Portret Doriana Graya - streszczenie szczegółowe
Przedmowa
Przedmowa do „Portretu Doriana Greya” Oscara Wilde’a ma charakter programowy i estetyczny. Autor wyłożył w niej swoje poglądy na temat artysty i jego relacji z moralnością.
Wilde twierdził, że piękno jest wartością nadrzędną i samoistną, niezależną od użyteczności czy etyki. Uważał, że ci, którzy szukają w sztuce brzydkich znaczeń, są zepsuci bez uroku, a ci, którzy szukają pięknych — są wybrańcami i to przed nimi roztacza się świetlana przyszłość.
Autor uważał także, że książka może być dobrze lub źle napisana, ale nie należy jej oceniać przez pryzmat moralności. Wskazuje także, że niechęć do realizmu wynika ze strachu przed ujrzeniem prawdy, a odwrotnie – niechęć do romantyzmu spowodowana jest brakiem możliwości zobaczenia tego, co realne.
Artysta według Wilde'a używa ludzkiej moralności, jako tworzywa, nawet jeśli jest niedoskonałe i nie powinien ograniczać się „sympatiami etycznymi”. Co więcej, nie ma granic w wyrażaniu się w sztuce, którą tworzy myśl i język, korzystając z cnoty i występku.
Sztuka żyje poprzez odbiór widza, który budzi ją do życia i mnogość opinii na jej temat. Im więcej różnic w recenzjach dzieła, tym lepiej to świadczy o artyście.
Oscar Wilde twierdzi, że dzieła użyteczne można wybaczyć tylko do czasu, gdy ktoś zaczyna się nimi zachwycać. Podsumowuje swój wstęp słowami: „Każda sztuka jest bezużyteczna”.
I
Akcja pierwszego rozdziału rozgrywa się w pracowni malarza Bazylego Hallwarda. Jest letnie popołudnie, a wnętrze wypełnia zapach róż, bzu i głogu. Panuje tu ciężka, niemal nieruchoma atmosfera. U Bazylego przebywa jego przyjaciel, lord Henryk Wotton.
Malarz siedzi na środku pokoju przed sztalugą, na której znajduje się portret wyjątkowo pięknego młodzieńca. Lord Henryk dostrzega piękno portretu. Uważa on, że dzieło jest znakomite i powinno zostać pokazane publiczności. Bazyli nie zgadza się jednak na wystawienie portretu. Wyjaśnia, że włożył w ten obraz zbyt wiele samego siebie. Czuje, że dzieło zbyt wyraźnie ujawnia jego osobiste uczucia i stosunek do modela. Nie chce, by inni odczytali z portretu to, co skrywa w sobie artysta. Dla Bazylego obraz nie jest więc zwykłym dziełem, lecz czymś bardzo osobistym.
Zaintrygowany lord Henryk zaczyna wypytywać przyjaciela o tożsamość sportretowanego młodzieńca. Początkowo Bazyli unika odpowiedzi, ale niechcący podaje nazwisko modela. Jest nim Dorian Grey. Nie chciał zdradzić jego tożsamości, ponieważ zawsze w ukryciu trzyma imiona osób, które kocha. Twierdzi, że takie tajemnice są bardzo emocjonujące. Lord Henryk stwierdza, że rozumie stanowisko przyjaciela, bo sam miewa sekrety przed żoną.
Mężczyźni wychodzą do ogrodu i siadają na ławce. Lord Henryk mówi, że musi zaraz iść, ale wpierw chce poznać prawdziwy powód, dla którego Bazyli nie chce sprzedać obrazu. Bazyli się opiera, ale ostatecznie opowiada, jak poznał Doriana Greya na przyjęciu u lady Brandon. Już w chwili pierwszego spotkania dostrzegł w nim niezwykłe piękno i urok osobisty, toteż koniecznie chciał go poznać. Miał wrażenie, że zetknięcie z tym młodzieńcem może odmienić jego życie i wpłynąć na jego sztukę.
Bazyli przyznaje, że Dorian szybko staje się dla niego kimś wyjątkowym. Nie jest jedynie modelem, lecz także źródłem natchnienia: „On jest teraz całą moją sztuką”. Artysta zaczyna patrzeć na swoją twórczość inaczej niż dotąd. Uważa, że dzięki Dorianowi odkrywa nowy wymiar piękna i harmonii. Jego obrazy zyskują świeżość, a on sam coraz mocniej wiąże z młodzieńcem swoje artystyczne nadzieje i emocje.
Lord Henryk słucha tych wyznań z zaciekawieniem, ale także z właściwą sobie ironią. Bawi go niezwykłe przywiązanie malarza do młodego człowieka. Jednocześnie coraz bardziej interesuje się Dorianem. Chce go poznać, ponieważ przeczuwa, że tak piękna i wyjątkowa osoba może stać się fascynującym obiektem obserwacji. Henryk twierdzi, że Bazyli wnet znudzi się swoim nowym obiektem fascynacji. Przypomina sobie, że słyszał już jego nazwisko u swojej ciotki lady Agaty. Bazyli nie chce, aby Henryk poznał Doriana, ale niespodziewanie służący mówi, że pan Grey właśnie przybył. Henryk cieszy się, że w tych okolicznościach artysta musi ich sobie przedstawić.
Bazyli nie jest zadowolony z obrotu sytuacji. Prosi Henryka, aby ten nie próbował wywierać swojego wpływu na młodzieńca.
II
Mężczyźni wchodzą do pokoju, w którym siedział już Dorian przy fortepianie. Nie mając pojęcia o obecności Henryka, a mówił do Bazylego, że nudzi go już pozowanie. Peszy się, gdy widzi kogoś nieznajomego. Artysta przedstawia Henryka Dorianowi i wymieniają uprzejmości. Młodzieniec przyznaje, że podpadł lady Agacie, zapominając o umówionym spotkaniu, ale Henryk obiecuje stanąć w jego obronie.
