Balladyna po dokonaniu wielu zbrodni uwierzyła w to, że jest bezkarna. Myślała, że nikt nie ma na świecie takiej mocy, by sprawić, by odpowiedziała za swoje czyny. Bardzo się pomyliła, gdyż okazało się, że są na świecie siły, które potrafią wymierzyć sprawiedliwość.

  Balladyna, wstępując na tron, musiała obiecać, że będzie sprawować rządy uczciwie, w prawdzie. Musiała więc wydać sprawiedliwe wyroki śmierci na zabójców Aliny, Kostryna i starej matki. Wydała je bezimiennie – zebrani w sądzie nie wiedzieli, że wydaje wyroki na samą siebie. Gdy wydaje wyrok śmierci na siebie po raz trzeci, uderza w nią piorun. Królowa pada martwa. Piorun symbolizuje tutaj boską sprawiedliwość. Została wymierzona nagle i bardzo skutecznie. Było to znakiem tego, że sprawiedliwość na świecie istnieje.

  Czy wyrok na Balladynę był sprawiedliwy? Ciężko orzec, gdyż moim zdaniem kara śmierci jest karą niewłaściwą. Tylko Bóg może ocenić, kto może żyć, a kto nie. Zabijając zbrodniarza, kat staje się takim samym zbrodniarzem. To zniżanie się do tego samego poziomu, co morderca. Balladyna powinna być osądzona, skazana na dożywotnie cierpienie, na przykład powinna pracować w kamieniołomie, żyć w niewielkiej celi bez okien – boleśnie odczuwać skutki swojego postępowania. Tymczasem została zabita i nie zapłaciła za swoje zbrodnie. Można jedynie mieć nadzieję, że Boska kara zaprowadziła ją od razu do piekła.