21.09.2011

        Nazywam się Karolina i mam 16 lat. Mieszkam we Wrocławiu. Jestem osobą popularną w szkole i mam bogatych rodziców, raczej miałam... Zginęli w wypadku samochodowym 2 miesiące temu. Jak rodzice jeszcze żyli to nie zwracałam uwagi , aż tak bardzo na swoje ciało. Sądziłam, że skoro tyle osób mnie lubi to nic mi nie brakuje – podobałam się sobie. Ale... Po śmierci rodziców tak jakby moje życie przewróciło się do góry nogami. Każdy milimetr mojego ciała przestał mi się podobać. Godzinami siedziałam przed lustrem i wmawiałam sobie, że jestem brzydka i gruba. Codziennie wieczorem siadałam na kanapie i opychałam się słodyczami a także jadłam moje ulubione Hamburgery. Próbowałam smutek utopić w jedzeniu. Udawało mi się to, nawet przyzwyczaiłam się do tego, ale nie zauważyłam tego, że przytyłam AŻ 10 kilo...

Że utyłam zauważyła moja przyjaciółka Paulina, jak przymierzałam jej nową bluzkę w rozmiarze 36 to nie mogłam nawet się w nią wcisnąć, a jak już ją włożyłam to zauważyłam ogromny, tłusty i odstający brzuch... Przeraziłam się... Przebrałam się szybko w swoje ubrania i wybiegłam od niej z płaczem. Wbiegając do domu pierwsze, co wpadłam do kuchni i zaczęłam wyrzucać wszystkie rzeczy z lodówki do kosza ( lody, chipsy, czekoladki wszystko wylądowało w koszu). Następnie wzięłam mój album z wakacji, usiadłam w kącie i zaczęłam płakać. Jaka ja tam byłam szczupła... W tym momencie powiedziałam sobie DOŚĆ nie jem już nic.

Na komputerze znalazłam dużo ćwiczeń i diet, które miały mi pomóc w miesiąc zrzucić zbędne kilogramy. Były dość drastyczne, ale no cóż ,,Chcesz być ładna trzeba cierpieć". Codziennie biegałam po 3 godziny, zazwyczaj zawsze już po godzinie miałam silne zawroty głowy i ledwo dobiegałam do domu. Jadłam tylko śniadania i kolacje do 100 kalorii, wody potrafiłam na początku wypić nawet 5 litrów (tylko to zagłuszało moje pragnienie jedzenia).

Dzisiaj już jest 3 tydzień mojej diety, a raczej głodówki już nic nie jem. Tylko ćwiczę i piję wodę. Schudłam już zbędne 10 kilo, ale czuję, że skoro tyle schudłam to mogę być jeszcze chudsza. Wiem, że moja dieta jest masakryczna, ale ja nie umiem przestać... Nawet chcę więcej, chcę być lekka jak motylek...

06.10.2011

    Już prawie 5 tygodni diety. Mój żołądek to pustka... Tabele Kaloryczne już chyba znam na pamięć, każda 1 kaloria dostająca się do mojego żołądka wprawia mnie w szał. Od razu po zjedzeniu czegoś ćwiczę. Nie chcę jeść, chcę być chuda.

Wszystkie koleżanki mi mówią jak świetnie wyglądam, ale nauczyciele się czepiają... Chcą dzwonić do mojej Babci i z nią rozmawiać na temat moich warunków domowych... Najlepiej by byłoby gdyby od razu przyszli do mnie i mi do lodówki zajrzeli... Nie wiem, o co im chodzi przecież dobrze się uczę, a więc nie powinni się wtrącać w moje sprawy prywatne. Ale nawet, jeśli zadzwonią to, co Babcia zrobi? Nic! Wiem, że mnie kocha i wiem, że wszyscy chcą dla mnie dobrze... Ale , skoro chcą dla mnie dobrze to niech zaakceptują moją dietę, a nie ważą mnie codziennie i wysyłają na głupie pogadanki z pedagogiem. Nawet słyszałam jak nauczyciele rozmawiali o tym, aby mnie do psychiatry wysłać. Ich coś boli, ja nie jestem chora umysłowo. To, że chcę być chuda nie znaczy, że muszę się leczyć psychicznie...

