Ksiądz Jan Pietraszko znany jest jako biskup niezłomny – przez 37 lat nie dał się złamać komunistycznemu reżimowi, który upatrywał w Kościele Katolickim głównego przeciwnika. Działania represyjne były podejmowane w szczególności w celu zniszczenia duchowieństwa. Mimo usilnych starań, bezpieka pozostawała bezsilna w zderzeniu z głęboką i niezłomną wiarą.

Ojciec Święty Jan Paweł II po śmierci biskupa Jana Pietraszki przesłał telegram, w którym napisał: „obdarzył Go Bóg szczególną Mądrością, darem szczególnego rozumienia Słowa Bożego oraz darem prostoty i głębi w jego przekazywaniu”. Dzisiaj możemy do tego jedynie dodać, że dar ten obejmował także umiejętność stosowania zasad ewangelicznych w realiach reżimu komunistycznego. Akta inwigilacji biskupa Pietraszki to unikatowe świadectwo świętości. Wyjątkowe, bo wystawione przez ludzi, którzy zawodowo szukali w człowieku grzechu; a przede wszystkim aktualne, bo wszystkie zdarzenia miały miejsce jedynie kilkadziesiąt lat temu.

Jan Pietraszko urodził się w 1911 r. w Buczkowicach, nieopodal Białej Krakowskiej, czyli dzisiejszego Bielska-Białej. Po ukończeniu szkoły podstawowej i Gimnazjum im. Adama Asnyka w Białej Krakowskiej, wstąpił do krakowskiego seminarium duchownego, gdzie rozpoczął studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Święcenia kapłańskie otrzymał w tym samym mieście, wiosną 1936 r. Następnie skierowano go do Rabki, gdzie został katechetą i wikarym. Po dwóch latach powrócił do Krakowa, by pełnić funkcję kapelana metropolity księdza arcybiskupa Adama Stefana Sapiehy. W 1939r., niedługo przed rozpoczęciem wojny, powrócił do Rabki, ponownie w funkcji wikarego. W roku 1942 przeniesiono go do Czarnego Dunajca, już jednak rok później po raz drugi został kapelanem "Księcia Niezłomnego" - arcybiskupa Sapiehy. Krakowską kurię opuścił w 1944 r., obejmując obowiązki wikarego w Zakopanem. Już wtedy cieszył się uznaniem wśród wiernych jako wybitny kaznodzieja. Jego słowa poruszały zarówno starszych, jak i młodszych, dlatego też rozpoczął na szerszą skalę pracę duszpasterską z młodzieżą. Został kapelanem hufca Związku Harcerstwa Polskiego w Zakopanem. Po dwóch latach przeniesiono go ponownie, tym razem do parafii św. Szczepana w Krakowie. Ksiądz Pietraszko kontynuował pracę z młodzieżą - został kapelanem chorągwi ZHP, ale przede wszystkim opiekował się Sodalicją Akademicką i był kapelanem Akademii Handlowej. Już po niespełna roku odszedł z parafii do krakowskiego seminarium duchownego, gdzie został prefektem. Jednocześnie zlecono mu funkcje pomocnicze przy duszpasterstwie akademickim w kościele Świętej Anny.

Pierwszy ślad zainteresowania się duchownym przez komunistów pochodzi z 1951 roku. Pisano wówczas, że kapłan "jako kapelan akademicki ma bardzo duże znajomości wśród studentów, którzy często przychodzą do jego prywatnego mieszkania oraz ma wśród nich zaufanie". Urząd Bezpieczeństwa w Krakowie nie posiadał jednak o nim więcej informacji. Dlatego postanowiono zebrać od funkcjonariuszy UB z Zakopanego wszelkie dane "za czas pobytu ks. Pietraszki w tamtejszej parafii" oraz przejmować i kopiować jego korespondencję. Tym samym ubekowie rozpoczęli gromadzenie materiałów, które w zamierzeniu miały pozwolić na neutralizację działań duchownego.

