Przejdź na stronę główną Interia.pl

Mistrz i Małgorzata

Michał Bułhakow

Streszczenie szczegółowe

Część I

1. Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomymi

W Moskwie, na Patriarszych Prudach, ozłoceni blaskiem zachodzącego słońca dyskutowali dwaj mężczyźni: Michał Aleksandrowicz Berlioz, przewodniczący Massolitu (Stowarzyszenia Literatów Moskiewskich) oraz Iwan Nikołajewicz Ponyrion, poeta, znany pod pseudonimem Iwan Bezdomny. Właśnie napisał on artykuł o tym, że Jezus nigdy nie istniał. Zrobił to jednak źle, bo opisał Chrystusa w taki sposób, jakby właśnie istniał, a teraz próbuje się jego istnienie zatuszować. Berlioz tłumaczył Iwanowi, jak powinien zostać napisany taki artykuł, kiedy nagle do rozmowy włączył się niespodziewanie tajemniczy mężczyzna. Berlioz już wcześniej, zapalczywie dowodząc nieistnienia Boga, ujrzał zawieszoną nad ziemią postać, ale uznał, że to efekt upału i zmęczenia. Teraz tajemniczy profesor zachodniej uczelni, jak przedstawił się nieznajomy, wzbudził w nim nieokreślony lęk. tymczasem Woland, bo takie nazwisko podał przybysz, stwierdził nieodwołalnie, że Bóg istnieje i nie ma co do tego wątpliwości. Powiedział jeszcze coś gorszego - Berlioz zginie jeszcze tego samego wieczoru, utnie mu głowę kobieta - komsomołka. Zwłaszcza, że Annuszka już rozlała olej słonecznikowy.

Wszystko to słyszał Iwan Bezdomny, któremu z kolei Woland przepowiedział rychłe znalezienie się w szpitalu psychiatrycznym. Obaj mężczyźni uznali go za szpiega z obcego państwa i postanowili poinformować o tym odpowiednie służby.

2. Poncjusz Piłat

W Jerozolimie Poncjusz Piłat przygotowywał się w swoim pałacu do przesłuchania Jeszui Ha-Nocri, który został oskarżony o podburzanie ludzi przeciw rzymskiej władzy. Kiedy go przyprowadzono, Jeszua był w opłakanym stanie. W dodatku miał nieszczęście zwrócić się do Piłata „przyjacielu” i został za to kilka razy uderzony w twarz przez olbrzymiego i silnego żołnierza - Marka Szczurzą Śmierć.

W czasie rozmowy z Piłatem Jeszua w cudowny sposób uśmierzył ból głowy, który trapił namiestnika. Zaskoczył go też zdolnością czytania w myślach. Z kolei Piłata interesowała znajomość Ha-Nocri z Judą z Kariotu. Jeszua opowiedział mu o królestwie, w którym niepotrzebna będzie żadna władza, gdyż zbudowane ono zostanie na sprawiedliwości i prawdzie.

Wzburzony Piłat przywołał dowódcę swego plutonu, Marka Szczurzą Śmierć, i rozkazał mu wyznaczyć eskortę, która odtransportuje Jeszuę na Nagą Górę, miejsce kaźni. Piłat przekazał decyzję w sprawie kary śmierci dla Jeszui oraz innych więźniów Józefowi Kajfaszowi, kapłanowi z Judei. Był prawie pewien niewinności Ha-Nocri, nurtowała go niedokończona rozmowa z więźniem i czuł, że powinien, korzystając z możliwości uwolnienia jednego z podsądnych, ułaskawić właśnie jego. Nie zdobył się jednak na to i, zgodnie z wolą Żydów, darował wolność Bar Rabbanowi, niebezpiecznemu przestępcy. Zyskał tym aprobatę szemrzącego tłumu. Czując odrazę do siebie i unoszącą się w powietrzu znienawidzoną różaną woń zaszył się w pałacu. O dziesiątej rano wszyscy skazani byli już na miejscu męki.

3. Dowód siódmy

Tymczasem w Moskwie profesor z Niemiec wciąż opowiadał Berlizowi i Bezdomnemu o Ha-Nocri, przy sądzie którego, jak twierdził, był obecny. Berlioz próbował się jak najwięcej dowiedzieć o cudzoziemcu, gdyż wydał mu się on w najlepszym wypadku człowiekiem chorym psychicznie. Postanowił zatelefonować do biura turystyki zagranicznej. W drodze do telefonu zauważył znaną mu już postać z „powietrza”. W oczy rzucił mu się napis: „Strzeż się tramwaju”. Przed torami tramwajowymi poślizgnął się na rozlanym przez Annuszkę oleju i wpadł wprost pod nadjeżdżający pojazd, prowadzony przez kobietę. Koła odcięły mu głowę.

4. Pogoń

Krzyki zwróciły uwagę Bezdomnego. Gdy zrozumiał, co się stało, stwierdził oczywisty związek z przepowiednią profesora. Postanowił, że należy go natychmiast aresztować, bo to szatan - siła nieczysta. Przeraziła go myśl, że do Moskwy przybył sam diabeł. Iwan przed niczym się nie waha. Śledzi Wolanda i jego towarzysza o paranormalnych zdolnościach. Ci są jednak nieuchwytni. W trakcie pogoni Bezdomny wpada do jakiegoś mieszkania, chwyta świecę i święty obrazek i z nimi w dłoni, mając nadzieję, że go ochronią przed złem, wyrusza na poszukiwania. Postanawia nawet wskoczyć za zbiegami do wody, zostawiwszy na brzegu ubranie pod opieką siedzącego tam człowieka. Kiedy wychodzi na brzeg nie ma go już, a co gorsza nie ma też ubrania. Iwan kieruje się z powrotem do centrum miasta.

5. Co się stało w Gribojedowie?

Tymczasem w siedzibie Massolitu - w dawnym domu Gribojedowa, znanego rosyjskiego pisarza, zebrani członkowie zarządu od kilku godzin oczekiwali przybycie prezesa, Berlioza. Dyskutowali zajadle, że pewnie siedzi teraz nad Klaźmą, delektując się nadrzecznym chłodem, podczas gdy oni męczą się w zaduchu moskiewskim. Potem zaczynają roztrząsać sprawy socjalne - oczywiście na tanie wyjazdy do luksusowych „domów pracy twórczej” mogą sobie pozwolić tylko związkowi prominenci. Pozostali dysponują jedynie kartami wstępu do luksusowej i co ważne taniej, a bardzo smacznej, restauracji mieszczącej się na parterze domu Gribojedowa.

