Byłam już zmęczona więc znalazłam jakiś kamień i na chwilę na nim usiadłam. Wielogodzinna wędrówka dała mi się we znaki. Jeszcze zanim wzeszło słońce opuściłam naszą piękną wieś. Cele miałam jeden- nazbierać jak najlepsze kwiatki z okolicy. Wszystkie te różnokolorowe roślinki chciałam dać mojej mamie ponieważ właśnie dziś był ten jeden z najważniejszych dni w roku. Moja mamusia miała dziś swoje urodziny. Wiem, że kocha kwiaty i na pewno spodoba jej się mój prezent. Piękne różowe dzwoneczki to jej kwiatki. Zawsze mamy je w wazonie w dużym pokoju gościnnym. Ale ja nigdzie nie mogłam ich dziś znaleźć. Te inne, które miałam też były fajne, ale nie było tych najpiękniejszych. Moja niania wskazała mi, że wysoko w górach powinnam znaleźć to, czego szukam. To bardzo mnie niepokoi, że jeszcze na nie nie trafiłam. A gdym poszła znacznie wyżej... Miejsce w którym się zatrzymałam było wspaniałe, wszystko było zanurzone w głębokiej zieleni i pięknym półmroku. Jedna wielka tajemnica. Marzy mi się mały odpoczynek na polance wśród śpiewu ptaszków i szumu rzeczki. Ale pora znów zabrać się za poszukiwania. Przecież nie mogę siedzieć tu cały dzień. Prezent dla mamy jest jednak najważniejszy. Ruszyłam w dalszą drogę...

W pewnym momencie poczułam, że ktoś za mną stoi. Usłyszałam aksamitny głos:

- Dziewczynko kochana! Czego ty tu tak zawzięcie szukasz i kim jesteś?

Zdziwiłam się, że tu ktoś jest, ale odpowiedziałam:

- Witam ,bardzo mi miło. Nazywam się Alisia. Teraz przyszłam tu nazrywać kwiatów dla mojej mamy.

- A nie boisz się tak daleko wybierać sama? To bardzo niebezpieczne...

Nie umiałam na o odpowiedzieć. Ten młodzieniec miał w sobie coś ponadziemskiego. Olśniewał mnie i onieśmielał. Nie wiedziałam jak się zachować. Wtedy dopiero dostrzegłam, że ma na włosach wieniec upleciony z liścia laurowego, w dłoniach trzyma łuk i lira. Zorientowałam się z kim mam do czynienie. Ale nie umiałam wydusić z siebie ani słowa. To przecież Apollo. Bóg z Olimpu! On pierwszy rozpoczął rozmowę:

- Widzę, że jesteś onieśmielona moim się tu zjawieniem. Widzę, że bardzo lubisz kwiaty, a czy kochasz również poezję?

- Kocham przyrodę, ciszę, spokój, śpiew ptaków i szum wody w strumieniu. Ale nie jestem pewna czy ma to cos wspólnego z poezją.

-Więc mam dla ciebie propozycję. Chcę zabrać cię w miejsce, gdzie wszystko jest piękne, będą tam najpiękniejsze kwiaty, które będziesz mogła zebrać dla mamy. Tam wszystko jest piękne.

Bóg wziął mnie za rękę i pobiegliśmy przed siebie. Wcale nie czułam się zmęczona tym bieganiem. Później poczułam , że chyba się unoszę. Tak, byłam ponad światem. Wszystko z góry wydawało się piękne. I w końcu na horyzoncie zobaczyłam jedną budowlę. Niczym się nie wyróżniała. Tylko szare mury. Budynek taki jak wszystkie inne. Jednak po chwili zauważyłam, że ściany chociaż szare to lśnią dziwnym blaskiem. Mój Apollo powiedział, że to jest właśnie to miejsce magii. Chce mi pokazać Olimp. Tam wszystko wygląda inaczej.

Gdy dotarłam już na miejsce zobaczyłam coś najcudowniejszego w moim życiu. Wszędzie, gdzie nie spojrzałam był ogromny ogród z mnóstwem różnorodnych roślin. Nad tym wszystkim królował przepiękny śpiew ptaków rajskich. Rośliny mieniły się wszystkimi barwami tęczy. Chodnikami w tym ogrodzie spacerowali bogowie. To było najlepsze miejsce odpoczynku. Wkrótce Apollo zaprosił mnie do pałacu najwyższego. Miałam zobaczyć miejsce zamieszkania Zeusa. Bałam się bardzo przed spotkaniem z tym bogiem, ale nie dawałam tego po sobie poznać. Mój opiekun chyba jednak zorientował się, że się boję, bo szybko mnie zabrał z tego miejsca. Nie zdążyłam nawet posłuchać tego, co chciał mi powiedzieć wszechwładny. Powróciliśmy do pięknego ogrodu. Teraz mogłam poobserwować wszystkie te postacie. Wszystkie one poruszały się ponad ziemią. Ich stopy nie dotykały gruntu. Wszyscy byli dla nie bardzo mile nastawieni. Rozmawiali ze mną o przyrodzie i kwiatach. Teraz Apollo zabrał mnie w nowe miejsce. To tam rosło mnóstwo kwiatów. Mogłam zerwać sobie ile chciałam. Mama bardzo się ucieszy z takiego prezentu.

- Możesz wybrać jakie ci się podobają. Wszystkie są dla ciebie.

A ja już w marzeniach myślałam o mojej ukochanej mamusi i o tym jak bardzo będzie mi wdzięczna. Czekałam tylko na jej uśmiech. A jednak podoba mi się też Olimp. Dlaczego nie mogę mieszkać tu na zawsze?

Znalazłam się w końcu w tym samy miejscu, gdzie spotkałam Apollina. Odprowadził mnie mój opiekun i podziękował za przemiły dzień. Ja również byłam zachwycona. Bóg poprosił mnie jednak, żebym nikomu nie wspominała o swojej wędrówce i o tym, że widziałam Olimp. Przysięgłam, że tak właśnie będzie. Inaczej byłam skazana na wielka karę.

Wieczorem odwiedziła mamę na pobliskim...cmentarzu. Wręczyłam jej kwiaty i zaczęłam opowiadać całą historię. Wspomniałam też o samym Zeusie. O pięknym ogrodzie, wspaniałym Apollo, boginiach w pięknych szatach. I o cudownych kwiatach, które teraz leża na grobie.

  • Mamusiu, ja naprawdę tam byłam....