Poeta w wierszu, pt: "Życie to nie teatr" przywołuje znany już od starożytności motyw porównania świata z teatrem, w którym życie to przedstawienie, a ludzie mają z góry przydzielone role do odegrania. Koniec przedstawienia jest równoznaczny z zakończeniem przedstawienia. Jest to również przedstawienie człowieka jako kukiełki, marionetki w rękach Boga - Stwórcy.

Ale poeta wydaje się mieć odmienne zdanie. Uważa bowiem, że:

"Życie to nie teatr ja ci odpowiadam,

Życie to nie tylko kolorowa maskarada".

Oczywiście niektórzy ludzie stwierdzą zapewne, że nie ma racji - przecież zachowanie, sposób bycia co poniektórych ludzi można zestawić z zaplanowanej, przemyślaną grą. Wolą udawać, ponieważ nie chcą ujawnić swojej prawdziwej twarzy:

"Maski coraz inne, coraz mylne się nakłada,

Wszystko to zabawa, wszystko to jest jedna gra".

Ludzie udający kogoś innego przypominają aktorów, którzy wcielają się w coraz to nowe role. Wciąż udają osobę, którą w rzeczywistości nie są. Ale niekiedy robią to tak perfekcyjnie, że zacierają granicę między prawdą i rzeczywistością, a fałszem i grą. Przybrane maski pozwalają im żyć tak jak chcą, mimo że nie są sobą, że kłamią. A ktoś kto kłamie nie jest w stanie wykrzesać z siebie szczerych, bezinteresownych uczuć. Dlatego autor również powie o bohaterce z swojego wiersza:

" Ty -ty prawdziwej nie uronisz łzy.

Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.

I nie zaraźliwy wcale jest twój śmiech.

Bo ty grasz!"

Stachura twierdzi, że życie nie wszystkich ludzi jest teatrem. Nie wszyscy udają kogoś kim nie są. On sam uważa się za człowieka, który jest naturalny i szczery:

"Lecz gdy śmieję się, to w krąg się śmieje świat!"

Poeta jest przekonany, że istnieją na świecie ludzie zupełnie normalni, radośni i szczerzy. Mogą żyć swobodnie bo nikogo nie muszą udawać. Są autentyczni i prawdziwi. Korzystają z życia i cieszą się przyrodą. Podobnie czyni Edward Stachura:

"Wyjdę na przestworza, przecudowny stworzę wiersz".