1 września 1999 roku w Polsce rozpoczęła się reforma edukacji. Dotychczasowa ośmiu-klasowa szkoła podstawowa została zastąpiona sześcioma klasami. W tym samym czasie, również 1 września 1999 roku utworzono gimnazja. W pierwszych klasach gimnazjum rozpoczęli naukę ci uczniowie, którzy w starej ośmioletniej szkole podstawowej powinni rozpocząć siódmą klasę i ci, którzy nie otrzymali promocji z klasy siódmej do ósmej. Natomiast uczniowie klasy ósmej w starym systemie, którzy otrzymali promocję do klasy wyżej uczą się jeszcze po "staremu" i rozpoczynają naukę w szkole ponadpodstawowej, ale już ci, którzy nie otrzymali promocji w ósmej klasie rozpoczynają naukę w drugiej klasie gimnazjum. Na starych zasadach kończą również szkołę ci uczniowie, którzy 1 września 1999 roku uczyli się w szkołach ponadpodstawowych.

Szkoły ponadgimnazjalne miały zacząć funkcjonować od 1 września 2002 roku, wtedy również miała być rozpoczęta reforma szkolnictwa zawodowego. Sześcioletnia szkoła podstawowa od 2002 roku ma kończyć się ogólnym sprawdzianem, co oznacza, że dotyczyło to uczniów trzech ostatnich klas szkoły podstawowej, ale tej "nowej" szkoły podstawowej, więc klas czwartej, piątej i szóstej. Ustawa zezwala też na kontynuowanie nauki w szkole ponadgimnazjalnej tym uczniom, którzy jeszcze w "starej" szkole podstawowej po ósmej klasie przerwali naukę.

Aby reforma szkolnictwie przyniosła niewymierne korzyści należy wprowadzić szereg innych zmian, znacznie bardziej innowacyjnych i dostosowanych do poziomu szkolnictwa państw Europy zachodniej. Zmian tych nie da się wprowadzić z dnia na dzień, proces ten musi trwać przynajmniej kilka lat, ponieważ nie da się naprawić w dwa trzy lata tego, czemu nie poświęcano wystarczająco dużo czasu i siły. Chodzi tu przede wszystkim o takie zmiany jak:

- dwunastoletni obowiązek nauczania, szkoła podstawowa, szkoła średnia (czteroletnie liceum), co wiązałoby się z likwidacją zasadniczych szkół zawodowych i przeniesienie ich zakresu nauczania do szkół pomaturalnych;

- wprowadzenie nowoczesnego, zintegrowanego systemu nauczania, a wraz z tym dostosowanie podręczników do nowego systemu;

- wprowadzenie do programu nauczania nowoczesnych systemów informacyjnych i pomocy naukowych jak, komputery podłączone do Internetu, telewizja czy multimedia;

- utworzenie organów odpowiedzialnych za kontrole i doskonalenie kadr nauczycielskich,

- utworzenie uniwersytetu otwartego, który doskonale pozwoliłby rozwinąć umiejętności,

Reforma edukacji wraz z sobą wprowadza nowe drogi edukacyjne i nowe sposoby nauczania. Jeżeli mówimy o nowych treściach należy również wspomnieć o nowych sposobach przekazywania wiedzy. Nauczanie stało się bardziej szerokim pojęciem obejmującym różnorodne i wielowymiarowe procesy, które realizowane są w sposób szybszy i bardziej dynamiczny. Problemy, jakie pojawiają się w polskim szkolnictwie zwracają uwagę teoretyków i pedagogów na szukanie tych obszarów szkolnictwa, które pomogłyby zaradzić i zapobiec tym zjawiskom.

Nie pierwszy raz po wojnie w Polsce reformowany jest system szkolnictwa. Można stwierdzić, że jest to krok w dobrą stronę, który zlikwidować ma niski poziom nauczania i nierówny dostęp do nauki. O niskim poziomie i nierównym dostępie do nauki szkolnictwa w Polsce świadczyć może to, jak dużym powodzeniem cieszą się wszystkie pozaszkolne instytucje nauczania, takie jak, kursy przygotowawcze na studia czy korepetycje. Panuje powszechne przekonanie, że bez korzystania z tego rodzaju pomocy bardzo ciężko jest dostać się na dobre studia. Wiedza wynoszona z liceów czy techników zdaje się nie być wystarczająca dla kandydatów na uczelnie wyższe, zwłaszcza dla tych, którzy chcą dostać się na oblegane elitarne kierunki.