Tam też schodzą zdenerwowani nieobecnością Berlioza uczestnicy zebrania, które się nie odbyło. Tam trwa zabawa, kelnerzy raz po raz przynoszą kieliszki ze świeżym alkoholem. wszyscy są już w doskonałych nastrojach. Nagle na salę wpada półnagi Iwan Bezdomny. W rękach trzyma świeczkę i święty obrazek. To on przynosi straszliwą wieść o śmierci Berlioza pod kołami tramwaju, on także opowiada o spotkaniu z tajemniczym nieznajomym na Patriarszych Prudach. Mówi, że w Moskwie zagnieździła się siła nieczysta. Krzyczy, żeby gonić tajemniczego profesora - szpiega i mordercę. Jednocześnie za nic nie może sobie przypomnieć jego imienia. Iwan zostaje odwieziony do kliniki psychiatrycznej.

6. Schizofrenia, zgodnie z zapowiedzią

W szpitalu psychiatrycznym kolega Bezdomnego, Riuchin, odtwarza wydarzenia ubiegłego wieczoru, które miały miejsce w Gribojedowie. Iwan jest nerwowy, chce powiadomić milicję o sprawkach profesora, próbuje wyskoczyć przez okno. Dostaje zastrzyk z eteru. Zasypia, a pielęgniarze umieszczają go w separatce numer 117. Diagnoza lekarza brzmi: schizofrenia. Riuchin, aby zagłuszyć ogarniające go poczucie bezsensu tworzenia, upija się tego wieczoru.

7. Fatalne mieszkanie

Dyrektor teatru Variétés, Stiopa Lichodiejew, budzi się zupełnie nie w formie, czego przyczyną jest zabawa suto zakrapiana alkoholem. Kiedy już rozpoznaje, że znajduje się we własnym, dzielonym do tego pory z Berliozem, mieszkaniu (które zresztą było wielce tajemniczym lokalem, gdyż jego wcześniejsi lokatorzy poznikali w tajemniczych okolicznościach), spostrzega siedzącego wygodnie w fotelu mężczyznę. Nieznajomy przedstawia się jako profesor czarnej magii, Woland. Z uwagą przypatruje się wysiłkom Stiopy, który nie może sobie przypomnieć, skąd zna gościa i czy w ogóle go zna. Woland tymczasem, w myśl zasady „podobne leczyć podobnym” proponuje Lichodiejewowi mrożoną wódkę i gorące parówki w sosie pomidorowym. Po takim posiłku dyrektor artystyczny czuje się dużo lepiej. Teraz budzi się w nim jednak brak zaufania i podejrzliwość. Zwłaszcza, że Woland oznajmia, że podpisał z nim kontrakt na siedem występów. Lichodiejew niczego sobie nie przypomina, dzwoni do teatru i dowiaduje się, że... drukowane są już afisze zapowiadające występ profesora czarnej magii, Wolanda.

Tymczasem w mieszkaniu zaczynają się dziać niepojęte rzeczy: z lustra wychodzi Azazello - członek świty Wolanda, czarny kot mówi i zachowuje się jak człowiek. Nowi goście nie pałają zresztą do niego sympatią. Postanawiają wysłać go „na urlop”. Przerażony Stiopa traci przytomność, budzi się nad brzegiem morza. Stojącego nieopodal człowieka pyta o to, gdzie jest. Tamten, mając go za pijanego, odpowiada w końcu, że jest w Jałcie. Stiopa wydaje jęk i traci przytomność.

8. Pojedynek profesora z poetą

Tego samego dnia Iwan Bezdomny zostaje zbadany w klinice psychiatrycznej. Zgromadzeni nad nim pracownicy kliniki skrzętnie wypytują o szczegóły z jego życia. Robią notatki. Potem rozmawia z nim sam profesor Strawiński, dyrektor kliniki. Iwan ma do niego trochę zaufania, więc przekonuje go, że należy natychmiast dzwonić na milicję i szukać nieznajomego, a potem go aresztować. Strawiński radzi mu się uspokoić, wszystko przemyśleć i najlepiej spisać.

9. Głupie dowcipy Korowiowa

Mieszkanie Lichodiejewa zostało zasiedlone przez Wolanda i jego świtę. Tymczasem zjawia się w nim prezes spółdzielni mieszkaniowej, Nikanor Iwanowicz Bosy. Na spotkanie wychodzi mu Korowiow, który przypomina o liście skierowanym do prezesa przez Stiopę Lichodiejewa z prośbą o czasowe zameldowanie w mieszkaniu pod numerem 50 profesora czarnej magii, Wolanda, i jego zespołu. Korowiow przedstawia się jako pracownik biura turystyki zagranicznej, który pełni obowiązki przewodnika i opiekuna zagranicznego turysty po Moskwie. Bosy dzwoni do biura turystyki i potwierdza tożsamość Korowiowa. Potem ku swemu zdumieniu rzeczywiście znajduje w teczce list od Lichodiejewa. Korowiow namawia, by za wynajęcie Bosy zażądał odpowiednio wysokiej sumy - przecież musi na tym skorzystać i spółdzielnia i sam prezes. Bosy zgadza się, bierze pieniądze, podpisuje umowę wynajmu. Na koniec prosi jeszcze o dwa bilety na występ Wolanda i opuszcza mieszkanie.

Teraz Woland pyta Korowiowa, czy Bosy to człowiek uczciwy. Odpowiedź jest jedna: absolutnie nie. Dlatego Korowiow podnosi słuchawkę telefonu i powiadamia milicję, że w mieszkaniu Nikanora Iwanowicza Bosego przechowywana jest obca waluta.

Tymczasem prezes spółdzielni z apetytem siada do smakowitego posiłku - kości szpikowej, pływającej w gorącym barszczu. Wcześniej wypił kieliszek wódki na apetyt. Jeszcze jednak nie zdążył nabrać pierwszej łyżki zupy, kiedy rozlega się gwałtowny i głośny dzwonek do drzwi. Do pokoju wchodzą milicjanci i kierują się wprost do przewodu wentylacyjnego w łazience, tak jak ich powiadomił Korowiow. Ku zdumieniu Bosego wyciągają z przewodu paczkę, w której znajdują się dolary. Prezes jest przerażony, krzyczy jeszcze coś o umowie, liście, ale żadnego z tych dokumentów nie znajduje w swojej teczce. W dodatku jego żona namawia go do przyznania się, bo wtedy będzie „krócej siedział”. Zostaje aresztowany.

