Przyroda, wraz ze swym niezwykłym pięknem, od dawna stanowiła inspirację dla artystów, fascynując ich i urzekając. Pejzaże, zarówno te przenoszone na papier za pomocą pędzla i za pomocą pióra, dają nam możliwość znalezienia się w odległych miejscach, w których inaczej, niż za pośrednictwem dzieł plastycznych i literackich, nigdy nie moglibyśmy odwiedzić osobiście.

Niezwykle ważne i cenne wydają się być te dzieła, które poświęcone są naturze, jej ukazaniu. Dzięki chęci uobecnienia przyrody, słowo odzyskuje moc kreacji, stwarzając krajobrazy na nowo w naszej wyobraźni, stwarzając je cudownymi i urodziwymi, sugestywnymi niby rzeczywiste. Literatura jest wówczas portalem, dzięki któremu, nie ruszając się z fotela, możemy odwiedzać nie tylko odległe szczyty niedostępnych gór, przepastne puszcze pradawnych borów, wybrzeża dalekich mórz i lustrzane tafle wspaniałych jezior, ale także odległe, obce światy, które nie istnieją poza wyobraźnią ich twórców.

Doświadczamy piękna wschodów i zachodów słońca, czujemy we włosach wiatr, słyszymy nieomal jego szum, czujemy na skórze delikatność mgły. Oto oczy stają się zastępstwem węchu, słuchu i dotyku, wspomagane wyobraźnią przenoszą naszą jaźń w fikcyjne miejsca, pozwalają odczuć strach w zbudowanym z liter mrocznym lesie, odczuć podniosłość i surowe piękno górskiego majestatu.

Bardzo często zdarza się, że miejsce akcji w utworze zostaje jedynie ledwie naszkicowane, nasza wyobraźnia ledwie naprowadzona na tory samodzielnego obrazowania, zaś krajobrazy potraktowane jedynie jako umowne tło dla rozgrywających się zdarzeń. Czasami jednakże piękno przyrody, jej pierwotna doskonałość, bywa tematem samym w sobie lub odgrywa rolę tak niezbędną dla fabuły utworu, że swobodnie możemy ją potraktować jako kolejnego bohatera, bohatera na tyle ważnego, że należy mu się pełna charakterystyka, pełna uwaga tak pisarza, jak i czytelnika.

Motyw przyrody w wierszach polskich autorów

Okazje do delektowania się czystym pięknem przyrody mamy czytając wiersze Leopolda Staffa, jak na przykład "Wysokie drzewa", czy Kazimierza Tetmajera cykl liryków tatrzańskich. Lektura tych wierszy pozwala nam nie tylko uobecnić się w odległym miejscu, pozwala również wchłonąć i przejąć nastrój, jakim emanuje opisywany krajobraz, odczuć z nim zespolenie, odnaleźć harmonię, będącą poczuciem świadomości własnego miejsca w pięknym świecie. 

Jan Kasprowicz, dając nam opis krzaku dzikiej róży i górskiej limby, przekazuje nam swe ważkie refleksje o sensie istnienia, zaklęte w cudowne obrazy, jakie moglibyśmy zobaczyć na własne oczy. Czy taki widok ewokowałby w nas podobne refleksje? Julian Tuwim, pokazując nam potęgę i piękno krajobrazów, pokazuje nam również potęgę i piękno słów. Bolesław Leśmian, przenosząc nas na pełne magicznego piękna wrzosowiska, do zaczarowanych gajów, w cudowne malinowe chruśniaki, odsłania przed nami najwspanialsze, najdonioślejsze tajemnice wszechbytu.

Dzięki "Sonetom krymskim" Mickiewicza możemy poznać monumentalne, obce piękno orientu, dzięki poecie możemy zajrzeć w głąb niezwykłej przepaści, ogarnąć wzrokiem potężne góry, przy okazji odczuwając, jak blisko metafizycznego olśnienia znajduje się człowiek, obcujący z monumentalnym pięknem przyrody. I choć Mickiewicz, zajrzawszy w przepaść, wiedział, że na wyrażenie tego, co ujrzał, nie ma w ludzkiej mowie słów, to my, dzięki tej zaznaczonej niewyrażalności, możemy choć spróbować sobie wyobrazić tę metafizyczną przestrzeń absolutnego piękna i strachu.

