Pojęcie bólu istnienia, znanego jako weltschmerz, po raz pierwszy zostało użyte w kontekście bohatera klasyki niemieckiego okresu Sturm und Drang - tytułowej postaci z powieści "Cierpienia młodego Wertera" Johanna Wolfganga Goethego.

 Ból istnienia - źródło pojęcia

Werter, bohater powieści epistolarnej Goethego, swą egzystencję młodego, zdrowego człowieka, posiadającego kochającą matkę oraz oddanego przyjaciela, postrzega w kategorii skrajnego źródła cierpień. Można rzec, że gdziekolwiek bohater się nie zwróci, tam widzi powody do tego, by odczuwać wobec zastanej sytuacji sprzeciw. 

Konwenanse społeczne, uciążliwość nielubianej pracy, znoszenie towarzystwa obcych sobie emocjonalnie ludzi, czy wreszcie miłość do kobiety będącej narzeczoną innego mężczyzny, bez jakichkolwiek starań, by zastany stan rzeczy zmienić - wszystko to zebrawszy problemów do samoudręczenia można znaleźć bez liku, a będąc bohaterem o konstrukcji Wertera, można nie tylko zaprzestać starań ich wyeliminowania, ale wręcz przystąpić do pogrążania się w rozmyślaniach na temat zła tego świata i powoli brnąć na nieuchronną ścieżkę ku samobójstwu. 

Bohaterem cierpiącym jak Werter, jest Gustaw z IV części DziadówMickiewicza, powielający losy bohatera Goethego. U tego bohatera bólu istnienianie przerwało nawet zadanie sobie śmierci. Już jako Upiór, Mickiewiczowski bohater kontynuuje swą życiową udrękę. Cechą najbardziej typową bowiem dla bohaterów cierpiących na ból istnieniajest brak skłonności do podjęcia jakiegokolwiek wysiłku, by życie swe pchnąć na inne tory i nadać mu nowy cel. 

Egzystencja bez nadziei, bez celu, przeżywana z dnia na dzień, bez innych emocji niż dominujący smutek - to zdaje się być celem jednostki zarażonej weltschmerzem. Właściwym twórcą nazwy tej szczególnej dolegliwości młodych romantyków, nie jest Goethe, a inny preromantyk niemiecki, Jean Paul.

Ból istnienia - kontynuacje

Owa choroba sztandarowych postaci romantycznych śmiertelników, była diagnozowana jeszcze i wiele lat później. Do określenia weltschmerzpowrócił bowiem jeszcze jeden z najbardziej znanych egzystencjalistów, Jean Paul Sartre. W swych analizach filozoficznych przeciwstawiał je modernistycznej chorobie wieku. Bo ból istnienia, w odróżnieniu, od innych literackich smętków, źródła swej rozpaczy upatruje w samym akcie bytu, bez dodatkowych czynników, których wyeliminowanie mogłoby ewentualnie wyleczyć z choroby. 

 Na podobną przypadłość masowo zapadać zaczęli twórcy modernizmu i kreowane przez nich byty literackie. Jak u Wertera - kontemplacja natury, obcowanie z dziełami sztuki czy szukanie porozumienia z tzw. prostym człowiekiem, nie mogło pomóc, gdy w grę wchodziła już fascynacja skróceniem cierpień i rozlegały się wołania O, przyjdź... jak np. u poety Stanisława Koraba-Brzozowskiego, który swe krótkie życie zakończył śmiercią samobójczą.