Odkąd odeszło się od rejonizacji szkół, każdy ma możliwość do wyboru szkoły niezależnie od miejsca zamieszkania. Można też zauważyć, które licea przygotowują uczniów lepiej do egzaminów na studia a które gorzej. Duża ilość kandydatów na jedno miejsce w dobrych liceach może świadczyć o niskim poziomie nauczania w pozostałych szkołach. Jeżeli chodzi o szkoły podstawowe, to wielkie roszady nie występują, nadal rodzice posyłają dzieci do tej szkoły podstawowej, która jest najbliższa miejsca zamieszkania, aby już w początkowym okresie nauki dziecko nie musiało jeździć daleko, na lekcje, co już na początku było by większym bądź mniejszym utrudnieniem dla rodziców.

W szkołach najlepiej radzą sobie obowiązkowe, sprytne i inteligentne dzieci. Wychodzenie przed szereg czy okazywanie swojej nadprzeciętności przez ucznia nie zawsze jest przyjmowane w sposób tolerancyjny, a z reguły widziane jest jako źródło zmartwień. Zazwyczaj wobec wybitnie uzdolnionych dzieci stosuje się metodę wyrównywanie do poziomu przeciętności. Ostatnio w Polsce powstało wiele szkół niepublicznych, którym celem była lepsza i skuteczniejsza nauka. Okazało się jednak, biorąc pod uwagę wyniki egzaminów, że poziom nauczania w tego typu szkołach nie różnił się od poziomu nauczania w szkołach publicznych, w dodatku trzeba było za nią płacić.

Kursy przygotowawcze na studia są nieodłącznym elementem w polskiej rzeczywistości, ale ostatnio pojawiły się kursy przygotowawcze do egzaminów do szkół średnich, które znacznie bardziej przygotowują takiego ucznia do egzaminu, który otwiera mu drzwi do dobrego renomowanego liceum czy technikum. Można, więc wnioskować, że wykształcenie zdobyte w publicznej szkole coraz częściej trzeba uzupełniać w prywatnych instytucjach, tylko po to by sprostać poziomowi, jaki czeka na uczniów poziom wyżej. Zagwarantowany przez konstytucję równy dostęp każdego do nauki okazuje się nie mieć swojego potwierdzenia w rzeczywistości, bowiem jest liczna grupa rodziców, których nie stać na zapłacenie za korepetycje, kursy, czesne czy inną pomoc, umożliwiającą lepsze przygotowanie do egzaminów do szkół średnich, czy na studia. Często zdarza się sytuacja, gdzie nauczyciel, który, na co dzień uczy w przeciętnej szkole, po zajęciach dorabia przygotowując uczniów do egzaminów, uzupełniając braki, jakie wynikają z elementarnego programu nauczania. Kadra nauczycielska ma dość szerokie pole działania, jeżeli chodzi o kwestie programowe i kwestie realizowania tegoż programu. Nie istnieje również żaden odpowiedni system kontroli jakości nauczania, który można byłoby weryfikować, który byłby rzetelny i sprawiedliwy, a przede wszystkim łatwy i odpowiedni. Minima programowe, jakie wprowadzono już jakiś czas temu, nie są prawie nigdy realizowane.

Konieczna jest, więc poprawa systemu edukacji w Polsce. Zmiany, jakie proponowane są przez ministerstwo edukacji są wątpliwe i mogą zaniepokoić swoją radykalnością. Można dojść do wniosku, że chce się wymienić wszystko począwszy od systemu i jakości, kończąc na programie i kadrze. Moje obawy są jak najbardziej uzasadnione, jak wiemy z doświadczenia przeprowadzenie tego typu operacji pociąga za sobą wielkie koszty nie tylko finansowe, ale i społeczne, a następstwa, jakich często nie da się przewidzieć mogą być opłakane w skutkach.

Aby reforma szkolnictwa była skuteczna, efektywna i przyniosła zamierzony efekt, należy wprowadzić te elementarne zmiany, o których już wcześniej pisałem a mianowicie: dwunastoletni obowiązek nauczania, szkoła podstawowa, szkoła średnia (czteroletnie liceum), co wiązałoby się z likwidacją zasadniczych szkół zawodowych i przeniesienie ich zakresu nauczania do szkół pomaturalnych; wprowadzenie nowoczesnego, zintegrowanego systemu nauczania, a wraz z tym dostosowanie podręczników do nowego systemu; wprowadzenie do programu nauczania nowoczesnych systemów informacyjnych i pomocy naukowych jak, komputery podłączone do Internetu, telewizja czy multimedia; utworzenie organów odpowiedzialnych za kontrole i doskonalenie kadr nauczycielskich, utworzenie uniwersytetu otwartego, który doskonale pozwoliłby rozwinąć umiejętności.

