Spośród wszystkich utworów Adama Mickiewicza ballady są jednymi z najbardziej znanych. Mimo że zawierają sporą dozę fantastyki, ukazują również wiele prawd o minionej epoce. Przybliżają nam okres romantyzmu, zarówno utwory, jak i ludzi żyjących w tych czasach. Koncepcja świata widziana oczyma romantyków polegała na ucieczce od zasad panujących w oświeceniu. Teraz zaczęły się liczyć nie nauka i rozum, lecz uczucia i duchowość. Świat przedstawiony w utworach romantycznych to często świat pełen irracjonalnych zjawisk i postaci, co z łatwością możemy dostrzec na przykładzie ballad. Obok istot nie z tego świata, mamy i ludzi o niezwykłych umiejętnościach, przejawiających się np. w zdolności do komunikowania z duchami.

Przyjrzyjmy się bliżej jednej z ballad, zatytułowanej "Świtezianka". Utwór rozpoczyna się od spotkania młodzieńca, który jest strzelcem w tamtejszym lesie, z piękną kobietą nieznanego pochodzenia. Młodzi spotykają się każdej nocy, w tym samym miejscu i o tejże samej godzinie. Tajemnicza dziewczyna pojawia się i znika niewiadomo gdzie, a chłopak ma już dość takiego życia. Pragnie by z nim zamieszkała, lecz ją dręczą wątpliwości czy myśliwy jest szczery i wierny. Młodzieniec błaga ją na kolanach i zaklina się, że pozostanie jej wierny do końca swoich dni:

"Piekielne wzywał potęgi,

Klął się przy świętym księżyca blasku..."

A dziewczyna tylko go ostrzegała:

"Dochowaj, strzelcze, to moja rada:

Bo kto przysięgę naruszy,

Ach, biada jemu, za życia biada!

I biada jego złej duszy!"

Po tych słowach dziewczę znika, a młodzieniec samotnie błąka się po lesie. Niespodziewanie jego uwagę przyciągnęło dziwne zjawisko nad brzegiem jeziora Świteź. Ujrzał nimfę cudownej urody, która poczęła go kusić swoimi wdziękami. Strzelec próbował się bronić, jednak wkrótce uległ czarowi istoty. Kiedy się do niej przybliżył z przerażeniem spostrzegł, że jest to jego ukochana z lasu. Ona przypomniała mu słowa przysięgi i za karę skazała na wieczne męki u stóp modrzewia, pod którym zwykle się spotykali. Ludowość jest w tym utworze wyraźnie widoczna. Wyraża się to zarówno w związkach ludzi z przyrodą, jak i w wierze w istnienie sił nadprzyrodzonych. Świteź i pochodzące z jego toni istoty roztaczają wokół czar, któremu ludzie rzadko są w stanie się oprzeć. Oszołomiony młodzieniec zapomniał o złożonej przysiędze i poddał się urokowi prześlicznej nimfy. Mickiewicz zaczerpnął więc z ludowej legendy, według której złamanie przysięgi danej ukochanej osobie jest przewiną tak wielką, że winowajca zostaje ukarany wiecznym potępieniem. Jako duch ma się błąkać po ziemi, nigdy nie zaznając spokoju.

Inna ballada, która również dotyczy owego jeziora to "Świteź". Mamy tu obraz tego, jak wody jeziora zmieniają się zależnie od pory dnia i nocy. Świteź jest tu źródłem tajemnicy i roztacza wokół siebie aurę grozy. Stojący nad nim człowiek doznaje uczucia niepokoju, a czasem wręcz przejmującego strachu. Nad jeziorem dzieją się bowiem rzeczy niesamowite: czasem widać dym, choć nigdzie nie palą się ogniska, a czasem słychać szczęk broni i przeraźliwe krzyki ludzi. Elementy te pochodzą niewątpliwie z ludowego podania, nawet język utworu jest stylizowany na taką właśnie wypowiedz. Jak w każdej legendzie i tutaj odnaleźć możemy wątki autentyczne. Akcja utworu dzieje się w okolicach rzeczywistego jeziora Świteź, które leży między Płużynami i Cyryną. Na miasto napadł przed wiekami Mendog, a czar jeziora uchronił dziewice mieszkające w mieście od hańby ze strony rycerzy, zamieniając je w białe kwiaty gęsto rosnące teraz nad brzegami jeziora. Mamy tu więc zarówno nawiązanie do autentycznych wydarzeń czy miejsc, jak i typową dla ballad ludowych fantastykę i magię.

