną tak zwaną "ramę wodną". Wynalazek ten uniezależnił proces produkcji przemysłowej od ludzkiej siły, zastępując ją ogromną siłą wodną. W 1779 roku Samuel Crompton z kolei skonstruował nową całkiem maszynę przędzalniczą. Łączyła ona zalety obydwu poprzednich wynalazków. Została nazwana "mułem". Wytwarzała ona cienką i silną nić, zaś robotnik pracował później z łatwością na niej, na 30-50 wrzecionach. Powszechne stosowanie nowych przędzalniczych maszyn jednak spowodowało zacofanie w dziedzinie tkactwa oraz wywołało palącą potrzebę skonstruowania również warsztatów tkackich. Taki pierwszy warsztat wynaleziony został w roku 1786 przez niejakiego Edmunda Cartwrighta. W rezultacie zwiększył on 40-krotnie produkcję tej dziedziny. Już nic nie stało teraz na przeszkodzie dla ekspansji włókienniczego przemysłu oprócz jedynie producentów wełny oraz jedwabiu. W roku 1716 Jan Lombe przebywając we Włoszech wykradł sekret maszyny, która kręciła jedwab w nitki, zaś jego brat (później otrzymał tytuł szeryfa miasta Londynu) założył zakład jedwabniczy, jaki w przeciągu 15 lat przyniósł mu zysk 120.000 funtów. Przemysł znacznie się rozrósł, ponieważ Lombe w 1732 r. udostępnił swój patent innym za sumę 14.000 funtów odszkodowania uzyskanego od Parlamentu. W 1700 roku zakazano importu bawełnianych tekstyliów obawiając się napływu tanich tkanin m.in. z Indii, zaś produkcji w roku 1719 w skutek rozruchów oraz protestów robotników w jedwabniczych i wełniarskich zakładach. Zakazy te anulowane zostały w roku 1736. Następnym bardzo ważnym wynalazkiem, który powodował wzrost exportu stała się mechaniczna odziarniarka, jaką wynalazł Amerykanin Whitney w 1793 r.

Wynalazki te z dziedziny przędzalnictwa znowu doprowadziły do zachwiania dotychczasowej równowagi, gdyż było teraz więcej nici aniżeli potrzebował przemysł tkacki. Dlatego więc zadecydowano o zastosowaniu również w przemyśle tkackim maszyny parowej. Z początkiem XVIII wieku Anglia importowała z południowych stanów 1 mln funtów surowej wełny. Zaś do roku 1781 import stopniowo wzrastał aby osiągnąć wartość 5 mln funtów. Później natomiast dzięki wyżej omówionym wynalazkom miał miejsce gwałtowny skok. Anglia w latach 1782-1784 importować zaczęła 12 mln funtów, zaś w latach 1785-1789 ten skok okazał się jeszcze większy - sprowadzać zaczęto 36 mln funtów. Był to koniec przemysłowej rewolucji w tekstylnym przemyśle.

W XVIII wieku przemysł żelazny mocno kulał. I to Nie z powodu braku złóż, ale niedoborów drewna. Węgiel kamienny się nie nadawał, ponieważ siarka w nim zawarta wchodziła w reakcję z metalem i powodowała jego kruchość. Dlatego pracowano, na drzewnym węglu, aby wytopić żelazo z rudy. Później to, które było przeznaczone do kucia zostawało oczyszczane w piecu. W końcu z całych bloków wykuwano mniejsze sztaby do sprzedania. Aż 75% żelaza trzeba było sprowadzać i to przede wszystkim ze Szwecji. Następnie od żelaza do wyrobu stali jest już tylko jeden mały krok, ale sekret wyrobu stali był doskonale strzeżony począwszy od samej epoki żelaza. Dlatego tak stosunkowo nieliczne ośrodki wyrabiały cenioną zbroję i broń stalową. Z przemysłową rewolucją ogromnie wzrosło zapotrzebowanie na metale z uwagi na części do maszyn oraz narzędzia. Jednak żelazo nie mogło zastąpić giętkości i twardości stali. Produkowana wówczas w Anglii niestety się nie nadawała ani do ostrzenia ani szlifowania. W dziedzinie tej odkrycia dokonał Reamur. Podobno otrzymał on stal mającą właściwe proporcje węgla poprzez topienie kutego żelaza w lanym.

Produkcja żelaznej surówki, jaka w połowie wieku XVII w Anglii wynosiła 30 tysięcy ton na rok, do początków wieku XVlII spadła nieco poniżej 20 tysięcy. Podstawową przyczyną owego spadku miał być kryzys paliwa, czyli wyczerpanie się lasów znajdujących się w okolicy kopalń. Anglia natomiast obfitowała w złoża węgla i począwszy od połowy wieku XVII wiele uczonych głów wysilało swe umysły, aby wynaleźć jakiś sposób na wytapiania surówki używając koksu. Niejakie sukcesy na tym polu osiągnął pan imieniem Abraham Darby I. Był on założycielem sławnej w owych czasach dynastii hutników. Jego początki były znowu wyjątkowo skromne. Był synem farmera, budował młyny i wytwarzał żeliwne garnki, podczas podróży bacznie obserwował metody stosowane przez holenderskich odlewników a w roku 1709 kupił hutę Coalbrookdale w bardzo starym, praktycznie opuszczonym, jednak obfitującym w złoża węgla hutniczym ośrodku w hrabstwie Shropshire. Korzystając z zapisków ojca jego eksperymenty kontynuował Abraham Darby II. Jemu to wreszcie w roku 1735 udało się otrzymać czysty wytop podczas użyciu koksu i bez dodawania węgla drzewnego. Sekret wytopu długo pozostał rodzinną tajemnicą, podczas gdy w koło Coalbrookdale szybko się rozrastał wielki zespół kuźnic i hut. Richard Reynolds, zięć Abrahama II, oraz jego syn Abraham Darby III byli już potentatami hutniczego przemysłu. Położyli oni w rejonie Coalbrookdale 20 mil szyn żelaznych, którymi jeździły wagony z węglem i rudą. Produkcja zakładów, jaka z końcem życia Abrahama I osiągała około 500 ton na rok, pod koniec stulecia wzrosła aż do 13-14 tysięcy ton.