10. Wieści z Jałty

A w teatrze trwają ostatnie przygotowania do występu Wolanda. Sęk w tym, że ani Wolanda nikt nie widział, ani z Lichodiejewem w ogóle nie można się skontaktować. Zdenerwowany dyrektor finansowy, Rimski, i administrator teatru, Warionucha, rozmawiają coraz bardziej zaniepokojeni. Nagle przybywa listonoszka z depeszą do Rimskiego. To telegram od Lichodiejewa... z Jałty. Stiopa błaga o pomoc. Tymczasem mężczyźni nie mogą pojąć, jakim cudem w ciągu jednej nocy znalazł się w odległej Jałcie. Uznają, że Stiopa stroi sobie z nich żarty. Listonoszka przychodzi po raz kolejny, tym razem w telegramie jest prośba o to, by strzegli się Wolanda, by go obserwowali.

Warionucha postanawia zadzwonić do mieszkania Lichodiejewa, a tam Korowiow grzecznie go informuje, że Stiopa nie wrócił jeszcze z wycieczki za miasto. To nasuwa administratorowi podejrzenia, że Lichodiejew depeszuje z podmoskiewskiej restauracji „Jałta”. Tymczasem przychodzą dalsze telegramy, które Warionucha postanawia zanieść na milicję. Otrzymuje jednak telefon, a tajemniczy głos w słuchawce mówi, by nie zanosił nigdzie listów od Lichodiejewa. Administrator nie słucha i zostaje zaatakowany w miejskim szalecie przez czarnego kota. Traci teczkę z depeszami i zostaje zabrany do mieszkania numer 50. Tam opiekuje się nim Hella - naga strzyga o lodowatych dłoniach, której pocałunek przyprawa Warionuchę o omdlenie.

11. Rozdwojenie Iwana

W klinice profesora Strawińskiego Iwan Bezdomny bezskutecznie próbuje opisać wydarzenia ostatnich dni. Nie udaje mu się to. Bardzo się męczy, bo ma poczucie, jakby było w nim dwóch Iwanów - ten dawny i ten „teraźniejszy”. Bezdomny zmienił się, jeszcze nie wie, co to za przemiana, ale jest świadom, że coś się z nim stało.

12. Czarna magia oraz jak ją zdemaskowano

W teatrze rozpoczyna się wieczorne przedstawienie. Woland ze swoją świtą przybył na czas do teatru, a na widowni zasiadł tłum widzów spragnionych niezwykłych wrażeń. Tylko Rimski nie bardzo interesuje się przedstawieniem, gdyż niepokoi go nieobecność Warionuchy.

Występ profesora czarnej magii i jego świty zapowiada konferansjer teatralny Żorż Bengalski. Z naciskiem powtarza, że czary czarami, ale prawdziwie wartościowa część wieczoru to ta, w której czarna magia zostanie zdemaskowana. Nikt przecież w ateistycznym, komunistycznym społeczeństwie nie wierzy w podobne mrzonki.

Na początek kot Behemot i Korowiow zabawiają widzów sztuczkami z kartami. Ujawniają przy tym, że w kieszeni obywatela Parczewskiego znajduje się wezwanie do zapłaty zaległych alimentów. Strzał z pistoletu sprawia, że z sufitu spadają banknoty. Widzowie starają się pochwycić ich jak najwięcej. Kiedy Bengalski coraz natarczywiej żąda zdemaskowania czarnej magii, Korowiow pyta publiczność, czy urwać mu głowę, po czym to właśnie robi. Jakaś kobieta siedząca w pierwszych rzędach mdleje. Na moment odzywa się zwykła ludzka litość. Korowiow uspokaja ludzi - nakłada głowę Bengalskiego z powrotem na szyję, ale przerażony konferansjer tylko żałośnie jęczy „moja głowa” i nie jest w stanie dalej prowadzić występu. Karetka zabiera do kliniki profesora Strawińskiego.

Tymczasem Woland snuje na scenie rozważania na temat mieszkańców Moskwy. Nawet ich nie podejrzewa, żeby mogli być zależni od pieniędzy, by mogli ich pożądać. Wszak w idealnym komunistycznym społeczeństwie nikt nie narzeka, wszyscy są zadowoleni, wszyscy mają wszystkiego po równo, nieznane są tu pojęcia takie jak: zachłanność, pazerność, pragnienie dóbr materialnych. Wszyscy z oddaniem służą komunistycznej ojczyźnie.

Potem Woland poleca otworzyć na scenie magazyn dla pań. Kobiety na widowni ubrane są w takie same, wykonywane seryjnie ubrania - szare i nietwarzowe. Mimo to upływa dobra chwila, zanim jedna z nich decyduje się pójść na scenę i wybrać z magazynu coś dla siebie. A wybierać jest z czego, można się tu ubrać od stóp do głów. Są luksusowe pantofelki, suknie z kosztownych, wzorzystych tkanin w gustownych kolorach, apaszki, oryginalne torebki i drogie perfumy o egzotycznych zapachach. Pierwsza uszczęśliwiona schodzi ze sceny, a wtedy rzuca się tam prawdziwy tłum kobiet spragnionych własnej kobiecości. Świta Wolanda cierpliwie stara się zadośćuczynić pragnieniom każdej z nich. Działalność magazynu dla pań kończy wystrzał z pistoletu. Tymczasem z balkonu rozlega się głos niezadowolonego przewodniczącego komisji akustycznej teatrów moskiewskich, Arkadiusza Apołłonowicza Siemplejarowa, który napomina, by zdemaskować te tricki. Wtedy Korowiow momentalnie ujawnia podwójne życie Siemplejarowa, jego romans, zdradę żony. Ta wszczyna bójkę. Do teatru wkracza milicja.

13. Pojawia się bohater

W tych dniach, a raczej nocach, Bezdomnego odwiedza pacjent - sąsiad z kliniki. Okazuje się, że ma klucze od drzwi na balkon, a z balkonu może się dostać do pokoi innych pacjentów kliniki. Iwan czuje z nim jakieś tajemnicze pokrewieństwo. Ku swemu zdumieniu zauważa, że to pierwsza osoba, która zrozumiała jego lęk, przerażenie, pragnienie ścigania tajemniczego nieznajomego. Gość powiedział mu też wreszcie, jak nazywał się nieznajomy i kim naprawdę jest. Iwan dowiedział się, że Woland to szatan, który nawiedził Moskwę. Kiedy Bezdomny zacytował pierwsze zdanie opowieści Wolanda o Jezusie: „... w płaszczu z podbiciem koloru krwawnika...gość opowiada mu swoją historię.

