Chociaż już trochę żyję na tym świecie, to właściwie jeszcze wiele przede mną. Mam niewielkie doświadczenie i musi jeszcze upłynąć wiele czasu, zanim tak naprawdę rozumiem zasady działania świata wokół mnie. Teraz mam jeszcze mnóstwo pytań, na które nie znajduję odpowiedzi. Czasami czuję się prawdziwie zagubiony.

W końcu jeszcze trochę muszę poczekać, aż wkroczę w świat dorosłych. Ma to oczywiście swoje dobre strony także, bo nie dotyczą mnie poważne problemy. Jestem z dala od trosk moich rodziców, którzy dzieciom często oszczędzają zmartwień i nie mówią o wszystkich bolączkach. Z drugiej strony chciałbym się bardziej czuć zaangażowany w ich działania. Jeśli nie wiem o zmartwieniach, nie mogę też pomóc. Te dwie sprawy się wzajemnie łączą.

Tak naprawdę przyszłość pokaże, jakie jest prawdziwe życie. Póki co, mogę beztrosko chodzić z głową w chmurach i pozostawiać na boku troski. Jednak warto też pamiętać, że w trudnym momencie nawet młodzi ludzie mogą stanąć na wysokości zadania i zachowywać się jak dorośli. Okoliczności bowiem wymuszają pewne postawy. Tak było na przykład podczas II wojny światowej, kiedy nawet dzieci musiały troszczyć się o pożywienie. Młodzi ludzie aktywnie włączyli się także w działania podczas powstania warszawskiego. Brali broń do ręki i walczyli o każdą ulicę, każdy zakątek. Dziewczęta z kolei były sanitariuszkami. Często za swoje zaangażowanie płacili straszliwą cenę - byli ranni lub ginęli. Jednak takie były warunki i młodzi im sprostali.

Dzisiaj na szczęście nikt od nas nie żąda takich ofiar. Żyjemy w czasach pokoju i inne postawy są konieczne. Możemy wszelkimi siłami wspierać dorosłych, bo często są przeciążeni obowiązkami. Jest przecież wiele takich czynności, które możemy z powiedzeniem wykonać. Potrzebna jest przy tym tylko dobra wola i nic więcej. Powinniśmy zainteresować się sytuacją własnej rodziny, bo przecież w niej wyrastamy, a ewentualne kłopoty rodziców odbiją się na nas. Myślę, że wielu z nas zna rodzaj pracy naszych bliskich, a także ich kłopoty, czy radości. Świadomi tego wszystkiego możemy w wyjątkowej sytuacji dokonać pewnych poświęceń dla dobra wszystkich członków rodziny.

Oczywiście do momentu ukończenia 18 lat jesteśmy uważani za dzieci, ale siedmiolatek idący za rękę z mamą znacznie różni się szesnastolatka. Ich światy są odmienne i wiele się zmieniło w ich sposobie patrzenia na to, co ich otacza. Trzeba o tym różnicach pamiętać, gdy myśli się o dziecku w środowisku dorosłych. Co więcej w końcu każdy dorośnie i będzie w pełni odpowiadał za swoje czyny. Wtedy się przekona, kim naprawdę jest. Oby wtedy nie było rozczarowań. Tego życzę każdemu z nas.