Wieczny wstyd i hańba, szkoda,

której nie da się wynagrodzić, Polaku!

Ziemia Podolska leży spustoszona, a tatar,

podły poganin, nad Dniestrem dokonuje strasznych rzeczy!

Niewierny Turek wysłał swoich, 

by porwali i wzięli w niewolę piękne kobiety razem z dziećmi,

bez nadziei na powrót do domu.

Jedne [kobiety] sprzedano za Dunajem, 

inne wygnano do koczujących [turków] w namiotach daleko stąd.

Choć wysoko urodzone (Panie Boże, broń!), 

psom muzułmańskim teraz służą.

Bandyci, niestety, bandyci nas atakują, 

którzy nie budują ani miasta, ani wsi

tylko w szałasach siedzą i nas mordują,

pozostających bez rządu, niezorganizowanych do obrony.

Tak opuszczone stado [społeczeństwo polsko-litewskie] przez pasterza [króla, Henryka Walezego]

rozszarpują rozbójnicy, jak wilki i mogą robić co chcą,

bo przecież ani nad nimi [stadem] pasterz nie czuwa, 

ani nie ma psów do pilnowania.

Jakiego zapału dodamu Turkowi,

jeśli nie damy im rady, ludziom zasługującym na lekceważenie?

Niewiele brakuje, by nam króla narzucili,

gdzie się nie obejrzysz - niewiele brakuje.

Ocknij się i miej się na baczności zacny Polaku!

Kto wie, czy tobie też szczęście dopisze?

Dopóki nie roztrzygnie tego bitwa, nie ustępuj kroku.

Idziemy walczyć, czy nas srebrne półmiski [bogactwo] trzymają?

Jedynie człowiek, któremu sprzyja Mars [bóg wojny], 

jest godny jadać na srebrnych naczyniach [posiadać bogactwo].

Przekujmy srebrne talerze na monety, by opłacić żołnierzy.

Inni bez celu wyrzucali pieniądze, a my nie damy ich wyrzucać,

byśmy trwali w całości, bez naruszenia granic.

Najpierw dajmy pieniądze. Oszczędzajmy siebie.

Tylko gdy państwo będzie w większej potrzebie, idźmy do wojska.

Najpierw trzeba nadstawić tarczy [wysłać żołnierzy],

zabici [my, gdybyśmy poszli do wojska] za późno jej szukają.

Cieszy mnie to przysłowie: "Polak mądry po szkodzie",

lecz jeśli prawda i to przemieni w kłamstwo,

nowe przysłowie Polak kupi,

że i przed szkodą i po szkodzie głupi.