Jeżeli chcemy mówić o reformie edukacji i całego systemu, należy zacząć od rzeczy bardzo ważnej dla każdego nauczyciela, a mianowicie poprawy warunków płacowych dla nauczycieli. Bez odpowiedniej motywacji trudno od nich wymagać pełnego zaangażowania się w swoją prace. O wzrostach płac już słychać, ale należy również wziąć pod uwagę to, jakie nakłady finansowe trzeba było włożyć, aby przekształcić szkoły z dwupoziomowych na trzypoziomowe, z czym wiązało się nie tylko techniczne zmiany, ale i doskonalenie i przystosowywanie nauczycieli, materiałów naukowych czy wreszcie samych programów nauczania. Program nauczania miał zmienić się radykalnie jak zresztą cały system. Wdrażając nowy system kładło się nacisk przede wszystkim na nauczaniu praktycznej wiedzy, która w realiach była by bardziej przydatna aniżeli ta teoretyczna i bardzo szczegółowa, która w późniejszym życiu nie zawsze pomagała odnaleźć się w organizowaniu własnych spraw w instytucjach i urzędach młodemu człowiekowi będącemu w trakcie lub już po ukończeniu szkoły podstawowej, czy średniej. Wszystkie te zmiany miały za zadanie spowodować, aby polska szkoła zaspokajała potrzeby uczniów biorąc pod uwagę wszystkie aspekty życia społecznego.

Jednak nasza wrodzona nadopiekuńczość, jaką się odznaczamy, przywiązanie i praktyczne podejście do życia mogą spowodować, że tak daleko idące zmiany okażą się trudne do zaakceptowania. Nowa Polska szkoła może stać się kiepskim odwzorowaniem szkół na styl amerykański, która nie tylko słabo będzie wywiązywać się ze swojej misji, ale i może spowodować krok w tył.

Nie jestem przekonany, co do spolszczania na siłę zachodnich wzorców i wprowadzania ich bez sukcesów w polskie realia. Uważam, że lepszym rozwiązaniem byłoby utworzenie typowo polskiego wzorca kształcenia, który dostosowany byłby do naszych warunków, w których z pewnością by się sprawdził. Odebranie możliwości wyższym uczelniom doboru kandydatów według własnych kryteriów i potrzeb, na pewno nie polepszy poziomu wykształcenia młodych ludzi opuszczających mury uczelni. W ten sposób uczelnia nie ma możliwości sprawdzić nie tylko wiedzy, ale i predyspozycji kandydata do kształcenia się w konkretnym kierunku, a na studiach przy ściśle określonym programie nie ma miejsca na uzupełnianie braków wiedzy, chyba, że we własnym zakresie.

Od dawna nauczyciele przy wykorzystaniu, różnych środków próbowali podnieść poziom kształcenia. Szeroki też był zakres nauczycieli w sferze weryfikacji wiedzy u uczniów. Nauczyciele mieli do dyspozycji takie metody jak sprawdziany, kartkówki, odpowiedź ustną, dyktanda, wypracowania czy też inne metody sprawdzania zarówno poziomu rozwoju intelektualnego jak i fizycznego. Końcowym efektem tych metod, które zresztą wymuszone były na skutek grupowego nauczania, jaki panował, były stopnie na świadectwach, kary, nagrody czy też powtarzanie roku. Taki system pozwala na sprawiedliwą weryfikację umiejętności poszczególnych uczniów zarówno w ramach grupy np. klasy jak i w ramach całej szkoły, a nawet w skali ogólnopolskiej. Wiadomo, że obiektywna weryfikacja nastąpić może tylko, gdy program i jego realizacja wszędzie jest identyczny. Dodatkowo kształcenie nauczycieli w jednej konkretnej specjalności pomaga w osiągnięciu zakładanego celu.