Lord Henryk natomiast już przy pierwszym spotkaniu dostrzega w młodzieńcu wyjątkową urodę i naturalny wdzięk. Od razu zaczyna się nim interesować.
Bazyli prosi Doriana, by usiadł do portretu i zachowywał spokój, ponieważ chce dokończyć obraz. Sugeruje też, aby Henryk już sobie poszedł, ale Lord pyta Doriana, czy przeszkadza mu jego obecność. Młodzieniec zaprzecza, toteż Henryk zostaje, jednak nie przestaje mówić. Zwraca się do Doriana w sposób swobodny, a zarazem bardzo sugestywny. Zaczyna głosić swoje poglądy na temat życia, młodości i piękna. Przekonuje, że to właśnie młodość jest największym skarbem człowieka, ponieważ przemija szybko i bezpowrotnie. Twierdzi, że uroda oraz młodość dają przewagę nad innymi, ale trwają krótko, dlatego należy korzystać z nich, póki jeszcze istnieją.
Słowa lorda Henryka robią na Dorianie ogromne wrażenie. Młodzieniec początkowo słucha go z zaciekawieniem, potem coraz wyraźniej ulega jego sposobowi myślenia. Nie słyszał wcześniej podobnych opinii wypowiadanych z taką pewnością i błyskotliwością. Lord Henryk budzi w nim niepokój, ale też fascynację. Dorian zaczyna patrzeć na samego siebie inaczej niż dotąd. Po raz pierwszy naprawdę uświadamia sobie, że jego uroda nie będzie trwała wiecznie i że wraz z upływem lat straci to, co czyni go tak wyjątkowym.
W pewnym momencie Dorian stwierdza, że zmęczyło go już to pozowanie i chce zaczerpnąć powietrza w ogrodzie. Henryk wychodzi razem z nim i kontynuują rozmowę. Lord jeszcze mocniej oddziałuje na młodzieńca. Mówi o sile zmysłów, o potrzebie pełnego przeżywania życia i o tym, że jedynie realizowanie własnych pragnień może dać człowiekowi spełnienie. Jego słowa mają niemal hipnotyczny wpływ. Dorian chłonie je z rosnącym przejęciem i stopniowo zaczyna wierzyć, że utrata młodości będzie największą tragedią, jaka może go spotkać.
W końcu Bazyli woła mężczyzn z powrotem do pokoju. Dorian pozostaje wyraźnie przejęty wcześniejszą rozmową. Po kwadransie Bazyli kończy obraz i sygnuje go w lewym dolnym rogu. Henryk chwali dzieło i chce je kupić, ale artysta mówi, że obraz należy do Doriana. Młodzieniec jest coraz bardziej przygnębiony i martwi się, że jego młodość i piękno przeminą. Oskarża Bazylego o to, że dla niego bardziej niż przyjaciele liczy się sztuka. Dorian wyraża pragnienie, aby to portret się starzał zamiast niego, dodając, że oddałby za to nawet duszę. Jest to moment przełomowy dla całej powieści – wypowiedziane życzenie zostaje w tajemniczy sposób spełnione i staje się początkiem przemiany bohatera.
Malarz widzi przemianę przyjaciela i go nie poznaje. Widzi wpływ Henryka i wypomina mu to. Dorian rozpacza na kanapie. Bazyli proponuje, że dostarczy Dorianowi obraz, gdy ten wyschnie, ale Henryk nadal ma nadzieje, że dzieło trafi w jego ręce. Dorian kategorycznie się temu sprzeciwia.
Dorian chce iść do teatru z Henrykiem, na co ten przystaje. Bazyli nie chce im towarzyszyć. Patrząc na obraz, stwierdza, że zostanie z prawdziwym Dorianem. Prosi go, aby nie szedł z lordem do teatru, ale Młodzieniec odmawia.
III
Następnego dnia Henryk ruszył z samego rana do wuja – lorda George’a Fermora. Był on sekretarzem swego ojca, będącego ambasadorem w Madrycie. Słynął z hojności i wystawnych przyjęć. Po śmierci ojca sukcesywnie trwonił jego majątek, prowadząc wystawne życie. Fermor myślał, że Henryk przyszedł do niego po pieniądze, ale gość chciał się dowiedzieć od wuja czegoś więcej na temat historii rodziny Doriana.
Lord George opowiedział mu tragiczną historię matki młodzieńca – lady Margaret, która uciekła z domu z ubogim chłopakiem, którego pokochała całym sercem, choć była piękna i mogła wybierać w najlepszych kawalerach. Dziadek Doriana – lord Kelso wynajął zbira, aby publicznie ubliżył mu, po czym sprowadził Margaretę z powrotem do siebie. Rok później dziewczyna zmarła, zostawiając małego Doriana. Opiekę nad nim przejął srogi dziadek.
Lord George pytał Henryka o planowane małżeństwo Dartmoora z Amerykanką. Dyskutowali chwilę na temat tego, że śluby z Amerykankami są teraz w modzie. Wuj twierdził, że wybranka Dartmoorea pochodzi zapewne z rodziny handlarzy wieprzowiną, ponieważ jest to bardzo opłacalne zajęcie i wielu w Ameryce się nim trudni.
Henryk poszedł na śniadanie do ciotki Agaty, gdzie przybył spóźniony. Wśród gości była zgrabna księżna Harley, członek Parlamentu sir Tomasz Burdon, małomówny pan Erskine z Treadley, który niegdyś oświadczył się ciotce Agacie, pobożna pani Vandeleur, a także niezbyt mądry lord Faudel. Przy stole również rozmawiano o planowanym małżeństwie Datrmoora z Amerykanką, rozprawiając o popularności Amerykanek i o Ameryce.
