Wiersz zaczyna się alegorycznym wezwaniem, zwrotem (apostrofą) do cierpienia, smutku i łez. Poeta przyzywa je, aby przybyły do jego domu i wsparły go w bólu, który mu doskwiera i męczy po stracie córki Urszulki. Aby podkreślić swoje cierpienie Kochanowski przywołuje następujące metafory m.in.: "łzy Heraklitowe", "skargi Simonidowe". Są to bardzo sugestywne metafory, gdyż Heraklit był wielkim i cenionym filozofem, wyznającym pesymistyczne myśli, natomiast Symonides tworzył lirykę żałobną. Aby unaocznić ogrom swojego cierpienia, poeta użyje słowa "wszytki", "w dom się mój noście". Autor nie potrafi sam poradzić sobie ze stratą córki, dlatego prosi, aby te wszystkie smutne i przygnębiające uczucia mu w tym pomogły (pojawia się personifikacja tych uczuć) i ubolewały nad śmiercią "wdzięcznej dziewki".

Odejście Urszulki poeta rozpatruje w kategoriach wielkiej niesprawiedliwości. Śmierć jest dla niego czymś okrutnym i strasznym - "niepobożna śmierć". To ona spowodowała, że Kochanowski stracił cały sens i cel w życiu. Nic nie jest w stanie zrekompensować tak wielkiej straty, jaką jest odejście dziecka. Dlatego powie: "wszystkich moich pociech nagle zbawiła".

W kolejnych wersach poeta opisuje smoka, który bezwzględnie atakuje i zjada małe ptaszki, a także mamę tych ptaków, która nie umie poradzić sobie z tą napaścią. Smok jest symbolem śmierci i okrucieństwa, zaatakowane ptaki są bezbronna Urszulką ("liche słowiczki"), a matka ptaków to poeta, który także nie może poradzić sobie z bólem po odejściu własnego dziecka.

Śmierć była dla poety ogromnym szokiem i wstrząsem. Autor nie mogąc się z nią pogodzić, napisał kilkanaście trenów, które obrazowały jego wielki ból. Niestety otaczający go ludzie w żaden sposób nie potrafili mu pomóc. Powie: "próżno płakać", oraz "drudzy rzeczecie". Poeta, niemal w każdym żałobnym utworze, zadaje pytania: "Cóż, przez bóg żywy, nie jest próżno na świecie?" Autor nie widzi dla siebie żadnego rozwiązania, nie ma dla niego ukojenia - "wszędy ciśnie". Poeta czuje się zagubiony i bezradny dlatego nie wie czy wszystko to co mówi jest stosowne: "Błąd - wiek człowieczy". Tymi słowami pragnie wytłumaczyć, że jego zachowanie bierze się z tego, iż czuje się zagubiony i nie wie jak ma postępować. Treny są dla niego możliwością na wyżalenie się i odnalezienie sensu w życiu.

Tren I jest wyrazem ogromnego cierpienia ojca - poety. Mówi jak bardzo cierpi każdy rodzic po stracie własnego dziecka. O tym jak strasznie się wówczas czuje bezradny ojciec i jak bardzo szuka pocieszenia dla swojego serca. Kochanowski nawołuje, aby ludzie znaleźli choć trochę dobrej woli do tego, aby mogli go zrozumieć.