Ten rewelacyjny wynalazek, jakiego dokonał Abrahama Darby II długi czas się nie rozprzestrzeniał poza okolice Coalbrookdale i to nie jedynie w wyniku dyskrecji "dynastii". Wprowadzenie do hutnictwa koksu wymagało często przemieszczenia się kopalni rud oraz wielkich pieców z obfitujących w drewno okolic do czysto węglowych rejonów. Ponadto rewolucja dotycząca wytopu surówki w swej technologii miała "wąskie gardło". Bowiem kruche żeliwo, żeby zostać przerobione na sztabowe żelazo, wymagało rafinowania przy pomocy węgla drzewnego a także pracochłonnego kucia. Znowu wielu ludzi zastanawiało się nad istotnym problemem dalszego przetwarzania łatwo teraz otrzymywanej surówki. Niejakie osiągnięcia w tejże dziedzinie mieli majstrowie pochodzący z Coalbrookdale. Jednak wynalazku decydującego dokonało w roku 1782 jednocześnie oraz od siebie niezależnie dwóch ludzi: dostawca Admiralicji Henry Cort i górniczy podmajster Peter Onions. Onions musiał pozostać w cieniu, zaś ustosunkowany Cort uzyskał patent, na którego mocy, otrzymywać miał 10 szylingów od każdej tony przetworzonego żelaza. Jeżeliby umowy zawierane z hutnikami weszły wówczas w życie to, pudlingowanie Corta polegało na świeżeniu z użyciem koksu surówki oraz zastąpieniu kucia przez walcowanie. Tym samym rewolucja w metalurgicznej technologii została dopełniona a pudlingowane żelazo jeżeli chodzi o jakości było już bez konkurencyjne. Odkrycie Corta, który niejako "odkorkował" górnictwo oraz hutnictwo, niezwykle szybko tym razem zastosowano na skalę przemysłową, (przyczyniły się do tego również patentowe niepowodzenia wynalazcy).

Produkcja żelaza, jaka pomimo stosowania koksu w wielkich piecach do roku 1780 wzrosła jedynie do 40 tysięcy ton, a w roku 1790 osiągnęła 80 tysięcy, zaś już w 1800 roku aż 190 tysięcy. Tak samo szybki wzrost był jeżeli chodzi o produkcję miedzi w Kornwalii (z 7,5 tysięcy ton w trzydziestych latach do 48 tysięcy z końcem wieku). Rozwój angielskiego górnictwa oraz hutnictwa jeszcze nie nadążał za wszystkimi potrzebami żelaznego przemysłu. I tak, w takim samym dziesięcioleciu 1780 - 1790, w jakim się podwoiła produkcja, również podwoił się import sztabowego żelaza z Rosji oraz ze Szwecji. Wzrastające zapotrzebowanie na żelazo powiązany był z tym, iż oprócz tradycyjnych odbiorców blachy, broni, łopat, sierpów, motyk, garnków, podków, gwoździ, noży, szpilek oraz wszelkiego rodzaju drobnicy ślusarskiej powstał rynek dla udoskonalonych narzędzi rolniczych, maszyn i urządzeń przemysłowych, szyn żelaznych czy wodociągowych rur. Na pograniczu górniczo- hutniczego przemysłu a także żelaznego zaczęły powstawać przedsiębiorstwa na dotąd niespotykaną skalę.

Wówczas odpowiednikiem tzw. "króla bawełny" - Arkwrighta, był rówieśnik jego czyli "król żelaza", Jon Wilkinson. Niewątpliwe posiadał on techniczne uzdolnienia, precyzyjnie konstruował wytaczarki oraz tokarki, jednak nade wszystko śmiało oraz błyskawicznie w życie wprowadzał cudze najnowsze osiągnięcia. Jednak rozpoczął karierę będąc podmajstrem w hucie Bradley, w której zainstalował w roku 1754 pierwszy koksowy piec, który z kolei wzorowany był na piecach braci Darbych. Z początku był tylko właścicielem nie dużego przedsiębiorstwa, które odziedziczył po ojcu. Od roku 1772 stał się posiadaczem hut jakie się znajdowały w Bradley. Później założył kombinat górniczo- hutniczy w Broseley (tam sąsiadował on z Coalbrookdale) oraz stopniowo rozgałęził swoje przedsiębiorstwa w hrabstwach zachodniej i środkowej Anglii. Stało się to prawdziwym państwem, gdzie od roku 1787 jako moneta kursowały srebrne oraz miedziane liczmany, na których był wizerunek potentata a także napis: "Wilkinson Iron Master". Jako pierwszy Wilkinson wyrabiać zaczął żelazne stołki, także kadzie dla gorzelni i browarów, lane rury we wszystkich wymiarach. W roku 1779 razem z Abrahamem Darby III na rzece Severn wybudował pierwszy most żelazny. Natomiast w 1787 roku przeprowadził wodowanie pierwszego żelaznego statku. W roku 1788 wykonał wyjątkowe zamówienie, aż na 16 mil rur aby zaopatrzyć Paryż w wodę. Szybko Wilkinson został fanatykiem żelaza. Kiedy się zestarzał to przepowiadał, iż żelazo zastąpi wkrótce większość używanych dotąd materiałów, że będą żelazne domy, żelazne drogi oraz okręty. Nawet kazał się pogrzebać w trumnie z żelaza. Wilkinson stał się pierwszym nabywcą wynalezionej maszyny parowej.