Henryk twierdził, że Amerykanie są dość rozsądni. Temat schodzi także na biedaków w Whitechapel i z East Endu. Henryk uważał, że człowiek powinien więcej się radować, co pociesza księżną i całe towarzystwo śmieje się z lekkich opinii lorda. Dorian Grey wpatrywał się w niego i słuchał urzeczony.
Księżna pożegnała się z gośćmi i zaprosiła Henryka na wtorek, rozbawiona jego opiniami. Kolejni gości zaczęli opuszczać śniadanie. Grey chciał wyjść z Henrykiem, aby go dalej słuchać, ale ten przypomniał mu o obiecanej wizycie u Bazylego. Młodzieniec wolał jednak spędzić czas z Henrykiem. Lord zgodził się, ale uprzedził, że nie będzie mówił, tylko obserwował świat.
IV
Minął miesiąc. Dorian czekał na spóźniającego się Henryka w jego domu. Do biblioteki weszła żona lorda – lady Wiktoria Wotton, której młodzieniec jeszcze nie znał. Ona za to poznała go od razu, twierdząc, że Henryk ma kilkanaście zdjęć Doriana. Wiktoria śmiała się nerwowo, wyłapując w słowach Doriana sentencje Henryka.
W końcu przyszedł Henryk, a lady Wotton opuściła mężczyzn. Dorian zwierzył się Henrykowi, że się zakochał w aktorce – Sybili Vane, którą widział w podrzędnym teatrze, prowadzonym przez pewnego impresaria żydowskiego pochodzenia. Po raz pierwszy widział ją w roli Julii, ale od trzech tygodni oglądał ją już w różnych spektaklach. Poznał ją osobiście po trzeciej sztuce. Poprosił Henryka, aby on i Bazyli towarzyszyli mu podczas kolejnego występu.
Henryk z dystansem podchodził do zakochania Doriana i wygłaszał szereg swoich tez. Twierdził, że kochanie raz na całe życie jest płytkie, wierność osłabia człowieka i jest oznaką braku wyobraźni, zgubnym skutkiem przyzwyczajenia i przyznaniem do niepowodzenia. Uważał także, że twórca albo tworzy znakomitą sztukę i jest nudny, albo jest ciekawą osobowością, ale tworzy słabo. Rozważał także na temat duszy i ciała: „Dusza wykazuje właściwości cielesne, a ciało ma swe momenty uduchowienia”. Zastanawiał się, czy dusza jest w ciele, czy ciało w duszy. Ciekaw był także, że dusza może rozdzielić się z ciałem lub wręcz przeciwnie – zjednoczyć się w jedno.
Mężczyźni rozeszli się do swoich spraw, a Henryk w nocy po powrocie do domu znalazł wiadomość od Doriana na temat jego zaręczyn z Sybilą.
V
Sybila była szalenie szczęśliwa i bardzo zakochana w Dorianie. Jej matka nie podzielała entuzjazmu dziewczyny. Obawiała się, że mężczyzna, który ją adoruje, nie ma uczciwych zamiarów. Gdyby był majętny, zgodziłaby się jednak na małżeństwo córki. Wyrzucała jej, że nawet nie zna nazwiska swego wybranka i nazywa go Księciem z bajki. Matka przypominała dziewczynie o długu, jaki mają u Isaacs`a z powodu wykupienia brata Sybili – Jamesa.
Był to szesnastoletni chłopak, który miał wyjechać do Australii, aby tam zdobyć majątek w kopalni złota. Póki co miał być marynarzem na statku. Młodzieniec gardził Londynem i nie chciał tu wracać.
Jamesowi nie podobał się adorator siostry. Rodzeństwo poszło na spacer. Dziewczynę wypełniało szczęście. Opowiadała o swoim ukochanym i wyobrażała sobie, że również jej brat znajdzie swoją wielką miłość i będzie szczęśliwy. Wierzyła także, że podczas odległej podróży uda mu się zdobyć upragniony majątek.
James spytał matkę, czy miała ślub z ich ojcem, ale kobieta zaprzeczyła. Gdy chłopak nazwał go łajdakiem, pani Vane broniła go, twierdząc, że gdyby żył, to by się o nich troszczył. Dodała też, iż wiedziała, że mężczyzna jest już zajęty, ale miał koligacje i był dżentelmenem. James bał się, że wybranek Sybili też jest tego typu człowiekiem i skrzywdzi jej siostrę. Obiecał zabić go, jeśli to uczyni. Przeprosił też matkę, że ją zasmucił.
VI
Henryk przybył do Bazylego i powiedział mu o zaręczynach Doriana. Bazyli był niezadowolony, że nie dowiedział się od razu. Obawiał się też, że plany młodzieńca nie są dobre. Miał nadzieję, że wybranka jest przyzwoitą osobą.
Henryk lekko podchodzi do tej sytuacji, sądząc, że Dorian szybko się znudzi dziewczyną. Twierdził też, że małżeństwo zabiera człowiekowi indywidualizm i sprawia, że człowiek staje się pozbawiony egoizmu i bezbarwny. Przyznał jednak, że osobom temperamentnym małżeństwo może nawet posłużyć do rozwoju.
Wnet przyszedł Dorian i rozpromieniony opowiadał o swojej ukochanej i szczęściu, jakie go spotkało. Przyjaciele wypytywali, jak doszło do zaręczyn. Młodzieniec nie był pewny, czy jego plany spodobają się Lordowi Radley’owi, pod którego opieką pozostaje, będąc niepełnoletnim. Henryk stwierdził, że w wyższych sferach to kobiety się oświadczają, przypominając o małżeństwie. Wyjątkiem jest klasa mieszczańska.
