Poeta przedstawia Boga jako słońce. Porównanie to ma dwojaki charakter. Z jednej strony słońce potrzebne jest człowiekowi, aby w ogóle móc żyć, odżywiać się, ponieważ właśnie za jego sprawą rosną plony zasadzone przez człowieka. Z drugiej strony słońce to jedna z najpiękniejszych rzeczy na świecie. Sprawia, że ludzie stają się radośni, pełni ochoty do życia i działania.

Bóg - Słońce patrzy z góry na ludzi i otacza ich promieniami, które stwarzają na ziemi poczucie bezpieczeństwa. Nie bez przyczyny wydaje się używać przysłowia, mówiącego, że nawet jeśli się coś nie uda, to jutro przecież też wstanie słońce. Słońce daje zatem również nadzieję, że nie wszystko stracone.

Jak już wyraźnie widać cała pierwsza zwrotka poświęcona jest wychwaleniu, afirmacji słońca porównanego do Boga.

Następna strofa wprowadza nas w nieco poważniejszy nastrój. Poeta przestrzega bowiem, aby ludzie nie przypisywali sobie boskich cech i możliwości. Wszystko co nas otacza jest dziełem Boga, to Ona ma siłę sprawczą. Człowiek jest co prawda odbiciem Boga, stworzonym na Jego obraz i podobieństwo, ale ludzka siła jest ograniczona. Jest przecież niedoskonały, skłonny do grzechu i słabości. Jedną rzeczą jak pozostaje ludziom to bez granicznie wierzyć w boski plan świata.

Poeta powie także, że jeśli zdarzy się, iż ktoś zwątpi i będzie postępował omijając w życiu wskazówki Boga pogrążony będzie w cierpieniu. Jego droga będzie jeszcze trudniejsza. Dlatego Miłosz prosi, aby nigdy nie odwracać się od Stwórcy.

W ostatniej części utworu autor mówi o tym, że człowiek musi być zawsze pełen pokory wobec Boga. Nie może ośmielać się wynosić siebie ponad Jego, tylko: "przyklęknąć i twarz ku trawie schylić".

Należy żyć w taki sposób w jaki wskazują nam promienie słońca - wskazówki Boga, wówczas staniemy się godni życia wiecznego. Ponownie powrócimy do Raju, który z własnej woli kiedyś straciliśmy i "znajdziemy wszystko cośmy porzucili".