W XVIII wieku maszyna parowa należy raczej do historii techniki aniżeli do gospodarczej historii. Bowiem w przemyśle głównym źródłem energii pozostawało koło poruszane przez wodą a silniki parowe do końca stulecia nie zyskały sobie statystycznego znaczenia. Ich wejście w życie jednak pozostaje w obszarze szczególnie nas interesujących poszukiwań oraz osiągnięć, które się wiążą z początkiem przemysłowej rewolucji. Pierwsze jeszcze niezgrabne tzw. "maszyny ogniowe", bardzo kosztowne a mało wydajne a także niebezpieczne, to były pompy. Razem z pogłębianiem kopalń, zastosowaniem wodociągów oraz rozbudową urządzeń, które piętrzyły wodę dla celów przemysłowych, palącym stawał się problem właściwie skutecznych pomp. Właśnie konstrukcja wodnej pompy (cylinder i tłok) również wiąże się z genezą powstania maszyny parowej. Jako pierwszy parowy "podnośnik wody" stworzył i opatentował w roku 1698 wojskowy inżynier Thomas Savery. Jego pompę próbowano stosować przy odwadnianiu kopalń.

Szybko już ją wyparła z użycia o wiele lepsza "maszyna ogniowa", którą zbudował w latach 1711- 1712 Thomas Newcomen, kowal i ślusarz z hrabstwa Devonshire, a pomagał mu szklarz John Cawley. W roku 1720 pompa Newcomena osiągnęła bardzo praktyczny kształt, jaki się utrzymał przez całe pół wieku. Zaczęto jej używać w kopalniach a także w miejskich wodociągowych instalacjach, oraz, ku rozrywce bogaczy, w fontannach pałacowych. W północnej Anglii czynnych było około 100 tego rodzaju pomp, gdy w roku 1769 swój pierwszy patent uzyskał James Watt.

W odróżnieniu od plebejskiej większości wynalazców tamtych czasów Watt był wykształconym gruntownie inżynierem. Już w 1763 roku zetknął się z kwestią maszyny parowej, gdy powierzono mu w pewnej kopalni naprawę pompy Newcomena. Swój pierwszy patent skromnie określił jako: "zmniejszenie zużytkowania pary i paliwa w maszynach ogniowych". Doniosłość owego wynalazku miała polegać na wyodrębnieniu skraplacza i cylindra, które stanowiły w maszynie Newcomena jedną całość.

Zmodernizowana maszyna wówczas złożona była z cylindra, w jakim się poruszał tłok wraz z trzonem. Zaś trzon połączony był łańcuchami tak z wahadłem jak i z pompą, jaką miał napędzać. Do jednego z łańcuchów przymocowano dodatkowo spory ciężar. Zaś cylinder zaopatrzony był w 2 rurki, koniec jednej znajdował się we wnętrzu kotła parowego.

Gdy tłok się znajdował w dolnej pozycji, wówczas otwierano zawór, a do cylindra się dostawała para pochodząca z kotła, która podnosiła do góry tłok. Dodatkowo w tym pomagał jej ów ciężar wiszący na łańcuchu. Zamykano potem zawór, który doprowadzał parę a otwierano inny, jakim wpuszczano do cylindra niewielką ilość zimnej wody. W cylindrze para się oziębiała a następnie skraplała na ścianach naczynia. Ponieważ objętość jej była większa o wiele od objętości samej wody, w jaką się zamieniała, wytwarzała się pod tłokiem próżnia. Wówczas dochodziło do głosu atmosferyczne ciśnienie powietrza, które z potężną siłą naciskało od góry na tłok, tym samym cofając go z powrotem, do pozycji wyjściowej. I tak w kółko...

Oprócz potwornego "apetytu na węgiel", niestety maszyna się też charakteryzowała nierównomiernością ruchu. Do góry tłok się podnosił znacznie wolniej aniżeli opadał z powrotem w dół. Dlatego też nie dało się jej zastosować w niczym innym jak tylko w napędzaniu pomp. Pomimo tego oraz pomimo konieczności nieustannego przełączania zaworów udało jej się przetrwać w kopalniach przez kilkadziesiąt lat.

Na marginesie to z problemem tych zaworów doskonale sobie poradził kilkunastoletni chłopak Humphrey Potter. Nie chcąc ręcznie otwierać oraz zamykać cały dzień zaworów, przywiązał do nich z jednej strony sznurki zaś drugie ich końce przymocował do wahadła. Wystarczyło kilka prób aby znaleźć odpowiednią chwilę, kiedy mają zadziałać zawory i... gotowe. "Nagrodą" za samowolne opuszczenie miejsca pracy, (pomimo, iż maszyna bez zarzutu działała), było dla niego tęgie lanie wymierzone od majstra. Ten pomysł z powodzeniem wykorzystano w innych maszynach.