Był historykiem, jego żona pracowała w jednym z muzeów, nie kochali się. Pewnego dnia wygrał na loterii sto tysięcy rubli. Rozwiódł się z żoną, zamieszkał w skromnym mieszkaniu przy Arbacie i oddał się pisaniu książki o Poncjuszu Piłacie, bo takie było marzenie jego życia. Pewnego dnia spotkało go coś niezwykłego. Spotkał na swojej drodze kobietę z bukietem żółtej mimozy. Poszedł za nią, bo poczuł, jakby kochał ją od zawsze. To była Małgorzata. Zakochali się w sobie i nie mogli bez siebie żyć. Ona była mężatką, nie pracowała, mieszkała w luksusowej willi - miała wszystko, czego może pragnąć przeciętna kobieta, tylko nie czuła prawdziwej miłości. Oddała się mistrzowi bez reszty. Z uwielbieniem czytała poszczególne fragmenty jego książki, dbała o niego. Kiedy wreszcie historia była gotowa, mistrz zaniósł ją do wydawnictwa. Tam mu powiedziano, że nikt jej nie wyda. wtedy skończyło się dla niego życie. Małgorzata cierpiała wraz z nim. Zwłaszcza, że wkrótce w gazetach zaczęły się ukazywać obraźliwe artykuły podpisane przez czołowych krytyków na temat autorów pokroju mistrza, którzy chcieliby przemycić treści religijne.

Mistrz przeżył załamanie nerwowe. Małgorzata, które nie chciała krzywdzić męża nagłym zniknięciem, postanowiła radykalnie się z nim rozstać i zaopiekować się wyłącznie mistrzem. Kiedy przyszła do niego pewnego wieczoru zobaczyła coś strasznego - mistrz palił rękopis swojej powieści. Małgorzata uratowała resztkę rękopisu i poprosiła mistrza, by poczekał na nią parę godzin, a potem ona już nigdy go nie opuści. Mistrz tyle jednak nie wytrzymał. Kiedy wróciła, jego nie było już w mieszkaniu. Zabrano go do kliniki profesora Strawińskiego, gdzie pozostaje do dziś.

Pod koniec historii mistrza Iwan był dla niego pełen uwielbienia, całkowicie mu oddany.

14. Chwała kogutowi!

Po zakończonym przedstawieniu w Moskwie wybuchło prawdziwe pandemonium. Wszystkie przedmioty nabyte w magazynie dla pań zaczęły znikać, co w przypadku torebek, czy nawet butów nie stwarzało problemu, ale panie, które włożyły sukienki, bieliznę, czy pończochy zostawały na ulicach zupełnie nagie... Podobnie rzecz się miała z pieniędzmi, które spadały z sufitu: zamieniały się w papierki, pszczoły, etykietki od butelek... Taksówkarze nie chcieli przyjmować żadnych banknotów, raz po raz na ulicy rozlegał się rozpaczliwy krzyk zawstydzonej i upokorzonej damy.

Odgłosy zamieszania docierają również do Rimskiego, siedzącego wciąż w gabinecie i czekającego na Warionuchę. I rzeczywiście późnym wieczorem administrator wreszcie się zjawia, ale jest jakiś dziwny i budzi w dyrektorze lęk. Warionucha informuje Rimskiego, że Stiopa rzeczywiście był w restauracji „Jałta”, że odpowie za swoje kawały. Mówiąc Warionucha osłania dolną połowę twarzy dłonią. W pewnej chwili przerażony Rimski dostrzega, że administrator nie rzuca cienia. Za oknem pojawia się odrażający trup kobiety, który powoli otwiera zasuwkę okna, wchodzi do środka... I w tym momencie sparaliżowany strachem Rimski słyszy trzykrotne pianie koguta. Upiór prycha gniewnie, Warionucha wypływa razem z nim przez okno, a Rimski w popłochu ucieka z teatru, pędzi na dworzec i wsiada do pierwszego pociągu, który odjeżdża ze stacji.

15. Sen Nikanora Iwanowicza

Przebywający w klinice prezes spółdzielni mieszkaniowej, Nikanor Iwanowicz Bosy, w którego mieszkaniu w przewodzie wentylacyjnym znaleziono dolary, ma dziwny sen. Śni mu się, że wraz z wieloma innymi ludźmi przebywa w wielkim teatrze, gdzie kolejni „nawróceni” zdają walutę, przyznają się do posiadania dewiz i oddają je dobrowolnie dla dobra radzieckiej ojczyzny. W dodatku wstydzą się, że w ogóle poważyli się uprawiać tak nędzny proceder, jak gromadzenie waluty. Bosego też namawiają, by się przyznał do tych dolarów i oddał resztę. Zrozpaczony Bosy krzyczy przez sen. Budzi Iwana Bezdomnego, który płacze.

16. Kaźń

O zachodzie słońca trzech skazańców (Dismas, Gestas i Jeszua) na wózku w otoczeniu centurii dowodzonej przez Marka Szczurzą Śmierć dojeżdża na Nagą Górę - miejsce ich kaźni. Na szyi każdego z nich zawieszona jest biała deska, a na niej po grecku i aramejsku jest napisane „zbójca i wichrzyciel”. Za nimi toczą się wozy ze „sznurami, łopatami, wiadrami i siekierami”, które będą potrzebne podczas kaźni.

Panuje nieznośny skwar. Skazańcy zostają przybici i przywiązani do krzyżów. Żołnierze i zebrani przypatrują się ich męce. Od czasu do czasu któryś z żołdaków udaje się do pobliskiego niemal wyschniętego strumienia, skąd przynosi wiadro wody. Wszyscy są coraz bardziej spragnieni i zmęczeni. Nie zważa na to tylko jeden człowiek, Mateusz Lewita. Siedzi on na zboczu góry, na kamieniu pod niewiele cienia dającym drzewkiem. Nie uczestniczył w kaźni, ale przez cały czas jest jej widzem. To uczeń Jeszui, który bardzo kocha swego mistrza. Wierzy w niego, dlatego błaga Jego Ojca, Boga, by Go uwolnił od męki. Niestety niebo milczy, a Mateusz jest w coraz większej rozpaczy, bo Jeszua bardzo się męczy, a nie umiera. Prosi Boga o szybką śmierć dla swego mistrza, a tymczasem „słońce schyla się ku zachodowi, a śmierć nie nadchodzi”. Mateusz planował zabić Jeszuę i siebie tuż przed kaźnią, ale to mu się nie udało. Po czterech godzinach kaźni Mateusz zaczyna przeklinać Boga: „Byłem w błędzie! (...) Ty jesteś Bogiem zła! (...) Jesteś Bogiem nieprawości! Przeklinam cię, Boże łotrów, opiekunie zbójców, natchnienie zbrodniarzy!”.

