Stoicy jako nadrzędna, niepodzielną wartość uznawali cnotę. Mówili, ę człowiek tylko i wyłącznie wtedy jest dobrym kiedy już ja osiągnął. Jeżeli zaś tylko dąży do niej, to jest nadal zły. Dlatego tak ważna była sprawa jak najszybszego jej osiągnięcia. Cnota, była rozumiana jako wartość spajająca sprawiedliwość, miłosierdzie, dobro, piękno, wszystkie najwyższe wartości określające życie człowieka. I tak jak nie można postępować tylko w połowie dobrze, tak i nie można mieć cnoty tylko po części.

Kochanowski przyznaje w swojej "Pieśni o cnocie" jak pożądaną ona jest wartością, jak rzadką a przez to narażona na zazdrość:

"Nie masz, i po raz drugi nie masz wątpliwości,

Żeby cnota miała być kiedy bez zazdrości:

Jako cień nieodstępny ciała naszladuje,

Tak za cnotą w też tropy zazdrość postępuje".

Ludzie nie potrafiący jej osiągnąć zazdroszczą bowiem tym, którzy wyrzeczeniami, ciężką praca nad sobą doszli do niej. Cnota nakłada tez na posiadającego ja człowieka bezustanną odpowiedzialność. Nie może się on jej sprzeniewierzyć, upaść choćby na chwilę, gdyż wtedy starci ja bezpowrotnie. Musi żyć niczym mędrzec, ciągle przygotowany do odparcia wszelkiego ataku, prowadzonego przez niegodziwości tego świata.

"Ale człowiek, który swe pospolitej rzeczy

Służby oddał, tej krzywdy nie ma mieć na pieczy;

Dosyć na tym, kiedy praw, ani niesie wady;

Niechaj drugi boleje, niech sie spuka jady!"

Co charakterystyczne za tak ascetyczne moralnie życie nie przysługuje człowiekowi żądna nagroda. Bowiem to cnota jest najwyższym dla niego szczęściem. Choć bowiem sama w sobie nie daje mu łatwego życia, to jednak stanowi rękojmie jego wartości.

"Cnota (tak jest bogata) nie może wziąć szkody

Ani sie też ogląda na ludzkie nagrody;

Sama ona nagrodą i płacą jest sobie

I krom nabytych przypraw świetna w swej ozdobie".

Kochanowski nie bytuje jednak tylko i wyłącznie w świecie abstrakcyjnych wartości, lecz pokazuje jak tez człowiek powinien pokierować swoja drogą, tak by uzyskać cnotę. Mówi o oddaniu swojego losu pod panowanie państwa i próbę jak najlepszego mu się przysłużenia. To także pogląd będący reminiscencja starożytnego myślenia o człowieku, jako o obywatelu. Każda bowiem antyczna cnota była odnoszona do tego jak może się ona przysłużyć państwu. Nawet sprawiedliwość miała nad sobą odgórne założenie że jest ona tylko wtedy wartościowa i dopuszczalna jeżeli po pierwsze nie szkodzi a po drugie pomaga państwu. Stad też słowa Kochanowskiego, głoszące pewność zbawienia tylko tych, którzy myślą o dobru całej Rzeczpospolitej a nie tylko swoim:

"A jesli komu droga otwarta do nieba,

Tym, co służą ojczyźnie. Wątpić nie potrzeba,

Ze co im zazdrość ujmie, Bóg nagradzać będzie,

A cnota kiedykolwiek miejsce swe osiędzie".

Jednak realne życie i zachowania społeczne rzadko kiedy podążają wedle wyprowadzanych przez Kochanowskiego dróg postępowania. Stąd też w obliczu jednego takiego przypadku, zajęcia przez wojska Tureckie Podola, napisał on niezwykle emocjonalną i ekspresywna "Pieśń o spustoszeniu Podola". Nie szczędzi on w niej mocnych słów krytyki wobec Polaków, jasno i wyraźnie obnażając ich niedoskonałość, winy i wady.

"Wieczna sromota i nienagrodzona

Szkoda, Polaku! Ziemia spustoszona

Podolska leży, a pohaniec sprosny,

Nad Niestrem siedząc, dzieli łup żałosny!"