Przyroda, wraz ze swymi rozmaitymi obliczami, pozwala lepiej uchwycić egzystencjalne dramaty, jakie przeżywać musi człowiek. W jednym z opowiadań Stefana Żeromskiego zapadający zmierzch jest metaforą, podkreślającą nędzę ludzkiego istnienia. Rodzinna tragedia staje się tym bardziej sugestywna, im bardziej mgła, wylewająca się z kart utworu staje się gęsta, lepka i zimna, im bardziej ciemność jest nieprzenikniona. A nadzieja, która się pojawia, im wspanialsza, im wspanialsze jest przebijające się przez mgły światło gwiazd.

Poeci, którzy chcieli opisać pejzaże, uciekali się do jak najbardziej wyszukanych sposobów, by oddać wiernie charakter opiewanych miejsc. W tym celu starali się przenieść na grunt literacki techniki impresjonistyczne, które potrafiły wzbogacić obraz oglądanej przyrody niepowtarzalnymi barwami, nanoszonymi przez filtr indywidualnego postrzegania, które potrafiły wyodrębnić z krajobrazu, przenoszonego na papier, to nieuchwytne, niewypowiadalne piękno. Dobry dobór środków artystycznych nie tylko czynił obraz bardziej wyraźnym, bardziej plastycznym, bardziej sugestywnym, nadawał także znaczenia, lub tylko uwypuklał komunikaty, które przyroda posiadała w sobie zakodowane, odkrywały kod, jakim świat przekazywał nam najważniejsze prawdy. Wspomnijmy, jakże piękne są obrazy, jakimi zmysły nasze raczy Mickiewicz w "Panu Tadeuszu", jak niepowtarzalnie piękne są te wschody i zachody słońca, jak majestatyczne są tamte drzewa, jak groźna i cudowna jest mickiewiczowska puszcza - wszystko to zasługuje na najwyższy podziw, godny jedynie arcydziełom.

Przyroda ma swe mechanizmy, swe prawa, surowe i okrutne, potężne i tajemnicze, które człowiek, odkąd zaczął zadawać pytania o otaczający go świat, usiłował przeniknąć. Próbą wytłumaczenia fenomenów przyrody były pierwotnie mity, pierwszy sposób tłumaczenia reguł świata. Przykładem takiego mitu jest ten o Demeter i Korze, objaśniający prawidła cyklu śmierci i odradzania się świata przyrody w rocznym cyklu wegetacji. Mit ten mówi też o odwiecznym sensie narodzin i śmierci.

Warto przyjrzeć się bliżej mechanizmowi opisywania egzystencjalnych zagadnień, wiążących się z ludzkim życiem poprzez wykorzystanie intelektualnej nośności symboliki świata przyrody, jaką częstokroć literatura wykorzystuje. Opisy takie nie tylko cieszą nasze zmysły swym pięknem, nie tylko stymulują naszą wyobraźnię wizualną, pozwalają też uchwycić sens życia, dotrzeć do prawd niedostępnych inną drogą. Zapośredniczony kontakt z pięknem pozwala nam poczuć harmonię, wewnętrzny spokój, w którym wyobrażona rzeczywistość plastyczniej przylega do naszych marzeń i oczekiwań. Tylko kontakt z pięknem daje nam poczucie szczęścia. Z pewnością wiedza taka była udziałem świętego Franciszka z Asyżu, który swą postawą dawał dowód uwielbienia dla wszelkiego stworzenia, który w pięknie każdej istoty widział odbicie Boskiej mądrości i dobra.

Spójrzmy i my na to cudowne piękno, zatrzymajmy się na chwilę i otwórzmy oczy. Zobaczmy wspaniałość natury, zobaczmy, jak straszliwą krzywdę wyrządzamy i jej i sobie, zalewając ją betonem, degenerując ją odpadami naszej podłej chciwości i bezmyślnej chęci panowania nad wszystkim, niszczenia wszystkiego, co nie poddaje się naszej skarlałej woli. Przyroda jest naszą matką, naszą nauczycielką, naszą żywicielką, naszym ostatecznym przeznaczeniem. Nie zastąpi jej królestwo szkła, betonu i stali, królestwo fabrycznych kominów ziejących ogniem, plujących gryzącym dymem. Nie zastąpi naszej matki stalowy moloch globalnego inkubatora słabości i wątłości, tak ciała, jak i ducha. Miłość i szacunek do przyrody jest konieczna dla naszego przetrwania i naszego rozwoju. Każde piękno ma swoje źródło w harmonii zaprojektowanej przez naturę, pozbawiając się tej podstawy, skażemy się na życie w odrażającym piekle wiecznej dysharmonii i niestałości.