W Polsce, ale i w innych krajach również, od dawna panuje duży chaos i bałagan w systemie szkolnictwa. Liczne grupy społeczne związane z edukacją uważają, iż system obecnie panujący jest bardzo stresujący dla uczniów, to ciągnie za sobą poważne konsekwencje i problemy związane ze zdrowiem i stanem psychicznym młodych ludzi. Wielu uważa, że konserwatywne ramy programowe pozwalają nauczycielowi narzucać swój sposób myślenia, zapominając przy tym, że to nie nauczyciele ustalają program. W dodatku nauczyciel z "powołania" i odpowiednio przygotowany nigdy nie narzuca uczniom swojego sposobu myślenia, a tylko ustala ramy, w jakich należy się poruszać i uczy analitycznego i logicznego myślenia.

Właśnie te "stresogenne" wcześniej wspomniane sytuacje prowadzą do roszczeń z różnych środowisk o wykluczenie wszelkich form nacisków i presji ze szkół. Również system kar i nagród w szkole spotyka się często z potępieniem, gdyż powodować może występowanie takich zjawisk jak wrogość, zawiść czy zazdrość i posądzanie o nierówne traktowanie. Wszystkie te postulaty stosowane są w sferze ogólnego nauczania, natomiast nie wysuwa się ich, w dziedzinie sportu, muzyki czy szeroko pojętego artyzmu, gdzie rywalizacja jest oczywista i tylko w taki sposób można zweryfikować osiągnięcia i predyspozycje ucznia. Coraz częściej powstają szkoły o bardziej liberalnym charakterze. W takich szkołach nauczyciel nie tylko ma za zadanie nauczać, pouczać czy kontrolować postępy, ale ma pomagać również w wyborze i realizacji zainteresowań ucznia oraz wspierać budowanie własnej osobowości. Nauczyciele w takich szkołach coraz rzadziej wykorzystują metody kontrolne, a uczeń im starszy tym swobodniej może poruszać się w systemie nauczania i sam wybierać te przedmioty, które mogą pomóc mu w rozwijaniu swoich zainteresowań. Odrzucenie tradycyjnych metod nauczania może jednak okazać się sztuką trudną i wyzwaniem dla wykładowców, ponieważ zmiany i przystosowanie się do nich zajmują dużo czasu, a to może znacznie wpłynąć na obniżenie poziomu nauczania. W szkole wersji liberalnej nauczyciele korzystają tylko z łagodnych metod takich jak rozmowa gdzie liczy się siła perswazji, nie ma tam miejsca na takie środki jak nakazy czy zakazy. Nauczyciel zawsze służy dobrą radą i pomocą, stając się w pewnym sensie nie tylko przewodnikiem dla ucznia, ale i przyjacielem.

Takiej wszechstronności wymaga się od nauczycieli pracujących na poziomie szkół podstawowych i średnich, gdzie relacja nauczyciel-klasa, powinna zmienić się w stosunek nauczyciel-uczeń. Jeżeli chodzi o szkoły wyższe to liberalne podejście do metod nauczania nie koniecznie się sprawdza, zważywszy na wąski zakres i program nauczania, jakim specjalizują się uczelnie. Choć i tu można podać przykład uczelni, które zmieniły zasady nauczania, jak uczelnie elitarne na przykład w Anglii, stawiając na bardziej indywidualne podejście do studenta, co oczywiście pociągało za sobą duże koszty, dlatego wprowadzenie takiego bardziej zdemokratyzowanego systemu do powszechnych szkół wyższych raczej nie sprawdziłoby się, ze względu na ich masowy charakter.

Jest duża grupa uczniów, którzy znakomicie radzą sobie w nowym systemie nauczania, w którym samemu trzeba doskonalić swoje umiejętności. Są to ci uczniowie, którzy mają duży zapał, chęć poznawania nowych rzeczy i pęd do wiedzy. Tacy zdolni uczniowie nie mają nic przeciwko kontrolowaniu ich stanu wiedzy, ponieważ sami siebie starają się kontrolować, wykorzystując przy tym nowoczesne techniki multimedialne, jak np. Internet.

Jednak takie podejście liberalne często nie wpływa pozytywnie. Nie dość, że stwarza dogodną okazję do unikania wszelkich form wysiłku i lenistwa, to jeszcze absolwenci mają duży problem po skończeniu takiej szkoły z przystosowaniem się i zaspokojenia wymogów pracodawców. Zderzenie tego dość łagodnego sposobu życia z dorosłością i wymagającym światem często kończy się klęską młodych ludzi. Dlatego nie jest jednoznaczne, który system lepiej przygotowuje do dorosłego życia ten bardziej liberalny czy ten tradycyjny.

