Przyjaźń cierpliwa jest, łaskawa jest. (parafraza 1 Kor 13, 4)

Kim jest przyjaciel? Czym jest przyjaźń? Według psycholożki Krystyny Skarżyńskiej "przyjaźń to robienie sobie nawzajem dobrych rzeczy". Dlaczego więc tak często przyjaciele zadają nam ból?

Kłótnie przyjaciół są zazwyczaj bardziej gwałtowne i zdarzają się częściej niż konflikty między zwykłymi znajomymi. Za każdym razem wydaje się nam, że kolejnej słownej utarczki, kolejnej różnicy zdań nie będziemy w stanie wybaczyć. Przecież oczekujemy od przyjaciela utwierdzenia nas w słuszności naszych poglądów i działań.

Pod koniec XX wieku 2/3 dorosłych Polaków uznawało przyjaźń i miłość za ważne cele życiowe, lecz jedynie dla kilkunastu procent przyjaźń była warunkiem udanego życia (CBOS, 1997). Czyżby dla nas przyjaciel był tylko przyjemnym i może niekiedy kłopotliwym dodatkiem, a nie treścią naszego życia? Coraz częściej mówi się, że kontakty towarzyskie są coraz rzadsze, wszyscy biegamy z pracy do domu, z domu do pracy, a gdy uda nam się spotkać w gronie znajomych, wszyscy rozmawiają o pieniądzach, przechwalają się kto ma więcej i upijają, bo przecież w samotności nie wypada. Zapominamy o dawnych przyjaźniach, zapominamy, że: "Przyjaźń, (a także miłość) nie są czymś z natury trwałym. To uczucia, które z czasem tracą na intensywności. Dlatego o ich trwałość musimy sami zadbać - pielęgnując je jako coś cennego w naszym życiu" (Anna Grabka).

Powoli zmieniliśmy potoczną definicję przyjaźni. Obecnie najczęściej opisujemy jako przyjaciela osobę, z którą spędzamy więcej czasu niż z innymi znajomymi i dzielimy więcej wspólnych zainteresowań. A przecież przyjaźń to coś więcej; to bardzo specyficzny rodzaj relacji, zupełnie inny od związków rodzinnych, znajomości, miłości romantycznej. Żeby w pełni pokazać wyjątkowość przyjaźni, odwołam się do sposobu w jaki opisują ją psychologowie społeczni.

W 1985 roku dwaj badacze amerykańscy, Keith Davies i Michael Todd oprosili grupę studentów o wymienienie najważniejszych cech idealnego przyjaciela, następnie sporządzili listę dziesięciu kategorii zachowań:

1) pozycja przyjaciół względem siebie jest równa,

2) przyjaciele lubią spędzać razem czas,

3) przyjaciele wierzą, że działają na korzyść drugiego,

4) przyjaciele udzielają sobie pomocy w potrzebie,

5) przyjaciele wzajemnie się akceptują i nie próbują zmieniać drugiej osoby,

6) przyjaciele darzą się szacunkiem,

7) przyjaciele niczego przed sobą nie ukrywają, nie zakładają masek,

8) przyjaciele potrafią się zrozumieć,

9) przyjaciele darzą się zaufaniem,

10) przyjaciele mają podobne zainteresowania, wyznają podobne wartości.

Najbardziej charakterystyczne cechy przyjaźni, pojawiające się w literaturze to jej dobrowolność, równość pozycji, wzajemna pomoc, wspólna aktywność, zaufanie i emocjonalne wsparcie (Skarżyńska, 2002). Prawdopodobnie wymieniłby je każdy z nas. Pytanie, czy one rzeczywiście kierują naszymi związkami przyjacielskimi? Największe trudności mamy z uszanowaniem równorzędnej pozycji partnera - lubimy wchodzić w role mądrzejszego doradcy, wiedzącego więcej o tak zwanym życiu lub przeciwnie, tego słabszego, wymagającego ciągłej troski i zainteresowania.

Niestety, utrwalenie takich ról oznacza, że przyjaźń nie spełnia więcej swoich funkcji. Od tego momentu jest "grą psychologiczną", z której owszem możemy czerpać satysfakcje i korzyści, ale nie przyczyni się ona do poprawy jakości naszego życia. W psychologii panuje pogląd, raczej słuszny, że warta świeczki jest jedynie taka gra w przyjaźń, w której partnerzy uważają się za równych sobie. Wzorcami demokratycznych relacji są dziecięce i młodzieżowe związki rówieśnicze. Jeżeli w okresie dorastania nie potrafimy nawiązać takich relacji, bez wątpienia jako dorośli będziemy starali się podporządkować sobie partnera w jakimkolwiek typie związku - służbowym, małżeńskim, rodzicielskim.