W 1953 r. zmarł Józef Stalin, co zapoczątkowało w bloku wschodnim proces tak zwanej odwilży, czyli złagodzenia represyjnej polityki komunistów. Jednak śmierć sowieckiego satrapy nie przyniosła gwałtownych zmian w polityce Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Rodzimi komuniści w roku śmierci Stalina rozpoczęli zmasowane represje wymierzone przeciwko polskiemu Kościołowi. Rozpoczął je w styczniu 1953 r. tak zwany proces kurii krakowskiej. W tym samym miesiącu krakowski śledczy z WUBP przesłuchał ks. Jana Pietraszkę. Zarzucano mu kontakt z ks. Tadeuszem Wincenciakiem, który zbiegł na Zachód i - zdaniem funkcjonariuszy UB - prowadził działalność szpiegowską przeciwko PRL. Duchownemu nic jednak nie udowodniono, poza tym, że znał uciekiniera, z którym pracował w krakowskiej parafii św. Szczepana. Po przesłuchaniu ks. Pietraszko powrócił do domu. Kilka lat później esbecy pisali, że "przesłuchanie to nastąpiło z dwóch przyczyn, a mianowicie: ujawnienie tajnych dokumentów, które ks. Pietraszko na polecenie biskupa krakowskiego przewoził w okresie toczącego się procesu krakowskiego księży do Episkopatu oraz zorientowania się w możliwościach ewentualnego werbunku ks. Pietraszko do sprawy agenturalnej". Żaden z celów nie został osiągnięty: w protokole przesłuchania nie ma informacji o dokumentach związanych z procesem kurii krakowskiej, a do próby werbunku nie doszło.

Donosy sprawiły, że w styczniu 1956 roku przeciwko księdzu Pietraszce założono tzw. sprawę ewidencyjno-obserwacyjną. Uzasadniając cel założenia sprawy, przytoczono wątpliwości, które wyjaśnione zostały już w czasie przesłuchania 3 lata wcześniej. Wkrótce ksiądz Pietraszko został proboszczem parafii św. Anny w Krakowie i tym samym przejął opiekę nad duszpasterstwem akademickim. Jeden z konfidentów donosił: "jeżeli biskup wysunął go na to stanowisko to ze względu na nieskazitelną przeszłość. Posiada dość poważne przygotowanie teologiczne oraz jest zdecydowanym wrogiem światopoglądu materialistycznego, a z drogi, jaką idzie, nie jest zdolna zepchnąć go żadna siła". Władze próbowały ograniczać działalność ks. Pietraszki wśród studentów również w drodze nacisku administracyjnego. Duchowny wielokrotnie był wzywany na rozmowy do Urzędu do spraw Wyznań. W czasie jednej z takich rozmów w październiku 1958 r. zarzucono mu, że organizuje w parafii... nielegalne spotkania z młodzieżą. Jak zanotował komunistyczny aparatczyk, kapłan odpowiedział, że wypełnia tylko swoje obowiązki, ponieważ: "duszpasterstwo akademickie polega na organizowaniu zebrań akademików i osób świeckich w kancelarii parafialnej i budynku plebanii".    Postawa kapłana, który unikał otwartego konfliktu z komunistyczną władzą, nie dawała prostej możliwości zaatakowania go. Ksiądz Pietraszko przez całe życie konsekwentnie realizował zasadę ewangelizacji dalekiej od polityki. Dystansował się od bezpośredniego zaangażowania w spory natury politycznej, uznając je za sprzeczne ze stanem kapłańskim. Swoją drogę widział w pracy z młodzieżą na płaszczyźnie religijnej. Funkcjonariusze SB przyzwyczajeni do postrzegania rzeczywistości jedynie z perspektywy politycznej tak podsumowywali jego działania duszpasterskie: "walka jego jest prowadzona na płaszczyźnie ideologicznej, co wyraża się w jego kazaniach czy naukach, lecz w sposób zamaskowany i przeznaczony dla ludzi o pewnym poziomie umysłowym". Postawa duchownego, skoncentrowanego na sprawach religijnych, była dla bezpieki dużym problemem. W kwietniu 1963 r. ks. Pietraszko został konsekrowany na biskupa. W kolejnych miesiącach i latach biskup obejmował liczne funkcje kościelne, był między innymi przewodniczącym kurialnej Komisji do spraw Sztuki Kościelnej i egzaminatorem oraz członkiem Komisji Apostolstwa Świeckich przy Episkopacie Polski i krajowym duszpasterzem pisarzy. Pomimo tych obciążeń oraz licznych codziennych obowiązków związanych z pracą w kurii ks. bp Pietraszko pozostał proboszczem parafii Świętej Anny i wciąż angażował się w duszpasterstwo akademickie.