Sytuacja w Polskim szkolnictwie jest zła. Nieefektywność nauczania zdaje się nawet nie zauważać Ministerstwo Edukacji, które niewiele pomaga w poprawianiu i unowocześnianiu edukacji. Nauczyciele coraz mniej korzystają z kontrolowania uczniów za pomocą częstych sprawdzianów i kartkówek, natomiast sięgają po metody kwartalnego sprawdzania wiedzy, co moim zdaniem jest na poziomie szkoły podstawowej nieefektywne, świadczy o tym na przykład to, że taki uczeń, rozleniwia się, rzadziej się uczy. Uczeń w takiej sytuacji uczy się tylko wtedy, kiedy już naprawdę musi, czyli albo na sprawdzian kończący pierwszą połowę roku szkolnego, albo ten kończący cały rok szkolny, co staje się w większości przypadków oceną niesprawiedliwą. Nauczyciel oszczędzając czas nie wpływa na poprawę wyników, które przy tak dużej partii materiału często są o wiele gorsze niż te, które wynikają z częstszego, ale bardziej intensywnego systemu kontroli. Oceny semestralne oparte o jeden duży sprawdzian są często przypadkowe i nie sprawiedliwe.

Moim zdanie szkoła powinna dążyć cały czas do innowacji systemu nauczaniu, przy jednoczesnym kształtowaniu odpowiednich postaw i rozwijaniu osobowości, już od samego początku, przez cały czas, co pozwala na uniwersalizację. Polskie szkoły za granicą zawsze były doceniane właśnie za dogłębną i ponadczasową wiedzę, jaką przekazywały swoim podopiecznym. Uczeń, doceniwszy po latach to, czego nauczyła go szkoła zawsze z sentymentem będzie ją wspominał, nawet, jeżeli w szkole narzekał na zbyt duże wymagania, jakie przed nim stawiano, będzie za to wdzięczny, ponieważ więcej informacji zostanie mu w głowie, na studiach nie będzie musiał uzupełniać podstawowej wiedzy potrzebnej mu na przykład do egzaminów, a przy okazji nauczy się systematyczności, nie zaniedbywania obowiązków i sumienności podczas wykonywania powierzonych mu zadań. Życie to zweryfikuje. Ważne jest to, czego człowiek nauczy się w szkole podstawowej i średniej, ponieważ to jest podstawa, na jakiej człowiek opiera później swoje życie i swoje wybory dokonywane już w dorosłym życiu. Wiedza ta powinna być jak najszersza, aktualna, ponadczasowa i jak najgłębiej zakorzeniona, ponieważ człowiek w dorosłym życiu ma coraz mniej czasu na odświeżanie i aktualizowanie wiedzy. Więc zanim młody człowiek zacznie studiować powinien mieć zapewnioną podstawową ugruntowaną wiedze.

Takie propagandowe podejście do szkół, jakie deklarują osoby mówiące o szkole przyjaznej niczemu dobremu nie służą. Nie wszystko, co jest teorią da się wprowadzić w życie w taki sposób, by przynosiło to zamierzony efekt. Systemu nie da się usprawnić w ciągu kilku lat, potrzebny jest czas, finanse i odpowiednie kadry stale się doskonalące, które będą miały zapewnione godziwe warunki płacowe. Ważna jest również selekcja kadr, oparta o kompetencje i merytoryczne przygotowanie. Nie każdy, bowiem pedagog nadaje się do pracy z dziećmi. Kluczowe jest także, aby ci najbardziej wykwalifikowani pedagodzy uczyli już w pierwszych klasach podstawówki, gdyż dając solidne podwaliny zapewnimy odpowiednie podejście młodzieży do nauki w dalszych latach, co jest bardzo cenną wskazówką dla nauczycieli, i ważne jest by w tych początkowych klasach, jak i wyżej, przekazywali wiedzę nauczyciele, znający się na tym i mający powołanie do nauczania, a nie, ci mający wyuczony zawód na siłę, kierujący się np. potrzebami rynku pracy czy chęcią uzyskania stałej, raczej zapewnionej pracy.