ANTYK

Motyw przyrody w micie o Demeter i Persefonie

Mit do Demeter i Korze /Persefonie, jest jednym z najwspanialszych i jednocześnie najważniejszych mitów antycznych. Ta historia matki - przyrody, wyruszającej na poszukiwanie swej córki, do dziś może budzić wzruszenie. Jednakże nie tylko na emocjonalnej sile zasadza się wielka wartość tego mitu. Jest on przede wszystkim jedną z pierwszych prób odpowiedzi na pytanie o fenomen życia i śmierci, cyklów obumierania i odradzania, które człowiek zauważył już bardzo wcześnie. Historia Demeter i jej córki, uprowadzonej przez władcę świata podziemnego, jest jedynie szkieletem, na którym osadzona jest próba ukazania prawideł natury.

Mit ten zalicza się do grupy mitów agrarnych, czyli mówiących o tajemnicach świata przyrody mitach ziemi. Demeter jest boginią - matką, która uosabia swoją osobą płodność natury. Jej żal i rozpacz po utracie córki, Kory, sprawia, iż Ziemię dotyka klęska nieurodzaju. Bowiem od stanu i od woli bogini płodności zależy, czy Ziemia obrodzi w plony. Dlatego uprowadzenie przez Hadesa Kory spowodowało dramatyczny efekt: Demeter, opuszczając swą boską siedzibę, wyruszyła na poszukiwania, zaniedbując swą boską funkcję. Dopiero, gdy bogowie zobaczyli klęskę, dokonującą się na Ziemi, postarali się znaleźć rozwiązanie. Odtąd córka Demeter, Kora, która przybrała imię Persefony, pół roku spędza ze swoją matką, na powierzchni, drugie pół - wraz ze swym mężem w podziemnym królestwie zmarłych. Kiedy przebywa na powierzchni, radość Demeter daje Ziemi owoce, kiedy jest pod ziemią, jej smutek sprawia, że cykl życia zamiera.

Jak widać, mit ten miał za zadanie przedstawienie przyczyn przemian przyrody w rocznym cyklu wegetacji. Nie jest to dziwne, zważywszy na pierwotne utożsamianie zjawisk przyrodniczych z wolą bogów, z ich stanami emocjonalnymi, którym podlegali tak samo, jak ludzie. O ile dla pierwszych wyznawców antycznych wierzeń historia ta prezentowała prawdę rozumianą dosłownie, o tyle w swej warstwie metaforycznej, symbolicznej, pozostaje aktualna do dziś.

Człowiek antyku, który nie miał dostępu do osiągnięć astronomii, wyjaśniającej fenomen następowania pór roku, w micie znajdował oparcie dla swego poczucia spójności świata. Mit, objaśniając mechanizmy rzeczywistości, oswajał ją, czynił tym samym bezpieczniejszą. Można powiedzieć, że mit zawłaszcza przestrzeń na użytek wiedzy, na użytek potrzeby poczucia metafizycznego panowania nad rzeczywistością. Człowiek, znający mit o Demeter i Korze / Persefonie, mógł nie obawiać się wiecznej zimy, wiedząc, że ten okres obumierania ustąpi okresowi odrodzenia, mógł też przygotować się na nadejście pory zastoju wegetacji. Zatem, mit, objaśniający mechanizmy funkcjonowania świata, miał bezpośrednie przełożenie na jakość życia. Dzięki mitowi, zima nie stawała się końcem świata, została zredukowana do poziomu zwykłego, koniecznego etapu w życiu przyrody, a wraz z nią, człowieka.

Mit o Demeter i jej córce przekazuje jeszcze inne, istotne prawdy. Opisując przyrodę, która od stanu zamarcia przechodzi w bujność rozkwitu wszelkich form życia, przekazuje nam prawdę o koniecznym, nieuchronnym związku życia i śmierci, jako dwóch stron egzystencjalnego medalu, uzupełniających się i wzajemnie koniecznych.

Mit ten, jego charakter cykliczny, był wykorzystywany w misteriach, jakie odbywały się w położonym nieopodal Aten miasteczku Eleusis, a podczas których dokonywano cyklicznego, symbolicznego odegrania całej historii, by przyroda mogła zatoczyć ponownie koło.

