Pozytywizm był epoką powstałą w drugiej połowie XIX wieku, chwalącą pracę i zachęcającą do niej. Żadna wcześniejsza epoka nie odeszła tak mocno od wiary Boga i nie stworzyła tak mocnego kultu nauki. Dlatego też, pozornie mogłoby się wydawać, że każdy z jej przedstawicieli będzie głęboko wierzył w to, że człowiek sam kształtuje swój los. Czy jednak było tak naprawdę?

Podany fragment „Lalki” Bolesława Prusa oraz cały jego utwór doskonale pokazują nam, że mimo wszystko, pozytywiści nie byli do końca pewni swojej racji i mieli wrażenie, że człowiek nie może w pełni wpłynąć na swój los.

Powieść Prusa opowiada nam historię Stanisława Wokulskiego - człowieka będącego po części tylko bohaterem pozytywistycznym, mającego w sobie dość dużo cech romantycznych postaci, co niewątpliwie jest echem po wcześniejszej epoce. Mężczyzna ten, będący „wysadzonym z siodła” szlachcicem, dzięki ciężkiej pracy dorobił się dość dużego majątku. Zakochał się w Izabeli Łęckiej - pięknej, lecz pustej kobiecie, przedstawicielce arystokracji. Jej rodzina była w ciężkiej sytuacji finansowej, dlatego mimo gorszego pochodzenia Wokulskiego, zgadzała się na jego adorację. Niestety, Izabela traktowała zalotnika bardzo przedmiotowo - mimo jego licznych starań, ta wykorzystywała tylko jego majątek, nie przejmując się jego uczuciami i tak na prawdę nie będąc zainteresowana związkiem z nim. Ostatecznie Wokulski dowiedział się o tym, co arystokratka o nim myśli i próbował popełnić samobójstwo.

 Główny wątek Lalki przedstawia nam więc dwie sprzeczności - z jednej strony, przez ciężką pracę, Stanisław osiągnął sukces, a więc miał wpływ na swój własny los, z drugiej, mimo usilnych prób, nie udało mu się zdobyć ręki kobiety, którą pokochał.

Nie inaczej wszystko wygląda we wcześniej podanym fragmencie tekstu. Widzimy w nim Paryż w oczach Wokulskiego: niezwykłe miasto, które mimo pracy wielu pokoleń, zdaje się realizować boski plan, coraz bardziej przypominając półmisek. Tak, jakby tysiące ludzi, tworzących go, nie miało wpływu na to, jak stolica Francji będzie wyglądać, mimo, że każdy ma przecież swoje własne idee, pomysły! Z drugiej jednak strony mamy opis rodzin - które choć dopasowują się do tego, jak miasto jest zbudowane, to podobnie jak Wokulski, dzięki swojej pracy dorobiły się majątku, wpływając tym samym na swój los. Co prawda, sam bohater nie postrzega tego w ten sposób, widząc w życiu ludzi tylko potwierdzenie „boskiego planu”, który od wieków tworzy Paryż.

Wokulski jest człowiekiem, który wyraźnie traci wiarę w to, czy człowiek ma wpływ na swój los, ja jednak nie mogę się z tym zgodzić. Choć owszem, nie na każdą sytuacje mamy wpływ: nie raz pracujemy ciężko, aby nic z tego nie mieć, a nasze pragnienia, mimo dążenia do ich realizacji, nie spełniają się. Ale mimo to, człowiek pracujący na swój sukces i swoje szczęście, jest w stanie do niego dojść, co świetnie pokazuje Ayn Rand w swojej książce pod tytułem „Cnota Egoizmu”.

Ayn Rand żyła w XX wieku. Była pisarką oraz filozofem - uznawana jest za twórcę obiektywizmu, a w jej powieściach możemy znaleźć historie ludzi, którzy przez własną pracę i pewność siebie, dochodzą do sukcesu. „Cnota Egoizmu” jest jednak zbiorem esejów, w bardzo obrazowy sposób tłumaczącą zasady jej filozofii. Według Rand człowiek powinien być egoistą - bo tylko dążąc do swojego szczęścia, jest w stanie dobrze pracować, robić to, na czym mu na prawdę zależy. Przy okazji, powinien myśleć w sposób racjonalny i tym samym, mieć bardzo silny „kręgosłup moralny”, co ma doprowadzić nie tylko do jego sukcesu, ale i do sukcesu całego społeczeństwa, w którym żyje, o ile to będzie postępowało według tych samych zasad. Chociaż filozofia ta jest nieugięta, ba, wręcz „bezlitosna” w swoich założeniach,  to trudno się z nią nie zgodzić - życie nie jest przyjemne i bezpieczne. Jeśli jednak walczymy o swoje i będziemy robić to w sposób racjonalny, w końcu dotrzemy do celu. Sądzę, że bohater Lalki właśnie tu popełnił błąd - źle mierzył swoje siły na zamiary i nie potrafił spojrzeć obiektywnie na rzeczywistość, skąd wziął się jego pogląd, według którego człowiek jest niczym przy sile wyższej i nie ma na nic wpływu.

Potwierdzenie filozofii obiektywizmu możemy znaleźć w powieści Jarosława Grzędowicza, pt. „Pan Lodowego Ogrodu”. Jej główny bohater, Vuko, to prosty człowiek, z krwi i kości. Dostał bardzo trudne zadanie: miał wybrać się na planetę zwaną Midgaardem, zamieszkaną przez istoty podobne do ludzi i „zatrzymaną” w epoce zbliżonej do średniowiecza, aby zabrać z niej zaginionych Ziemian do domu, o ile będzie to możliwe i zatrzeć ślady ich obecności na planecie. Okazało się, że członkowie poprzedniej ekspedycji odkryli coś, co nazwali „czynnikiem M” - substancje, która pozwalała im na naginanie materii i wykorzystywanie jej wedle swojej woli. Dwoje z nich, Pier van Dyken oraz Ulrike Freihoff wykorzystali go, aby siłą zdobyć władzę nad częścią planet. Vuko próbował ich powstrzymać, co udało mu się właśnie dzięki racjonalnemu myśleniu - mimo, że mieli oni znacznie większe siły niż główny bohater, za bardzo się nią rozkoszowali, co doprowadziło do ich upadku, gdzie ich przeciwnik nigdy sobie na to nie pozwolił.

Pozytywiści nie bez powodu wierzyli w siłę ludzkiej pracy, tak jak i nie bez powodu chwilami odczuwali zwątpienie - człowiek ma wpływ na pewne aspekty swojego życia, jednak zdarzają się sytuacje, na które chcąc nie chcą nie mamy wpływu. Najważniejsze jednak jest to, aby nigdy się nie poddawać i zawsze dążyć do celu, który sobie wyznaczyliśmy, ponieważ to właśnie bezczynność, a nie zdarzenia losowe, ma najbardziej negatywny wpływ na nasze życie i powoli doprowadza nas do śmierci.