19.10.2011

        Mam dość... Dość życia, dość wszystkiego... Wszyscy się czepiają mojej wagi, nawet Paulina się ode mnie odwróciła. Taka z niej przyjaciółka na dobre i na złe… Zamiast mnie wspierać w moim celu to wymyśla, że już za dużo schudłam, że nic nie jem. Nauczyciele mnie cały czas ważą, a moja babcia potrafi być codziennie w szkole, bo albo wydziwiają, że jestem blada i mam podkrążone oczy to niby na W-f słabnę... Na godzinach wychowawczych ciągle się kłócę z wychowawczynią o moje ciało... Czy ona nie widzi, że jestem GRUBA? Obecnie ważę 40 kilo. To jeszcze za dużo... Mam odstający jeszcze brzuch muszę go zgubić do moich urodzin, zostało mi jeszcze nie całe dwa tygodnie, ale dam rade.

Poszperałam ostatnio w Internecie w poszukiwaniu innych dziewczyn, które prowadzą taki styl życia jak ja. Szukałam dwa dni, ale bez skutku... Szukałam, szukałam, aż znalazłam! To był pamiętnik internetowy takiej dziewczyny. Kurcze jak ona miała na imię?... O! Już wiem bodajże Anka. Jej strona była przepełniona jakimiś dekalogami, modlitwami i prośbami do Any. Kto to jest ta Ana? Jej przyjaciółka? Pisze tam, aby ją wspierała, że już tak bardzo jej pomogła, ale musi jeszcze bardziej... Że tylko ona jej została. Noo... Też bym chciała mieć taką przyjaciółkę ona by zaakceptowała mnie, a nie jak Paulina... Szkoda mi już słów do jej zachowania...

02.12.2011

Dzisiaj są moje urodziny! Dziwnie je spędzę, bo już tak na prawdę nie mam, z kim, wszystkie koleżanki się ode mnie odwróciły, bo twierdzą, że przesadzam z moim odchudzaniem. Ale chyba mają racje... Przeczytałam wiele blogów takich, jakich prowadzi Anka. Tak na prawdę to wzorowałam się na nich przez ostatnie dwa tygodnie. Dzięki nim schudłam kolejne kilogramy i obecnie ważę 35 kilo.

Dzisiaj uświadomiłam sobie, że przesadziłam... Z każdym kolejnym kilogramem tracę kolejną koleżankę. Te, blogi uświadomiły mi, że nie dążę do chudej sylwetki, tylko do trumny... Szkoda, że dopiero teraz sobie uświadomiłam, co ze sobą robię. Ale ja nie wiem jak sobie z tym poradzić, z babcią nie mogę porozmawiać, bo już mi tak jakby nie ufa. Pilnuje mnie z jedzeniem tak bardzo, że stoi przy mnie do póki nie zjem całego posiłku. Stara się, ale jej się to nie udaje, bo od razu jak zjem to idę to zwrócić albo ćwiczę. Z koleżankami o tym też nie pogadam, bo nie chcą ze mną rozmawiać. Zostałam chyba sama... O kurcze zapomniałam! Pani Pedagog powiedziała, że jakbym chciała w końcu sobie pomóc to abym się do niej zwróciła. Może u niej powinnam znaleźć wsparcie? Muszę się do niej wybrać!

