•       Świtezianka – okrutna, podstępna czy sprawiedliwa?
  Strzelec – grzeszny, słaby czy lekkomyślny?

Bohaterowie ballady Adama Mickiewicza „Świtezianka” to postacie, które ciężko jednoznacznie ocenić. Tak Świtezianka ma swoje racje, jak Strzelec.

Świtezianka była dziewczyną ukazującą się nieopodal jeziora Świteź. Spotykała się pod modrzewiem ze swoim kochankiem, który był strzelcem w borze. Mieszkał niedaleko i był bezgranicznie zakochany w dziewczynie. Prawie co noc spotykali się przy świetle księżyca i spędzali razem czas, spacerowali, przechadzali się. Strzelec przychodził na umówione spotkanie, czekał na dziewczynę. Bardzo mu na niej zależało, przynosił jej kwiatki. Dawał wyraz swoim gorącym uczuciom – chciał, by dziewczyna nie chodziła więcej sama po nocy, chciał, by zamieszkała w jego chatce, nieopodal. Powiedział, że ją kocha – był odważny, nie bał się uczuć. Dziewczyna obawiała się jednak, że nie może mu ufać, obawiała się jego złych zamiarów, przed którymi przestrzegał ją ojciec. Strzelec przysiągł przy świętym blasku księżyca, wzywał potęgi piekieł, obiecywał, że będzie wierny. Gdy wracał ze spotkania z ukochaną, nagle zaszumiał wiatr, woda wzburzyła się w jeziorze i wynurzyła się z niej przepięknej urody dziewica. Była wprost nieziemsko piękna, namawiała Strzelca, by razem z nią wskoczył do wody, by porzucił myśli o swojej ukochanej. Strzelec wahał się, nie wiedział, co ma zrobić, ale uległ kuszeniu nadludzkiej istoty i dał się uwieść Świteziance i wskoczył do wody. Wtem cudowna nimfa zamieniła się w jego ukochaną, przypominając mu, że złamał przysięgę, dlatego będzie męczył się już wiecznie przy modrzewiu, przy którym zaklinał i przysięgał wierność.

  Czy Strzelec był grzeszny i słaby, czy może lekkomyślny? To trudna odpowiedź. Nie można jednoznacznie odpowiedzieć, ponieważ Strzelec złamał przysięgę, ale był wystawiony na nadludzkie pokusy. Oczywiście postąpił źle, dał się uwieść, zapomniał o swojej ukochanej i przysiędze, którą złożył dosłownie przed chwilą. Zgrzeszył i powinien ponieść karę. Wiedział, czym się skończy jego zdrada. Czy jednak kara powinna być tak surowa? Spotkał na swojej drodze Świteziankę, która była przepiękną kobietą, czarowała go, uwodziła, wykorzystywała magię niedostępną zwykłym kobietom. Strzelec, zwykły, prosty chłopak, był zbyt słaby, by oprzeć się temu urokowi. Jego czyn jest jednoznacznie zły, nie można jednak zapominać o okolicznościach łagodzących. Być może nadludzka moc Świtezianki była tego rodzaju, że zwykły człowiek nie mógł się jej oprzeć...

  Świtezianka spotykała się ze Strzelcem. Przybierała postać zwykłej dziewczyny i pod taką postacią ukazywała się młodzieńcowi. Co wieczór niedaleko jeziora Świteź rozmawiali ze sobą, spacerowali, Strzelec przynosił dziewczynie kwiaty. W końcu zapragnął, by już nie błąkali się po polach, prosił, by z nim zamieszkała, wyznał jej swoje uczucia. Dziewczyna nie wierzyła jego zapewnieniom. Młodzieniec padł na kolana, przysiągł, że będzie wierny. Dziewczyna przestrzegała go:

„Bo kto przysięgę naruszy,

Ach biada jemu, za życia biada!

I biada jego złej duszy!”

Wydawała się wiedzieć, że Strzelec nie dochowa przysięgi. Nie ucieszyła się z jego deklaracji, zapewnień, nie uspokoiły jej gorące zapewnienia ukochanego. Przestrzegła go przed straszliwą karą i szybko się oddaliła. Chłopak nie zdążył odejść daleko, gdy zauważył, że zerwał się wiatr, a wody jeziora zaczęły się burzyć. Nagle wynurzyła się ze Świtezi piękna kobieta, nieziemska nimfa. Zaczęła go kusić, przekonywała, że jego ukochana na pewno kpi z jego uczuć, obiecywała wspaniałe chwile w jeziorze. Strzelec uległ jej, a po chwili zobaczył, że cudowna nimfa to jego kochanka. Dał się uwieść i poniósł straszliwą karę.

  Czy dziewczyna była uczciwa? Pod przepiękną postacią Świtezianki przekonywała o tym, że ukochana strzelca to „dzika wietrznica”, która na pewno się z niego śmieje. Kusiła go na wszelkie możliwe sposoby, używała do tego nadludzkich możliwości, mocy, wobec której zwykły człowiek był bezsilny. Można się zastanawiać, czy Świtezianka była okrutna, podstępna czy sprawiedliwa. Z jednej strony bez chwili wahania można stwierdzić, że była to istota podstępna, nie kochała Strzelca, dążyła do tego, żeby potwierdziły się jej słowa: „słowicze dźwięki w mężczyzny głosie, a w sercu lisie zamiary”. Uwiodła go, zaczarowała, zwodziła, posunęła się do kłamstwa. Wobec nimfy, nieludzkiej postaci zwykły, prosty Strzelec nie mógł zbyt wiele zrobić. Świtezianka okazała się więc zimną, nieczułą, okrutną kobietą, która uwiodła i wydała na okrutną śmierć młodzieńca. Oczywiście Strzelec nie jest bez winy – dał się uwieść, zapomniał o ukochanej. Ale co to za miłość, która nie ufa do tego stopnia, że posuwa się do tak okrutnych czynów?