Dorian uważał, że teorie Henryka o życiu, miłości i o używaniu życia są fałszywe. Lord powiedział na to, że „najwyższą niemoralnością dla człowieka kulturalnego jest przystosowanie się do kryteriów swej epoki”. Uważał, że najlepiej być egoistą, a kobiety najpierw ubóstwiają mężczyznę, a potem każą sobie płacić za swoje uwielbienie. Dorian był oburzony postawą Henryka i jego brakiem romantyzmu.
Henryk był nieugięty w swoich przekonaniach. Uważał, że wszystko już przeżył, ale chętnie pozna aktorkę, w której zakochał się Dorian. Powiedział, też, że w jego powozie są tylko dwa miejsca, toteż Bazyli musi jechać osobno. Ruszyli do teatru. Malarz myślał o przemianie Doriana i o tym, że już nigdy nie będzie takim, jakiego go poznał.
VII
Dotarli do teatru, który jak nigdy wypełniony był przez widzów. Dorian nie mógł doczekać się, aż jego przyjaciele zobaczą jego ukochaną i przekonają się, jak pięknie gra na scenie. Bazyli powiedział mu, że początkowo źle ocenił plany ślubne młodzieńca, ale teraz widząc jego zapał, wierzy, że postępuje dobrze, i że Sybila jest osobą dobrą, zdolną i odpowiednią na jego żonę. Dorian był wdzięczny za słowa zrozumienia i miał już dość sarkazmu Henryka.
Okazało się jednak, że tym razem Sybila na scenie brzmi fałszywie, gra jak amatorka, nie wkłada żadnego uczucia w słowa, które wypowiada. Widownia też to widziała i coraz bardziej zaczęła się przerzedzać. Dorian był w szoku. Wstyd mu było przed przyjaciółmi i miał ogromną nadzieję, że jakimś cudem ukochana zacznie grać tak wspaniale, jak zawsze. Sybila do końca sztuki była jednak fatalną aktorką.
Po sztuce Dorian przeprosił przyjaciół. Henryk otwarcie skrytykował przedstawienie, a młodzieńcowi pękało serce. Chciał zostać sam. Poszedł za kulisy. Sybila rzuciła mu się na szyję. Jej oczy znów błyszczały ze szczęścia. Dorian zapytał, czy jest chora, a ona odparła, że nie. Była świadoma tego, że gra fatalnie. Z chwilą, gdy pocałowała Doriana i pokochała go, jej życie całkowicie się zmieniło. Dotąd całym jej światem był teatr, dlatego w grę na scenie wkładała całe serce. Teraz zobaczyła w nim tylko zakłamanie i sztuczność, dlatego grała tak okropnie. Dorian był wściekły. Nie pozwolił się dotykać dziewczynie i był nieczuły na jej błagania. Kazał jej odejść, powiedział: „Zabiłaś moją miłość”. Powiedział, że już jej nie kocha, nie chce o niej myśleć. Okazała się słabą aktoreczką i zawiodła go. Dziewczyna błagała go, aby został, czołgała się za nim, padała mu do stóp, ale Dorian wyszedł.
Bohater poszedł na spacer z ogromnym mętlikiem w głowie. Nad ranem wrócił do domu. W pokoju zerknął na swój portret, który wyglądał, jakby się zmienił. Widział teraz wyraźnie, jak uśmiecha się z okrucieństwem na twarzy. Przez chwilę sądził, że spełnia się jego życzenie, aby on się nie starzał, a portret tak. Myślał o tym, że przecież nie był okrutny wobec dziewczyny, tylko ona wobec niego. Przypominał sobie przemowy Henryka na temat kobiet. Zastanawiał się, czy portret naprawdę się zmienia.
Dorian postanowił nie spotykać się już z Henrykiem i wrócić do Sybili. Pomyślał, z może uda mu się ją z powrotem pokochać. Docierało do niego, że skrzywdził ją swoim zachowaniem.
VIII
Dorian wstał po południu, nękany dalej wyrzutami sumienia. Wśród listów i bilecików przyniesionych przez służącego znalazł list od Henryka, ale postanowił go nie otwierać. Nadal myślał nad przemianą portretu, zastanawiając się, czy to jego wyobraźnia, czy rzecz dzieje się naprawdę. Dzięki portretowi uświadomił sobie jednak, że postąpił okrutnie z Sybilą i musi to naprawić. Zamierzał wziąć z nią ślub.
Nieoczekiwanie przyszedł Henryk. Dorian początkowo udawał, że go nie ma, ale w końcu otworzył lordowi. Okazało się, że w liście była informacja o śmierci Sybili. Henryk wspominał, że Dorian nie powinien być raczej powiązany przez policję z tymi zdarzeniami, skoro nikt nie znał w teatrze jego nazwiska.
Ponoć dziewczyna wyszła z matką z pracy i wróciła się do garderoby, twierdząc, że czegoś zapomniała, ale już stamtąd nie wyszła. Wypiła jakiś płyn do charakteryzacji (najprawdopodobniej zawierający kwas pruski lub związki ołowiu, co było wówczas silnie toksyczne).
W pierwszym momencie Dorian był zdruzgotany tą informacją. Czuł się winny, wiedząc, że dziewczyna odebrała sobie życie najprawdopodobniej z powodu ich rozmowy i jego zachowania poprzedniego dnia. Im dłużej rozmawiał z Henrykiem, tym mniej winy brał na siebie, aż wreszcie stwierdził, że nie jest mu tak przykro, jak powinno, a na koniec mówi: „Było to wspaniałe przeżycie. Nic więcej. Chciałbym wiedzieć, czy też los przygotowuje dla mnie na przyszłość coś równie wspaniałego”. Pod wpływem Henryka zaczął patrzeć na śmierć dziewczyny, jak na kolejną z jej ról.