12.12.2011

Sama siebie oszukuje. Z dnia na dzień odwlekam rozmowę z Panią Pedagog. Nie wiem, czemu, ale strasznie wstydzę i jednocześnie boję się tej rozmowy. Boję się, że usłyszę, iż nie można mi pomóc. Każdy dzień sprawia, że czuję się, co raz słabiej. Próbuje coś jeść, ale nie mogę, nie potrafię. Czuję, że jak zjem, chociaż kawałek kanapki to przytyje 2 kilo albo napadnie mnie szał głodu. Paniczny strach przed jedzeniem sprawia, że jestem, co raz słabsza. Potrafię 3 razy w tygodniu zemdleć, a ostatnio nasiliły mi się bóle głowy. To zły znak. Ale co ja mam zrobić, sama nie potrafię sobie pomóc, a ktoś będzie umiał? Gdyby rodzice tutaj byli na pewno byłoby inaczej.

20.12.2011

Dzisiaj zemdlałam... Ale to zemdlenie różniło się od poprzednich. Tym razem obudziłam się nie w domu tylko w szpitalu. Jak otworzyłam oczy ujrzałam zapłakaną babcię. Jak zobaczyła, że się ockłam to myślałam że ma ochotę mnie tam jednocześnie przytulić i rozszarpać na strzępy. Zaczęła krzyczeć do mnie:

-Czy ty dziewczyno oszalałaś!? Straciłam twoją mamę nie chcę jeszcze stracić Ciebie! Księżniczko ocknij się, zobacz, jaka jesteś chuda! Wiedziałam, że chcesz zrzucić parę kilo, ale nie, że aż tyle. Karolina masz anoreksję! Musisz się zacząć leczyć, bo inaczej nic z Ciebie nie zostanie! Mój Boże! Dobrze, że rodzice nie widzą, co z sobą zrobiłaś! Złamałabyś im serce, tak jak łamiesz właśnie je mnie!

Te słowa bardzo utkwiły mi w pamięci. Muszę iść do Pani Pedagog, muszę zrobić to dla babci. Jutro jest ostatni dzień szkoły w tym roku. Albo teraz albo nigdy...

24.12.2011

Wigilia. Pierwszy raz w życiu spędzę ją w samotności. Rodzice nie żyją, a babcia wczoraj trafiła do szpitala. Miała zawał serca. Dobrze wiem, że to moja wina. Babcia nie wytrzymała... Nie wytrzymała ze mną. Co ja do cholery zrobiłam?! Straciłam rodziców, nie mogę pozwolić na to abym straciła babcię. Przecież tylko ona mi została...

Byłam u Pani Pedagog parę dni temu. Ta rozmowa dała mi wiele do myślenie i sprawiła, że otworzyłam oczy. Pani pokazała mi moje bilanse, jakie robili mi nauczyciel, w przeciągu całego mojego odchudzania. W przeciągu niecałych 3 miesięcy straciłam około 25 kilogramów. To strasznie dużo jak na osobę w moim wieku. Okazało się, że mój spóźniony okres, rozdwojone paznokcie, wypadające włosy i nadmierne pocenie jest spowodowane moją dietą. Dostałam numery telefonów do paru ośrodków, które mogą mi pomóc, a także numer komórkowy do Pani Pedagog w razie gdybym chciała się komuś wyżalić. Teraz tylko muszę się przełamać i zadzwonić do jednego z ośrodków.

29.12.2011

Stan Babci się nie poprawia, a nawet pogarsza. Jeszcze nie dzwoniłam do żadnego z ośrodków. Wykręcałam numery już setki razy, ale jak słyszę sygnał to staje mi w gardle ogromna klucha i nie mogę wykrztusić z siebie ani słowa, i się od razu rozłączam.

Dzisiaj rano była u mnie Paulina. Osłupiałam jak zobaczyłam ją w drzwiach. Okazało się, że to Pani Pedagog ją namówiła, aby do mnie przyszła. Powiedziała mi parę słów,które mnie jeszcze bardziej dobiły i wprawiły w jeszcze większe wyrzuty sumienia, co do stanu babci, ale jednocześnie te słowa mówiły, że mogę na nią liczyć. Ucieszyła mnie wiadomość, że nie jestem jednak sama, mam ją.