Po dokładnym zbadaniu maszyny James Watt szybko wykrył jej główne wady oraz wprowadził szereg poprawek. Rok 1769 przyjąć można za datę ulepszenia maszyny parowej. Pomimo, że problem zasadniczy został rozwiązany, jednak pierwsza maszyna Jamesa Watta nie cieszyła się powodzeniem. Niepraktyczny Watt z pewnością podzieliłby los praktycznie wszystkich wynalazców i w interesach zginąłby marnie, gdyby nie fakt, że znalazł doskonałego wspólnika oraz przyjaciela, a mianowicie kulturalnego i bogatego przemysłowca, Matthew Boultona. Założył wraz z nim w 1774 roku wyposażoną bardzo nowocześnie pierwszą na świecie wytwórnię parowych maszyn w Soho, pod Birmingham. Watt w 1775 roku uzyskał kolejny, nowy patent a następnie w Soho rozpoczęto produkcję maszyn parowych. Na początku były to tylko pompy. Pomimo dosyć licznych zamówień (np. do Paryża) ich produkcja nie opłacała się. Na szczęście Boulton miał jeszcze środki, aby zdołać przetrwać trudności a już od połowy osiemdziesiątych lat zaczęła się w Soho doskonale rozwijać nowa gałąź przemysłu maszynowego. Skonstruowane przez Watta pompy pracowały zarówno w kopalniach jak i w hutach a także w tekstylnym przemyśle jako pomocnicze urządzenia. Zaś w roku 1785 pod Papplewick ruszyła pierwsza o napędzie parowym przędzalnia. W roku 1786 pod nadzorem osobistym Watta uruchomione zostały parowe młyny w Londynie. W roku 1800 w bawełnianym przemyśle pracowały już 84 maszyny Jamesa Watta, a ogólnie fabryka znajdująca się w Soho do tamtego czasu wyprodukowała ich 500. Watt w roku 1782 zbudował silnik parowy dwustronnego działania, o znacznie większej wydajności aniżeli wcześniejsze modele.

James Watt w roku 1788 stworzył regulator obrotowej prędkości (tzw. regulator Watta), który zapewniał równomierną prędkość przy napędzaniu maszyny dzięki silnikowi parowemu.

Regulator ów służył do kontroli automatycznej pracy silnika. Stosowany był w maszynach parowych. Składał się on z dwóch albo trzech kul, które umocowano na dźwigniach przegubowych do wrzeciona, jakim obracał silnik. Kiedy prędkość obrotów tego silnika wzrastała, wirujące wokół wrzeciona kule na zewnątrz się odchylały pod wpływem odśrodkowej siły tym samym blokując napływ do silnika pary i zmniejszając obrotową prędkość silnika.

Dawało to możliwość utrzymywania stałej prędkości obrotów zamachowego koła a co się z tym wiąże wszystkich maszyn, które były podłączone do danej napędowej jednostki.

Narodziny kolejnego, nowego wynalazku miały miejsce w 1797 roku. Była to mechaniczna metalowa tokarnia wynaleziona przez Henryka Maudsleya. Umożliwiała ona cięcie metali oraz wyrób śrub, wkrótce zaś toczenie części do różnych maszyn pod jakimkolwiek kątem.

Pośród pionierów przemysłowej rewolucji nie mogło zabraknąć Jozjusza Wedgwooda. On to działał w ceramicznym i garncarskim przemyśle. Główny ośrodek tego przemysłu położony był w miejscu o nazwie The Potteries (były to okolice Hanley, Burslem, Fenton, Longton i Tunstall). Chodziło przede wszystkim o znajdującą się tam miejscową glinę oraz węgiel. Wedgwood podjął pracę mając 9 lat. Doskonale poznał swój fach. Następnie skończył studia - wydział rzymskiej starożytności, opanował grecki język. Na jego wyrobach było widać styl klasyczny, ale, do artystycznych wartości można mieć sporo zastrzeżenia. Swoje pierwsze warsztaty zorganizował w 1759 roku, zaś 10 lat później powstały następne. Ilość robotników na terenie The Potteries w ciągu 40 lat wzrosła z 4.000 do 10.000. Wedgwood oraz za przykładem jego inni producenci zaczęli sprowadzać szlachetne glinki z całego państwa. Ceramika wówczas niemalże osiągnęła rangę sztuki. Tak wielkie ożywienie gospodarcze powodowało budowę dróg oraz kanałów.

Anglia światu podarowała koleje. Początek im dały poszukiwania jak najlepszego sposobu przewozu ogromnych ilości węgla od nadszybia do fabryk, hut a także domowego użytku. W dwudziestych latach XiX wieku istniało wiele sporów, czy węgiel lepiej jest wozić po szynach drewnianych czy też żelaznych, końmi albo przy pomocy maszyny parowej, albo też lokomotywą niejakiego Jerzego Stephensona. Sam Stephenson nawet nie myślał na temat sławy lub rozprzestrzeniania swojego wynalazku. Jednak znaleźli się ludzie, którzy dostrzegali szerokie możliwości, które dawało połączenie parowego napędu z szynową drogą. W roku 1823 powstała myśl wybudowania żelaznej drogi nie tylko już na użytek jednej kopalni, ale całego okręgu. W taki sposób powstała regularna pierwsza linia kolejowa, w 1825 roku otwarta, która łączyła górniczy ośrodek Darlington z morskim portem Stockton. Kursowało po niej 5 pociągów. Lokomotywy pochodzące z fabryki Stephensona jednocześnie ciągnęły aż po kilkanaście towarowych oraz osobowych wagonów, a jechały z prędkością 20 km/h. Ówczesny regulamin nakazywał, by przed pociągiem konno jechał strażnik, mający za zadanie obwieszczać zbliżanie się tego żelaznego potwora.