Henryk umiejętnie pomógł Dorianowi zrzucić z siebie jakiekolwiek poczucie winy, był zadowolony, że młodzieniec tak łatwo chłonie to, co lord mu opowiada. Podejście Henryka do kobiet i relacji z nimi było bardzo przedmiotowe. Opowiadał, jak nie mógł uwolnić się od romansu z jedną z nich, która kazała mu wspominać, co razem przeżyli i oddawała mu swoje życie. Mężczyzna uważa, że takie zachowanie kobiet jest farsą i w istocie lubią być niewolnicami mężczyzn.
Dorian znów zobaczył w Henryku swojego przyjaciela, który tak doskonale go rozumie. Umówili się na wieczór do opery.
Po wyjściu Henryka Dorian znów zastanawiał się nad właściwościami portretu, po czym jakby nic się nie stało, poszedł do opery.
IX
Następnego dnia z samego rana Doriana odwiedził Bazyli, obawiając się, że przyjaciel jest zrozpaczony śmiercią ukochanej. Dorian beztrosko opowiedział o swojej wizycie w operze. Bazyli był zdruzgotany beztroską młodzieńca wobec tak tragicznych okoliczności, ale Dorian zabronił mu mówić o tych zdarzeniach, nie chcąc sobie zaprzątać głowy przykrymi sprawami. Malarz widział, jak bardzo Dorian zmienił się pod wpływem Henryka. Ubolewał nad tym, że nie ma już Doriana, którego poznał.
Bazyli chciał zobaczyć portret. Pragnął wystawić go w Paryżu. Dorian kategorycznie się temu sprzeciwił i nie pozwolił artyście nawet zerknąć na obraz. Obawiał się, że Bazyli zobaczy przemianę, jaka w nim zaszła.
Dorian namówił Bazylego do zwierzenia, dlaczego wcześniej nie chciał obrazu wystawiać. Artysta opowiedział mu o tym, jak wielkim natchnieniem młodzieniec był dla niego oraz o uczuciu, że w obraz włożył samego siebie. Wspomniał także o obawie, że inni zobaczą jego uczucia w stosunku do chłopca. Dorian przyznał, że widzi w portrecie coś niezwykłego, ale nigdy nie pozwoli nikomu na niego zerknąć. Nie zgodził się też na to, aby kiedykolwiek znów pozować Bazylemu.
Gdy malarz wyszedł, Dorian postanowił ukryć obraz.
X
Dorian postanowił schować swój portret w swoim dawnym pokoju na samej górze posiadłości. Posłał po ludzi od ramiarza i kazał służącemu dać mu klucz do tegoż pomieszczenia. Było ono od 5 lat niesprzątane i nikt tam nie zaglądał. Młodzieniec znalazł w nim jedwabną kapę, pięknie zdobioną, pochodzącą z Wenecji z XVII w. Pełniła funkcję całunu, teraz miała zakryć jego portret.
Napisał list do Henryka z prośbą o spotkanie i jakąś lekturę i wysłał z nim służącego.
W końcu przybył ramiarz – pan Hubbard z pomocnikiem. Miał słabość do Doriana i chętnie mu służył. Na jego polecenie wnieśli obraz przykryty suknem na górę.
Dorian otrzymał list od Henryka wraz z gazetą, w której zaznaczony na czerwono był artykuł o śledztwie w sprawie śmierci aktorki. Ustalono, że nastąpiła przypadkowo. Dorian był niezadowolony, że Henryk przysłał mu gazetę.
Lord przesłał także wiadomość o wieczornym spotkaniu oraz książkę, którą Dorian natychmiast zaczął czytać. Lektura była tak zajmująca, że spóźnił się na spotkanie. Opowiadała historię pewnego Paryżanina, który postanowił poznać wszystko, co zostało odkryte w minionych epokach, zasmakować wszelkich namiętności i poznać różne nurty myślowe, co staje się dla Doriana niebezpieczną inspiracją i zapowiedzią jego dalszego moralnego upadku.
XI
Minęło kilka lat. Dorian był na tyle zafascynowany książką od Henryka, że zamówił kilka dodatkowych egzemplarzy w Paryżu. Prowadził życie podobne do tego, jakie wiódł bohater książki. Nadal był szanowany w towarzystwie. Posiadał swój niezwykły urok, ogromny majątek i pozycję społeczną. Parę razy w roku wydawał wystawne przyjęcia muzyczne, lubiane przez gości.
Dorian nie zmieniał się, za to jego oblicze na portrecie starzało się i więdło. Mężczyzna chodził je oglądać i porównywać ze swym odbiciem w lustrze. Nadal chorobliwie bał się, że ktoś odkryje obraz, toteż nieraz wracał do domu tylko po to, aby sprawdzić, czy dzieło jest dalej na swoim miejscu.
Dorian używał życia. Chodził w przebraniu do portowej knajpy, bywał także obiektem plotek. Używał życia najpełniej, jak tylko potrafił. Zgadzał się z Henrykiem, twierdząc, że: „musi nadejść epoka nowego hedonizmu, który ukształtuje życie i uchroni je od owego surowego, brzydkiego purytanizmu”. Najważniejsze było dla niego doświadczanie życia. Nie zajmował sobie głowy tym, co minęło. Szukał wciąż nowych wrażeń, nowych pasji, dziedzin i zainteresowań.
Fascynowała go religia rzymskokatolicka. Nie przyjął jej jednak, jak żadnej innej, aby nie ograniczać tym samym swojego rozwoju.
Zajmował się studium nad perfumami, ich wytwarzaniem i właściwościami poszczególnych zapachów.
Kolejną pasją była muzyka z różnych stron świata. Słuchał jej dźwięków w trakcie niezwykłych koncertów w sali witrażowej. Posiadał liczne instrumenty, pochodzące z Tunisu, Indii, Rio Negro, Chile i wielu innych miejsc. Z każdym związana była jakaś historia.