31.12.2011

Sylwester. Paulina zaproponowała mi abym nocowała u niej. Zgodziłam się. Lepsze to niż siedzenie w domu przed telewizorem. Jak weszłam do niej to pierwsze co to usiadłyśmy na kanapie i zmusiła mnie ,abym przy niej zadzwoniła do jednego z ośrodków i umówiła się na spotkanie. Dobrze mnie zna i wie, że ja bym sama z siebie nie wykręciła numeru. A więc stało się... Umówiłam się na 3 Stycznia. Boję się, nawet strasznie się boję, ale muszę, obiecałam to sobie!

Dzisiaj zjadłam tak dużo, że aż źle się z tym czuję. Paulina pilnowała abym jadła i nie wymigiwała się odjedzenia tłustych przekąsek. Do północy zostały 2 godziny, wraz z wybiciem 24 pożegnam ten tragiczny rok, a przywitam nowy pełny zmian no i przede wszystkim zacznę leczenie.

04.01.2012

Wczoraj byłam na rozmowie. Pani Doktor pokazała mi różne terapie i zaproponowała abym wybrała jedną z nich, ponieważ ona może mi pomóc szybciej wrócić do zdrowia. Wybiorę chyba terapie poznawczo-behawioralną, ponieważ ona może pomóc mi wyeliminować negatywne uczucia i emocje związane z moją sylwetką i zmieni moją drastyczną dietę w zdrową, która przyspieszy proces powrotu do dawnych nawyków żywieniowych.

Od razu po rozmowie poszłam do szpitala, aby pochwalić się babci. Strasznie się ucieszyła, że w końcu się przełamałam i postanowiłam się zmienić. Także rozmawiałam z lekarzem o stanie babci. Dowiedziałam się, że malutkimi krokami wraca do zdrowia.

10.01.2012

Wszystko już załatwione. Za tydzień wyjeżdżam do Szpitala, boję się tego wyjazdu z jednej strony, dlatego, że nie będzie mnie w domu przez 2 miesiące a z drugiej, że cały ten wyjazd może pójść na marne. Ostatnio próbuje jeść więcej niż zwykle. Z diety 200 kalorii przeszłam na dietę 500 kalorii. Wiem, że to nadal mało pożywienia, ale ja nie umiem tak zacząć sama z siebie jeść. Nadal mam wyznaczone pory jedzenia i jem 5 razy dziennie. Muszę się jakoś przyzwyczaić do jedzenia normalnych posiłków, bo inaczej nie poradzę sobie w szpitalu. Trudno mi się przełamać, aby zjeść coś tłustego wiedząc ile to ma kalorii. Na razie jest trudno, nawet bardzo trudno...

18.01.2012

Jestem już 2 dzień na ,,odwyku" jak to Paula nazwała. Wczoraj przyjechałam akurat w porę obiadową. Jak zobaczyłam te dziewczyny takie wychudzone to aż mi się płakać zachciało. Jeszcze gorszy szok wywołało we mnie tutejsze jedzenie. Jeden posiłek ma chyba ze 1000 kalorii. Jest ohydny i tłusty nie mam zamiaru tego jeść. Wolałabym wrócić do domu i jeść babcine obiadki. Są przynajmniej normalne...

A właśnie z babcią stan babci się z dnia na dzień poprawia. Widocznie wiadomość o moim wyborze podniosła ją na duchu. Sami lekarze stwierdzili, że jeszcze parę dni i babunia wróci do domu.

22.01.2012

Ja chcę już wracać do domu! Zmuszają mnie do jedzenia! Czy oni nie mogą zrozumieć że ja stopniowo muszę się przyzwyczajać , a nie wpychają we mnie ile wlezie... To jest wręcz gorsze niż więzienie... Poznałam parę dziewczyn i powiedziały mi, co mogę zrobić, aby wymigać się od jedzenia. Parę sposobów już wypróbowałam i na prawdę działają. Naiwni są Ci lekarze są... Ale no cóż, ja sama będę decydować, co chcę jeść a co nie.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że to niej jest szpital wyłącznie dla osób z anoreksją tylko dla wszystkich uzależnień. Żałosne jest patrzeć na staczających się na dno alkoholików i narkomanów.

