Zofia Nałkowska, opisując w "Granicy" społeczeństwo polskie z pierwszej połowy lat 30-tych XX wieku, pokazuje jak bardzo są w nim zakorzenione pozostałości feudalizmu. Podziały społeczne mają duży wpływ na wszelkie awanse zawodowe, pozycje towarzyskie itp. Jednocześnie powieściopisarka piętnuje zepsucie moralne panujące zwłaszcza wśród ludzi z tzw. wyższych sfer. Przedstawia je jako przekraczanie różnego rodzaju granic: społecznej, moralnej, psychologicznej i filozoficznej.

Przez granicę społeczną rozumiemy podział na poszczególne klasy społeczne. O przynależności do danej sfery decyduje przede wszystkim urodzenie. Nie ma możliwości przejścia z jednej warstwy do innej, gdyż różnią się one również poglądami, obyczajami no i oczywiście pozycją społeczną. Związki między osobami z różnych warstw traktowane są jako mezalians (Zenon i Justyna). Taką symboliczną granicą w powieści Nałkowskiej jest podłoga w kamienicy Cecylii Kolichowskiej: "ludzie poukładali się piętrami, to co dla jednych jest podłogą, dla innych staje się sufitem". Istnienie podziałów społecznych powoduje, że najbiedniejsi nie mają szans na zdobycie wykształcenia, a co za tym idzie na dorobienie się czegoś. Żyją w strasznej nędzy i praktycznie nie mają żadnych praw.

Przykładów przekroczenia granicy moralnej dostarcza nam zachowanie Zenona. Zapatrzony w siebie, w pogoni za przyjemnościami, sławą, pieniędzmi i stanowiskami doprowadza do nieszczęść i tragedii wielu osób. Przede wszystkim wykorzystuje Justynę, mimo iż nie myśli poważnie o związku z nią. Ostatecznie zostawiając ją w trudnej sytuacji, doprowadza do wielkiego nieszczęścia. W życiu zawodowym przyczynia się m.in. do śmierci kilku robotników (wydaje rozkaz strzelania do nich). Pracując jako redaktor w "Niwie", a potem piastując funkcję prezydenta, pozwala na to, by nim manipulowano. Cały czas stara się uciszać swoje sumienie, aż sam doprowadza się do stanu, w którym przestaje odróżniać dobro od zła, w którym przestaje być sobą - jak określa to Elżbieta.

Kolejną granicą, o której pisze Nałkowska jest granica psychologiczna. Autorka próbuje odpowiedzieć na pytanie: kim jest człowiek? Czy jest tym, za kogo sam siebie uważa, czy tym, za kogo mają go ludzie? Zenon Ziembiewicz ocenia swoje postępowanie tylko z własnego punktu widzenia, nie bierze pod uwagę opinii innych. Nie liczy się w ogóle z ich uczuciami, np. twierdzi, że jest w porządku wobec Justyny, choć pozostali uważają jego zachowanie za niedopuszczalne. Z kolei granicę odporności psychicznej przekroczyła Justyna. Po usunięciu dziecka zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością. Wyrzuty sumienia okazały się dla niej zbyt tragiczne i spowodowały, że popadła w chorobę psychiczną.

Ostatnią granicą jest granica poznania (filozoficzna). Nałkowska zastanawia się w powieści także nad możliwościami ludzkiego poznania; czy są one czymś ograniczone, czy też nie. W rozmowie toczącej się między Karolem Dąbrowskim a księdzem Adolfem Czerlonem przedstawia dwa różne stanowiska. Karol uważa, że ludzki rozum posiada nieograniczone możliwości poznawcze oraz że Bóg pozwala mu odsuwać granicę nie poznanego. Z kolei Czerlon twierdzi, że granica ta jest stała, a więc ludzkie poznanie jest w jakiś sposób ograniczone. Za tym stwierdzeniem opowiada się również sama Nałkowska.