Zgłębiał także tajemnice klejnotów, właściwości różnych kamieni i fascynujących historii, które się z nimi wiązały i które pochodziły z różnych krańców świata. Posiadał również tkaniny bogato zdobione klejnotami.
Kolejną pasją okazało się hafciarstwo. Wiązało się z nim znów szereg historii, a także sukien fantastycznie haftowanych, które stanowiły swoiste dzieła sztuki. Z każdym z nich wiązały się także ciekawe historie. Szczególnie ciekawe dla Doriana były szaty kapłańskie, które zdobione były bogatymi haftami i wybitnymi wzorami. Posiadał m.in. włoską kapę z XV w. z haftowanymi scenami z życia Maryi Dziewicy.
Wiele dzieł z dziedzin, które go zajmowały, gromadził w swoim domu.
Aby doświadczać, oddawał się także licznym podróżom, m.in. do Trouville lub do domku w Algierze. Przebywał tam także z Henrykiem, ale z czasem wyjazdy go znudziły. Wolał też mieć na oku swój portret, aby nikt go nie zobaczył.
Dorian cieszył się nie tylko dobrą sławą. Niektórzy zaczęli do niego podchodzić nieufnie. Nie dostał członkostwa w klubie w West Endzie i nie każdy życzył sobie jego towarzystwa. Pojawiały się także plotki o bójkach z marynarzami oraz jego kontaktach ze złodziejami i fałszerzami. Dorian nie zwracał na to uwagi, nawet jeśli bywał ignorowany. Niektórzy z dawnych kompanów zaczęli go unikać, nie miał także dobrej opinii wśród kobiet, których uczuciami wzgardził.
Mimo wszystko Dorian miał nadal niezwykły urok, a posiadany majątek i pozycja zapewniały mu miejsce w towarzystwie. Lubił przechadzać się po galerii obrazów swych przodków, zastanawiając się, które z ich niecnych cech odziedziczył. W zasadzie każdemu z nich potrafił przypisać jakieś występki. Wspominał także przygody bohatera swej ulubionej francuskiej książki, która jeszcze bardziej go odmieniła. „Dorian Gray został zatruty książką. Były chwile, kiedy zło uważał tylko za środek do urzeczywistnienia swych wyobrażeń o pięknie”.
XII
W nocy poprzedzającej trzydzieste ósme urodziny Dorian zauważył na ulicy Bazylego, ale udawał, że go nie poznaje. Artysta dogonił przyjaciela i oznajmił, że wyjeżdża na pół roku do Paryża i koniecznie musi z nim porozmawiać. Dorian niechętnie zaprosił Bazylego do siebie. Malarz opowiedział mu o strasznych plotkach na temat Doriana, które krążą po Londynie. Chciał usłyszeć, że to nieprawda. Dorian niechętnie słuchał rozmówcy, twierdząc, że plotki go nie interesują. Bazyli opowiadał jednak o tym, że niektórzy dżentelmeni, nie chcą spędzać czasu w towarzystwie Doriana. Ponoć wielu z jego przyjaciół źle kończy, będąc pod jego wpływem: samobójstwem, utratą reputacji, złamaną karierą. Dorian tłumaczył, że każdy odpowiada za siebie i nie czuje się winny tylko dlatego, że ktoś, kogo zna, popełnia, jakiś występek. Bazyli wspomniał także o zhańbieniu siostry Henryka, pomimo łączącej ich przyjaźni, co oburzyło mężczyznę. Malarz mówił, że będzie prawić przyjacielowi morały, ponieważ pragnie, aby jego nazwisko było bez skazy. Pragnie też zobaczyć jego duszę.
Po tych słowach Dorian odparł, że pokaże mu ją i każe mu iść za sobą. Mówił, że w innym pokoju ma pamiętnik, w którym spisuje każdy swój dzień. Bazyli był już spóźniony na pociąg i zgodził się pójść za przyjacielem. W tej sytuacji zamierzał wyjechać następnego dnia.
XIII
Dorian zaprowadził Bazylego do pokoju, w którym ukrywał obraz. W domu było cicho i ciemno. Kiedy pokazał malarzowi swój portret, ten nie uwierzył, że jest to jego dzieło. Widział ślady swego pędzla i ramę własnego projektu, ale nie mógł uwierzyć, że zniekształcony i obrzydliwy człowiek na płótnie to młody, niewinny Dorian, którego namalował. Widział w nim niemal demoniczną postać.
Dorian przypomniał Bazylemu o swojej modlitwie o to, by zachować młodość, a żeby to jego portret brzydł z wiekiem. Malarz zdruzgotany sytuacją prosił Doriana, aby teraz modlili się o odpuszczenie jego win. Skoro tamta modlitwa została wysłuchana, to i druga powinna. Dorian nie zamierzał tego robić. Wziął do ręki nóż i śmiertelnie ugodził nim Bazylego w tętnicę szyjną. Mężczyzna zmarł.
Dorian nie czuł żalu, po tym, co zrobił. „Przyjaciel, który namalował fatalny portret, źródło wszystkich nieszczęść, został wykreślony z jego życia”. Morderstwo nie zrobiło na nim większego wrażenia. Myślał racjonalnie o tym, że musi zatuszować sprawę, ponieważ za morderstwo w Anglii grozi stryczek. Skoro Bazyli miał na pół roku wyjechać z kraju, toteż nieprędko będzie go ktokolwiek szukał.
Dorian schował walizkę i płaszcz Bazylego i cicho wymknął się z domu. Zadzwonił do bramy, budząc służącego pod pretekstem, że zapomniał klucza. Zapytał go, która godzina i czy ktoś był pod jego nieobecność. Służący odparł, że jest 2:10 i wspomniał, że przyszedł Bazyli, ale nie doczekawszy się przyjaciela, wyszedł około 23:00 i poszedł na pociąg. Dorian kazał się obudzić następnego dnia o 9:00. Planował prosić o pomoc Alana Campbella.
