K. K. Baczyński należał do pokolenia twórców, których młodość przypadła na lata wojny. Był jednym z wielu młodych ludzi, którzy dopiero co wchodzili w życie, a już musieli porzucić swoje ideały i zmierzyć się z przerażającą rzeczywistością. Baczyński poruszał ten temat w wielu swoich utworach. Jednym z nich jest "Elegia o..."

Utwór opowiada o małym chłopcu, zmuszonym wbrew własnej woli oraz normalnemu porządkowi rzeczy, do wzięcia udziału w walkach toczonych w okresie wojny. Początek wiersza stanowią słowa:

"Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,

haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią"

Takich przeżyć chłopiec z pewnością nie powinien doświadczać, gdyż lata dziecięce są okresem, kiedy pragnie się bezpieczeństwa, spokoju, miłości rodziny. Inny wiersz poety zawiera słowa: "Sny dziecinne pachniały wanilią". To na pewno nie jest odpowiedni moment na to, aby dziecko zaznawało cierpienia oraz ludzkiego bestialstwa i to w tym najokrutniejszym wydaniu.

Dwie początkowe zwrotki utworu obrazują sytuację, w której pojawił się chłopiec w chwili wybuchu wojny. Wymienienie jedynie kilku epitetów wykorzystanych tutaj przez Baczyńskiego, np. "żelazne łzy", "bochen trwóg", lub wreszcie "wyszywali wisielcami drzew płynące morze", wystarcza, aby uświadomić sobie straszliwą rzeczywistość, w jakiej przyszło żyć małemu chłopcu. W gruncie rzeczy, żaden człowiek nie powinien być świadkiem takich zdarzeń, a w szczególności żadne dziecko, gdyż nie mają one wpływu na zaistniałą sytuację. Natomiast chłopiec został zmuszony do zaznajomienia się z wszelkimi zasadami kierującymi tą nową rzeczywistością i niedługo osobiście będzie musiał stanąć do walki.

Wyjątkowo istotna jest następująca część utworu: "przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg". Mały człowiek zostaje przymuszony do wkroczenia w realia głęboko skrywanych, najwstydliwszych ludzkich tajemnic. Ponadto, dziecko nie posiada, gdyż jeszcze nie ma prawa posiadać, jakichkolwiek możliwości obrony przed tą straszliwą rzeczywistością. Wędruje w niej "po omacku". Rzeczy, które dorośli poznają często przez całe swoje życie (lub w ogóle), bohater utworu musiał poznać w niezwykle krótkim okresie, od rozpoczęcia wojny do własnej, zbyt wczesnej śmierci.

Baczyński, dla oddania swoich doznań, stosuje bardzo typowe dla siebie środki stylistyczne. Za życia poety, język nie był w stanie nadążyć za wykształcaniem określeń dla powstających w galopującym wojennym tempie nowych terminów i wartości. To z pewnością jest powodem wykorzystania w jego utworach bardzo złożonej metaforyki. Poeta stosuje wiele przenośni, często niezwykle zaskakujących, jak: "żelazne łzy", co "wycinają ścieżki". Roi się tu także od epitetów, nawet pozornie paradoksalnych, np. :" I wyszedłeś, jasny synu, z czarną bronią w noc".

Utwór składa się z trzech zwrotek. Dwie początkowe są niejako wstępem do następnej strofy. Nie ma tu regularnych rymów, wkomponowane są w wiersz sporadycznie dla zachowania odpowiedniego rytmu liryku.

Strofa trzecia stanowi istotę utworu. Dziecko bierze do ręki broń i wyrusza na front. Czytelnik spodziewa się z pewnością, iż dziecięca historia nie skończy się szczęśliwie, gdyż już sam tytuł utworu zawiera wyraz "elegia", oznaczające dzieło stworzone po czyimś zgonie. Baczyński mówi: "I poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło". Lecz zanim bohater stracił życie, dokonał jeszcze pewnego symbolicznego gestu, poeta ujął to w ten sposób: "Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką", a następnie dodaje: "Czy to była kula synku, czy to serce pękło?". To pytanie na zawsze pozostanie dla czytelnika bez odpowiedzi, lecz chyba nie to jest tutaj najistotniejsze. Sednem jest tutaj pytanie, czy którekolwiek idee, jak wolność lub dobro ojczyzny, mogą tłumaczyć utratę życia, szczególnie tak młodego? Uważam, że nie, gdyż to właśnie życie stanowi wartość bezcenną.