We współczesnym świecie coraz powszechniej obserwuje się zjawisko "rewolucji seksualnej". Jednym z jego przejawów jest nacisk moralny na młodych ludzi, aby inicjowali oni swoją aktywność seksualną przed zawarciem związku małżeńskiego. Zjawisko to stało się tak wszechobecne, że przestaje budzić oburzenie wśród ludzi i nie jest już tematem tabu, gdyż nawet w najbardziej poczytnych czasopismach, takich jak na przykład nowojorskie Daily News publikuje tego typu wypowiedzi:

"Pozamałżeńskie stosunki płciowe są dzisiaj powszechnie uznawane przez rodziców, uniwersytety oraz przez opinie publiczną. Jest to swego rodzaju milczące tolerowanie niemoralności, jak gdyby już nie było sposobu przeciwstawienia się nowej, gwałtownej fali."

Duży procent społeczeństwa nie dość, że nie ma nic przeciwko takiemu niemoralnemu prowadzeniu się, to jeszcze propaguje swobodę stosunków seksualnych utrzymywanych z wieloma osobami i na dowolne sposoby. Mimo, że powszechne, jednak zjawisko to może wzbudzać pewne rozterki i wątpliwości moralne. Na przykład w dzisiejszych czasach już na pierwszych randkach podejmowane są tematy stosunków seksualnych. Z wypowiedzi młodych dziewczyn wynika, że często rozmowa z partnerem jest zdominowana przez odmowy ciągłego nagabywania, proszenia i pytania o to "dlaczego nie"? Dla niektórych osób staje się to na tyle uciążliwe, że same zaczynają się zastanawiać nad tym, że "w sumie to dlaczego by nie?" same zadają sobie pytanie "czy w rzeczywistości warto jest zachowywać się w sposób moralny? Jakie są korzyści takiego postępowania?"

Bardzo często młodzi ludzie szukają usprawiedliwienia dla swoich rozwiązłych poczynań. Najczęściej, aby żyć w zgodzie z własnym sumieniem mówią, że skoro są dojrzali fizycznie i nic nie stoi na przeszkodzie, by rozpocząć współżycie seksualne, a w dodatku sprawia im to nieskrywaną przyjemność, to dlaczego niby jej sobie odmawiać? Tak wygląda banalne tłumaczenie poważnego problemu. Tak naprawdę trzeba podjąć poważny namysł nad tym, czy rzeczywiście przedmałżeńskie stosunki seksualne nie przynoszą żadnych poważnych konsekwencji i nie można im niczego zarzucić?

Często można usłyszeć, że przedmałżeńskie swobodne kontakty seksualne dają dużo szczęścia, radości i pozwalają pozbyć się skrępowania przed partnerem. Ale z wypowiedzi młodych ludzi można wnioskować pośrednio lub wprost, że w rzeczywistości nie są one uszczęśliwiająca dla nich, niezależnie od płci. Na przykład dla amerykańskiego czasopisma The Journal of the American Medical Association wypowiedział się pewien młody mężczyzna, który stwierdził, iż mimo, że miał wiele partnerek, z którymi miewał stosunki seksualne wcale nie czuje się szczęśliwszy z tego powodu. Podobnie kobiety - w ich przypadku tym bardziej trudno jest mówić o jakimkolwiek poczuciu trwałego szczęścia z powodu przedmałżeńskiej rozwiązłości seksualnej. Wiele młodych kobiet, będących już mężatkami ze wstydliwym wzruszeniem wspomina panieńskie czasy mówiąc, że żałują swojego postępowania, które wtedy było bezmyślne i przynosiło ulotną satysfakcję, ale na dłuższą metę nie przynosiły spokoju. Dopiero teraz będąc mężatkami odnalazły szczęście i poczucie spokoju.

