„Dziady” cz. II Adama Mickiewicza opowiadają o pogańskim obrzędzie dziadów. W ustaloną noc spotykano się w przycmentarnej kaplicy i wywoływano duchy zmarłych, pytano, czy można im jakoś pomóc w dostaniu się do nieba.

  W utworze przedstawione są trzy kategorie duchów, zostają one wezwane i nawiedzają zebranych. Duchy lekkie reprezentowane są przez Józia i Rózię. To duchy dzieci, które nie zaznały w życiu żadnego cierpienia, troski i bólu. Proszą o dwa ziarna gorczycy, która jest bardzo gorzka. Duch pośredni to duch dziewczyny ze wsi – Zosi. Winą Zosi było to, że „nie dotknęła ziemi ni razu”. Wielu chłopców ją kochało, ale ona ze wszystkich kpiła. Lekceważyła uczucia innych, była egoistyczna i za to została ukarana. Chciała choć raz dotknąć ziemi, ale nie było to możliwe. Karę miała odbywać jeszcze dwa lata. Najcięższy duch to widmo Złego Pana, który nigdy nie był człowiekiem, nie miał litości dla biednych, jest odpowiedzialny za ich śmierć – dręczą go sowy, puchacze i kruki. Cierpi wieczny głód i pragnienie. Nikt ze zgromadzonych nie może mu pomóc. Nie był człowiekiem za życia, dlatego żaden człowiek nie jest w stanie mu pomóc po śmierci.

  Czy te kategorie tworzą kodeks mogący obowiązywać we współczesnym świecie? Odpowiedź jest trudna – ponieważ i tak, i nie zarazem. Na pewno brak cierpienia i bólu nie może być dzisiaj traktowany jako „wina”, dzieci niczym nie zawiniły, karanie ich jest wprost nieludzkie. Podobnie wina Zosi wydaje mi się niejednoznaczna. Zawiniła ona jedynie tym, że lekceważyła uczucia chłopców. Mogła po prostu nie chcieć z nikim się związać, nie ma przymusu miłości. Nie musiała jednak śmiać się z zakochanych chłopców. Bezsprzeczną winą obarczony jest Zły Pan – tutaj nie ma okoliczności łagodzących. Wynika z tego, że aby się dostać do nieba, należy zaznać cierpienia, pokochać prawdziwie, nie lekceważyć niczyich uczuć, pomagać innym, nie krzywdzić słabszych i biedniejszych, znać litość, pomagać innym. Ten kodeks jest słuszny, jednak nie wystarczy do tego, by osądzić i rozstrzygać wszystkie problemy i grzechy współczesnego świata.

  Przykładem może być los żołnierza. Wyrusza on na wojnę, walczy za ojczyznę, wypełnia rozkazy. Jeśli rozkazem jest „zabij”, to zabija. Krzywdzi jednak wiele osób – zabitych i ich rodziny, może też walczyć w niesłusznej wojnie. Kto jednak ma oceniać, czy żołnierz popełnia grzech? Kolejnym tematem jest in vitro, szeroko dyskutowane w mediach i przez kościół. Czy to grzech bardzo pragnąć własnego dziecka? A uporczywe leczenie śmiertelnie chorych - kiedy je przerwać i kto ma o tym decydować?

Rozpatrując bardziej powszechne problemy, również można stwierdzić, że kodeks z „Dziadów” cz. II nie jest wystarczający. Czy po śmierci będzie pokutował ten, kto odpisuje, czy ten, kto daje odpisać? A co z kłamcami, oszustami, złodziejami z głodu? Jakie są okoliczności łagodzące i kiedy można je zastosować? Współczesny świat – wraz z rozwojem cywilizacji – stawia przed ludźmi, przed religią, przed etyką trudne problemy, które niełatwo jest rozwikłać. Niełatwo jest zawyrokować, kto i w jakim stopniu jest winien. Oczywiście nie my mamy to oceniać, ale dziś ludzie potrzebują kodeksu skrojonego na nasze czasy. Kodeks z „Dziadów” cz. II Adama Mickiewicza zdecydowanie nim nie jest.