Pewnego popołudnia zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko otworzyłam i zobaczyłam osobę, której nigdy bym się nie spodziewała w dzrzwiach mojego skromnego domu.

      Z początku nie wiedziałam co go do mnie sprowadza. Był to "Alek".

-Co Ciebie do mnie sprowadza?- spytałam

-Chciałem ci opowiedzieć o moich przeżyciach,  związanych z obroną Warszawy- moim domem- odpowiedział

-Chętnie posłucham.

-Dobrze, zaczeło się niewinnie, ale na początku września rozpętało sie piekło. Gineło wiele ludzi. Ja, Rudy i Zośka należeliśm do "Buków", był to związek harcerski, z którym wyruszyłem na zachód. Po pewnym czasie wróciliśmy walczyć o okupowaną przez Niemców Warszawe. Dołączyliśmy do grupy małego sabotarzu. Polegalo to na zrywaniu niemieckich flag, malowaniu znaków niepodległośiowych, itp. Pamiętam, że zasłynąłem ze zdjęcia niemieckiej tablicy z pomnika Kopernika. Dzięki temu czynowi dostałem pseudonim, "kopernicki". Potem z chłopakami dołączyliśmy do grupy akcji dywersyjnych. Nasze akcje polegały na wysadzaniu pociągów, torów, oraz nawet kradzieży broni. Pamiętam jak musieliśmy wysadzić pociąg z niemiecką bronią, bałem się. Niestety udalo się wysadzić tylko tory, bo Zośka zabłądził i się spóźnił. Najgorszym wydarzeniem w moim życiu, był postrzał w brzuch w czasie akcji pod Arsenałem. Jednak bardzo się cieszyłem, że uratowaliśmy Rudego, który wcześniej był skatowany i porwany przez gestap. To wszystko co chciałem ci opowiedzieć.

- Dziękuje za zaufanie. Bardzo ciekawa historia.

Następnie Alek pośpiesznie opuścił dom.

     Zdziwniona jego zachowaniem, napiłam się kawy. Dzięki jego historii, uznałam, że ponownie przeczytam książke "Kamienie na szanieć". Niestety do tej pory nie wiem czy to była tylko moja wyobraźnia.