Ballada, która często traktowana jest jako utwór programowy Mickiewicza, nosi tytuł "Romantyczność". Utwór ten można podzielić na dwie części. Pierwsza z nich ukazuje historię dziewczyny, Karusi, która rozmawia ze swoim zmarłym dwa lata wcześniej ukochanym. Patrzy na niego, próbuje dotknąć i ubolewa, że nie ma go już wśród żywych ludzi. Targają nią skrajne emocje, to głośno się śmieje, to wybucha płaczem. Chciałaby móc przytulić się do kochanego Jaśka, lecz jednocześnie przeraża ją jego lodowaty chłód. Żali się, że bez niego jest na ziemi nieszczęśliwa i pragnęłaby również już nie żyć. Ze smutkiem skarży się, że otaczający ją ludzie nie wierzą w ich spotkania i traktują ją jak obłąkaną. Chwilę później Jasiek odchodzi i na nic nie zdają się prośby i krzyki dziewczyny, by jej nie opuszczał. Wokół Karusi zbiera się lud i tutaj zaczyna się druga część utworu. Prości ludzie, choć nie widzą ducha, wierzą dziewczynie i modlą się, by kochankowie znów mogli być razem. Pojawia się jednak starzec, człowiek uczony, który wyśmiewa zachowanie Karusi. Chce on poznawać świat za pomocą "szkiełka i oka", czyli metod naukowych, a ponieważ one nic nie wskazują, mężczyzna twierdzi, że dziewczyna jest obłąkana i ma urojenia. Do sporu włącza się tutaj poeta, który uważa, że nauka na nic się tu nie zda, bo liczą się uczucia i tylko one pozwolą poznać całą prawdę o otaczającym świecie.

Ludowość w tym utworze przejawia się w sposobie poznawania rzeczywistości. Lud kieruje się bowiem nie nauką i wiedzą, lecz emocjami, intuicją i wiarą w istnienie innego niż realny świata. Dziewczyna postrzega coś, czego nie można ujrzeć za pomocą wzroku, a jej postępowanie wynika ze stanu ducha, z emocji , jakie ją przepełniają. Prości ludzie, mimo że nie widzą, postrzegają oczyma duszy, natomiast starzec pozbawiony jakichkolwiek uczuć, nie wierzy w istnienie irracjonalnego świata. Kieruje się tylko zdrowym rozsądkiem, na bok spychając wszelkie emocje, a to zamyka mu drogę do duchowej strony takich wydarzeń.

Wydaje się więc, że romantyków, zauroczonych wierzeniami ludu, przepełniało przekonanie, że obok realnego, widzialnego świata istnieje również rzeczywistość ponadzmysłowa. Nie można jej zrozumieć kierują się wyłącznie naukowymi metodami poznania. Potrzeba do tego uczuć i przeczuć, intuicji i odwagi, by zawierzyć temu, co podpowiada nam serce. Oświeceniowi naukowcy zarzucali ludowi naiwność i głupotę, romantycy natomiast chcieli się od nich uczyć duchowości, emocjonalnego podejścia do życia, empatii i wiary w istnienie metafizycznego świata, którego zdolność dostrzegania posiedli tylko nieliczni. Romantycy byli bowiem przekonani, że by zrozumieć złożoność rzeczywistości, trzeba zespolić ze sobą zarówno wiedzę, jak i uczucia i myśli płynące z głębi serca. Mickiewicz również był pod silnym urokiem owej ludowej mentalności, czego dowodem są właśnie opisane przez mnie ballady.