W wypowiedziach młodych ludzi, którzy wcześnie rozpoczęli współżycie seksualne bardzo często pojawia się element lęku i obawy. Jest on całkowicie uzasadniony. Rozwiązłość seksualna niesie za sobą ryzyko zarażenia chorobami przenoszonymi drogą płciową. W Stanach Zjednoczonych prawdziwym problemem na szeroką skalę jest zagrożenie rzeżączką i kiłą - najczęściej występującymi chorobami wenerycznymi. Prognozy specjalistów głoszą, że przy takim stylu życia seksualnego, jaki wiedzie większość amerykańskich nastolatków w przeciągu najbliższych pięciu lat prawie połowa z nich będzie zarażona rzeżączką. Problem ten dotyczy nie tylko zachorowań na te choroby, ale również ich leczenia. Lekarze alarmują, że leki obecnie dostępne na rynku nie są skuteczne w walce z wzrastającą w zastraszającym tempie ilością zachorowań. Poza tym osoby zarażone za późno odkrywają swoją dolegliwość. Czasami nie ma już możliwości uchronienia się przed nieodwracalnymi i ciężkimi uszkodzeniami ciała. A ryzyko jest naprawdę duże. Osobom prowadzącym rozwiązły tryb życia grozi nie raz nawet utrata wzroku albo niepłodność. Mimo, iż różnego typu środki antykoncepcyjne są już powszechnie dostępne, nie ma jednak stuprocentowej pewności, że ochronią one przed chorobami przenoszonymi drogą płciową i przed ciążą. Ale najczęstszym niepożądanym skutkiem wczesnej inicjacji seksualnej są właśnie niechciane i nieplanowane ciąże. Ilość niezamężnych młodych dziewcząt zachodzących w ciążę sięga milionów. Wyjść z takiej sytuacji jest niewiele. Część z brzemiennych dziewcząt decyduje się na usunięcie ciąży. Grozi to jednak poważnymi konsekwencjami zarówno dla zdrowia fizycznego i życia dziewcząt, jak i ich psychiki. Inne zaś zawierają związki małżeńskie, niejednokrotnie z przymusu i z nieodpowiednim partnerem, co w konsekwencji prowadzi do patologii rodziny i szybkiego jej rozpadu. Zaś niektóre z nich decydują się na urodzenie dziecka i samotne jego wychowanie, a jest poważny i trudny w realizacji obowiązek.

We współczesnym świecie zjawisko niemoralności zostało nagłośnione na szeroką skalę, ale w rzeczywistości jest problem stary jak świat. Przecież już mieszkańcy legendarnej Sodomy i Gomory wiedli niemoralne życie na dwa wieki przed Chrystusem. A starożytny Rzym upadł po części w skutek niemoralnego prowadzenia się jego władców i mieszkańców. Już w Piśmie Świętym odnajdujemy słowa "Strzeżcie się rozpusty" [1Koryntian 6:18] i z pewnością nie były to słowa bezpodstawne.

Zdarza się dziś, że odmowa udziału w jakimś niemoralnym wydarzeniu wywołuje powszechny śmiech i szyderstwo, a osoby odmawiające są szykanowane i nazywane tchórzami. W wielu miejscach rozpusta w różnych formach jest zjawiskiem powszechnie tolerowanym i przyznawanym. Na przykład w książce pod tytułem "Medical Aspects od Human Sexuality" ("Medyczne aspekty ludzkiej seksualności") można znaleźć wypowiedzi młodych ludzi, z których wynika, że młode osoby odczuwają nie raz poczucie winy, kiedy nie zgadzają się z współżycie seksualne. A powszechnie zdarza się, że 25-latki wstydzą się tego, że są jeszcze dziewicami. Czy rzeczywiście zachowanie czystości seksualnej aż do momentu ślubu jest tak bardzo wstydliwym dowodem jakiejś słabości, czy ułomności? Nie! Przecież to właśnie uleganie nieokiełznanemu popędowi płciowemu może świadczyć o słabości, bo na to stać każdego młodego przeciętnego człowieka. Prawdziwym bohaterstwem zaś jest opanowanie pokus cielesnych aż do momentu, kiedy zawarty zostanie związek małżeński. We współczesnym świecie to jest prawdziwie trudne wyzwanie, które wymaga niezwykłej siły charakteru. Przecież zachowanie czystości przedmałżeńskiej to ewidentne sprzeciwianie się powszechnej modzie i trendowi.