W micie o Demeter i Korze niezwykle istotną rolę odgrywa symbol ziarna. Symbolika ta ma swoje głębokie znaczenie nie tylko dla agrarnego charakteru mitu, ale także dla przedstawianych w nim kwestii dotyczących umierania i narodzin. Ziarno, wydawane przez umierającą roślinę, jest zapowiedzią nowego życia, które rozwija się po okresie wszechobecnego zamierania. W ziarnie przechowuje się iskierka istnienia, jest ono informacją, dzięki której to, co umarło, może się odrodzić. Do tych znaczeń nawiązywał nasz narodowy wieszcz, Adam Mickiewicz, wzbogacając symbolikę ziarna poprzez odniesienie jej do losów ciemiężonego narodu polskiego. Tym ziarnem, z którego miało wyrosnąć przyszłe polskie życie narodowe, była młodzież. Plan przerwania tego miał car, który "wszystkie ziarna naszego ogrodu / Chce zabrać i zakopać w ziemię w swoim carstwie". Jednakże car nie miał racji, mylił się, gdyż ci, którzy zostali uwięzieni lub deportowani w głąb Rosji, mieli znaleźć swych następców, zaś ziarno, jakim była młodzież, miało wydać obfity plon.

Mit o Demeter i Korze stał się jednym z najpopularniejszych, stanowiąc inspirację dla wielu późniejszych twórców w ich dziełach. Wspaniała symbolika, jaką przedstawia ta historia, jej uniwersalne znaczenie, sprawiły, że mit ten stał się jednym z fundamentalnych mitów naszej kultury.

ŚREDNIOWIECZE

"Kwiatki św. Franciszka" - motyw przyrody

Swą bezgraniczną miłość do Boga i świata, który ten stworzył, wyraził Franciszek we wspaniałej pieśni. Ta wielka afirmacja wszelkiego stworzenia powstała wówczas, kiedy Franciszek trapiony był ciężką chorobą. Pomimo tego, że cierpiał, ukojenie i spokój przynosiła mu myśl o zbawieniu, jakiego miał się stać uczestnikiem. W przypływie radości i natchnienia, stworzył piękną pieśń pochwalną, którą przetłumaczył później Leopold Staff, którego postać świętego Franciszka bardzo fascynowała.

Istotą "Kwiatków świętego Franciszka" jest miłość, miłość, jaką święty żywił wobec Boga i wobec świata, który uznawał na największy dowód boskiej miłości i doskonałości.

Franciszkański model miłości do świata prezentował w swojej twórczości także ksiądz Jan Twardowski. Także ten poeta dawał wyraz zachwytowi nad światem, nad pięknem przyrody, będącej odbiciem boskiej miłości, będącej dowodem na miłość Boga do ludzi i wszystkiego, co stworzył. Wiersze księdza wyrażają głęboką miłość do każdego stworzenia, choćby najmniejszego, a także podziw nad wspaniałością świata, pokorę wobec jego tajemnic.

ROMANTYZM

Adam Mickiewicz "Sonety krymskie". Motyw przyrody w Sonetach krymskich 

Lektura "Sonetów krymskich" jest czytelniczym doświadczeniem uczucia niezmierzonej nostalgii za utraconym szczęściem, która staje się jeszcze wyraźniejsza w obliczu obcowania z niezwykłym, choć wciąż obcym pięknem odległych ziem. Dla bohatera "Sonetów…" życie nie posiada już dawnej barwy, w jego duszę wkradła się rozpacz, wynikająca z niemożliwej do zaspokojenia tęsknoty i ciągłej samotności. Uwidacznia się ona silniej na tle pięknych, orientalnych krajobrazów, które, obok przeżyć bohatera, są głównym tematem całego cyklu. To doświadczenie majestatycznego, surowego piękna dalekich krain pozwala choć na chwilę ukoić ból odłączenia od kochanej ojczyzny, pozwala też na częściowe zrozumienia tajemnic bytu.

Sonet, który otwiera cykl, wprowadza motyw nostalgii za pozostawionym, opuszczonym krajem, dając jednocześnie wyraz zachwytowi podmiotu lirycznego nad niezwykłą urodą stepowych plenerów. Niezmącona niczym cisza, jaka panuje, sprawia, iż bohaterowi wiersza zdaje się, iż mógłby usłyszeć głos z samej Litwy, niestety, nikt go stamtąd nie woła. Podmiot poddany jest bardzo silnym, intensywnym emocjom. Wrażliwość poety została pobudzona przez piękno przyrody, którego doświadcza. Step, przyrównany do suchego oceanu, zdaje się wyglądać wręcz nieziemsko w świetle chylącemu się ku zachodowi słońca. Wszechobecna cisza uwypukla niezwykłość i nastrojowość tego widoku.