Co ważne zaznaczenia, Polacy zostali pobici przez naród barbarzyński, daleko ustępujący im kultura i znajomością prowadzenia wojny. Jednak ich nie mogącą być przemilczana zaleta jest umiejętność postępowania w grupie. Turcy potrafili się zebrać i uderzyć na nasze granice o wiele lepiej niż Polacy utworzyć pospolite ruszenie i bronić się przez nimi.

"Zbójce (niestety), zbójce nas wojują,·

Którzy ani miast, ani wsi budują;

Pod kotarzami tylko w polach siedzą,

A nas nierządne, ach, nierządne, jedzą!"

Dlatego poeta wzywa Polaków do solidarności, to myślenia w kategoriach dobra państwa. Przypomina jak wielkie sumy w Polsce wydawane są na uczty i na zabawę, a jak niewielkie jest dofinansowanie wojska, które zresztą opłacane było najczęściej z podatków ściąganych od najbiedniejszych, gdyż szlachta albo nie płaciła z założenia żądnych pieniędzy na utrzymanie państwa, albo czyniła to niezwykle niechętnie. Stad tez słynne wezwanie Kochanowskiego do przekucia wszystkich zbytecznych dóbr na pieniądze, które powinny być oddane dla ratowania państwa:

"Wsiadamy? Czy nas półmiski trzymają?

Biedne półmiski, czego te czekają?

To pan, i jadać na śrzebrze godniejszy,

Komu żelazny Mars będzie chętniejszy.

Skujmy talerze na talery, skujmy,

A żołnierzowi pieniądze gotujmy!"

Tylko bowiem w takim wypadku, zmiany mentalności dotychczas nie myślącego w sposób przyszłościowy szlachectwa, jest możliwe zmazanie dotychczasowych win i niedopuszczenie do kolejnych klęsk w obronie ojczyzny.

W jeszcze innej swojej pieśni Kochanowski podejmuje zagadnienie "dobrej sławy", jak też i taki tytuł nosi ten utwór. Taka sławę może uzyskać tylko człowiek który w swoim życiu zerwie z doczesnymi dobrami.

"Jest kto, co by wzgardziwszy te doczesne rzeczy

Chciał ze mną dobrą tylko sławę mieć na pieczy".

Ważny jest tu motyw obecności Boga w życiu człowieka. To Bóg bowiem nakłada na niego obowiązek moralnego życia. Stworzył go ponad innymi zwierzętami, ustanowił władca ziemskiego świata przez co musi on zachowywać się godnie i odpowiedzialnie. Żyjąc zaś w grzechu staje się podobnym do bezrozumnych i bezdusznych zwierząt.

"I szkoda zwać człowiekiem, kto bydlęce żyje

Tkając, lejąc w się wszytko, póki zstawa szyje;

Nie chciał nas Bóg położyć równo z bestyjami:

Dał nam rozum, dał mowę, a nikomu z nami".

Właśnie wszystkie cnoty, wartości, godne i rozumne postępowanie stanowi przymioty dzięki, którym człowiek może się nazywać człowiekiem. Są to jego cechy konstytutywne., bez których nie może on istnieć a jedynie wegetować. Tak określiwszy człowieka Kochanowski znowu nawiązuje do obowiązku by służył on ojczyźnie. Przywołuje tutaj na myśl platoński jeszcze podział obywateli w społeczeństwie. Ten starożytny filozof mówił ze ludzie mądrzy są wezwani do panowania nad innymi, silni i odważni do ochrony kraju, zaś handlarze i rolnicy do ich wyżywienia. W ten to sposób każdy z ludzi, obojętnie jakimi cechowałby się talentami i możliwościami, czy to psychicznymi czy to fizycznymi może się przysłużyć ogólnemu dobru.

"Komu dowcipu równo z wymową dostaje

Niech szczepi miedzy ludźmi dobre obyczaje;

Niechaj czyni porządek, rozterkom zabiega,

Praw ojczystych i pięknej swobody przestrzega.

A ty, coć Bóg dał siłę i serce po temu,

Uderz sie z poganinem, jako słusze cnemu"

Przytoczone pieśni Jana Kochanowskiego stawiają czytelnikowi wysokie moralne wymagania. Można mówić nawet o pewnym absolutyzmie moralnym, gdyż pamiętając stoików, cnotę albo człowiek osiada, i jest dobry, albo jej nie ma i grzeszy.