Joseph Conrad opowiadaniu pt."Jądro ciemności" przedstawia obraz XX - wiecznego kolonializmu. Autor ukazuje stosunki panujące w koloniach, czyli obszarach opanowanych przez białych ludzi oraz handel wyniszczający plemiona murzyńskie.

Wydarzenia rozgrywają się w Kongu Belgijskim. Narratorem, który opisuje swą podróż w górę rzeki jest Charlie Marlow. Główny bohater w sposób subiektywny przedstawia zdarzenia rozgrywające się w koloniach.

Marlow wyruszył do stacji u ujścia rzeki Kongo. Po dotarciu na miejsce zobaczył wstrząsający i makabryczny obraz: wyniszczonych pracą w nieludzkich warunkach Murzynów. Szybko pojął, że władze stacji nie posiadają żadnych kompetencji, są leniwe i marnotrawią materiały potrzebne do budowy kolei i osady dla pracujących murzyńskich niewolników. Marlow dociera w końcu do samego środka piekła, jakie panowało na odległej stacji siedziby rządowej. Zaskakuje go spokój panujący w gaju, gdzie między drzewami ukrywali się umierający Murzyni.

Czarni ludzie, siedzący w różnych pozach i opierający się o pnie drzew, wyrażali ból i cierpienie, spowodowane pracą ponad siły oraz złym traktowaniem przez białych kolonizatorów. W oddali słychać było hałas charakterystyczny dla codziennych czynności wykonywanych na stacji. Dzięki Murzynom praca posuwała się na przód. Ci z nich, którzy nie byli zdolni dalej pracować, musieli się oddalić, aby w samotności i cierpieniu oczekiwać nadchodzącej śmierci.

Umieranie czarnych ludzi było widokiem strasznym i przerażającym. Odebrano im człowieczeństwo, traktując ich jak maszyny do wykonywania określonych zadań. Do niewolniczej pracy zostali sprowadzeni z całego wybrzeża Afryki. Biali osadnicy kazali żyć Murzynom w nieludzkich warunkach, bez jedzenia i chwili odpoczynku. Kolonizatorzy traktowali ich jak zbrodniarzy lub nieprzyjaciół, nie mogąc zrozumieć, że to właśnie Europejczycy bezprawnie zajęli czarny kontynent i wprowadzili barbarzyńskie zwyczaje.

Wśród umierających Charlie Marlow dostrzegł murzyńskiego chłopca, który wychudzony i opadający z sił, oczekiwał pomocy. Marynarz ofiarował Murzynowi suchar, który dostał na okręcie od podróżującego z nim Szweda. Chłopiec przyjął ofiarowaną mu pomoc z wdzięcznością, która wyrażała się w jego smutnym i pełnym cierpienia spojrzeniu. Marlow dostrzegł na szyi czarnego człowieka pasemko białej, wełnianej przędzy, która w szczególny sposób kontrastowała z czernią jego skóry.

Kapitan Marlow z każdą minutą dostrzegał coraz to nowe postacie wycieńczonych Murzynów. Jedni siedzieli z podwiniętymi nogami, drudzy podpierali czoła w geście znużenia i całkowitej rezygnacji. Wszyscy murzyńscy niewolnicy byli potwornie chudzi i wyczerpani. Jeden z Murzynów próbował powędrować na kolanach w górę rzeki, aby zaspokoić pragnienie. Jednak ten mały wysiłek okazał się dla niego zabójczy. Murzyn skrzyżowawszy nogi, umarł z opadającą na piersi głową.

Charlie Marlow miał już dosyć oglądania umierających czarnych ludzi i postanowił wrócić na stację. Na miejscu spotkał księgowego, niezwykle eleganckiego zadbanego mężczyznę. Ubrany był on w marynarkę z nakrochmalonym kołnierzykiem i białymi mankietami. Na to narzucił alpakową kurtkę. Całości stroju dopełniały śnieżne spodnie, jasny krawat i lakierki. Włosy księgowego również były ułożone z wielką starannością, a parasol chronił go przed ostrym słońcem. Elegancja białego mężczyzny rażąco kontrastowała z nędzą Murzynów pracujących przy budowie kolei. Księgowy stacji stracił wszelkie uczucia, wielbił cyfry i cały swój czas poświęcał pracy. W swoim postępowaniu kierował się własnymi potrzebami, a ludzie nie stanowili dla niego żadnej wartości.

Marlow był pod wrażeniem elegancji księgowego i jego budzącego podziw stroju. Kapitan sądził, że dbanie o urodę w tak ciężkich warunkach, wynikało z siły charakteru mężczyzny. Jednak pierwsze wrażenie było złudne, ponieważ księgowy kierował się jedynie egoizmem i próżnością. Marlow po raz pierwszy dowiaduje się na stacji o Kurtzu, jako wybitnym człowieku, pełniącym cywilizacyjną misję.

Cała stacja siedziby rządowej pozostawała w nieładzie. Codziennie przewijały się przez nią tłumy Murzynów, spętanych sznurami i pokrytych kurzem. Prowadzono tam zaawansowany handel perkalem, paciorkami i miedzianym drutem. Wszystkie towary przewożone były w głąb czarnego kontynentu, skąd przywożono drogocenną kość słoniową. Obraz stacji, w której panował biały człowiek, stanowił zupełne przeciwieństwo życia Murzynów, którzy upodleni i zdani na łaskę Europejczyków, konali w straszliwych męczarniach.

Joseph Conrad przedstawia w swoim utworze tragiczny obraz XIX - wiecznego kolonializmu. Biali kolonizatorzy, jawią się jako bezwzględni barbarzyńcy, którzy siłą zmuszają murzynów do pracy. Traktują ich, jako tanią siłę roboczą, nie licząc się z ich uczuciami i cierpieniem. Na terenach zajmowanych przez białych panoszy się zło. W Europejczykach daje znać o sobie, ciemna strona ich psychiki, nieznająca dobra i wartości moralnych. Każdy chce pozyskać coś dla siebie, nie pamiętając o szacunku, przyjaźni i lojalności wobec drugiego człowieka.

Autor nadając swemu opowiadaniu tytuł "Jądro ciemności", chciał ukazać walkę dobra ze złem. Burzy on stereotypy, przedstawia ludzi białych jako czyste zło. Afrykanie stali się ofiarami bezwzględnego wyzysku. Europejczycy zburzyli ich uporządkowany świat, zniszczyli kulturę i obyczaje. Podbijając czarny kontynent pałali chęcią zysku. Celem kolonizatorów była chęć "ucywilizowania" ludów afrykańskich, przez wprowadzenie europejskich zwyczajów. Postępowanie najeźdźców, spowodowało utratę życia przez wielu czarnych, wyniszczenie kontynentu i cywilizacji afrykańskiej.