Jedyną rzeczą, jaka mi się tutaj podoba jest ta terapia. Wiele się na niej dowiedziałam, a także mogła wyrzucić z siebie wszystko, co mnie gnębiło. Ci psychiatrzy są bardzo mili i wiele rozumieją. Podziwiam ich, że mają cierpliwość do nie, których osób. Wczoraj powiedzieli mi, że za 2 tygodnie odwiedzi mnie moja babcia. Jak ja się cieszę! Może ona przywiezie mi normalne jedzenie...

29.01.2012

Co ja narobiłam?! Boże, jaka ja jestem głupia! Przyłapali mnie... Przyłapali mnie na wymiotowaniu i chowaniu jedzenia. Świetnie normalnie... Moja głupota doprowadziła do tego że babcia nie może mnie odwiedzić. Jeszcze lepsze jest to, że mogą mnie wyrzucić z leczenia jak jeszcze raz mnie na tym przyłapią! Czy oni nie rozumieją jak mi jest trudno? Jestem tutaj sama... Sama jak palec.

Tutejsze towarzystwo mi nie pomaga, a nawet doprowadza do ponownego rozpoczęcia anoreksji. Nie daję sobie rady... Nie chcę opuścić ośrodka, bo to moja jedyna szansa na przeżycie, ale ja nie chce jeść! Tyle, co tutaj mam zjeść w tydzień to normalnie w miesiąc nie jadłam... Moja waga jak stała tak stoi w miejscu ten ośrodek mi nie pomaga. Dla mnie chyba nie ma ratunku! Sama wyniszczam siebie od środka i nie umiem przestać... POMOCY!

05.02.2012

Wszystko dosłownie wszystko obraca się przeciw mnie. Co z tego że przytyłam 2 kilogramy, skoro nie zjem dzisiaj nic i na nowo schudnę…

Przyjazd babci jest z dnia na dzień odwlekany. Dopiero będziemy mogły się spotkać jak będę ważyć minimum 40 kilo. Jeszcze sobie długo poczekam... Chcę wyzdrowieć, ale nie chcę jeść . Głupie mam myślenie...

Wszystko tutaj jest takie ponure, a jedzenie takie tuczące. Jak można w jednym posiłku zjeść tyle kalorii?! Nie modę wytrzymać w zamkniętych 4 ścianach mojego pokoju. Nie radzę sobie z samą sobą! Spadam na dno...

14.02.2012

Jeszcze by tego brakowało! Przez moje wymyślanie na temat kaloryczności posiłków będę karmiona przez kroplówkę. Mmmmm... Kalorie w płynie. Sama przyjemność... Lekarze twierdzą, że jedyny sposób abym przytyła. A więc będę dziennie jadła więcej niż wszyscy. Świetnie!

Nie wiem, co już mam robić! Wszystkie sztuczki, jakie zastosowałam zawiodły. Próbowałam nawet środków przeczyszczających, ale kochana pielęgniarka zauważyła i na kablowała na mnie. Jędza głupia...

Czemu to musiało akurat mnie spotkać? To wszystko, co ja teraz przeżywam nie życzyłabym nawet najgorszemu wrogowi!

23.02.2012

Yeaaaaa! Te kroplówki na prawdę mi pomagają! Dzięki nim obecnie ważę 39.5 kilo. Tyle już od dawna nie ważyłam. Psychiatrzy zapewnili mnie, że zrobią wszystko, co w ich mocy, aby babcia przyjechała do mnie w ciągu tygodnia. Jak ja się cieszę! Tyle chciałabym jej powiedzieć! Obiecałam sobie, że do powrotu do domu dojdę do 45 kilo. Gdybym ten cel osiągnęła byłoby świetnie!