Duże powodzenie pierwszej kolei zachęcało do kolejnych przedsięwzięć. W następnym już roku powstała spółka przedsiębiorców, w celu budowy drugiej, o wiele dłuższej, kolejowej linii pomiędzy wielkimi dwoma przemysłowymi miastami - Liverpoolem i Manchesterem.

W prasie pojawiały się artykuły, które ostrzegały, iż pociągi przeszkadzać będą paść się bydłu, że przestraszą się ich kury i przestaną nieść jajka, że iskry pochodzące z parowozów spowodują pożary, że unoszące się dymy zatrują okoliczne powietrze, zniszczą ptaki oraz leśną zwierzynę, że spadek popytu na siano doprowadzi do ruiny gospodarstwa rolne, zaś huk lokomotywy sprawi, że całe okolice będą niezdatne do zamieszkania. W kościołach księża potępiali budujących kolej za ich kontakty z diabłem, zaś lekarze głosili, iż niezmierna szybkość podczas jazdy szkodzi ludzkiemu zdrowiu oraz prowadzi do obłąkania.

Natomiast poparcie budowy linii kolejowych nie mniej energicznie wyrażali przemysłowcy Manchesteru oraz właściciele licznych kopalń węgla. Przez trzy lata ciągły się zażarte spory a także propagandowe walki, zanim angielski parlament uchwalił niewielką większością głosów akt, który zezwalał na budowę tzw. "drogi żelaznej" pomiędzy Manchesterem a Liverpoolem.

Wówczas ogłoszono konkurs na odpowiedni typ lokomotywy dla obsługiwania tej linii. Wyścig, do którego zgłoszono aż pięć różnorakich lokomotyw, wygrała tzw. "Rakieta" autorstwa Stephensona. Już wtedy mogła ona rozwijać prędkość dochodzącą do 40 km/h.

Kiedy się okazało, iż budowa żelaznych dróg może stanowić dobry i dochodowy interes, od razu rozpoczęła się budowa kolejnych linii. W roku 1840 w Anglii długość linii kolejowych wynosiła 1350 km, zaś dziesięć lat później było to już 10 650 km. Następstwa rozbudowy kolei posiadały tak istotne znaczenie, iż przyniosły w komunikacji prawdziwą rewolucję.

Pierwszym z owych następstw była możliwość masowego transportowania towarów na lądzie. Żelazną drogę można prawie wszędzie doprowadzić; można przewozić nią dowolnie ciężkie jak również wielkie ładunki. Dziesięciokrotnie przyśpieszywszy czas swego przewozu, kolej w takim samym stosunku skróciła przestrzeń pomiędzy różnymi obszarami. Tym samym rozwiązała nie tylko problem transportu fabrycznej produkcji masowej. Ułatwiła również rozwój dużych miast, które potrzebują dowozu żywności. Z wieloletniej izolacji wyrwała całe kraje i dzielnice, które na skutek oddalenia od wodnych szlaków dotąd nie były w stanie prowadzić wymiany towarów z otaczającym ich światem. Dając możliwość masowy przewóz pożywienia, przyczyniła się tym samym do likwidacji najgorszej w przeszłości plagi czyli lokalnych głodów, jakie nieustannie wybuchały w różnorakich okolicach ze względu na nieurodzaj, klęski żywiołowe lub zniszczenia wojenne. W prowincji odciętej od reszty świata byle powódź, pożar czy grad od razu sprowadzał na mieszkańców groźbę śmierci głodowej. Zaś za pomocą kolei z łatwością można przerzucać duże ilości żywności z odległych obszarów, w jakich w danym momencie jest tej żywności pod dostatkiem.

Drugim takim następstwem na wskroś rewolucjonizującym panujące dotąd formy życia była łatwość oraz szybkość w poruszaniu się ludzi. To właśnie kolej zapoczątkowała masowe ruchy ludności, likwidując jedną po drugiej z mapy świata tzw. "dziury zabite dechami", gdzie mieszkańcy przez całe swoje życie spędzali czas w miejscu swego urodzenia, bowiem jedynie wojna albo pielgrzymka była w stanie wyciągnąć ich poza granice rodzimej wsi. Podróże też w końcu przestały być tylko przywilejem możnych, a stały się codzienną i zupełnie pospolitą sprawą; na reszcie przestały dzielić ludzi, a wręcz zaczęły łączyć. Dawniej bogaty pan podróżował własną karetą, mieszczanin zaś dyliżansem, a chłop wozem albo na piechotę. Zaś pociągi wiozły tych wszystkich ludzi razem, wszyscy oni stawić się musieli na odjazd, równocześnie przybywali do celu, podlegali jednakowym przepisom.

Przecież podróże kształcą. Nic tak bardzo jak powszechne podróże koleją nie wpłynęło na rozwój kontaktów między ludźmi z różnych społecznych warstw oraz różnych stron, na rozprzestrzeniania się wiadomości i poglądów, na zbliżenia różnorakich kultur oraz ujednolicania się obyczajów.

