Cecylia Niewiadomska

SCENARIUSZ

Kazimierz Wielki kumem

(przeróbka fragmentu Klechd domowych przez Karolinę Burzyńską)

Liczba osób: ok.15 osób

Czas trwania ok.20 min.

Osoby:

SIEDMIORO DZIECI- Kasia, Basia, Ania, Wojtek, Patryk, Kamil, Maciek- ubrane jak zwyczajne dzieci, w rękach jakieś zabawki

CHŁOP/WIEŚNIAK- ubrany w ubogą sukmanę

KRÓL KAZIMIERZ- na początku ubrany w sukno jako biedak, później ubrany dostojne stroje, piękne płótna

DWORZANIE KRÓLA KAZIMIERZA- ubrani w piękne sukna

NA KONCU LALKA JAKO ÓSME DZIECKO CHŁOPA

SCENA I 

(Przedstawia chłopa w chacie, który zajmuje się dziećmi, deszcz na dworze, chłodno i ponuro. Nagle, puka ktoś do drzwi chaty. Chłop otworzył drzwi i do izby wszedł żebrak, zabłocony, z kijem w ręku i workiem płóciennym na plecach).

WOJTEK: Tato, tato ktoś puka do drzwi!

CHŁOP: Któż to taki puka do naszych drzwi? Nikogo tu przecież nie znamy.

KRÓL KAZIMIERZ: Niech będzie pochwalony! Czy mogę wejść?

CHŁOP: Na wieki wieków. Proszę niech pan wejdzie.

BASIA: Tatusiu, a co to za pan? Przecież go nie znamy.

CHŁOP: Tak wiem Basiu, ale żebraka trzeba wpuścić.

KRÓL KAZIMIERZ: Przenocujcie mnie, gospodarzu, strudzony jestem bardzo, z drogi idę.

CHŁOP: Juści ostańcie, kiedy nie macie schronienia, na dworze ciemno i mokro; wygodnie wam tutaj nie będzie, bo chata mała, dzieci siedmioro, a obok w drugiej izbie chora żona. Ale z serca was proszę: czym chata bogata.

KRÓL KAZIMIERZ: Bardzo Wam wszystkim z całego serca dziękuję. Czy można prosić gospodarza o kromkę chleba i szklankę mleka?

CHŁOP: Ależ bardzo proszę. Co prawda nie ma tu komfortów, ale na pewno będzie tu panu przez tę noc dobrze.

SCENA II 

(Wchodzi chłop do izby niosąc małe dzieciątko na rękach, które mocno płacze. Król Kazimierz się zdziwił i powiedział pewną rzecz gospodarzowi. Dzieci bardzo się ucieszyły z powodu przyjścia na świat małego braciszka.)

KRÓL KAZIMIERZ: A co tam pan na rękach niesie? Czy to dziecko?

CHŁOP: Tak, to moje dziecko. Bóg mi dał ósme. Zobaczcie dzieci to wasz mały braciszek.

ANIA: Jaki słodki. Cześć braciszku jestem twoją starszą siostrą i mam na imię Ania.

PATRYK: Tato a jak on będzie miał na imię?

CHŁOP: Nie mamy z mamą jeszcze dla niego, żadnego imienia. Postaramy się jak najszybciej jakieś imię dla waszego braciszka znaleźć.

WOJTEK: Jaki on jest słodki, śliczny… i nie wiem co jeszcze. Cześć braciszku, a ja jestem Wojtek twój starszy brat. Kiedyś razem będziemy grali w piłkę zobaczysz.

CHŁOP: Dobrze dzieci, połóżcie swojego małego braciszka do kołyski i idźcie spać. Dobranoc.

DZIECI CHÓREM: Dobranoc tatusiu. Dobranoc proszę pana.

KRÓL KAZIMIERZ: Dobranoc dzieci, dobranoc.

CHŁOP: Widać, że pan lubi dzieci. No, ale najgorszy problem jest w tym, że nie mamy żadnego ojca chrzestnego dla naszego dziecka.

KRÓL KAZIMIERZ: Wstrzymajcie się z tym. Poczekajcie do jutra do południa. Ja znam wspaniałego ojca chrzestnego, który da temu dzieciątku dużo łask.

CHŁOP: Naprawdę?! Dziękuje panu bardzo. Jest pan wspaniałym człowiekiem.

KRÓL KAZIMIERZ: Oj, nie trzeba tak mówić. Najważniejsze to, żeby dziecko miało ojca chrzestnego.

SCENA III 

(Gospodarz rano wstaje a żebraka już nie ma w chacie. Nagle słyszy trąby, na których ktoś gra. Wychodzi  z chaty a tam Król Kazimierz jako władca. Ubrany w piękne szaty i płótna. Wysiada z karocy i bierze małe dzieciątko z gospodarzem i jego dziećmi. Jadą do kościoła.)

KAMIL: Tato, tato co to tak trąbi?

CHŁOP: Nie wiem dzieci, nie wiem.

BASIA: Tato zobacz to ten pan, który wczoraj u nas był.

CHŁOP: Dzień dobry, proszę pana. To nie możliwe. Jak to się stało?

KRÓL KAZIMIERZ: Podzieliłeś się wczoraj ze mną chlebem i chatą, a ja ci dziś do chrztu syna trzymać będę; siadaj z dziećmi do pojazdu.

CHŁOP: Dziękuję bardzo. Ale kim pan tak właściwie jest? Przecież wczoraj był pan żebrakiem.

KRÓL KAZIMIERZ: Jestem Król Kazimierz Wielki. Jestem dobrym człowiekiem.

DZIECI CHÓREM: To pan jest królem? Nie, to nie możliwe.

KRÓL KAZIMIERZ: Tak, jestem królem. I pamiętajcie na przyszłość wszystko zawsze jest możliwe.

KASIA: Tato wiesz już jak nazwiesz naszego braciszka?

CHŁOP: Tak. Kazimierz.

PATRYK: Tak!!! To piękne imię.

KRÓL KAZIMIERZ: Dlaczego nazwał dziecko moim imieniem? Oczywiście nie mam panu tego za złe.

CHŁOP: Dlatego, że jest pan wspaniałym człowiekiem i gdyby nie pan ….to nie wiem co by było. Dziękuje jeszcze raz.

KRÓL KAZIMIERZ: Nie ma za co. Po prostu od dziś pana syn to mój chrześniak.