Tymczasem na niebie pojawia się czarna chmura. Robi się coraz ciemniej. Złoczyńcy i Jeszua cierpią dotkliwie. Gestas śpiewa w obłędzie pieśń o winoroślach. Dismas nie stracił przytomności i cierpi najdotkliwiej, raz po raz rzuca głową. Jeszua popadł w omdlenie już w pierwszej godzinie męki, następnie stracił przytomność. Teraz zostaje ocucony przez jednego z żołnierzy, który podaje mu na końcu włóczni gąbkę nasączoną wodą. Kiedy Dismas ochrypłym głosem domaga się także wody, Jeszua prosi żołnierza, by mu ją podał. Potem jeden z żołnierzy zabija Jeszuę wbijając włócznię w Jego serce. Wkrótce umierają dwaj pozostali. Na ziemi zalega ciemność. Spada ulewny deszcz. W strugach wody Mateusz brnie na wzgórze i ściąga z krzyża ciało swego mistrza.

17. Niespokojny dzień.

Nazajutrz przed kasą teatru ustawiają się kolejki chętnych, aby obejrzeć występ Wolanda. Spektakl jednak odwołano, a w sprawie zniknięcia pieniędzy i odzieży prowadzone jest śledztwo. Poszukiwani zresztą są także artyści, a wreszcie i dyrekcja teatru. W tej sytuacji główny księgowy teatru, Wasilij Stiepanowicz Łastoczkin, ma się udać do Komisji Nadzoru Widowisk i Rozrywek Lżejszego Gatunku, by zdać raport i wpłacić wpływy z programów. Zaraz po wyjściu z teatru napotyka na kłopoty. Taksówkarz nie chce od niego przyjąć banknotu i każe sobie płacić monetami. Opowiada też, że ostatni banknot w jego kieszeni zamienił się w pszczołę, która go użądliła. Księgowy płaci więc za kurs z własnych pieniędzy.

Zamęt panuje nie tylko na mieście, ale także w Komisji Nadzoru Widowisk. Urzędnicy zostali zauroczeni i wbrew sobie śpiewają jedną i tę samą pieśń. W gabinecie dyrektora siedzi sam garnitur, który mówi, podpisuje się na dokumentach i nie poznaje nikogo z pracowników instytucji, zwłaszcza swojej sekretarki - kochanki. W końcu i Łastoczkin staje się podejrzanym, kiedy przyniesione przez niego pieniądze zmieniają się raz w kawałki gazety, raz w pieniądze. Prosto od kasy zostaje zabrany do kliniki psychiatrycznej profesora Strawińskiego.

18. Pechowi goście

A tymczasem do Moskwy przyjeżdża z Kijowa Popławski, wuj Berlioza, który otrzymał od niego telegram z informacją, że nie żyje i że pogrzeb ma się odbyć w takim to a takim terminie. Ten fakt zbytnio nie zdziwił Popławskiego, absurdalna wiadomość mogła być wynikiem zwykłej pomyłki telegrafistki. Takie rzeczy przecież mogą się zdarzyć zawsze. Natomiast Popławski był zainteresowany mieszkaniem w Moskwie. Nie wiadomo dlaczego bardzo zależało mu na tym, aby przenieść się z Kijowa do Moskwy. Swoje kroki skierował wprost do spółdzielni mieszkaniowej, do której należało mieszkanie numer 50 na Sadowej. Tam jednak zastał tylko wystraszonego urzędnika, który zresztą też został wyprowadzony przez milicjantów w cywilu. W tej sytuacji Popławski udał się wprost do mieszkania Berlioza.

Tu zastał Korowiowa, który zalewa się łzami z powodu śmierci Berlioza (łzami fałszywymi rzecz jasna, ale nie bardziej fałszywymi niż troska o bratanka, którą prezentuje jego wuj). Potem zostaje wystraszony przez kota, który krzyczy, żeby wracał do Kijowa póki jeszcze może i nie pokazywał się więcej w tym mieszkaniu.

Schodząc po schodach Popławski mija Andrzeja Fokicza, bufetowego z teatru. Fokicz przyszedł tu, by wyjaśnić sprawę fałszywych pieniędzy. Przez to, że płacono papierkami, a nie prawdziwymi banknotami, został oszukany. Woland nie daje się wzruszyć fałszywą postawą uczciwego obywatela, którą Fokicz prezentuje. Wytyka mu, że produkty w jego bufecie były nieświeże i wyśmiewa sformułowanie „łosoś drugiej świeżości”, jakiego bufetowy używa na ich określenie. Potem częstuje go kawałkiem soczystej pieczonej na ruszcie ryby i proponuje smaczne wino. Ktoś z jego świty ujawnia także olbrzymie sumy, jakie Fokicz zaoszczędził, naciągając klientów bufetu. Woland ubolewa nad tym, że nie zdąży ich wydać, bo ma przed sobą tylko rok życia - umrze na raka wątroby. Fokicz opuszcza mieszkanie przerażony, a mimo to wraca, by zabrać kapelusz, którego zapomniał. Idzie prosto do najlepszego w Moskwie specjalisty od nowotworów, doktora Kuźmina, i błaga go, by zatrzymał chorobę, której jednak jeszcze nie ma.

Po wyjściu Fokicza w gabinecie Kuźmina zaczynają się dziać dziwne rzeczy: na biurku pojawia się kotek, który zamienia się we wróbelka, a ten z kolei robi się agresywny i demoluje gabinet. Doktor dodzwania się do wypożyczalni pijawek, a potem mdleje. Kiedy odzyskuje przytomność, cały jest obłożony pijawkami.