Pielgrzym wraz z Mirzą toczą rozmowę na temat jednego z najokazalszych szczytów krymskich, Czatyrdahu. Pielgrzym usiłuje zrozumieć niezwykłość tego fenomenu natury, starając się odwołać do pojęć powiązanych z kulturą orientu. Widok stara się opisać jako potężną ścianę lodowych murów, które zatrzymują na swej drodze karawany gwiazd. Odbicie słońca na samym szczycie góry budzi skojarzenia z latarnią morską, która w niebiańskim morzu wskazuje drogę. Góra emanuje wręcz swym chłodnym majestatem, jest olbrzymia i samym swym widokiem wzbudza i lęk i podziw. Mirza był na jej szczycie, opisuje go jako miejsce wzniesione ponad chmury, niedostępne nawet dla górskich ptaków. Wedle jego słów to królestwo wiecznej zimy, w którym potoki wypływają wprost spod lodu, a oddech zmienia się błyskawicznie w śnieg. Ten obraz zupełnie innego świata w pielgrzymie budzi niekłamany podziw, zmieszany z lękiem. Czatyrdah wydaje się być uosobieniem tajemnic i niezwykłości świata.

Góry to takie miejsce na świecie, w którym człowiek szczególnie mocno odczuwa istnienie metafizycznej tajemnicy istnienia, to miejsce, w którym ludzkie przeżycia są tak niezwykłe, że żadne inne nie mogą się z nimi równać. To miejsce bezpośredniego zetknięcia z potęgą świata, z potężnymi siłami natury, z jej wielką tajemnicą. Dlatego opisywany przez Mickiewicza Czatyrdah jest swoistą hiperbolą, ukazującą w swym wizerunku ogólnie majestat natury, jej potęgę, nie tylko pojedynczym, konkretnym szczytem krymskiego pasma.

Potęga górskiego szczytu staje się zatem wyrazem potęgi całej natury. Czatyrdah swoim monumentalnym pięknem i grozą budzi uczucia bliskie niemalże religijnym doznaniom. Mirza, muzułmanin, z lękiem i respektem zbliża się do podnóży góry, zaś widok szczytu, ukrytego w chmurach, z których strzelają błyskawice, budzi z pewnością w nim grozę i podziw jednocześnie. Dzięki hiperbolizacji także my możemy odczuć tę niezwykłość. Niecodzienność takiego odczucia wzmaga jeszcze opis Mirzy, człowieka kultury orientu, posługującego się w swej wypowiedzi licznymi orientalizmami. Szczyt przypomina minaret, charakterystyczną wieżę meczetu, z której codziennie muezini nawołują na modlitwę. Góra zostaje porównana do dostojnego, potężnego padyszacha, sułtana tureckiego. Jej potęga sprawia, że jest obojętna wobec przyziemnych, ludzkich spraw, będąc łącznikiem pomiędzy naszym światem, a samym Bogiem. Wobec tego ogromu, niczym wydają się wojny z giaurami, czy plaga szarańczy.

Czufut-Kale to położona na południowy wschód od Bakczysaraju mała miejscowość. Mieściła się w niej stara, zabytkowa twierdza. Do której można było dotrzeć, podróżując wzdłuż nieco głębszego parowu. Sama droga nie była niebezpieczna. Co ciekawe, niezwykła, groźna przepaść, którą opisał Mickiewicz, w rzeczywistości nie istnieje. To, co poeta opisał w swym sonecie, jest jedynie poetycką wizją, powstałą na wskutek połączenia się w jego pamięci rozmaitych wrażeń z różnych miejsc, jak choćby górskich, położonych wysoko dróg w Bajdarskiej Dolinie.

Otchłań, zobrazowana w wierszu Mickiewicza, miała na celu ukazać, że tajemnice i potęga natury objawia się nie tylko w postaci górskich, potężnych szczytów, ale także w postaci wielkich przepaści, skrywających swą Wielką Tajemnicę. Ich mroczna moc potrafi przyciągać ku sobie słabych ludzi, toteż Mirza, przewodnik Pielgrzyma, nakazuje mu zamknąć oczy, nie spoglądać w kierunku przepaści. Jednakże ten nie słucha ostrzeżeń i podchodzi do krawędzi, by zobaczyć, co kryje otchłań. Widok ten odbiera mu głos, Pielgrzym twierdzi, że na to, co ujrzał, nie ma słów. Z pewnością dostrzegł tam jakaś wielką tajemnicę świata, ujrzał widok, który wymyka się ludzkim kategoriom pojmowania, stąd też jego milczenie.

