Józef Zachariasz Bem urodził się 14 marca 1794 r. w Tarnowie, zmarł 10 grudnia 1850 roku w Aleppo. Był generałem polskim, feldmarszałkiem armii tureckiej, piastował godność naczelnego wodza powstania węgierskiego i zastępcy wodza drugiej rewolucji w Wiedniu. Znany jest jako świetny artylerzysta i bojownik o wolność i niepodległość nie tylko Polaków.

Nie pochodził z rodziny szlacheckiej, ale mieszczańskiej, inteligenckiej. Wojsko było jego przeznaczeniem, skoro wstąpił do niego mając zaledwie 15 lat. Został absolwentem Szkoły Artylerii i Inżynierii, a w 1812 roku wraz z wielką armią Napoleona ruszył na Moskwę. Pierwszym jego sukcesem był wkład w obronę Gdańska przed Rosjanami, za co otrzymał Krzyż Kawalerski Legii Honorowej.

Po klęsce Napoleona wstąpił do armii Królestwa Polskiego, w której szkolił adeptów w zakresie artylerii. Pracował także nad unowocześnieniem broni, zajmując się rakietami. Jest autorem opracowania o tej broni pt. "Uwagi o rakietach zapalających".

Podczas powstania listopadowego potwierdził osobistą odwagę i spore już umiejętności w bitwach pod Iganiami i Ostrołęką, gdzie ocalił Polaków przed całkowitą klęską i rzezią. Walka w powstaniu przyniosła mu Złoty Krzyż Virtuti Militari oraz nominację na generała brygady.

Gdy powstanie upadło, zdecydował się dalej prowadzić walkę o niepodległość i jak duża część powstańców, wyemigrował. Najpierw do Niemiec, a później do Francji, gdzie znajdowało się centrum wielkiej emigracji. Jego poglądy sprawiły, że stał się członkiem obozu Hotelu Lambert ks. Adama Czartoryskiego. Próbował odrodzić polską armię na obczyźnie w Belgii, Egipcie i Portugalii. Oceniając powstanie, napisał pracę, w której nakreślił, jak powinno wyglądać kolejne, aby miało szanse powodzenia.

Wrócił na ziemie polskie po wybuchu Wiosny Ludów. We Lwowie nie udało mu się sformować polskiej jednostki, więc zdecydował się wyjechać do Wiednia, który także został ogarnięty falą zamieszek. Otrzymał tam dowództwo wojsk rewolucyjnych, które walczyły z Habsburgami. Powstanie jednak upadło, ale Bem nie zamierzał porzucać walki. Wyjechał na Węgry, aby dalej walczyć przeciwko Habsburgom. Lajos Kossuth, który dowodził powstaniem nominował go naczelnym dowódcą sił w Siedmiogrodzie.

Podczas kampanii zimowej (od grudnia 1848 do marca 1849 roku) odniósł szereg sukcesów, które zmusiły Austriaków do opuszczenia Siedmiogrodu, a Bemowi przyniosły niezwykłą popularność wśród Węgrów. Zawdzięczał ją nie tylko skutecznemu dowodzeniu, ale również odwadze osobistej, czasem nawet szaleńczej. Węgrzy wyrażali się o nim bardzo ciepło i nazywali go "Ojczulkiem Bemem". W sierpniu został nawet naczelnym dowódcą powstania, ale Habsburgowie dzięki pomocy militarnej Rosji opanowali sytuację na Węgrzech i Bem musiał uciekać po raz kolejny.

Podobnie jak spora część wojska, przeszedł do Turcji. Chciał walczyć w jej armii, ponieważ sytuacja polityczna wskazywała, że dojdzie do wielkiej wojny pomiędzy Turcją a Rosją. Byłaby to szansa na walkę o odzyskanie niepodległości przez Polskę, która wykorzystałaby problemy najpotężniejszego ze swoich zaborców. Jednak na przeszkodzie stało jego wyznanie chrześcijańskie, dlatego zdecydował się przejść na islam i jako Murad Pasza otrzymał rangę marszałka w tureckiej armii. Turcy jednak ulegli presji mocarstw europejskich i rozproszyli emigrantów, w efekcie Bem przeniesiony został do Aleppo w północno-zachodniej Syrii. Tam zmarł i został pochowany na muzułmańskim cmentarzu.

Jego prochy zostały jednak 30 czerwca 1929 roku sprowadzone do Tarnowa, skąd pochodził. Tarnowskie Muzeum Okręgowe zbiera pamiątki po bohaterze narodu polskiego i węgierskiego. Społeczeństwo Tarnowa uczciło go także wznosząc pomnik, ale co ciekawe znacznie wcześniej, bo już w XIX wieku, pomnik ufundowali mu Węgrzy.