Aby edukacja była na odpowiednim poziomie to zacząć należy od poprawy i zwiększenia jej finansowania. Należy również uwzględnić stereotypy i mentalność polskiego społeczeństwa, która nie zmieni się w ciągu paru lat. Jest to zadanie na wiele lat, które trzeba najpierw starannie przygotować i przeprowadzić wszelkie potrzebne analizy i badania. Na efekty trzeba będzie poczekać. Należy, więc zacząć jak najszybciej naprawiać system oświaty skoro mamy ku temu okazje.

Często słowo reforma używane jest w celach propagandowych i zapomina się o prawdziwym znaczeniu tego słowa, które oznacza zmiany. Reformowanie spotyka się zawsze z akceptacją społeczną nie rzadko niczym nieuzasadnioną. Reformy oznaczają dla nas zawsze zmiany na lepsze, choć nie zawsze tak jest. Dopiero, kiedy przedstawiony zostanie plan zmian zaczynamy obiektywnie sprawdzać jego skuteczność i często skutek jest odwrotny od tego, na jaki oczekiwaliśmy.

Wprowadzenie nowego systemu i zmiany strukturalne na pewno budzą wątpliwości i nie są wolne od wad i negatywnych stron, jak z każdym rozwiązywanym problemie, zawsze są dwie strony sprawy, ta dobra i ta zła. Zasadniczym problemem, dla osób zajmujących się sferą reform w dziedzinie oświaty, zawsze było i będzie to, jakie powinny być zachowane proporcje pomiędzy wiedzą teoretyczną a nauką nastawioną na kształcenie umiejętności praktycznych. Przykładowo ważne jest nie tylko to by nauczyć młodego człowieka odpowiedniego sposobu wypowiadania się, ale i to, aby miał odpowiednią wiedzę na dany temat, żeby jego wypowiedź była nie tylko pełna i poprawna, ale i oparta na argumentach. Najlepiej byłoby też sprecyzować, co ma być ogólnym kryterium i podstawą nauki przez wszystkie ośrodki a co pozostaje w gestii samego nauczyciela, chodzi tu o wskazanie granicy, jakiej nie powinien przekroczyć nauczyciel w swojej autonomii i do jakiego stopnia może on być niezależny i sam kreować sposób nauczania. Należałoby również wprowadzić jasny i jednolity system egzaminowania i weryfikowania poziomu wiedzy.

Reformom zawsze towarzyszyły problemy i przeszkody, z jakimi należy się zmierzyć, także reformy oświaty w Polsce zawsze napotykały i będą napotykać na swojej drodze przeszkody i opory z różnych stron, co zawsze spowalnia wprowadzanie jakichkolwiek zmian.

Potrzebne jest stworzenie instytucji apolitycznej, która wyznaczałaby ramy i zakres ogólnokrajowy, w jakich szkolnictwo powinno się poruszać. Niestety, Polska jako młody kraj dopiero, co uwolniony z jarzma komunizmu, nie ma stabilnej sytuacji ani gospodarczej a tym bardziej politycznej, co utrudnia wszelkiego rodzaju reformy. Konflikty, jakie istnieją w sferze kreowania polskiej edukacji mają tło nie tylko polityczne, ale i często ideologiczne. Spory, jakie toczą się w tej sprawie zaczynają odbiegać od merytorycznych i racjonalnych argumentów i przekształcają się w pole walki na tle politycznym, co na pewno nie służy dobrze rozwojowi szkolnictwa, a wręcz przeszkadza w jego rozwoju.

Miejmy nadzieję, że zmiany zachodzić będą w dalszym ciągu, bez napotykania przeszkód na swojej drodze, i będą szły w dobrą stronę. Czasami zmiany nie są wynikiem tylko zmian prawnych czy organizacyjnych, ale po prostu następują niezależnie i samoistnie. Oby reforma szkolnictwa z 1999 roku, biorąc pod uwagę dłuższy okres czasu, nie okazał się tylko zwykłą niczym nieuzasadnioną zmianą, która pociągnęła za sobą koszty, reorganizację struktur i chaos wywołane dość niejasno sprecyzowanymi zapisami dot. reformy. Oby ta reforma okazała się pierwszym krokiem w kierunku zdynamizowania i udoskonalenia polskiego szkolnictwa, które stanie się efektywne i pozwoli na jak najlepsze przygotowanie absolwentów do podjęcia studiów. Wtedy już taka zmodernizowana szkoła ma szansę na konkurowanie ze szkołami z innych demokratycznych krajów zachodnich.