Popularność satyry w oświeceniu wiązała się z całą pewnością z wiarą w słuszność pewnych wartości, dominujących w opisywanej dobie. Warto przypomnieć, że mówiąc o oświeceniu w Polsce, mamy na myśli okres pomiędzy rokiem 1764, kiedy do kraju zaczęły napływać pierwsze przesłanki nowej myśli światowej, a rokiem 1822, w którym pojawiły się już pierwsze sygnały romantyzmu. Wtedy właśnie największe triumfy święcił racjonalizm i krytyczne podejście do życia. Krytyka zakładała negację wszystkich instytucji, nawet tych najwyżej postawionych, takich jak polityczne i społeczne, kościelne i naukowe. Dzięki racjonalizmowi można było odrzucić zabobonne myślenie i przesądne podchodzenie do życia. Duża była wiara w rozumne i logiczne postępowanie ludzi. Te idee, połączone z dydaktyką, która z kolei towarzyszyła wszystkim dziełom, jako jedna z najważniejszych wartości literatury. Sytuacja, w jakiej w tym okresie znalazła się Polska, dawała mnóstwo możliwości do wskazania nadużyć. Krytykowano więc wolność szlachecką, nierówność stanową, nadmierne picie, brak moralności.

Bardzo wiele tego typu utworów stworzył Krasicki. Najpierw był tylko publicystą "Monitora". Tam też poeta mógł zamieszczać na bieżąco swe spostrzeżenia, które spisywał na gorąco w formie felietonów, utrzymanych oczywiście w tak bliskim temu człowiekowi tonie satyrycznym. Największe wrażenie robiły na początku jego poematy heroikomiczne, dzięki którym autor stał się rozpoznawalnym i cenionym twórcą literatury nowego typu.

"Myszeida" jest zabawnym zdarzeniem, w którym poeta przedstawia losy walki pomiędzy gryzoniami, co już w założeniu śmieszy odbiorcę tego typu literatury. Tak naprawdę nie chodzi jednak o te konkretne sprawy, a o coś, co jest ukryte pod czytanymi treściami. Krasicki doskonale potrafił przemycać pewne aluzyjne wnioski do treści, która na pierwszy rzut oka przywodziła na myśl starogreckie eposy. Tu właśnie tkwił podstawowy komizm - w zderzeniu tematyki ze stylem, jakim została przedstawiona. Krasicki nie bawił się w żadne świętości, ale zaciekle krytykował to, co widział wokół siebie.

Krasicki to autor dwudziestu dwóch satyr i trzech heroikomicznych poematów. Utwory te zawierają w sobie dużą dawkę komizmu, co sprzyja ukazywanie ludzkich wad. To, o czym mówi poeta nigdy nie dotyczy jednej osoby, ale charakterystyczne jest dla ludzi w ogóle.

Jedną z najbardziej znanych satyr jest utwór "Żona modna", ośmieszający kobiety, które nade wszystko na świecie kochają bogactwo, modę i otaczanie się najdroższymi przedmiotami. W "Pijaństwie" oglądamy portret szlachty, lubiącej zaglądać do kieliszka, natomiast w utworze poświęconym królowi, Krasicki dokonuje jego pozornej krytyki, tak naprawdę jednak chodzi mu o ośmieszenie zacofanych poglądów przedstawicieli świata szlacheckiego. W utworach tych zawarte jest całe mistrzostwo pióra tegoż człowieka. Za podsumowanie czasów, w jakich przyszło żyć poecie, można uznać satyrę o "Świecie zepsutym" gdzie ośmieszono wszystkie te zachowania, które powodują, że Polska nie może stać się prawym i wolnym państwem. Krasicki ujawnia tu swój sarkazm i gorzkie szyderstwo.

Wśród utworów dydaktycznych tegoż poety należy wymienić także "Monachomachię", o budowie poematu heroikomicznego. Dobremu zrozumieniu idei tego gatunku na pewno przysłuży się przyjrzenie nazwie. Powstała ona z członu "hero" oraz z członu "komiczny". Wskazuje nam to na fakt, że dany utwór to połączenie cech heroicznych i komicznych. Jednak najważniejsze w tym utworze jest komiczne przedstawienie danej historii. Osiągany jest on dzięki kontrastom pomiędzy społeczną pozycją bohaterów, metodami ich działania. Ważny jest tu także użyty styl - poeta pisze o prostych i generalnie mało istotnych wydarzeniach w taki sposób, jakby pisał o czymś szczególnie ważnym. "Wojna mnichów" przedstawia spór prowadzony przez konkurencyjne zakony - dominikanów i karmelitów.

W satyrze "Do króla" została przeprowadzona bardzo dokładna i rzeczowa krytyka króla. Właśnie nazwanie po imieniu osoby, którą się gani, jest pierwszą oryginalną cechą tego utworu. Wcześniej bowiem Krasicki twierdził, że należy w takich wypadkach zachowywać anonimowość. Jednak bardzo szybko okazuje się, że wszystko, co na pierwszy rzut oka dotyczy tej satyry, jest pozorne. Bohaterem, który wypowiada się w wierszu jest typowy przedstawiciel świata szlacheckiego. Cechuje go sarmackie podejście do wszystkich zjawisk, stąd też wypowiada się krytycznie na temat reform, przeprowadzanych przez władcę. Wysuwa także argumenty, które mają być zarzutami względem samego władcy. Takich krytycznych zdań jest pięć. Kiedy się jednak nad nimi zastanowić, okazują się zupełnie bez sensu. Tak naprawdę, każda z nich jest dobra i potrzebna.