XIV
Dorian wstał rano, zjadł śniadanie i napisał dwa listy. Jeden schował do kieszeni, a drugi dał służącemu z poleceniem zaniesienia go do Alana Campbella. Z Alanem niegdyś łączyła go kilkuletnia przyjaźń. W pewnym momencie Campbell zaczął unikać Doriana. Był to człowiek uzdolniony muzycznie, a przede wszystkim interesował się biologią, a w czasopismach medycznych ukazywały się artykuły na temat jego eksperymentów. Dorian z niecierpliwością oczekiwał wiadomości od niego. Wracało do niego wspomnienie minionej nocy i zaczął się denerwować.
Służący zapowiedział przyjście Campbella, co ucieszyło Doriana i całkowicie go uspokoiło. Kiedy mężczyzna wszedł do pokoju, Dorian powiedział mu, że musi mu pomóc pozbyć się zwłok, które są na górze. Alan kategorycznie odmówił, twierdząc, że nie zamierza ryzykować swej opinii dla niego. Dorian powiedział najpierw, że trup jest ofiarą samobójstwa, po czym przyznał, że sam go zabił i pomoc Alana jest mu niezbędna. Biolog był nieugięty, wobec czego Dorian pokazał mu liścik, który będzie zmuszony wysłać, jeśli Alan mu nie pomoże. Był to szantaż dotyczący kompromitującej tajemnicy Campbella, dlatego ten zbladł i zgodził się pomóc.
Campbell powiedział, że potrzebuje kilku rzeczy z domu. Dorian zabronił mu wychodzić i kazał napisać na kartce, czego potrzebuje.
Zawołał służącego i poprosił, aby pojechał po orchidee do Richmond, zamawiając ich dwa razy więcej niż wcześniej – miało to odwrócić uwagę służby.
Gdy przyszła skrzynia z rzeczami potrzebnymi Alanowi do pozbycia się ciała, Dorian zaprowadził go do pokoju na górze. Czym prędzej zakrył swój portret, na którym na ręce pojawiła się krwawa mgiełka. Alan został sam w pokoju i zajął się trupem. Po kilku godzinach nie było po nim śladu. Został zapach kwasu azotowego.
XV
Wieczorem Dorian udał się na kolację do lady Narborough, która niezmiernie go lubiła. Odwiedziła ją córka z mężem, z czego nie była zbyt zadowolona. W spotkaniu uczestniczyło kilka nudnych osób: Ernest Harrowden, lady Ruxton, pani Erlynne, lady Alicja Chapman. Henryk jak zwykle przyszedł spóźniony. Dorian ucieszył się na widok przyjaciela, ponieważ reszta towarzystwa nie przypadła mu do gustu.
Henryk zauważył, że Dorian jest jakiś nieswój. Rozmawiano o Małgorzacie z Nawarry, która miała aż 4 mężów. Lade Narborough żartował, że także powinna wyjść ponownie za mąż, aby być modna. Kiedy panowie przeszli do drugiego pokoju, aby rozmawiać o polityce, Henryk spytał Doriana czy coś się stało. Zastanawiał się, dlaczego przyjaciel wczoraj tak wcześniej uciekł i co robił po 23. Dorian zmieszany odparł, że spacerował i wrócił o 2:30, co może potwierdzić służący.
Dorian opuścił spotkanie i wrócił do domu. Spalił rzeczy Bazylego. Towarzyszył mu znów niepokój. Zapalił w kociołku pastylki z Algierii. Wyjął ze skrytki w szafie szkatułkę z wodnistą pastą o dziwnym zapachu. W końcu w przebraniu wyszedł i wsiadł do dorożki, każąc zawieźć się w tajemnicze miejsce.
XVI
Dorian kazał się zawieść w okolice portu, gdzie zamierzał udać się do jednego z lokali, w którym paliło się opium. W nim szukał sposobu na zapomnienie o tym, co go dręczyło. W głowie dźwięczały mu słowa Henryka: „Duszę leczyć zmysłami, a zmysły duszą”.
Na miejscu suto opłacił dorożkarza i poszedł do znajomego lokalu. Po drodze mijał ludzi zniszczonych życiem, brzydkich, zdegenerowanych. Gdy wszedł do lokalu, zauważył znajomego Adriana Singletona – dawnego przyjaciela, który wpadł w długi i stracił reputację. Dorian był zaskoczony, że go widzi, sądząc, że wyjechał. Adrianowi było wszystko jedno, w opium znajdował ukojenie. Chwilę rozmawiali, Dorian zaproponował pomoc w razie potrzeby. Zapłacił też kobiecie, która im przeszkadza, aby odeszła.
Kiedy Dorian wychodził z lokalu, kobieta nazwała go księciem z bajki. Siedzący obok marynarz, usłyszawszy to, wybiegł za Dorianem. Okazało się, że był to brat Sybili. Przystawił Dorianowi rewolwer do głowy i kazał modlić się przed śmiercią, bo zabije go za doprowadzenie do samobójstwa Sybili. Dorian zapytał, kiedy to było i gdy James odparł, że 18 lat temu, bohater kazał spojrzeć mu na swoją wiecznie młodą twarz. Marynarz uwierzył, że się pomylił.
Kiedy Dorian odszedł, kobieta z lokalu powiedziała Jamesowi, że mężczyzna wcale nie jest tak młody, jak wygląda i przysięgła, że zna od 18 lat. Dodała, że przez niego teraz wiedzie takie podłe życie.
