Literatura często, w celach dydaktycznych oraz perswazyjnych posługiwała się bohaterem negatywnym. W literaturze dydaktycznej podział na postaci dobre i złe był zawsze wyjątkowo jasny i jednoznaczny. Takim opisem zła oczywiście nie mogła posługiwać się literatura pretendująca do miana realistycznej. W życiu przecież nigdy nic nie jest białe lub czarne, świat nasz składa się głównie z odcieni szarości. Realizmnaturalizm ponownie zadał pytanie o istotę zła, o jego źródło, sens, przyczyny, wreszcie, o kondycję człowieka poddanego złu. Właśnie. Poddanego złu czy wyrządzającego zło- to jedno z zasadniczych pytań epoki- czy zło rodzi się w człowieku, jest od niego zależne, czy też to człowiek zmuszany jest do czynienia zła przez świat, rzeczywistość w jakiej przyszło mu żyć (ta druga opcja byłaby oczywiście związana deterministycznym podejściem do ludzkiej psychiki). W tradycji literackiej zło zawsze spotykała kara, dobro zaś- otrzymywało zasłużoną nagrodę. W estetyce literackiego realizmu i naturalizmu sprawy mają się zupełnie inaczej. Przykładem takiej powieści jest "Ojciec Goriot" Honoriusza Balzaca- gorzka diagnoza demoralizacji, upadku wyższych wartości w porewolucyjnej Francji. Tytułowy bohater jest pełnym poświęcenia i bezgranicznej miłości do córek ojcem, który dla ich dobra poświęca swój majątek, godność, ojcowskie uczucia. W zamian nie otrzymuje nic, córki wyrzekają się go, gdy tylko wyłudzają od niego resztki majątku, nie pojawiają się ani przy jego łożu śmierci, ani na jego ubogim pogrzebie. Trudno w takich warunkach fabularnych mówić o postaciach pozytywnych i negatywnych. Tak zwani "porządni obywatele" okazują się zepsutymi do cna chciwcami, rodzicielska miłość staje się zaś zwykłą naiwnością, którą bez zmrużenia oka wykorzystują rozpuszczone, niezdolne do uczuć dzieci. Postaci tradycyjnie uznawane za negatywne są w tym świecie jedynymi ludźmi, którzy nie boją się nazwać prawdy po imieniu. Taki jest właśnie jeden z bohaterów powieści Balzaca- tajemniczy Jakub Collin. Ten cyniczny człowiek, który nie jedno w życiu widział ukazuje młodemu i naiwnemu Rastignacowi mechanizmy rządzące światem i półświatkiem Paryża. Piękny świat salonów staje się w tym obrazie równie nieczysty, plugawy i podły jak najohydniejsze zaułki Paryskiej Dzielnicy Łacińskiej. Co ciekawe i niezwykłe, Collin- galernik, przestępca i zbrodniarz jest ulubieńcem całego pensjonatu pani Vouquer. Cieszy się niezwykłą sympatią i szacunkiem współmieszkańców, w których potrafił wzbudzić ogromne zaufanie do swojej mrocznej osoby. Co więcej, ów szacunek i ufność wypracował sobie również w środowisku paryskiego półświatka, który obrał go zgodnie swoim przywódcą, skarbnikiem i powiernikiem. Charyzmatyczny Collin wzbudza podziw także w czytelniku, który nie potrafi patrzeć na niego jak na zwykłego przestępcę, widząc w nim osobowość niemal królewską, pełną godności, życiowej mądrości, powagi. Wśród mieszkańców pensjonatu Collin znany jest jako Vautrin. Staje się przewodnikiem Rastignaca po piekle Paryża, odsłaniając mu też prawdę o niebie, w jakie wciągała go zamożna ciotka i młoda baronowa- córka Goriota. Niebo okazuje się niestety równie piekielne jak najciemniejsze zaułki przestępczego Paryża. Vautrin zabija arystokratę, aby pomóc Eugeniuszowi. Vautrin wie, że postępek jest moralnie zły, zdaje sobie jednak doskonale sprawę z tego, jaka prawda kryje się pod arystokratycznymi krynolinami, pudrem, surdutami. Ten do cna wciągnięty przez świat zbrodni i występku znajduje w sobie moralne prawo do gardzenia arystokratami! Gardzi ich dwulicowością, moralnym upadkiem, fałszem, zepsuciem. W jego świecie, mimo wielkiego zła, zbrodni, obowiązują zasady honoru i wzajemnego szacunku. Wśród arystokratów nie liczy się nic poza osobistym zyskiem, przyjemnością, wypłynięciem do góry. Arystokraci nie są w niczym lepsi od zwykłych złodziei i prostytutek, a, według Collina są nawet od nich gorsi, bo starają się sami przed sobą i przed innymi udawać, że są lepsi niż w rzeczywistości, ciemne myśli, brudne postępki i przeżarte na wskroś zgnilizną dusze maskując grubą warstwą koronki, pudru i perfum.

Vautrin oskarża arystokratów o zaprzepaszczenie wszelkich ideałów honoru i godności. On sam jest człowiekiem niezwykle honorowym- dlatego też środowisko złodziejskie- nie mające przecież pozornie nic wspólnego z uczciwością i honorem- jemu właśnie powierza przewodnictwo i władzę nad wspólnymi pieniędzmi. Honor i godność kazały mu wziąć niegdyś winę na siebie i odpracować za kogoś innego straszliwą karę na galerach. Te same wartości niewątpliwie kazałyby mu oddać życie za ideały i wartości, które wyznawał. Dlatego tak ciężko nazwać tego mordercę i jednocześnie człowieka honoru człowiekiem złym, tak samo jak niepodobna nazwać go dobrym. Vautrin jest po prostu prawdziwy, niezakłamany, szczery w swoim postępowaniu i wypowiedziach. Jest przy tym niezwykle silny, charyzmatyczny i zdecydowany. To urodzony przywódca, którego ślepy los pchnął na ścieżkę zbrodni. Może w innym świecie byłby królem lub politykiem? W takim świetle "czyste" dobro na pokaz ludzi z wyższych warstw wydaje się tym bardziej rażącą maską. W tych ludziach nie ma prawdy, nie ma szczerości, nie ma żadnych ideałów poza pieniądzem, sławą i pożądaniem. Tak u Honoriusza Balzaca rozpada się pojęcie obiektywnego zła i dobra. Obie te wartości zdają się wzajemnie przenikać, nie dając się na powrót rozdzielić. Jedynym miernikiem zdaje się być honor w kontaktach z innymi ludźmi, światem i z samym sobą, szczerość, odwaga do bycia sobą i postępowania zgodnie z własnymi przekonaniami.