Moja normalna waga powinna wynosić około 54 kilo. A więc muszę przytyć jeszcze tak z 14. Lekarze stwierdzili, że u mnie przybranie takiej masy może zająć przynajmniej 2,5 miesiąca. Mam nadzieję, że do wakacji będę wyglądać jak normalna nastolatka, a nie kościotrup.

Powoli opuszcza mnie moja przyjaciółka. Małymi kroczkami opuszcza mnie, moje ciało, moją psychikę. Z każdą sekundą, co raz mniej wierze w jej słowa i porady typu:,, Popatrz jeszcze tutaj są zbędne kilogramy. Tutaj odstaje ci brzuszek. Jeszcze parę kilo i będziesz perfekcyjna! Wierzę, że ci się uda być leciutka jak motylek „. Teraz tak na prawdę widzę, co ona ze mną zrobiła. Byłam naiwna wierzyłam w każde jej słowo! Uległam jej chyba tak bardzo tylko, dlatego że byłam wtedy samotna a ona wyciągała ku mnie pomocną dłoń. W tym momencie wiem, że to nie była pomocna dłoń tylko przepustka do śmierci!

02.03.2012

Dzisiaj popołudniu była u mnie babcia. Strasznie się cieszę, że w końcu mogłam ją zobaczyć! Powiedziała mi tak dużo miłych słów. i zmotywowała do dalszej walki z chorobą . Gdyby nie ona nie wiem czy teraz bym sobie dała rade. Babunia przywiozła mi moje ulubione ciastka, jakie zawsze w domu jadłam jak jeszcze się nie odchudzałam. Jakie one są pyszne , ale nie zjem ich na raz wszystkich jak robiłam to zawsze. Opowiedziałam jej o wszystkich rzeczach, jakie robiłam, aby tak dużo na wadze nie przybrać. Nie pochwaliła mnie za to, ale powiedziała, że cieszy się ze zrozumiałam mój błąd i twierdzi, że jestem na idealnej drodze do szybkiego powrotu do zdrowia. Do powrotu do domu zostało niecałe 15 dni, a do osiągniecie mojego celu muszę przytyć jeszcze 4,5 kilograma. Nie jest to wcale dużo i sadzę, że do wyjazdu mój plan ziści się!

10.03.2012

Za tydzień wracam! Już nie mogę się doczekać! Chciałabym jakoś podziękować wszystkim osobom, jakie pomogły mi wyjść z tego bagna, ale nie wiem jak. Muszę coś do wyjazdu wymyślić! Kroplówki okazały się idealną metodą dla mnie. Nawet lepiej mi było przyjmować pokarm w płynie, bo gdybym jadła same posiłki to przenigdy bym nie doszła do takiej wagi. Nawet mogłoby się ze mną pogorszyć... Dobra nie będę już rozpamiętywać tych wszystkich przeszkód, jakie musiałam pokonać! Było minęło, teraz się liczy tylko to, że powolutku wracam do zdrowia.

17.03.2012

Dzisiaj mój ostatni dzień,,odwyku”. Za jakieś 2 godziny przyjedzie po mnie babcia! Bardzo dużo się tutaj nauczyłam, a przede wszystkim przełamałam swój strach do jedzenia, a to największy sukces.

Moje ciągłe obawy przed tym, że coś zjem okazały się wymysłem mojej wyobraźni. Mam nadzieję, że moja przyjaciółka,,Ana" opuściła mnie już na zawszę! Dzięki terapii zrozumiałam, jaką ogromną krzywdę wyrządzałam sobie i moim bliskim przez ostanie pół roku.

Obecnie ważę 42 kilo, wiem, że moim celem było, 45 ale no cóż nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli... Trzeba się tym, co jest! Dla osób chorujących na anoreksję przytycie 7 kilogramów w 2 miesiące jest prawie niemożliwe. A mi się udało! Wiem, że moje BMI jest nadal na skraju załamania, ale w najbliższym czasie to się zmieni!

