Wszyscy jesteśmy różni. Każdy z nas posiada własną opinię, zdanie na jakiś temat. Może być ono takie samo jak poglądy innych, ale również może być całkowicie od niego odmienne. Tak jest w każdej sferze życia - w pracy, w domu, w szkole itp. Reguła ta ma swoje odbicie nie tylko w życiu, lecz i w dziełach literackich. Twórcy wygłaszają swoje opinie na jakiś temat, stosując mnóstwo rozmaitych metod. Przykładem może tu posłużyć choćby Witold Gombrowicz, a także Zbigniew Herbert. Obydwaj w swoich dziełach (tj. "Ferdydurke" oraz "Lekcja łaciny"), przedstawiają lekcje łaciny, jednak robią to w zupełnie różny sposób. Pomimo tego, iż te utwory powstały w tym samym wieku, posiadają znacznie odmienną treść.

Utwór "Ferdydurke" został napisany z wykorzystaniem zabiegu groteski, dlatego też postać pedagoga ("człowieczek z bródką", "siwy gołąbek z małą purchawka na nosie"), także jest znacznie przerysowana. Nauczyciel wierzy, iż gramatyka języka łacińskiego uszlachetni jego wychowanków, co już z założenia wydaje się zadziwiające. Lecz na tym sprawa się nie kończy. Pedagog uważa samego siebie za autorytet - wszyscy mają myśleć dokładnie tak, jak sobie on zażyczy ("Jak to nie wzbogaca? Jeżeli ja mówię, że wzbogaca, to wzbogaca!"). Jednak nawet autor go ignoruje, o czym świadczy stwierdzenie: "nauczyciel uroił sobie problem". Także i uczniowie nie podchodzą do jego osoby poważnie, nie podzielają jego zdania, lecz równocześnie czują przed nim pewien strach. Widać to zwłaszcza wówczas, kiedy nauczyciel sięga po dziennik i spoglądając na nazwiska podopiecznych, chce wywołać kogoś do odpowiedzi. Kiedy wybiera swoją ofiarę, mówi ona, że musi iść "za potrzebą". Pedagog nie jest w stanie opanować nie zainteresowanej lekcją łaciny grupą i mija ona na rozrywkach. Nauczyciel, w przeciwieństwie do swojego mniemania o sobie, nie jest dla uczniów żadnym autorytetem. Wychowankowie krytykują jego poglądy. We fragmencie utworu można spotkać opis groteskowej sytuacji: uczeń Gałkiewicz podnosi bunt wobec nauczyciela, który trwa w przekonaniu, iż jednak zdołał czegoś nauczyć swoich wychowanków. Niestety, w rzeczywistości jest zupełnie inaczej - uczniowie nie mają żadnej wiedzy.

Całkowicie odmiennie lekcja łaciny oraz jej uczestnicy, przedstawiają się we fragmencie utworu Zbigniewa Herberta. Największa różnica jest taka, że u Herberta zobrazowany jest w całości proces nauczania i jest on dla uczniów ciekawy. Sam uczący został tu ukazany pozytywnie, uczniowie darzą go szacunkiem i poważaniem. Autorytet ("dowódca"), stwierdza, iż nikogo nie zamierza zmuszać do nauki, dla niego liczy się jedynie mądrość, a także rozsądek podopiecznych. Pedagog troszczy się również o wychowanie moralne, ponieważ gardzi kłamstwem. Kiedy jeden z uczniów stara się go oszukać, potrafi się zniżyć nawet do "funkcji niewolnika". Pośród klasy panuje niemal terror - uczniowie przyswajają wiedzę w męczarniach. Przyklejają do sufitu kartki z notatkami, by tuż przed snem "weszło im jeszcze coś do głowy". Z kolei w szkole jest, tak jak w każdej - "dwóje lecą…" jednak nauczyciel dostrzega problemy swoich podopiecznych, dlatego wyraża zgodę na to by wstawali z ławek i krzyczeli na cały głos, byleby robili to po łacinie. Poprzez jego metody nauczania, na zajęciach panuje dyscyplina. Z biegiem czasu uczniowie coraz bardziej interesują się lekcjami. Pedagog jest tutaj wielkim autorytetem, wzorem, uosobieniem męstwa oraz powagi. Przedmiot, jakiego naucza, wychowankowie traktują jak rzecz ważną, sprawiającą przyjemność, przyswajanego nie pod przymusem, lecz z powodu chęci. Naukę porównuje tutaj autor do hodowli, tzn. długotrwałego procesu, który niesie ze sobą pożyteczne rezultaty.