Robert Fulton był to amerykański budowniczy wodnych statków, wynalazca a także malarz miniaturzysta. On to w latach 1798-1801 konstruował podwodne łodzie napędzane ręcznie za pomocą śruby (jak Nautilus, zbudowany we Francji). Fulton w roku 1807 wybudował pierwszy pasażerski parowiec (Clermont).

Parowiec "Clermont" pierwszy rozpoczął regularne przewozy pasażerów po trasie Nowy Jork - Albany. Posiadał on bocznokołowy napęd, wyporność 100 ton, jego długość wynosiła 41 metrów, a szerokość 5,5 metra. Mógł rozwinąć prędkość do około 9 km / godz. (czyli 5 węzłów). Napędzany był przez dwa łopatkowe silniki o średnicy 4,5 metra.

W roku 1819 pierwszy parostatek ożaglowany "Savannah" przepłynął Atlantyk.

Przemysłowa rewolucja a także zwycięstwo zasad gospodarczego liberalizmu umocniły rolę górnictwa i przemysłu w gospodarce. Natomiast spadł znacznie udział pracy na roli w tworzeniu narodowego dochodu. W ten oto sposób powstawała nowa struktura gospodarki, jaka zdecydowała o fakcie, że w latach 1815- 1870 Anglia była gospodarczo najbardziej rozwiniętym krajem na świecie.

Anglicy stratę północnoamerykańskich kolonii powetowali sobie poprzez inne nabytkami. Z końcem XVIII wieku zaczyna się kolonizacja Australii - początkowo było to miejsce zsyłania przestępców, następnie zaś (po odkryciu tam złota a także rozkwitu hodowli bydła) stało się miejscem zasiedlanym przez regularnie prowadzone osadnictwo białych. Anglicy skolonizowali również Nową Zelandię a także Przylądek Dobrej Nadziei w Afryce. Anglia w pierwszej połowie wieku XIX opanowała istotne strategiczne oraz handlowe punkty jak: Aden, Singapur, Hong- Kong. Dzięki panowaniu w Indiach, mogli Anglicy penetrować teren Chin oraz prowadzić handel opium (nielegalny). Swoje gospodarcze wpływy rozciągali również na Afganistan, Iran i Turcje. Odebrano Kompanii Wschodnioindyjskiej monopol na handlu z Chinami oraz Indiami i ostatecznie rozwiązano ją. Nieliczne kolonie w ramach liberalnej polityki uzyskiwały autonomię. Jednak najważniejszą angielską kolonią pozostawały Indie. Składały się one z Indii Brytyjskich znajdujących się pod zarządem bezpośrednim gubernatora angielskiego a także z państw posiadających pewną autonomię, jednak pozostających pod protektoratem angielskim.

Do kopalń i fabryk napływali ludzie wywodzący się ze wsi, z rzemiosła, z niewielkich warsztatów, dotąd przywykli funkcjonować w zamkniętej sąsiedzkiej wspólnocie lokalnej. A tymczasem w ogromnych miastach oraz fabrykach, zagubiony pośród płynnych i luźnych mas ludzi, robotnik zrazu czuł się obco, raczej nieufnie, wręcz niejednokrotnie niechętnie spoglądał na tych nieznanych sobie, pochodzących z innych terenów i z zupełnie innych warunków bytowania współtowarzyszy niedoli. Bowiem każdy z tych ludzi mógł się stać lada chwila zwyczajnie jego konkurentem, ubiegającym się o to samo miejsce oraz zarobki w fabryce. Chyba najbardziej przytłaczająco i zniechęcająco oddziaływała na ludzi całkowita niepewność dnia jutrzejszego na skutek utraty dotychczasowego gospodarstwa lub warsztatu, nieustannego postępu technicznego oraz rozbicia lokalnej tradycyjnej wspólnoty. Właśnie na tym niewątpliwie polegała ta istotna przemiana na gorsze w życiu przemysłowego robotnika porównując je do losu czeladnika bądź chłopa pańszczyźnianego.

Dopiero z upływem dłuższego czasu, gdzieś w drugim, może trzecim robotniczym pokoleniu, zaczął się rodzić inny sposób myślenia, który przystosowany był do nowych warunków bytu. Bowiem ogromna koncentracja ludności, zgromadzenie obok siebie zupełnie obcych sobie ludzi w barakach mieszkaniowych i w fabrykach, na dalszą metę sprzyjała rozwojowi kontaktów, wymianie poglądów, tworzeniu się wspólnych idei i szerokich horyzontów. W taki sposób powoli rodziła się jednolita świadomość robotników, nowa wspólnota poglądów wobec zasadniczych spraw codziennego życia, która wypierała wąski sposób myślenia ludności ze wsi i małych miasteczek. Wraz z tą świadomością powstawać zaczęły pierwsze zalążki robotniczych organizacji.