Wszystko, co mogę zrobić dla mojego przyjaciela to - po prostu - być

jego przyjacielem. Nie mam majątku,

żeby go obdarować. Jeżeli wie, że jestem szczęśliwy,

mogąc go kochać, nie będzie chciał żadnej innej nagrody.

Czyż przyjaźń nie jest pod tym względem boska?

(Henry David Thoreau)

Dla wielu z nas pomoc otrzymywana od przyjaciela na żądanie jest oczywistym składnikiem prawdziwej przyjaźni. Jednakże najczęściej sprowadzamy ją do doraźnej pomocy materialnej; to rodzina jest źródłem długoterminowego wsparcia emocjonalnego, informacyjnego. Badania prowadzone w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej potwierdzają ten wzorzec; Amerykanie, którzy przeszli zawał serca oczekują pomocy głównie ze strony krewnych, przyjaciele mogą jedynie dodatkowo ich wspierać. W Polsce chyba jest podobnie; moje własne obserwacje pokazują, że propozycje zorganizowania sieci przyjacielskiego wsparcia najczęściej napotykają na reakcje niedowierzania i pobłażliwość. Polacy nie potrafią zrozumieć, że ktoś spoza rodziny szczerze chciałby im pomóc, nie oczekując nic w zamian, że byłaby to dla niego wręcz przyjemność. Może jesteśmy zbyt podejrzliwi, a może po prostu wyznajemy zasadę "My life is my castle" i wara obcym?

Jeżeli nie wywiążemy się jako przyjaciele ze swoich obowiązków i nie spełnimy oczekiwań wsparcia materialnego, przyszłość związku przyjacielskiego staje pod znakiem zapytania. Według Steve'a Ducka, psychologa zajmującego się badaniem osobistych relacji społecznych i problemów, które w nich występują, istotą przyjaźni jest wzajemne branie i dawanie, a nie przeliczanie otrzymanych dóbr. Co ważne, wzajemność nie powinna być rozumiana jako "odpłata w tej samej walucie", a raczej skłonność do wzajemnego czynienia sobie rzeczy dobrych. Jeżeli nie będziemy w stanie odwzajemnić się, możemy mieć poczucie zależności od drugiej osoby, długu, zajmowania gorszej pozycji.

Przyjaźń może służyć także wielu innym celom. Może być trampoliną do awansu społecznego - kiedy staramy się być blisko ludzi cieszących się prestiżem, autorytetem, sławą. Zjawisko to nosi nazwę "świecenia odbitym blaskiem" albo "podpinania się" pod osoby o wysokim statusie społecznym i najczęściej idzie w parze z silną potrzebą władzy. Przyjaciel może być też niezastąpionym źródłem pożytecznych informacji o nas samych i otoczeniu - tylko przyjaciółka powie ci, czy naprawdę wyglądasz świetnie w tej spódnicy w kwiaty, czy jesteś tak dobra z matematyki, jak ci się wydaje i przekaże nieśmiałe wyznanie uczuć od tego słodkiego chłopca, który stoi pięć metrów dalej. Przyjaźń może także służyć nie tylko jednostronnemu otrzymywaniu lub udzielaniu pomocy, ale także wzajemnej wymianie korzyści materialnych. W długotrwałych związkach przyjaźni zazwyczaj stosuje się tak zwany wspólnotowy podział dóbr - podtrzymuje on powstałą więź dzięki wzajemnej wymianie dóbr materialnych i pozytywnych doświadczeń. Regułą wymiany wspólnotowej jest, że każdy członek wspólnoty czerpie ze wspólnych zasobów tyle, ile potrzebuje.

Jednak trzeba mocno podkreślić, że głównym motywem przyjaźni jest, zgodnie z modelem wzmocnieniowo-afektywnym, poszukiwanie i nasilanie pozytywnych doznań emocjonalnych, a osłabianie negatywnych. Upraszczając, można powiedzieć, że obdarzamy sympatią tych ludzi, którzy kojarzą się nam z pozytywnymi emocjami.

