Nadchodzi czas, kiedy wszystko co żyje musi spotkać się ze śmiercią. Ten proces ma swój specyficzny rytm. Jest przejściem życia w inną formę istnienia. Czy dobrze wyraża to taniec śmierci? Czym jest bowiem śmierć? Czy polega tylko na zatrzymaniu akcji serca?

Jeśli porównać życie do melodii, to jej ostatnim akordem zawsze jest śmierć. To wówczas nasze istnienie dobrzmiewa do końca, wiemy jakie było dopiero wtedy, gdy zabrzmi ostatni dźwięk i gdy nie ma nas wśród żywych. Warto jednak pamiętać, że nawet ten ostatni dźwięk jest w nas od początku naszego istnienia.

Świadomość jego obecności była bardzo silna w średniowieczu. Wyrazem tego było wyobrażenie walki, jaką toczą o dusze umierającego człowieka aniołowie i diabły. Jednym z bardziej popularnych średniowiecznych przedstawień śmierci apokaliptyczny jeździec, który na swym rumaku galopuje poprzez stosy ciał pokrywających ziemię. Śmierć przedstawiano także jako złowrogiego potwora ze skrzydłami nie nietoperza oraz jako szkielet, uzbrojony w kosę lub łukiem. Niekiedy podróżował on wozie zaprzęgniętym w woły lub wierzchem na krowie. Ta różnorodność wynika z tego, że ludzi bardziej interesowało znalezienie odpowiedniego przedstawienia śmierci niż odkrycie jej zagadki. Przed podobnym problemem stoi także człowiek współczesny. Do jego dylematów także pasują słowa F. Villona:

"Królowa Blanka, iak liliia,

syrenim głosem zawodząca,

Berta i wielkiey stopie, Liia,

Bietris, Arambur, Alys wrząca,

Johanna, co w mężczyźńskiey szacie

Anglików gnała precz szeregi,

Gdzież są? Wy mówcie, ieśli znacie...

Ach, gdzie są niegdysieysze śniegi!"

Co dzieje się z człowiekiem po śmierci? Czy jego egzystencja trwa nadal? Co zostaje po jego osiągnięciach i czynach? Przecież wszystko skazane jest na przemijanie. Sława, władza, majątek i uroda znikają. Czy taki sam los spotyka człowieka? Czy osiągnął to, co zamierzał? Co dalej?

Śmierć przynosi wiele obaw, lęków, wątpliwości. Odczuwamy je zwłaszcza wtedy, gdy czujemy, że jest już blisko. Wtedy zaczynamy się lękać tego zaproszenia do tańca z białą panią. Jej nie możemy odmówić. Nie uratują nas pieniądze, pozycja społeczna, sława.

W tańcu ze śmiercią pożegnamy życie. Podobnie jak Roland będziemy mogli jeszcze raz ocenić nasze życie. Przypomnimy sobie najważniejsze osoby i wydarzenia. To będzie nasz rachunek sumienia, pożegnanie z materią. Usłyszymy niesłyszalną dla żywych muzykę i powędrujemy ze śmiercią w nieznane.

Co jednak stanie się z naszym ciałem? Przecież ten precyzyjny układ komórek, tkanek, mięśni nie może tak zginąć! Czy nasze ciało będzie wówczas jeszcze nasze? A może staniemy się niczym larwa, która zmienia się w budzącego zachwyt motyla.

Myśl, że nasze ciało odchodzi w nicość budzi nasze przerażenie. Spłonęło w śmiertelnym tańcu. Nasz bunt i przerażenie są naturalne. Te same uczucia towarzyszyły mistrzowi Polikarpowi, gdy miał okazję spotkać pewną szkaradną postać. Spojrzał na jej oblicze, poznał jej zamiary i tajemnice jej działania.

Śmierć wyznała mu, że odbierając życie, pokazuje że człowiek nie jest swoim panem. Musi bowiem pogodzić się z utratą tego, co najcenniejsze:

"Morzę wszystko ludzkie plemie:

morzę mądre i też wiły,

w tym skazuje swoje siły;

i chorego i zdrowego,

zbawie żywota każdego;

lubo stary, lubo młody,

każdemu ma kosa zagodzi ;-

badź ubodzy i bogaci,

wszystki ma kosa potraci;"

Śmierć mówi do Polikarpa, że nieistotna jest ilość pieniędzy, bo każdego czeka ten sam koniec.

Być może "Rozmowa Mistrza Polikarpa..." jest utworem literackim pisanym, po to, aby jakoś oswoić problem śmierci, która panoszyła się dokoła. Epidemia dżumy pozbawiła życia blisko 1/3 Europejczyków. Nie może więc dziwić, że pytania o to co dzieje się z człowiekiem po śmierci i o życie pozagrobowe powracały wówczas szczególnie często.

Zdawano sobie zarazem sprawę, że wszystkie porady jak dobrze i godnie umierać nie przynoszą wyczerpującej odpowiedzi na pytanie, jak powinno wyglądać spotkanie ze śmiercią. Każdy bowiem musi doświadczyć go osobiście...