Mirza przygotowuje się do ryzykownego przeskoczenia nad przepaścią. Góry Krymu, znów hiperbolizowane, nabrały cech złowrogich, mrocznych, przerażających. Zamiar Mirzy jest nieco podobny do uczynku pielgrzyma, zaglądającego w serce otchłani, jest również próbą zmierzenia się z czymś niewypowiedzianym, z absolutem potęgi świata. Opisany w sonecie szczyt, tak samo jak Czatyrdah, ukryty jest w obłokach, z których strzelają błyskawice. Wielka chmura, określona jako wyspa, co żegluje pośród otchłani, przez Mirzę porównana zostaje do pochodzącego z perskiej mitologii ptaka Simurga, o skrzydłach olbrzymich jak żagle okrętu.

Cykl "Sonetów krymskich" przyczynił się do utrwalenia wizerunku ten niezwykłej krainy, pełnej potężnych, groźnych szczytów, krętych, niebezpiecznych ścieżek, bezkresnych stepów, przepaścistych otchłani…Fascynacja przyrodą i kulturą orientu była niezwykle modna w okresie romantyzmu. Z pewnością brało się to stąd, iż była to wówczas kultura o wiele bardziej mistyczna niż kultura europejska, nastawiona na bliższe obcowanie z niepojmowalną potęgą natury, z jej metafizycznym pięknem.

Adam Mickiewicz "Pan Tadeusz" motyw przyrody, opisy

Wspaniałość opisów przyrody w "Panu Tadeuszu" nie podlega żadnej wątpliwości czy dyskusji, jest niepodważalne i ponad wszelką miarę dowiedzione. Niezwykła, malarska wręcz plastyczność, muzyczna swoboda i melodyjność, wspaniała rytmika, piękna kompozycja, szczegółowość opisu, znakomity dobór środków stylistycznych, a także nowatorstwo połączone z umiłowaniem dla tradycji, sprawiły, iż Mickiewicza nie sposób było nie uznać za poetę genialnego. Litewskie pejzaże, opisane z tak wielką miłością przez tęskniącym za nimi poetę, budzą zachwyt swą doskonałością.

Do Mickiewicza nawiązywała w swej powieści "Nad Niemnem" Eliza Orzeszkowa, opisując nadniemeńskie krajobrazy, bardzo szczegółowo i bardzo plastycznie, choć, trzeba powiedzieć, bez polotu, właściwego największemu polskiemu poecie.

MŁODA POLSKA

Motywy przyrody w wierszach Kazimierza Przerwy-Tetmajera

Niezwykle istotne miejsce w twórczości Tetmajera, odgrywają utwory, poświęcone w całości tatrzańskiej przyrodzie, określane jako pejzażowe liryki tatrzańskie. Są one połączeniem opisów świata górskiej przyrody z poetycką wyobraźnią i spojrzeniem, które z oglądanych widoków potrafi wyodrębnić metafizyczny aspekt. Utwory te są najprawdziwszymi perłami polskiej liryki, dzięki nim człowiek może prawdziwie zakochać się w Tatrach, nawet jeśli nigdy tam nie był. Tematyce tatrzańskiej poświęcił też Tetmajer utwór prozatorski, "Na skalnym podhalu", odwołujący się do góralskiego folkloru, pisany stylizowaną gwarą. "Na skalnym podhalu" to zbiór nowel i opowiadań, których fabuły zakorzenione są w góralskich podaniach, legendach i wierzeniach.

"Melodia mgieł nocnych"

(Nad Czarnym Stawem Gąsienicowym)

Czarny Staw Gąsienicowy, który jest jednym z kilku stawów tatrzańskich, znajduje się podnóży Świnicy oraz Granatów, niedaleko grani Kościelca. To wyjątkowo piękne, rozległe, bardzo malowniczo usytuowane jezioro. Tetmajer pokazuje nam je nocną porą. Jednakże to nie staw jest obiektem poety i naszej obserwacji, ale niezwykłe zjawisko nocnej mgły, ulotnej, nieuchwytnej, a jednocześnie ciężkiej, gęstej, gnanej przez wiatr i przyjmującej niezwykłe formy, kojarzące się z puchem lub pasmami przędzy. Zjawisko to charakteryzuje się niezwykłą wprost urodą, dodaje górskiemu krajobrazowi niezwykłego wprost uroku.