Wracając do biblijnych przykładów w Księdze Przysłów możemy odnaleźć przypowieść o niedoświadczonym w sprawach cielesnych młodzieńcu, który udał się do dzielnicy rozpusty. Tam spotkał prostytutkę, która zaczęła kusić go swym ponętnym ciałem i obietnicami rozkoszy. Młodzieniec nie oparł się jej namowom i jak podaje Pismo Święte "poszedł za nią, jak wół do rzeźni, jak szaleniec spętany powrozami" [Księga Przysłów 7:6-23]. W innym fragmencie możemy przeczytać o dziewczynie z Szunem. Była ona wabiona najróżniejszymi pokusami przez bogatego króla Salomona, ale pozostała wierna uczuciu, które żywiła do młodego pasterza. Jak podają słowa Pisma, dziewczyna nie upodobniła się do bramy, którą każdy może łatwo otworzyć na oścież, ale do muru, którego przebić nie można. Tym samym dowiodła przed braćmi swojej wierności i zachowała dziewictwo, aż do momentu ślubu [Pieśń nad Pieśniami 8:8-10].

Czystego i moralnego życia uczy wiara chrześcijańska. Takie życie jest dla człowieka najlepsze, gdyż czyni go naprawdę szczęśliwym. Zaś stosunki płciowe są tu traktowane jako cudowny i święty dar, dzięki któremu przekazywane jest ludzkie życie. Dlatego powinniśmy szanować nasze ciało i cielesność drugiego człowieka, gdyż jest to boski dar. W Liście Świętego Pawła do Hebrajczyków możemy przeczytać "we czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg" [List do Hebrajczyków 13:4]. W myśl tych słów rozpusta to nie tylko zdrada małżeńska, ale też stosunki płciowe pomiędzy osobami, które nie są jeszcze w związku małżeńskim. Wiara chrześcijańska surowo potępia wszelkie przejawy rozpusty i rozwiązłości. Karą za takie postępowanie jest potępienie w momencie Sądu Ostatecznego, a tym samym wykluczenie z udziału w Królestwie Niebieskim. W Liście do Koryntian znajdujemy ostrzeżenie: "Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego" [1 List do Koryntian 6:9,10]. Są to mocne i stanowcze słowa, ale jego przestrzeganie przynosi same pozytywne konsekwencje. W codziennym życiu na każdym kroku czają się na człowieka pokusy. Dzień w dzień musi on walczyć z pokusami i skutkami swojej cielesności. Bywają sytuacje i zdarzenia, z których niełatwo wybrnąć w sposób, który nie szkodziłby ludzkiej moralności. Ale dzięki naukom Pisma Świętego można wzmocnić swoje poczucie moralności. Bardzo łatwym w realizacji sposobem ustrzeżenia się przed pokusami jest pomyślenie sobie w momencie zagrożenia moralnego, co pomyślałaby moja rodzina, gdyby okazało się, że będziemy mieli nieślubne dziecko? Albo czy chcielibyśmy zobaczyć w takiej sytuacji kogoś z najbliższych nam osób - siostrę lub brata? Czy gdybym się dowiedział/-a, że bliska mi osoba zrobiła coś takiego, to co bym o niej myślał/-a?

Można też myśleć o rzeczach bardziej nieprzyjemnych. Na przykład zadać sobie pytanie o nieszczęśliwe nieślubne dzieci, które młodzi i nieodpowiedzialni rodzice już od samego początku skazują na trudne życie. Wyobraźmy sobie siebie samych jako rodziców, czy jesteśmy gotowi do podjęcia tak ogromnego obowiązku i odpowiedzialności? Czy będziemy w stanie zatroszczyć się o dziecko, zapewnić mu środki do życia i prawidłowego, szczęśliwego rozwoju? Czy najprawdopodobniej odpowiedzialność ta spadnie na naszych rodziców, którzy zamiast spędzać spokojną starość i cieszyć się wolnym czasem na emeryturze będą musieli wychowywać nasze dziecko? Albo pomyślmy, co by się stało, gdybyśmy zrzekli się odpowiedzialności na dziecko? Oddalibyśmy je do adopcji i do końca życia mielibyśmy wyrzuty sumienia, gdyż nie wiadomo, do jakiej rodziny trafiłoby nasze dziecko? Czy byłoby szczęśliwe? Czy na pewno zrobiliśmy dobrze? Co by było, gdyby...? Takie pytania dręczyłby nas przez cale życie. A w najgorszym wypadku ciąża mogłaby zostać usunięta. Najczęściej po tym wydarzeniu kobiety przez całe życie nękają koszmary i wyrzuty sumienia, gdyż zabiły to, co miały najcenniejszego - życie, które nosiły w sobie i które mogły wydać na świat.