Och, co za przyjemność,

niewysłowiona przyjemność,

poczuć się bezpiecznie w obecności osoby,

przy której nie musisz kontrolować ani myśli, ani słów,

lecz możesz wylać je wszystkie takie, jakie są,

nie oddzielając ziaren od plew.

Wiesz, że przyjacielska dłoń weźmie je i przesieje,

zatrzymując to, co wartościowe,

a resztę rozwieje podmuchem życzliwości.

(George Eliot)

Oczywiście, przyjaźń może ewoluować w stronę związku dojrzałego. Kiedy wspólne rozmowy stają się coraz bardziej intymne, dotyczą wspólnych spraw, cech i postaw, wtedy relacja między przyjaciółmi staje się głębsza i bardziej osobista. Problemem może być wtedy odbieranie przyjaciela, jako niezastąpionego, profesjonalnego terapeuty oraz kwestia bezwarunkowej akceptacji jego osoby. Co prawda, jak mówią ludzie, nie jest sztuką lubić kogoś gdy jest miły - sztuką jest kochać kogoś, gdy widać ciemną stronę jego natury. Ale czy zawsze wystarczy i czy zawsze powinniśmy okazywać zrozumienie, nawet jeżeli zachowanie przyjaciela budzi nasz sprzeciw i wątpliwości? Wydaje się, że jakkolwiek nie postąpimy, będzie źle. Paradoksalnie nasza reakcja może wzmocnić więź przyjaźni. Zawsze jednak starajmy się być aktywni; pamiętajmy, że bierność jest synonimem obojętności.

W ogóle, okazuje się, że jesteśmy bardzo wygodnickim gatunkiem - zidentyfikowano bowiem zasadę "bliskość-atrakcyjność", zgodnie z którą nawiązujemy relacje przyjaźni z osobami mieszkającymi lub pracującym w pobliżu naszego miejsca zamieszkania bądź pracy.

Wyraźnie widać, że staramy się sobie wszystko upraszczać, także rzeczy, których sprowadzać do kilku prostych reguł nie sposób. Dlaczego coraz więcej osób na różnych forach internetowych pisze, że nie mają przyjaciół, chociaż kiedyś mieli albo że ich najlepszym i jedynym przyjacielem jest pies?

Ja bardzo chętnie wierzę w tak głębokie porozumienie międzygatunkowe, ale przecież nie o to tu chodzi. Czyżbyśmy przestali wierzyć w prawdziwą przyjaźń? Czy zbytnio nie pobłażamy sobie i innym?

Od prawie dziewięciu lat otacza mnie grono wiernych przyjaciółek. Nie mieszkamy już w tym samym mieście, studiujemy, pracujemy, zakładamy własne rodziny. Zawsze możemy na siebie liczyć, zawsze znajdujemy dla siebie czas. Pomagamy sobie w spełnianiu naszych marzeń, doradzamy w kłopotach, kłócimy się i godzimy znowu. Te sześć dziewcząt to jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie spotkały mnie w życiu. Naszych relacji nie można sprowadzić do definicji. Ale można spróbować - w Słowniku Języka Polskiego PWN czytamy, że przyjaźń to: "bliskie, serdeczne stosunki z kimś oparte na wzajemnej życzliwości, szczerości, zaufaniu, możności liczenia na kogoś w każdej okoliczności; życzliwość, serdeczność okazywana komuś". Mniej więcej zgoda.

I nikt mi nie wmówi, że w życiu kieruje się tylko chęcią zysku i jest szczęśliwy. Że dobrze mu bez przyjaciół. Że wcale ich nie potrzebuje, bo po co. Pewnego dnia może okazać się, że nie ma komu się zwierzyć.

A przecież już przedszkolaki zdają się rozumieć na czym polega przyjaźń. Przyjaciel jest przez nich wyróżniany jako partner zabaw, odbiorca próśb i pozdrowień, osoba, z którą utrzymywany jest intensywny kontakt wzrokowy i werbalny. Nawet młodsze dzieci pytane o przyjaźń, odwołują się do wzajemności, uczuć i czynności pomagania. W miarę, jak dorastamy zaczynamy dostrzegać konieczność przyjęcia obopólnej odpowiedzialności za przyjaźń. Tylko dlaczego coraz częściej to wszystko kończy się na zamiarach?