Nie skoordynowane, żywiołowe bunty tzw. maszynoburców (uczestników ruchu zmierzającego do niszczenia maszyn) ustępować zaczęły miejsca już bardziej zorganizowanej oraz celowej działalności prowadzonej pod postacią zbiorowych petycji czy strajków. Z takich dorywczych porozumień oraz zawiązujących się doraźnie grup, jakich wymagało np. zbieranie podpisów czy też uzgadnianie strajku, z czasem powstawały trwałe organizacje czyli związki zawodowe, robotnicze zrzeszenia. A w drugiej połowie wieku XIX wreszcie, także polityczne partie robotnicze. Wszystkie te organizacje oraz związki najpierw musiały w ogóle walczyć o prawo do istnienia. Kapitalizmu bowiem, zniósł cechy rzemieślnicze, i wraz z nimi prawa do organizowania zawodowych związków pracowniczych. Na dodatek, za czasów Rewolucji Francuskiej, obawiając się ruchów mas ludowych, jakie wysuwały swoje żądania polityczne, kierujący rządami we Francji, później też w Anglii oraz innych krajach wprowadzili formalny zakaz jakichkolwiek organizacji robotniczych.

Początkowo więc związki robotnicze działały jeszcze nie legalnie, w połowie konspiracyjnie; za to były prześladowane zupełnie legalnie przez fabrykantów oraz policję. Jednak zdołały sobie, chociaż nie od razu, zdobyć uznanie a także prawo bytu. W 1824 roku w Anglii zniesiony został zakaz robotniczych zrzeszeń, zaś we Francji w roku 1864, w 1866 roku w Belgii, w 1870 roku w Austrii, a w latach 1863- 1871w Niemczech stopniowo. Z tym momentem w każdym z wymienionych krajów rozpoczyna się gwałtowny rozwój ruchu robotniczego na masową skalę, który stał się z początkiem XX wieku najpotężniejszym społecznym oraz politycznym ruchem na świecie.

W sześćdziesiątych latach wieku XIX w Anglii ostatecznie się uformowała Partia Liberalna. A z połączenia w 1900 roku związków zawodowych oraz mniejszych grupek socjalistów została utworzona Partia Pracy (z ang. Labour Party czyli laburzyści), byli to spadkobierczyni Wigów. Natomiast tradycję torysów miała kontynuować Partia Konserwatywna. Z końcem XIX wieku pojawiły się pierwsze sygnały, które wskazywały na upadek dominacji Wielkiej Brytanii w świecie. Bowiem pod względem ilości przemysłowej produkcji została ona zdystansowana w tym czasie przez Stany Zjednoczone oraz Niemcy. Począwszy od 1901 roku angielski tron objęła dynastia koburska, zwana od 1917 roku windsorską (od nazwy królewskiej rezydencji w Londynie), którą założył Edwarda VII, syn królowej Wiktorii oraz księcia Alberta pochodzącego z dynastii Koburgów. Dynastia ta panuje w Wielkiej Brytanii po dziś dzień (od 1952 roku królowa Elżbieta II). Na początku XX wieku., na skutek wzrastającego znaczenia Niemiec a także ekspansywnej ich polityki w koloniach, doszło do zbliżenia dotąd tradycyjnych nieprzyjaciół czyli Wielkiej Brytanii oraz Francji, do których później dołączyła Rosja (była to tzw. Ententa).

Pod wpływem upowszechnienia technicznych wynalazków nastąpił duży wzrost w wydobyciu węgla kamiennego (w 1740 roku było 2,5 mln ton, a w 1840 roku już 40 mln ton), wytwarzania surówki żelaza (wzrost dziesięciokrotny w latach 1830- 1870) a także wyrobów bawełnianych (przez 130 lat: 1741- 1871, wzrósł import bawełny wartościowo o 10 150 razy).

Powszechna mechanizacja przyczyniła się do przejście na masową produkcję w wielkich zakładach, co znacznie obniżyło koszt jednostkowej produkcji. Znacznie bowiem wzrosła wydajność pracy, zaś system fabryczny wyparł nakład oraz manufakturę. To wszystko spowodowało duży wzrost gospodarczej siły Anglii; wówczas ona się stała "fabryką świata" a również korzystała z doskonałej handlowej koniunktury (bardzo tanie surowce a drogie przemysłowe wyroby). Przed rewolucją przemysłową Anglia była monopolistą w dziedzinie produkcji sukienniczej i eksportowała głównie bawełniane wyroby (wartość owego eksportu w latach 1801- 1850 wzrosła aż o 600%).

Tak szybki rozwój przemysłu wywołał poważne zmiany wśród ludności na Wyspach Brytyjskich. Zaludnienie Anglii w latach 1750- 1871 wzrosło z 6 aż do 22,7 mln mieszkańców (przy wyjątkowo wysokiej emigracji). Należy podkreślić, iż liczba mieszkańców Anglii w latach 1786- 1850 wzrosła czterokrotnie. Znacznie się nasiliły procesy urbanizacyjne: spadł odsetek rolniczej ludności z 35% w roku 1811 do 14,2% w roku 1871. Dawne miasta średniowieczne przekształciły się teraz w "zgniłe miasteczka", zaś bardzo dynamicznie wzrastały nowoczesne przemysłowe miasta jak: Manchester, Liverpool, Birmingham i inne. Przemysł zaczął się wyraźnie przesuwać na północ kraju, gdyż lokował się w pobliżu pozyskiwania surowców (np. węgla kamiennego). Powstawały nowe przemysłowe ośrodki - skupiska robotniczej ludności - z charakterystycznym przemysłowym krajobrazem.

