Pies chciał przekonać wilka, by porzucił las i służył u ludzi. Wilk zachwycał się jego pokaźną figurą, zauważył wielki brzuch, błyszczącą sierść – widział, że pies na pewno nie jest głodny, że dobrze mu się powodzi. Sam był bardzo chudy, dosłownie skóra i kości.

  Pies przekonywał, że wilk też mógłby najadać się do syta i wyglądać tak, jak on. Wystarczy tylko porzucić lasy i polowania i zacząć służyć u ludzi. Służba ta według psa jest wspaniała i bardzo prosta. Nie trzeba się przepracowywać: trzeba pilnować granic, szczekać na gości, na dziada warczeć, potarmosić Żyda. Panom trzeba się kłaniać, a wobec służby merdać ogonem. Dzięki tej pracy, którą pies uważa za coś bardzo prostego, niczego mu nie brakuje. Wszyscy dogadzają psu, podsuwają mu pod nos co lepsze kąski. Ma wszystkiego pod dostatkiem – kości, zupy, chleb. Sprawę czesania i obroży zbywa, nie chce o tym opowiadać. Nie uważa tego za niewolę. Twierdzi, że to wszystko po to, by lepiej pilnował folwarku.