Utwór "Dzieje Tristana i Izoldy", który omawialiśmy ostatnio na zajęciach wzbudził we mnie bardzo dużo emocji ponieważ jest opowieścią o tragicznej i niespełnionej miłości dwojga tytułowych bohaterów. Jego lektura okazała się bardzo wciągająca i dużo bardziej zajmująca, niż skłonny byłem przypuszczać zanim zabrałam się do czytania.

Przedstawiona w nim opowieść szalenie barwna i obfitująca w mnóstwo intrygujących zdarzeń, zaś jej fabuła zasadzająca się na wątku miłosnym jest bardzo burzliwa i przejmująca. Losy dwojga kochających się ludzi, którzy bardzo wiele robią dla siebie i swojej skazanej na porażkę miłości, wzbudziły we mnie bardzo dużo obaw i niepokojów i już od chwili poznania się przyszłych kochanków śledziłem je z zapartym tchem, tak jakbym była naocznym świadkiem ich miłości.

Kiedy król Marek podsłuchał rozmowę kochanków prowadzoną w cieniu drzewa lub gdy uciekali przed jego gniewem daleko w bór bardzo obawiałem się o ich los w głębi duszy wierząc, ze historia skończy się szczęśliwie. W miarę czytania wzrastał też mój szacunek dla czynów Tristana i niechęć do czwórki zdrajców Andreta, Gwenelona, Gondoina i Denoalena, którzy zasługują moim zdaniem na najwyższą pogardę, ponieważ ich działaniem kierowały niskie i złe pobudki. Bardzo podziwiałam Izoldę Złotowłosą, ponieważ jej decyzje były rozsądne i przemyślane, zaś pomimo całego swojego nieszczęścia okazała się być bardzo prawa i dzielna wyrzekając się miłości do Tristana złożyła się jakby w ofierze królowi Markowi, który posiadłszy jej ciało odzyskał utraconą młodość.

Zdumiało mnie bardzo zachowanie Izoldy O Białych Dłoniach, która przyczyniła się do śmierci Tristana, choć rozumiem, że kochając go bez wzajemności musiała być bardzo nieszczęśliwa. Nie przypuszczałam jednak, ze zdolna jest do takiego czynu. Cieszyły mnie bardzo wszystkie wspólne chwile, które bohaterowie mogli spędzić na osobności oraz zakończenie, które stało się świadectwem tego, ze ich miłość była tak wielka, iż - jak jednoczący ich groby krzak głogu, połączyła ich na wieczność.

Pełne niespodziewanych zwrotów akcji "Dzieje Tristana i Izoldy" czyta się w napięciu, ale także z pewną dozą smutku, kiedy ma się już świadomość nieuchronności złego przeznaczenia tytułowych bohaterów. Cieszę się, ze dzięki tej lekturze mogłam poznać zajmujące dzieje ich wielkiej i czystej, choć nieszczęśliwej miłości.