Część II

19. Małgorzata

Mężem Małgorzaty był człowiek zajmujący wysokie stanowisko. Mieszkała w wygodnym domu w okolicy Arbatu i nigdy nie brakowało jej niczego oprócz prawdziwej miłości. Nie mając dziecka, całe uczucie przelała na Mistrza. Kiedy go zabrakło, załamała się. Robiła wszystko, aby odnaleźć ukochanego, ale nie przyniosło to żadnego rezultatu. Miała jednak przeczucie, że coś musi się stać. Jej uwagę zaprzątnęła usłyszana wiadomość o kradzieży głowy zmarłego Berlioza.

Rozmyśla o tym właśnie siedząc na ławce pod Kremlem, gdy przysiadł się do niej nieznajomy mężczyzna o rudej czuprynie i wystającym w ust kle i zagaił rozmowę. Azazello wie o niej wszystko. Zna nawet jej myśli. Zaprasza ją na bal u Wolanda, przykazując, aby wcześniej, dokładnie o 21.30, posmarowała całe ciało kremem, który jej daje. Reszty ma się dowiedzieć przez telefon.

20. Krem Azazella

O wyznaczonej godzinie Małgorzata wciera krem i nie może uwierzyć zmianie, jaka następuje momentalnie. W lustrze nie widzi już twarzy trzydziestoletniej kobiety, ale buzię młodej, pięknej dziewczyny. Służąca Natasza podziwia odmienioną Małgorzatę, która jest także inna wewnętrznie: promienieje radością i werwą. Nie waha się przed opuszczeniem mieszkania, choć nic pewnego o mistrzu jej nie powiedziano. Jest gotowa zrobić wszystko, by go odnaleźć. Po telefonie Azazella, zgodnie z instrukcjami Małgorzata dosiada miotły i wylatuje przez okno z okrzykiem: „Niewidzialna!”. Obserwuje to zdumiony sąsiad.

21. Lot

Małgorzata upaja się szybowaniem nad miastem. Bawi ją wymijanie przewodów elektrycznych i zaglądanie do okien. Kiedy mija Dom Literatów przychodzi jej do głowy, by zemścić się na krytykach, przez których tak bardzo cierpiał mistrz. Na liście nazwisk mieszkańców odnajduje nazwisko Łatuński i pędzi do jego mieszkania. Sprawdza jeszcze, czy dobrze trafiła, a następnie demoluje mieszkanie krytyka. Potem wylatuje przez okno i, zdenerwowana, wybija kilka szyb w oknach. Uspokaja się dopiero na widok malca, który przerażony, woła mamę. Niestety matki nie ma w mieszkaniu, więc to Małgorzata uspokaja chłopca, mówiąc mu, że mu się tylko śni i że nie zrobi mu krzywdy. Kiedy chłopiec zasypia, Małgorzata odlatuje. W pewnej chwili dogania ją służąca Natasza, na wieprzu, w którego zamieniła antypatycznego sąsiada. Jest zachwycona, nazywa Małgorzatę królową. Błaga, by jej pozwoliła lecieć z sobą.

Udają się nad jezioro, gdzie Małgorzata bierze kąpiel. Potem wsiada do samochodu, który unosi się w powietrze i odlatuje z powrotem do Moskwy.

22. Przy świecach

W Moskwie samochód ląduje na starym cmentarzu, a potem Małgorzata i Azazello lecą na miotle na Sadową do mieszkania numer 50. Bohaterka jest lekko wystraszona, ale nie traci ducha. Spotyka się z Wolandem, który mówi jej, że jest niezwykle mądrą kobietą. Widząc grymas na twarzy szatana, proponuje, że posmaruje mu kolano specjalną maścią. Lek jest tak gorący, że sprawia Małgorzacie ból, mimo to dzielnie okłada nim kolano Wolanda. Wreszcie też dowiaduje się, po co się tu znalazła. Otóż szatan jak co roku wydaje wiosenny Bal Pełni Księżyca, na którym potrzebna jest gospodyni. Również tradycyjnie już musi to być niezwykła kobieta o imieniu Małgorzata, w której żyłach płynie królewska krew. Okazuje się, że Małgorzata - rodowita moskwianka - ma w sobie krew francuskiej dynastii.

Za przyjęcie na siebie roli gospodyni balu Małgorzata będzie mogła poprosić, o co zechce, a Woland spełni jej życzenie. Niewiele myśląc Małgorzata zgadza się na to, bo ma na uwadze dobro mistrza, o którego odnalezienie będzie chciała prosić szatana.

W mieszkaniu tymczasem jest miło i rodzinnie. Woland i Behemot grają w szachy żywymi figurami. Małgorzata przygląda się grze. Woland pokazuje też Małgorzacie globus, na którym widać w pomniejszeniu, ale wyraźnie wydarzenia na świecie. Wątłe dymy i ciche wystrzały świadczą o tym, że w tej części świata toczą się walki lub trwa wojna. Woland stwierdza, że Abbadona dobrze wypełnia swoje obowiązki. Bohaterka pyta o demona, a Woland zgadza się go jej przedstawić. Przed Małgorzatą staje wysoki chudy osobnik w ciemnych okularach. Kiedy kobieta prosi, by je na chwilę zdjął, Woland z pobłażliwością mówi jej, że gdyby spojrzała Abbadonie (śmierci) w oczy, byłoby to ostatnie jej spojrzenie.

Potem zjawia się Hella, by przygotować Małgorzatę do balu.

23. Wielki bal u szatana

Wykąpana we krwi, natarta wonnymi olejkami, Małgorzata wkracza do sali balowej. Staje u szczytu schodów między Behemotem a Korowiowem i wita wchodzących gości. Ma odsłonięte kolano, na którym każdy obowiązkowo składa pocałunek. Obowiązkiem Małgorzaty jest powitać każdego osobno, do każdego coś powiedzieć, inaczej goście wpadliby w rozpacz. To bardzo męczy, zwłaszcza, że potok wchodzących zdaje się nie mieć końca. Na bal przybywają wszelkiej maści złoczyńcy i szubrawcy, którzy wstali ze swoich grobów, by tę jedną noc spędzić na upojnej zabawie. Są tu Kaligula i Mesalina, są mordercy, oszuści, sutenerzy. Wśród gości jest Frida, której historię opowiada Małgorzacie Korowiow. Jako młodziutka dziewczyna Frida pracowała w szynku. Jego właściciel pewnego wieczoru zaciągnął ją do piwnicy i wykorzystał. Dziewięć miesięcy później na świat przyszło dziecko. Frida urodziła je, wyniosła do lasu i zakopała. Przedtem wsadziła niemowlęciu w usta chusteczkę, żeby nie słyszeć jego płaczu. Potem Frida tłumaczyła, że nie miała za co utrzymać synka. Tę chusteczkę ściska w rozedrganych dłoniach na balu. Małgorzata współczuje kobiecie. Jej postać głęboko zapada jej w pamięć.