Można więc wyraźnie dostrzec rozbieżności pomiędzy dwoma ukazanymi utworami. W jednym pedagog jest śmieszny, wychowankowie czują przed nim lęk, lecz nie mają zamiaru zacząć się uczyć, natomiast w drugim, nauczyciel przestawiony jako człowiek poważny, budzi szacunek uczniów, zaś oni sami z chęcią dążą do wiedzy, a także nie sprzeciwiają się autorytetowi.

Oba utwory różni nie tylko treść, lecz także i forma. Analizowany fragment "Ferdydurke", został napisany chaotycznie. Łączy on epikę z dramatem. W którymś momencie osoby mówiące są wyróżniane, co według mnie, potęguje zainteresowanie u odbiorcy. Lecz znaczna większość fragmentu została napisana z wykorzystaniem trzecioosobowej narracji, co podkreśla rezerwę w stosunku do ukazanych zdarzeń. W utworze pojawia się mnóstwo wykrzykników, a także pytań retorycznych, co powoduję, iż utwór staje się bardziej dynamiczny. W rozmowie nauczyciela można spotkać znaczną ilość powtórzeń. Widać wielkie rozbieżności w stylu wypowiedzi uczniów oraz nauczycieli. Jako przykład może posłużyć fragment dialogu z Gałkiewiczem. Nauczyciel pyta: "Czyż te siedemdziesiąt trzy wiersze nie objawiły Galkiewiczowi mistycznie wszystkich bogactw antycznego świata? Czyż nie nauczyły stylu, jasności myślenia, precyzji wysłowienia?" irytuje się pedagog, zaś wystraszony uczeń mówi na to: "Niczego! Niczego! Ja tylko sztyka się boję. Ja tylko sztyka się boję! O, nie mogę, nie mogę!". Pojawia się również w utworze Gombrowicza wiele słów z łaciny, np. "collandus sim", oraz zdrobnień, np. "człowieczek". Całość ma charakter dość humorystyczny - powodują to kontrasty między zachowaniami oraz językiem uczniów a nauczyciela, a także ogólna absurdalność wydarzeń.

Jeśli zaś chodzi o utwór Herberta, to jest on całkowicie inny niż dzieło Gombrowicza. Po pierwsze, wszystko jest w nim uporządkowane, nie ma chaosu. To utwór stanowczo epicki. Łatwo dostrzec, iż nie ma w nim dialogów, co powoduje, że utwór jest stonowany. Oba dzieła mają też odmienny typ narracji. Herbert stosuje narrację pierwszoosobową, jest to jeden uczeń, który przypomina sobie szkolne lata. Można stwierdzić, iż wypowiada się on w imieniu wszystkich, ponieważ nie mówi o samym sobie, lecz wyrażą się w liczbie mnogiej ("ich"). "Lekcja łaciny" jest utworem poważnym, napisanym składnym literackim językiem. Autor zastosował w nim dużej ilości środków stylistycznych, np. porównań, metafor, które ubogacają treść oraz dodają mu wzniosłości.

Jeśli miałabym wybierać, z pewnością wolałabym uczestniczyć w lekcji, która została opisana przez Herberta, ponieważ pomijając terror panujący w klasie, zajęcia były niezwykle ciekawe, a uczniowie mówili pozytywnie o swoim pedagogu. Tak właśnie powinny wyglądać lekcje - powinny być interesujące i kształcące, jednak pamiętajmy, że wszystko uzależnione jest od chęci zarówno nauczyciela, jak i ucznia.