Przemysłowa rewolucja w Anglii pociągnęła z sobą następstwa o ogólnoświatowym zasięgu. Anglia stała się wzorem, pobierano od niej już gotowe techniki albo je naśladowano. W licznych krajach powtórzyły się przeobrażenia, jakim podlegała wcześniej Anglia,. Konsekwencje podstawowe przemysłowej rewolucji były wszędzie podobne, ale jej przebieg był zróżnicowany z powodu różnorakich warunków ekonomicznych, naturalnych i politycznych (jak: z reguły większa aniżeli w Anglii państwa ingerencja, większe dysproporcje techniczne, regionalne i branżowe). Przyjęło się przyjmować, że na terenie Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych rewolucja przemysłowa miała miejsce około 1815 - 70, zaś w innych krajach jeszcze później. Techniczne przemiany, które zapoczątkowała rewolucja przemysłowa (była to tzw. pierwsza techniczna rewolucja) kontynuowane były podczas tzw. drugiej technicznej rewolucji, która się rozpoczęła w siedemdziesiątych latach wieku XIX ( przemysł).

Wydarzenia jakie miały miejsce w Anglii, budziły zainteresowanie w ówczesnej Europie.

W osiemdziesiątych latach wieku XVIII zwiedzanie oraz podziwianie fabryk czy też hut było częścią repertuaru modnych w tym czasie podróży po Wielkiej Brytanii. Jednak na tym się kończyło. Pomimo, że od czasu pojawienia się Wielkiej Encyklopedii francuskiej narzekać nie można na brak zainteresowania elit intelektualnych techniką oraz jej zastosowaniami praktycznymi, jednak na kontynencie społeczno- gospodarcze stosunki jeszcze nie dojrzały na ogół do przyjęcia angielskiej techniki a także do zastosowania praktycznego własnych wynalazków. Wyjątkowa jest historia jednego z największych francuskich wynalazców tamtych czasów w zakresie przemysłowej techniki, inspektora manufaktur królewskich Jacquesa Vaucansona. Zbudował on w roku 1745 maszynę jedwabniczą, która znalazła swoje zastosowanie dopiero w wieku XIX, natomiast cieszyły się dużym powodzeniem zabawki mechaniczne konstruowane przez Vaucansona, takie jak kaczka, która umiała chodzić, kwakała, machała skrzydłami i piła wodę.

Do francuskiego przemysłu, szczególnie po handlowym trakcie z roku 1786 jednak zaczęła przenikać technika angielska. W roku 1789 w bawełnianym przędzalnictwie pracowało 1300 "jennies" oraz jedna maszyna typu Arkwrighta. O wiele większe znaczenie było w naśladowaniu angielskich wzorów zarówno w górnictwie jak i w hutnictwie. W owej gałęzi przemysłu miała miejsce koncentracja środków, jednak subwencjonowane kompanie przez króla były wyjątkowo ciężką a także kosztowną machiną. Zaczęło się rozwijać górnictwo węgla, zaś w dużym górniczo- hutniczym kombinacie w Le Creusot pierwszy raz na kontynencie zaczęto wytapiać surówkę dzięki użyciu koksu. Także w Belgii zwiększono znacznie wydobycie węgla a także zainteresowano się zastosowaniem pomp parowych.

Swymi "pierwszymi jaskółkami" przemysłowo- techniczna rewolucja przed rokiem 1789 bulwersowała liczne umysły elit, jednak nie wpłynęła na gospodarkę europejskiego kontynentu. Eksplozja brytyjskiego przemysłu natomiast miała ogromny wpływ na rozwijającą się bardzo szybko gospodarkę Stanów Zjednoczonych, będących głównym eksporterem bawełny. W roku 1793 Eli Whitney skonstruował maszynę przeznaczoną do czyszczenia bawełny tzw. odziarniarkę. Dokonał tym samym pierwszego istotnego amerykańskiego wynalazku w dziedzinie przemysłowej techniki.

Rewolucje przemysłowe spowodowała rozwój średniego i wyższego szkolnictwa. Teraz każdy człowiek mógł już być wykształcony. Znacznie zmniejszyła się ilość niewykształconych ludzi, co miało bardzo dobry wpływ na rozwój poszczególnych krajów. Zaczęto wprowadzać nowoczesne techniki uprawy ziemi a także zakończono ogradzanie pól. Wynalezione zostały najrozmaitsze maszyny, jakie pomagały ludziom zarówno w pracy jak i w codziennym życiu. Transport się bardzo rozwinął, powstawały koleje, samochód. Ułatwiło to jak również przyspieszyło ludziom możliwość przemieszczanie się tak po terenach najbliższych jak i podróżowania po całym otaczającym świecie. Niestety miały też miejsce negatywne skutki dokonanej rewolucji. Jak na przykład utworzenie fabryk, zanieczyszczających środowisko. Wytwarzanie kurzu przez maszyny, bakterii a także wielu trucizn, które dostawały się w powietrze.

Przemiany gospodarcze wpłynęły istotnie na nasze współczesne życie. Istnieją tego plusy, jak również minusy. Jednak na pewno większość z nas uważa, że dzisiaj już nie bylibyśmy w stanie się obyć bez tych nowoczesnych urządzeń. Po prostu uważamy to za zupełnie normalną rzecz. Nie pamiętamy już, że dawniej ludzie musieli się obyć bez tych wszystkich przyrządów, chociaż niewątpliwie żyło się im znacznie trudniej. Obecnie staramy sobie coraz bardziej ułatwiać życie. Nie zawsze wychodzi nam to na dobre. Ludzie przez to stają się coraz bardziej leniwi. Można powiedzieć, że właściwie wszystkie współczesne wynalazki oparte są na pomysłach pochodzących z XIX wieku a towarzyszą nam w każdy dzień przez całe życie.