Postać za postacią goście przechodzą obok Małgorzaty, która jest coraz bardziej zmęczona. Drogocenny łańcuch zawieszony na jej szyi ciąży coraz bardziej, kolano jest sine i obolałe. Małgorzata słania się na nogach, jest coraz słabsza. Korowiow widząc, co się dzieje, zarządza chwilę odpoczynku. To czas, kiedy Małgorzata ponownie kąpie się we krwi, a potem udaje się na obchód sali balowej, by stwierdzić, czy goście się dobrze bawią. Ci zaś zabawiają się na przykład skokami do basenów wypełnionych alkoholem.

O północy na salę wkracza gospodarz. Towarzyszy mu Azazello. Mają z sobą głowę Berlioza wykradzioną z prosektorium. Chwilę potem do sali zostaje wprowadzony baron Meigel - szpicel, który za swoją działalność zostaje ukarany śmiercią. Woland, który pojawił się na balu w swoim starym, niechlujnym szlafroku, w mgnieniu okaz przeistacza się w eleganckiego, wytwornego mężczyznę. On i Małgorzata piją krew ofiary. W tej samej chwili wszystko nagle znika.

24. Wydobycie Mistrza

Po balu Małgorzata popijając alkohol wspomina wydarzenia ostatniej nocy i opowiada Wolandowi o tym, jak splądrowała mieszkanie krytyka Łatuńskiego. Czuje się lekka i szczęśliwa. Behemot popisuje się strzałami do serduszek w kartach do gry. Kiedy szatan pyta Małgorzatę o życzenie, ta bez wahania prosi o uwolnienie Fridy od męki spoglądania na chustkę, którą udusiła swoje nowo narodzone dziecko. Chciałaby także odzyskać mistrza, lecz wie, że Woland obiecał spełnić tylko jedno życzenie. Mimo to szatan obiecuje, że Małgorzata spotka się z ukochanym. I rzeczywiście w mieszkaniu pojawia się mistrz, ale jest chory, przerażony, niepewny siebie. W tej sytuacji szatanowi nie pozostaje nic innego, jak uzdrowić mistrza, co też robi. W dodatku zwraca mu nietknięty przez płomienie rękopis jego książki (którą mistrz spalił w przypływie szału), ponieważ, jak twierdzi, „rękopisy nie płoną”.

Marzeniem mistrza jest powrót do przeszłości, do szczęśliwych czasów, kiedy żyli z Małgorzatą w małym mieszkanku i kiedy pisał swoją książkę. Woland uważa, że jest to możliwe i w tym celu każe sprowadzić kolejnego z rzeszy moskiewskich donosicieli - Alojzego Mogarycza. Zostaje on pozbawiony dokumentów. Mistrz i Małgorzata wracają do swojego przytulnego mieszkania. Pora zresztą dla wszystkich, by wrócić do rzeczywistości. Ale na przykład Natasza nie chce wracać do stanu służącej, woli zostać wiedźmą. Z kolei Iwanowicz, sąsiad Małgorzaty zamieniony w wieprza, marzy o tym, by jak najszybciej wrócić do rzeczywistości. Zostaje odczarowany i uwolniony. Małgorzata otrzymuje od Wolanda na pamiątkę balu i spotkania diamentową podkowę, którą gubi na schodach. Klejnot znajduje Annuszka, która rozlała olej słonecznikowi i w pośredni sposób przyczyniła się do śmierci Berlioza pod kołami rozpędzonego tramwaju. Niewiele myśląc chowa go, ale odbiera go jej Korowiow.

Pożegnawszy się z Wolandem i jego świtą, Małgorzata i mistrz idą do domu. Zmęczony mistrz zasypia, a Małgorzata czyta jego dzieło i płacze ze wzruszenia.

25. Jak prokurator usiłował ocalić Judę z Kiriatu

Do Piłata przychodzi Afraniusz, komendant tajnej służby obecny przy śmierci Jeszui. Piłat pyta o ostatnie chwile Ha-Nocri. Czy próbował nauczać? Czy obwinił kogoś za swoją śmierć? Czy skarżył się na niesprawiedliwość? Afraniusz informuje go, że Jeszua wszystkim przebaczył i nie próbował wygłaszać żadnych nauk.

Kolejną sprawą poruszoną przez Piłata była kwestia Judy z Kiriatu. Prokurator myślał, że to starzec, ale Afraniusz informuje go, że Juda to człowiek młody i że ma słabość do pieniędzy. Piłat mówi, że otrzymał wiadomość, że Juda zostanie zasztyletowany, i ta myśl bardzo go męczy. Piłat poleca, by służby Afraniusza szczególnie pilnie strzegły Kiriatczyka, wyraźnie sugerując, żeby go po prostu usunęły. Afraniusz doskonale to rozumie. Obiecuje, że zrobi, co w jego mocy, by „ocalić Judę z Kiriatu”.

26. Złożenie do grobu

W duszy prokuratora kłębią się sprzeczne uczucia. Oprócz niego całe miasto świętuje Paschę. Tymczasem jego informator wchodzi do domu Nisy, kobiety, w której zakochany jest Juda. Wieczorem Juda już nie żyje. Zostaje zabity w gaju oliwnym, gdzie podstępnie umówiła się z nim Nisa. Afraniusz zawiadamia Piłata o śmierci młodzieńca oraz o ty oraz o tym, że nie w pełni wykonano jego rozkaz dotyczący pogrzebania skazańców, gdyż zwłoki Ha-Nocri ukrył Mateusz Lewita. Ten, wezwany, nie daje się skusić pieniędzmi ani obietnicą pracy w bibliotece i uparcie pragnie śmierci Judy i Piłata. Prokurator przyznaje się do zgładzenia Judy. Czyta też spisane przez Mateusza słowa, która Jeszua wypowiedział przed śmiercią.