Utwór Tetmajera utrzymany jest w konwencji impresjonistycznej liryki. Poeta, który wykorzystał w pełni swe wyczulenie na doznania wzrokowe i słuchowe, wykreował przed nami niezwykle sugestywny opis krajobrazu, jego ujęcie, zatrzymane w specyficznej chwili. Obraz przyrody tatrzańskiej w tym wierszu tworzony jest nie tylko przez opis wizualny, ale także przez próbę przekazania słowami jakości dźwiękowych, kolorystycznych, zapachowych, dotykowych. Wyobraźnia poety nakazuje mu widzieć w unoszonej podmuchami wiatru mgle nieomal tańczące zjawy, które bawią się przy zwiewnej melodii, dobywającej się z otoczenia. Personifikowanie zjawisk przyrodniczych czyniło już wielu twórców przed Tetmajerem, jednakże tak pełne zespolenie wszystkich doznań zmysłowych dla uzyskania pełnego, nieziemskiego obrazu przedstawianej scenerii, było poetyckim novum. Technika synestezyjnego postrzegania rzeczywistości, uwypuklająca związki pomiędzy doznaniami różnych zmysłów, została tu bardzo dobrze wykorzystana. "Melodia..." reprezentuje lirykę impresjonistyczną, został w niej zaprezentowany uchwycony w spojrzeniu moment, chwilowy stan tatrzańskiej przyrody, wraz z nastrojem, jaki widok ten wzbudza w obserwatorze. Opis łączy barwy, grę świateł, ruch, zapachy i dźwięki. Kolory, pastelowe, rozmyte delikatnym światłem, dźwięki, delikatne, bliskie ciszy, kontury smukłe, rozmyte, niewyraźne, ruch zaś pełen gracji, płynności.

"W Białem"

Sonet ten przenosi naszą wyobraźnię do położonej nieopodal Zakopanego Doliny Białego. Słońce prześwituje swymi złotymi promieniami przez gałęzie, na tle pięknego, błękitnego nieba możemy dostrzec delikatna mgłę. Na góry możemy spojrzeć z dość nietypowej perspektywy, a mianowicie z dna doliny, z wąwozu, który wyrzeźbił potok górski. Niezwykle interesująco prezentuje się w tym utworze świat dźwięków. Możemy niemalże usłyszeć rozbijający się o głazy strumień, szum drzew, poruszanych wiatrem, dalekie, ludzkie głosy, dzwonki wypasanych stad…Piękno miejsca najlepiej dostrzegalne jest wtedy, kiedy panuje w nim cisza. Tetmajer był przekonany, że góry najpiękniejsze są wówczas, gdy nie ma w nich ludzi, ponieważ wtedy dopiero można odczuć ich potęgę i majestat. Odczucie błogiego szczęścia możliwe jest tylko wówczas, kiedy człowiek podziwia widok Tatr "nieoswojonych", dzikich, naturalnych.

"O zmroku"

Zachodzi słońce, ściemnia się. W lesie, na samym dole, jest już ciemno, wznosi się mgła, zacierają się krawędzie, krajobraz staje się niezwykle tajemniczy. Ponad wierzchołkami drzew widać rozjaśniony delikatnym, różowo - fioletowym światłem szczyt Beskidu. Utwór "O zmroku" przedstawia zapadanie zmierzchu w dolinie. Zmianie ulegają kolory, zmienia się oświetlenie, zaś to, co było dotychczas widoczne, skrywa się we mgle. Las staje się mrocznie tajemniczy, tak, jakby działały w nim jakieś magiczne moce. Przyroda wpływa bezpośrednio na stan obserwującego ją podmiotu, wytwarza się pomiędzy nimi specyficzna wieź. Zostaje ona oddana w wierszu poprzez pokazanie zależności pomiędzy elementami wyglądu krajobrazu, a przeżyciami człowieka. To, co człowiek odczuwa, zostaje natychmiast potwierdzone, zobrazowane przez odpowiednie zjawiska przyrodnicze. Wszystko, zanurzone we mgle, wydaje się szczególnie tajemnicze, niezwykłe, a człowiek w pięknie przemiany dnia w noc, zwykłości w niezwykłość, odnajduje obraz swych pragnień i marzeń. Dusza ludzka, widząc taką scenerię, czuje się prawdziwie spełniona.