Funkcjonariusze SB, z zasady doszukujący się w człowieku słabości, niespełnionych ambicji, egoizmu, mieli w przypadku ks. bp. Pietraszki ciężkie zadanie. Tajny współpracownik donosił np.: "nie nosi on żadnych insygniów biskupich jak piuska czy krzyż, a jedynie pierścień. Msze odprawia u św. Anny w kościele, jak zwykły ksiądz przy pomocy tylko ministranta. Również siada do konfesjonału jak zwykły ksiądz. Niedawno miał pogrzeb na cmentarzu i tam również szedł jak zwykły ksiądz. Księża mówią, że jest on antidotum na wszelką zarozumiałość i pychę biskupią". Sami esbecy po trzech latach jego posługi biskupiej podsumowali ją krótko: "posiada należny autorytet. Jest lubiany przez kler parafialny za skromność, pracowitość i umiejętne podejście do określonych problemów. Utrzymuje kontakt z księżmi chorymi, prowadził z nimi przyjacielskie rozmowy organizował im pomoc materialną i w ten sposób pozyskiwał ich sympatię. W sprawach trudniejszych do rozwiązania konsultował się z księżmi, wysłuchiwał ich rad, opinii i wniosków. Zyskał u nich opinię doświadczonego duszpasterza, dobrego współgospodarza i człowieka czułego na krzywdę".

W 1969 r., gdy inwigilację duchownego przejął inny esbek, sporządzono nowy plan działań przeciwko biskupowi. Podkreślano w nim, że rozpracowanie księdza utrudniał jego charakter. Ascetyczny tryb życia powodował, że właściwie nie prowadził życia towarzyskiego, co praktycznie uniemożliwiało wprowadzenie do jego otoczenia tajnych współpracowników. ie powiodło się również zainstalowanie podsłuchu w pokoju biskupa - wciąż zatem korzystano jedynie z podsłuchu w telefonie. Bezradność bezpieki najlepiej obrazuje fakt, że dokument zakończony jest niemal identycznym planem działań jak kilka lat wcześniej.

Od schyłku lat 70. aktywność ks. bp. Pietraszki zaczęła spadać ze względu na pogarszający się stan zdrowia/ Mimo to nadal podkreślano jego znaczącą rolę jako osoby, która przez szereg lat kierowała właściwie jedynym w Krakowie duszpasterstwem akademickim. Wskazywano także na jego wyjątkowy dar rozwijania u młodych duchownych talentów kaznodziejskich. Problemy esbeków z oceną duchownego wiązały się w tym czasie z niezrozumieniem jego postawy. Ksiądz biskup nadal bowiem odżegnywał się od popierania działań politycznych, które, jego zdaniem, mogłyby przynieść szkodę Kościołowi. Z tego powodu nie wspierał działań krakowskich studentów związanych z rodzącą się opozycją demokratyczną. Funkcjonariusze SB takie działania duchownego interpretowali mylnie jako przejaw lojalności wobec komunistycznego reżimu. Tym samym podejmowali, skazane na niepowodzenie, próby podjęcia z nim dialogu operacyjnego. Dopiero w latach 80. bezpieka przestała interesować się Pietraszką, gdy kolejne pogorszenie stanu zdrowia niemal wyłączyło ks. bp. Pietraszkę z aktywnego życia.

Ksiądz biskup Jan Pietraszko jest wzorem księdza. Był skromny ciałem i bogaty duchem, potrafił głosić przepiękne nauki i przyciągać do siebie młodzież. Unikając konfliktów politycznych, robił to co do niego należało - rozpowszechniał Słowo Boże. Pomimo wielu gróźb, śledztw i przesłuchań, nie dał się złamać ubecji. Wszystkie te działania, prowadzone przez 37 lat, zakończyły się fiaskiem. Nie dość że bezpiece nie udało się ograniczyć działań duchownego, to nawet nie zdobyto żadnej informacji, która mogłaby posłużyć do jego oczernienia czy stać się podstawą szantażu. Inwigilację zakończono dopiero w 1988 r., w związku ze śmiercią księdza.

Źródła: wikipedia.org; życiorys Jana Pietraszki na stronie Uniwersyteckiej Kolegiaty św. Anny w Krakowie; baza duchownych catholic-hierarchy.org; Gazeta Krakowska, artykuł „Biskup Jan Pietraszko – Wujek w akademickiej rodzince”