Przerażające są skutki jednego czasem błędu. Dlatego należy pamiętać o tym, że postępowanie niemoralne jeszcze nikomu nie wyszło na dobre. Jego następstwa są tylko i wyłącznie negatywne, a uczucie szczęścia i satysfakcji, które mogą mu towarzyszyć są złudne i ulotne. Konsekwencje tego mogą być dla nas bardzo bolesne i towarzyszyć nam przez całe przyszłe życie. Można zarazić się chorobą weneryczną, stać się nosicielem wirusa HIV, spłodzić niechciane dziecko, wejść w nieudany związek małżeński. Dlatego badania dowodzą, że w tych rejonach świata, gdzie istnieje społeczne dozwolenie na rozwiązłość seksualną rejestrowane są najwyższe wskaźniki rozwodów.

Natomiast moralne prowadzenie się przynosi liczne skutki. Człowiek, który nie ulega pokusom ma szacunek do siebie i własnego ciała. Poza tym ma o wiele większe szanse na zawarcie szczęśliwego związku małżeńskiego, gdyż ma respekt do swojego współmałżonka i związku, który tworzą. Kolejne badania potwierdzają, że im porządniej człowiek prowadzi się w okresie młodości tym większą ma szansę na szczęśliwe małżeństwo i życie rodzinne. Warunkiem tego jest przede wszystkim pewność, że małżeństwo, które zostało zawarte nie jest wynikiem jedynie niepohamowanego pożądania seksualnego, ale u jego podstaw stoi szczere uczucie miłości i szacunku. Poza tym w sytuacji zachowania czystości przedmałżeńskiej żaden ze współmałżonków nie będzie się musiał obawiać niepewnej przyszłości swojego partnera. A wzajemna szczerość i zaufanie będą podstawą do stworzenia stabilnego i szczęśliwego związku. Inna kwestią jest to, że związki oparte wyłącznie na pociągu do atrakcyjności fizycznej i seksualnej partnera nie mają większych szans na przetrwanie. Taka podstawa związku świadczy wyłącznie o samolubności i chciwości człowieka. Przykład takiego związku możemy odnaleźć w Piśmie Świętym. Amnon, jeden z synów Dawida zapałał pożądaniem do swojej przyrodniej siostry - Tamary, która słynęła z ogromnej urody. Uczucie Amnona było nieczyste i grzeszne, dlatego zwabił on Tamarę do swego domu, gdzie dziewczyna zmuszona siłą poddała się namiętnościom swojego przyrodniego brata. W konsekwencji tego wydarzenia Amnon zapałał do Tamary nienawiścią, która przerosła miłość, jaką darzył ją do tej pory. W przypływie szału wyrzucił dziewczynę na ulicę [2 Księga Samuela 13:1-19]. W innym miejscu Biblii znajdujemy opowieść o żonie egipskiego urzędnika - Potifara. W domu urzędnika służył młody Józef, któremu grzeszne zainteresowanie okazywała żona Potifara. Józef jednak pozostał niewzruszony na uwodzicielskie zaloty kobiety. Kiedy kobiecie nie udało się zauroczyć młodego postanowiła się zemścić. Oczerniła niewinnego mężczyznę przed własnym mężem, który nakazał aresztować Józefa i uwięzić go [Księga Rodzaju 39:7-20].

Powyższe przykłady dowodzą, że pod wpływem rozwiązłości seksualnej nawet najpiękniejsze uczucia mogą zostać wypaczone. Dlatego, aby ustrzec się takich błędów należy unikać sytuacji, które mogłyby stać się pokusą dla skrzywienia naszego kręgosłupa moralnego.