Wiersz „Witajcie, kochane góry” stanowi część zbioru poezji Jana Kasprowicza, zatytułowanego „Księga ubogich”. Podmiot liryczny powraca w nim do bliskiego mu miejsca, położonego w górach. Kontrast pomiędzy tamtejszą scenerią, a miejskim zgiełkiem, z którym przed powrotem obcował na co dzień, wywołuje u niego refleksje nad życiem. Przez życie rozumiem tutaj nie tylko ludzką egzystencję, ale ogół życia na Ziemi. W swej wymowie i kształcie wiersz wyraźnie nawiązuje do filozofii św. Franciszka z Asyżu.

            Fragment utworu posiada regularną budowę. Składa się z siedmiu czterowersowych strof. W każdej z nich jedynie wers drugi rymuje się z czwartym. Całość ujęta jest w swoistą klamrę tj. rozpoczyna się i kończy tą samą strofą. Podmiot liryczny posługuje się relatywnie prostym językiem, można rzecz: ubogim. To pierwsza składowa pokrewieństwa z filozofią św. Franciszka.

            W pierwszej strofie podmiot liryczny wita się z elementami krajobrazu, na który spogląda: „Witajcie, kochane góry, / O witaj, droga ma rzeko”. Epitety, którymi się posługuje, wskazują na jego pozytywny stosunek do opisywanego miejsca. Z kolejnego wersu dowiadujemy się, że jego odwiedziny są powrotem: „I oto znów jestem z wami, / A byłem tak daleko”. Odnosi się do przyrody tak, jak zwykle odnoszą się do siebie ludzie. To wyraźne nawiązanie do postulatu franciszkanizmu, że wszystko , co żywe jest częścią tej samej natury, więc w swej istocie niczym się od siebie nie różni. W drugiej strofie podmiot liryczny definiuje odległość, o której wspomniał wcześniej, nie wyraża jej jednak w sposób konwencjonalny – w jednostkach. Tą odległością stali się ludzie, „wrzaskliwy rozgwar miasta” i „śmieszna cierpliwość”. Podmiot liryczny mógł być tuż obok bliskiej mu przyrody, ale nie mógł być „z nią”, bo na drodze stawali mu ludzie i dzieła ich rąk.

            Początek pierwszej strofy to afirmacja przyrody, z którą obcuje podmiot liryczny: „(…) Chodzę i patrzę, i słucham – / O jakżeż tu miło! jak miło!”. Osoba mówiąca zauważa, że w miejscu, które odwiedza, niewiele zmieniło się od jego ostatniej wizyty: „Nic, jeno (…) / Zmarł mój przyjaciel leciwy / I uschły dwie wierzby nad rowem”. Zestawienie śmierci człowieka z uschnięciem wierzby podkreśla równość wobec natury wszystkich żywych istot. Osoba mówiąca nie ubolewa nad śmiercią. Bynajmniej, już w kolejnych dwóch strofach zwraca uwagę, że są zjawiska, rekompensujące ową stratę: „A za to świeżym liściem / Pokryły nasze jesiony / I jaskry się złocą w trawie”. Podmiot liryczny w ślad za św. Franciszkiem zwraca uwagę na to, co piękne i dobre. W przyrodzie dopatruje się Boga: „A za to płyną od pola / Twórcze podmuchy wieczności, / Co śmierć na życie przetwarza / I ścieżki myśli mych prości”. Obserwując naturę, osoba mówiąca może zrozumieć prawa, rządzące światem. Dostrzega, że na miejscu czegoś umierającego pojawia się coś, co właśnie się rodzi.

             Wiersz „Witajcie, kochane góry” to prezentacja postawy życiowej, która wyraźnie czerpie ze wzorca danego przez św. Franciszka z Asyżu. Mamy tu: afirmację życia, zachwyt nad pięknem przyrody i dostrzeżenie Boga w każdym jej elemencie, pochwałę skromności i biedy oraz zwrócenie uwagi, że wszystko, co żywe jest częścią jednej natury, więc podlega tym samym prawom i ma tę samą wartość.