"Pejzaż"

Podróż po tatrzańskim krajobrazie, po którym prowadził na w niezwykły sposób Kazimierz Przerwa - Tetmajer, zakończymy nocną porą, u podnóży Granatów. Jest to noc pogodna, gwieździsta, rozświetlana delikatnym światłem księżyca. W wierszu tym szczególnie uwagę zwracają niezwykłe efekty świetlne, zmiany natężenia oświetlenia, refleksy światła na różnych powierzchniach, takich jak skały czy powierzchnia jeziora, rozpraszanie w powietrzu. Poecie udało uchwycić się niezwykły moment wschodu księżyca. Wpierw widać jedynie nikły błysk, następnie stopniowo wyłania się specyficzny kształt księżyca, znajdującego się w kwadrze. Przesuwanie się satelity po niebie towarzyszy zmiana oświetlenia, które wydobywa ukryte dotąd w mroku element krajobrazu, chowając inne.

XX-LECIE MIĘDZYWOJENNE

Leopold Staff "Wysokie drzewa"

Utwór "Wysokie drzewa" pochodzi z tomiku pod tym samym tytułem, wydanego w roku 1932. Wiersz ten olśniewa niezwykłą, idealną wprost formą, urzeka swym kunsztownym, bogatym, dalekim od nalaności językiem, można powiedzieć, że jego styl jest wprost wytworny. Słowa, użyte w wierszu, takie jak "bezwietrze", "głusza", "konary", "sklepienie" zdają się nadawać utworowi dostojeństwa, właściwego opisywanym przez poetę drzewom.

Krajobraz, który opisuje Staff, jest wyjątkowej wprost urody, zaś doświadczając go, człowiek osiąga pełnię szczęścia. Człowiek, który kontempluje to piękno, sam staje się piękny wewnętrznie, doświadczenie piękna daje nam duchową wolność.

"Z wolna wszystko umilka, zapada w krąg głusza

i zmierzch ciemnością smukłe korony odziewa,

Z których widmami rośnie wyzwolona dusza..."

Najważniejszym elementem pejzażu są właśnie tytułowe drzewa. To najdoskonalsze wytwory natury, dostojne, majestatyczne, piękne w każdym swym elemencie. Doświadczenie ich doskonałości udoskonala naszą duszę. W pierwszej strofie poeta daje niezwykły, plastyczny opis drzew, rosnących nad wodą, a uchwyconych w niezwykłym momencie przejścia dnia w noc.

Druga strofa stanowi opis upalnego dnia. Gorąco bezwietrznego, sierpniowego dnia oddany został doskonale dzięki zastosowaniu techniki synestezji, która pozwala poecie na przykład nadawać kolory różnym zapachom:

"Zapach wody, zielony w cieniu, zloty w słońcu..."

Także wrażenia dźwiękowe łączą się z odczuciem ruchu i koloru. Słyszymy cykanie świerszczy, przyrównane do szczęku wielu nożyc, srebrnej barwy.

W ostatniej strofie Staff prezentuje nam zapadający zmierzch. Osłabienie światła powoduje zamazywanie kształtów, zmianę barw. Zanika koloryt, zacierają się kształty koron drzew. Zmrok nadaje krajobrazowi charakter tajemniczy, magiczny, który jednocześnie pobudza do refleksji. Natura, ujawniając swe piękno, pokazuje swe tajemnice, dając nam okazję do duchowego wyzwolenia i przekonując, że świat, stworzony przez Boga, jest dobry i piękny.

Bolesław Leśmian - "Wybór wierszy"

Magiczne krajobrazy zapełniają też strofy wierszy Bolesława Leśmiana. Tajemnicze ogrody, malinowe chruśniaki, zagajniki, wrzosowiska - wszystko to zamieszkane przez magiczne, na wpół fantasmagoryczne stworzenia. Krajobrazy Leśmiana urzekają swoją zwiewnością, odrealnieniem, subtelnością kształtów. Można powiedzieć, ze żyją wraz ze swoimi mieszkańcami, obserwując ich i uczestnicząc w odkrywaniu przez nich największych tajemnic bytu. Świat Leśmiana jest światem fantastycznym, pełnym subtelnego piękna, światem niewinnym, choć nieraz okrutnym. Można powiedzieć, że przyroda w leśmianowskich utworach kreuje przestrzeń metafizyczną, w której kontakt człowieka i świata jest idealną harmonią, w którym człowiek jest naturalnym elementem świata natury. Niezwykłe piękno tych krajobrazów, tak realnych, a jednocześnie tak fantastycznych, sprawiło, iż poezja Leśmiana jest ewenementem na skale światową. Nikt, tak jak on, nie potrafił ukazać metafizycznej podszewki rzeczywistości, tej drugiej strony lustra, znajdującej się na wyciągnięcie ręki.