27. Zagłada mieszkania numer pięćdziesiąt

W „pewnej moskiewskiej instytucji” rozpracowywana jest sprawa Wolanda. Wezwano Arkadiusza Apołłonowicza Siemplejarowa, który musiał złożyć szczegółowe zeznania nie tylko na temat wydarzeń w teatrze, ale i swoich romansów. Do swego garnituru powrócił przewodniczący Głównej Komisji Nadzoru Widowisk, Prochor Piotrowicz, który zaaprobował wszystkie decyzje podpisane przez garnitur. Odnaleziono też Rimskiego i sprowadzono Lichodiejewa wysłanego przez siły nieczyste do Jałty. Jedynie Warionucha nie został odnaleziony. Oficerowie śledczy trafili także do kliniki profesora Strawińskiego i przesłuchali Iwana Bezdomnego.

Ten jednak od czasu, kiedy spotkał się z mistrzem, zupełnie się zmienił. Odpowiadał cichym, beznamiętnym głosem, po dawnym animuszu, lęku a jednocześnie pragnieniu jak najszybszego złapania Wolanda i jego świty, nie pozostało ani śladu. Oświadczył także, że już nigdy nie będzie pisał wierszy, bo robił to wyjątkowo źle.

Zeznania złożyła też Annuszka, ta sama, która rozlała olej słonecznikowy, na którym poślizgnął się Berlioz, i która znalazła na schodach złotą podkowę wysadzaną brylantami i nie chciała jej oddać. Była tak wrzaskliwa i opryskliwa, że z ulgą ją wypuszczono.

Wreszcie około szesnastej wyruszono aresztować „dzikich lokatorów” mieszkania numer 50 w domu numer 302-A. A oni najspokojniej w świecie czekali na przybyszów. Przywitał ich Behemot, potem rozpoczęła się strzelanina, a wreszcie wybuchł pożar, który strawił miejsce dorocznego balu u szatana.

28. Ostatnie przygody Korowiowa i Behemota

Korowiow i Behemot wchodzą do ekskluzywnego sklepu spożywczego i dają upust swej fantazji samowolnie częstując się smakołykami i burząc piramidę czekolad. Wpływa to rozzuchwalająco na klientów, którzy zaczynają postępował podobnie Korowiow i kot przenoszą się do restauracji w Gribojedowie. Zostają zaproszeni na obiad przez pełnego złych przeczuć właściciela. Sprawdzają się one, gdyż po chwili w lokalu zjawiają się mężczyźni, którzy strzelają do Korowiowa i kota. Oni uchodzą cało, ale podpalają restaurację.

29. Przesądzone zostają losy Mistrza i Małgorzaty

Przysłany przez Jeszuę Mateusz Lewita prosi Wolanda, aby skrócił cierpienie Mistrza i zabrał go wraz z Małgorzatą do siebie. Rozmawiają na tarasie. Przybywa Korowiow z Behemotem, a w chwilę później nadciąga burza.

30. Czas już! Czas!

Mistrz i Małgorzata budzą się po długim śnie. W rozmowie Mistrz proponuje ukochanej, aby dla własnego dobra wróciła do dawnego życia. Ona jednak pragnie pozostać z nim, bo go kocha. Odwiedza ich Azazello i zaprasza do Wolanda. Częstuje ich winem, po wypiciu którego padają martwi. Jako zmarli wstają i wraz z Azezellem podążają do szatana. Mistrz zjawia się na chwilę w klinice, by pożegnać Bezdomnego, którego traktuje jako swego duchowego ucznia. Za sprawą Azazella mieszkanie Mistrza płonie.

31. Na Worobiowych Górach

Mistrz zatrzymuje się w drodze, aby po raz ostatni spojrzeć na miasto, w którym doznał wiele cierpienia, ale i wiele szczęścia. Patrząc na rozpiętą na niebie tęczę ogarnia go spokój. W tym czasie Korowiow i Behemot wydają przeraźliwe, iście diabelskie gwizdy.

32. Przebaczenie i wiekuista przystań

W blasku księżyca Małgorzata przygląda się prawdziwym postaciom Wolanda i jego towarzyszy. Opadły z nich maski i teraz wyglądają całkiem inaczej: Azazello to demon-morderca, Korowiow to rycerz, a Behemot - paź. W wędrówce po nocnym firmamencie zatrzymują się nieopodal góry, na której samotne cierpi prokurator Judei wciąż myśląc o rozmowie z Jeszuą, której nie dokończył. Małgorzata prosi o uwolnienie Piłata. Woland daje to prawo Mistrzowi - może jednym zdaniem zakończyć swą powieść. Uwolniony Piłat kroczy po księżycowej ścieżce. Po pożegnaniu z Wolandem Mistrz i Małgorzata udają się do wiecznego domu, aby doznać spokoju za swą miłość i wierność. Mistrz został uwolniony „tak, jak on sam uwolnił stworzonego przez siebie bohatera”.

Epilog

Zajście w Moskwie podzieliły mieszkańców na „kulturalnych i wyrobionych”, którzy sceptycznie zapatrywali się na wydarzenia, widząc w nich intrygę paczki „brzchomówców i hipnotyzerów”, oraz na tych, którzy wierzyli w działalność sił ciemności. Do strat zaliczyć trzeba spalenie się czterech domów i obłęd wielu ludzi, a także ofiary śmiertelne. Jeszcze przez jakiś czas polowano na czarne koty, posądzają je o przynależność od przestępców. Przykrości spotykały także obywateli podobnych do członków bandy. W wyniku śledztwa wykazano, że wszystkiemu winien był Korowiow, który użył swych zdolności hipnotyzera. Wydźwięk faktów malał wraz z upływem czasu. Niezatarte piętno wydarzenia owe pozostawiły tylko w świadomości bezpośrednich uczestników.

Potrzebujesz pomocy?

XX-lecie (Język polski)

Teksty dostarczyło Wydawnictwo GREG. © Copyright by Wydawnictwo GREG

autorzy opracowań: B. Wojnar, B. Włodarczyk, A. Sabak, D. Stopka, A. Szóstak, D. Pietrzyk, A. Popławska
redaktorzy: Agnieszka Nawrot, Anna Grzesik
korektorzy: Ludmiła Piątkowska, Paweł Habat

Zgodnie z regulaminem serwisu www.bryk.pl, rozpowszechnianie niniejszego materiału w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, utrwalanie lub kopiowanie materiału w celu rozpowszechnienia w szczególności zamieszczanie na innym serwerze, przekazywanie drogą elektroniczną i wykorzystywanie materiału w inny sposób niż dla celów własnej edukacji bez zgody autora podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności.

Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.

Polityka Cookies. Prywatność. Copyright: INTERIA.PL 1999-2020 Wszystkie prawa zastrzeżone.