Szlachcic, o którym mowa, zaczyna od faktu, że Stanisław August nie przyszedł na świat jako królewski potomek, tylko wywodził się, jak wiele ludzi w ówczesnej Polsce, spośród szlachty. Człowiek ten uważa, że przez to król nigdy nie zdobędzie odpowiedniego szacunku poddanych. Kolejnym zarzutem jest polska narodowość tego człowieka. Szlachcic ma specyficzną teorię, która mówi, że zawsze jest lepszy władca, nie wywodzący się z kraju, którym włada. Dalej zostaje zganiony fakt, że polski władca jest bardzo młodym człowiekiem - panować zaczął jako trzydziesto dwu letni mężczyzna. Zaś według sądów szlachty, tylko sędziwy wiek może świadczyć o słuszności decyzji i prawdziwej mądrości ludzi. Siwe włosy są symbolem, którego brakuje temu władcy i sprawia, że traci on sporo w oczach poddanych sobie ludzi. Ostatnimi z przedstawionych zarzutów są zbytnia wyrozumiałość, przyjazne nastawienie do innych, łagodność, dobroć serca, zamiłowanie do sztuki pięknej i kultury. Natomiast dobry władca powinien wzbudzać strach i trzymać państwo żelazną ręką. Szlachcic radzi, że lepszy jest ludzki strach niż podziw. Jeżeli zaś chodzi o naukę, dla szlachty, nie zawsze dobrze wykształconej, nie ma ona większego znaczenia, dlatego starania króla w tym kierunku są uważane za przesadę i niepotrzebne wymysły.

Adam Naruszewicz to kolejny literat i działacz, który nie bał się używać satyry, by przemówić do odbiorcy. Prowadził zajęcia z poetyki i wymowy w Wilnie na Akademii, uczył też w Collegium Nobilium i redagował "Zabawy Przyjemne i Pożyteczne". W skład utworów, jakie tworzył, wchodziły gatunki takie jak: oda, sielanka, wiersz liryczny i satyra. Stworzył osiem satyr - były to dowody na umiejętność obserwacji obyczajowości szlacheckiej. Jedną z najlepszych, pod tym względem, była satyra o "Chudym literacie". Naruszewicz niepokoi się w niej stanem, w jakim znajduje się czytelnictwo w Polsce. Mówi o literacie, który próbuje namówić przedstawicieli szlachty do zakupu znanych i cenionych pozycji księgarskich. Niestety, wszystko bezskutecznie. Największymi zasługami Naruszewicza są jego prace historyczne. Z polecenia króla powstała w jego pracowni "Historia narodu polskiego", gdzie snuł opowieść dotyczącą dziejów Polski, sięgających Jagiełły.

Wiele pożytku przysporzyło kulturze polskiej pojawienie się nowego czasopisma, zatytułowanego "Monitor". Było to dzieło w dużej mierze Bohomolca, które w swej formie naśladowało znanego i cenionego angielskiego "Spectatora". "Monitor" pojawiał się aż dwa razy w ciągu tygodnia, przekazując wiadomości ze świata społecznego, politycznego i oświaty. Współpracowali z nim twórcy tacy jak Krasicki i Naruszewicz. Strony "Monitora" poświęcone były walce z ciemnym i zacofanym podejściem Polaków do wielu spraw. Krytyce poddani zostali przede wszystkim szlachcice, którzy cechowali się niezmiennie od wielu lat pijaństwem, marnotrawstwem, życiem ponad stan, okrucieństwem w stosunku do własnych poddanych, pogonią za cudzoziemskimi nowinkami. Nie zostawiano suchej nitki na Sarmatach, którzy od wieków nie zmieniali swych poglądów. Inne gazety służyły przede wszystkim tak potrzebnej w trudnych czasach rozrywce. W "Zabawach Przyjemnych i Pożytecznych" przedstawiano nowinki literackie, kształtowano smak odbiorców i rozwijano miłość do dzieł literatury, a także przedstawiano szerszej grupie odbiorców dzieła największych polskich twórców. "Zabawy..." przybliżały sylwetki i dzieła Krasickiego, Naruszewicza, Kniaźnina, Zabłockiego i Węgierskiego. Redaktorami byli kolejno Albertrandi i Naruszewicz.

Powyższe przykłady pokazują jasno, że dydaktyzm w oświeceniu był czymś niezbędnym. Doskonale potrafił przemówić do ludzi i wskazać na aktualne problemy. Możliwe, że działo się tak dlatego, że czasem prawda jest trudna do przyjęcia, a kiedy przyprawi się ją odrobiną humoru, nie jest tak bolesna i daje nadzieję na to, że będzie można coś zmienić. Wielcy, wykształceni twórcy, tacy jak Krasicki czy Niemcewicz doskonale zdawali sobie z tego sprawę i starali się, krytykując, bawić i uczyć równocześnie. Uniwersalność ich dzieł wskazuje na fakt, że doskonale im się to udało.