XVII
Dorian zorganizował tydzień później spotkanie w Selby Royal, gdzie gościł Henryka, księżną Monmouth z mężem, Gladys – kuzynkę Henryka i innych gości. W oranżerii trwały rozmowy o tym, że Henryk zamierza wszystkiemu zmieniać nazwy. Rozprawiano także o przecenianiu piękna, o tym, co kobiety pociąga w mężczyznach, o szukaniu doznań w życiu.
Nagle Dorian zasłabł w oranżerii. Henryk zaproponował, żeby odpoczął, a on go zastąpi podczas obiadu, ale Dorian nie chciał być sam. Przed oczami miał twarz Jamesa Vane`a, którą zobaczył za szybą oranżerii.
XVIII
Dorian spędził 3 dni w domu. Był przerażony. Bał się o własne życie, był cały roztrzęsiony. Przypominał mu się Bazyli.
W końcu zdecydował się na wyjście z domu w dniu polowania. Spacerował po ogrodzie z księżną, a potem dołączył do myśliwych. Gdy Geoffrey Clouston mierzył do zająca, który wyskoczył z zarośli, Dorian krzyknął, aby go oszczędził. Geoffrey jednak strzelił. Usłyszeli pisk zająca i jęk człowieka. Wyglądało na to, że naganiacz wszedł na linię ognia. Okazało się, że mężczyzna nie żyje.
Henryk zasugerował, aby zakończyć polowanie, na co Dorian odpowiedział, że najchętniej całkiem zakończyłby myśliwskie spotkania. Uważał, że śmierć naganiacza to zły omen i że jego życie też jest zagrożone. Henryk nie wziął tego na poważnie i zasugerował wizytę u lekarza po powrocie do Londynu.
Służący przyniósł Dorianowi liścik od księżnej. Kazał odpowiedzieć, że wraca do domu. Wtem przyszła księżna Gladys. Widziała, że Dorian nie wygląda najlepiej, a on oznajmił, że musi się położyć.
Dorian postanowił wrócić do Londynu i kazał spakować swoje rzeczy. Nagle przyszedł nadleśniczy z informacją, że zastrzelony mężczyzna to nikt ze służby i wygląda na marynarza. Dorian popędził do stodoły, w której leżało ciało. Zobaczył zwłoki Jamesa Vane`a. Wiedział, że jest już bezpieczny.
XIX
Dorian postanowił się zmienić i stać się dobry. Zaczynał mieć świadomość, jak wiele złych rzeczy uczynił w swoim życiu. Zwierzył się Henrykowi, że już zrobił dobry uczynek, ponieważ spotykał się na wsi z piękną Hetty, ale postanowił jej nie zhańbić. Wprawdzie płakała, ale jej nie wykorzystał. Henryk drwił z jego słów, twierdząc, że i tak złamał dziewczynie serce i nigdy nie będzie szczęśliwa z jakimś prostym chłopem, pamiętając miłość do Doriana.
Dorian pytał, czy już przestali gadać o zaginięciu Bazylego. Śledztwa angielskie i francuskie sobie przeczyły. Bohater zastanawiał się, czy ktoś zabił Bazylego. Henryka nie obchodził los artysty. Twierdził, że pewnie spadł do Sekwany i utonął, ale jest mu to obojętne. Dorian spytał, czy Henryk uwierzyłby, gdyby powiedział mu, że to on zabił Bazylego, ale lord uważał, że nie byłby do tego zdolny.
Henryk jest po rozwodzie, który był skandalem. Żona zostawiła go dla innego.
Przyjaciele rozmawiali o duszy. Dorian twierdził, że „Dusza jest straszną rzeczywistością. Można ją kupić i sprzedać, i zamienić. Można ją zatruć i udoskonalić. Każdy z nas ma duszę”. Henryk miał inne zdanie i prosi Doriana, aby mu zagrał na pianinie. Henryk zachwyca się muzyką Chopina. Chciałby zamienić się życiem z Dorianem.
Dochodziła 11 i Dorian nie chciał już iść do klubu z Henrykiem, woląc się położyć. Wypomniał mu, że zatruł go niegdyś książką i kazał mu obiecać, że nikomu jej już nie pożyczy. Lord śmiał się z tego, twierdząc, że sztuka nie ma wpływu na czyny. Zaprosił Doriana, aby następnego dnia towarzyszył mu podczas jazdy konnej i aby pojechali na lunch u lady Branksome. Zaproponował też śniadanie u Gladys, chyba że się już znudziła Dorianowi. Bohater niechętnie zgodził się na spotkanie z Henrykiem.
XX
Dorian wracał do domu. Mijający go ludzie rozpoznali go. Niegdyś go to cieszyło, dziś wręcz przeciwnie.
W domu położył się na sofie. Marzył o tym, by odzyskać swą młodzieńczą niewinność. Myślał o tym, że James Vane leży w bezimiennym grobie, Alan Campbell popełnił samobójstwo, zabierając ze sobą tajemnicę zwłok Bazylego. Wspominał Hetty Mertogo.
Zastanawiał się, czy jego dobry uczynek zmienił portret na lepsze. Poszedł na górę i wszedł do pokoju. Jego podobizna na obrazie wyglądała jeszcze ohydniej, a ręka jeszcze bardziej zbrukana była krwią. Dorian wziął nóż, którym zabił Bazylego i postanowił zniszczyć portret z nadzieją, że dzięki temu stanie się wolny i zamknie przeszłość.
Dorian zamachnął się na portret. Rozległ się straszny krzyk, który słyszeli przechodnie i służba. W końcu służący próbowali dostać się do pokoju, ale nikt nie odpowiadał, a drzwi były zamknięte. Weszli przez okno. Ujrzeli portret młodego Doriana Greya i jego ciało z nożem wbitym w serce. Jego twarz była tak pomarszczona i brzydka, że rozpoznali go jedynie po sygnetach.