23.03.2012

Ten tydzień minął mi świetnie! No świetnie pod względem znajomości, ale nie nauki. Trudno jest nadrobić zaległe 2 miesiące, ale sama sobie to piekło zgotowałam!

Wszystkie moje koleżanki tak radośnie mnie przywitały! Jak rzuciły mi się na szyje to myślałam że mnie tam uduszą! Zapowiedziały mi żebym się szykowała na najbliższy weekend, bo mają zamiar mnie zabrać na imprezę! Trzeba przecież jakoś nadrobić 2 miesiące mojej nieobecności. Nie sądziłam, że dziewczyny będą się chciały do mnie odzywać, a co dopiero jeszcze gdzieś ze mną wyjść! Z soboty na niedziele spała u mnie Paula. Jak zaczęłam jej wszystko opowiadać to myślałam że nocy mi zabraknie! Pierwszy raz nie czułam się winna temu, że jadłam chipsy i czekoladę. Boże jak ja tęskniłam za smakiem czekolady! Czuję, że trzeba się wybrać na jakieś zakupy! W mojej szafie w czasie choroby widniały tylko parę par czarnych leginsów i masa za dużych swetrów po kolana. Mam zamiar zmienić mój wygląd! Wybiorę się także do fryzjera. Nie chcę, aby chociaż cząstka mnie przypomniała mi mój wygląd za czasu odchudzania!

30.03.2012

Czuję się świetnie! Całe moje życie odwróciło się do góry nogami! Zmieniłam styl z nudnego na radosny. Mam zamiar cieszyć się życiem tak jak jeszcze nigdy dotąd! Powoli nadrabiam zaległy materiał szkolny, ale jeszcze masa testów i kartkówek jest do zaliczenia, ale dam radę! Te wszystkie wydarzenia, jakie mnie spotkały sprawiły, że jestem silniejsza!

Dzięki pomocy koleżanek i babci moja waga wzrasta! Obecnie ważę jakieś 44 kilogramy! To fantastyczny wynik! Babcia stwierdziła, abym przynajmniej 2 razy w miesiącu szła na rozmowę z Pedagogiem, ponieważ twierdzi, że przyrost wagi nie oznacza, że moja psychika wróciła do normy. Nie rozumiem jej, ale no cóż... Zrobię to dla niej. A nawet muszę zrobić... Bo obiecałam sobie, że będę pomagać babci jak najbardziej mogę i robić to, o co mnie prosi, aby jej się jakoś odwdzięczyć za te wszystkie krzywdy, jakie jej wyrządziłam.

08.04.2012

To już mój ostatni wpis. Ten okres po wyjściu ze szpitala zrobił ze mnie nową osobę. Nie jestem już smutna i przygnębiona jak kiedyś tylko szczęśliwa i uśmiechnięta. Nawet zauważyłam, że wraz ze zmianą stylu zaczął się za mną oglądać brat Pauliny. Prawi mi dużo komplementów i mówi, że strasznie się cieszy, że wracam do zdrowia. Widzę, że nie trzeba być chudym szkieletem, aby zwrócić uwagę chłopców!

Moja samoocena wzrasta. Teraz stając przed lustrem mówię sobie, że jestem piękna! To bardzo poprawia mi humor. Obecnie ważę 46 kilogramów! Osiągnęłam swój cel. Kolejnym jest to, aby do wakacji mieć ładne kształty! Wierze, że mi to się uda, ponieważ jem już normalne 3 posiłki i w między czasie coś przekąszę. Z apetytem teraz podchodzę do posiłków, a nie jak kiedyś z obrzydzeniem...

Z uśmiechem patrzę na przyszłość i nie mam zamiaru się smucić byle błahostkami. Opowiadam różnym dziewczynom moją historię, ponieważ wierzę, że jakiejś nastolatce, która sądzi, że powinna schudnąć wybiję to z głowy. Ponieważ u dziewczyny powinno być widać kształty a nie kości!