Bogaty dorobek twórczy tego poety można podzielić na trzy grupy tematyczne. Pierwszą z nich tworzą wiersze związane z postawą dekadencką, ich przedmiotem jest człowiek i jego los wyobrażany zgodnie z założeniami filozofii Schopenhauera. Poezja ta podkreśla także wyzwalającą rolę sztuki, która jako jedyna może pomóc człowiekowi choć na chwilę oderwać się od przepełnionego cierpieniem i umieraniem świata. Drugą grupę stanowią wiersze, które przyniosły poecie nie mniejszą popularność- zmysłowe erotyki. Obok poezji dekadenckiej i miłosnej wyodrębniła się także trzecia grupa tematyczna, związana z rosnącą w poezji polskiej fascynacją górskim krajobrazem- poezja tatrzańska.

Naznaczona piętnem schopenhaueryzmu poezja Tetmajera jest poezją niezwykle osobistą, subiektywnie ujmującą rzeczywistość. Poeta umiejętnie buduje nastrojowość, niezależnie od tego, czy będzie to nastrój cierpienia i bólu istnienia, rozkoszy miłosnych, czy niezwykła atmosfera tajemniczych, groźnych gór. Poeta jest również mistrzem opisów przyrody, malowania słowem niezwykłych, przepełnionych emocjami i subiektywnymi wrażeniami pejzaży. Tetmajer buduje także, za pomocą intymnego, osobistego języka niezwykłą bliskość ze swoim odbiorcą. Poezja daje mu ucieczkę od straszliwej rzeczywistości, od dekadenckiej beznadziei istnienia (nurt eskapistyczny, eskapizm- ucieczka od świata). Ucieczkę tę znajduje właśnie w poezji, miłości, górskiej przyrodzie i dekadenckiej nirwanie.

Najbardziej znane wiersze dekadenckie Tetmajera to, np. "Koniec wieku XIX". Wiersz ten jest swego rodzaju manifestem pokoleniowym (świadczy o tym zbiorowy podmiot utworu). Młodzi ludzie uwikłani w historię końca wieku poszukują różnych odpowiedzi na pytanie: jak żyć? Jednak wydaje się, że wszystko już było, że każda z dróg była już wcześniej sprawdzona po to tylko, by okazało się, że wszystkie prowadziły do nikąd. Po co więc działać, po co szukać dalej. Człowiek w obliczu klęski tylu pokoleń zostaje opanowany przez rezygnację, apatię, kompletny brak woli i energii życiowej. Bezradnie rozkłada ręce, nie znajdując sobie żadnego sensownego zajęcia, niczego, co uchroniłoby go od zagłady, kompletnego upadku, rozpadu. Zrozpaczony, zrezygnowany człowiek zwiesza głowę nad swoim i całego świata losem, biernie poddając się nieuchronnemu losowi. Wobec kompromitacji wszystkich dotychczas wyznawanych wartości, upadku wszystkich autorytetów w pełni obnażył się tragizm i bezsens ludzkiej egzystencji. Wszechogarniający pesymizm filozofii schopenchauerowskiej wynika z kilku przekonań. Po pierwsze, człowiek końca wieku rozczarował się całą ideologią pozytywistyczną, z jej optymizmem i wiarą w siłę wiedzy, nauki i aktywności. Okazało się, że żadne z ludzkich starań nie przynosi efektu, że świat idzie swoim torem, zmierzając ku zagładzie, niezależnie od tego czy człowiek zdecyduje się przeciwdziałać złu czy nie. Dlatego człowiek końca wieku traci wiarę w świat, w ludzkość, w kulturę, we własne możliwości. Jego życie, wobec zła, śmierci, przemijania wydaje się absolutnie niedorzeczne.

Wyrazem bezradności, bezsensu istnienia i wszechogarniającego człowieka marazmu jest również utwór z incipitem "Nie wierzę w nic":

Nie wierzę w nic, nie pragnę niczego na świecie,

wstręt mam do wszystkich czynów, drwię z wszelkich zakazów:

posągi moich marzeń strącam z piedestałów

i zdruzgotane zrzucam w niepamięci śmiecie...

A wprzód je depcę z żalu tak dzikim szaleństwem,

jak rzeźbiarz, co chciał zakląć w marmur Afrodytę,

widząc trud swój daremnym, marmury rozbite

depce, plącząc krzyk bólu z śmiechem i przekleństwem.

I jedna mi już tylko wiara pozostała:

że konieczność jest wszystkim, wola ludzka niczym-

i jedno mi już tylko zostało pragnienie

Nirwany, w której istność pogrąża się cała

w bezwładności, w omdleniu sennym, tajemniczym,

i nie czując przechodzi z wolna w nieistnienie.

Podmiot liryczny wyrzeka się wszelkich dążeń i celów. To jedna z recept na ucieczkę od bólu istnienia, jakie dawała filozofia Schopenhauera. Podmiot rezygnuje z uczuć, z wszelkich starań, które i tak nie przynoszą żadnego efektu. Chce już tylko wyrwać się z konieczności istnienia i pogrążyć w kojącej ból nirwanie.

Pragnienie pogrążenia się w nirwanie, stanie nieważkości umysłowej, niebytu cielesnego wyraża poeta w pełni w "Hymnie do nirwany" (Warto zwrócić uwagę na dobór gatunku- hymn miał opiewać wyjątkowe osoby, czyny lub wartości, często kierowany był do bóstw. Bóstwem i najwyższą wartością, jedyną wartością, jaka pozostała dekadentowi jest właśnie nirwana... i sztuka- wiersz "Evviva l'arte"). W hymnie podmiot liryczny poddaje krytyce całą kondycję człowieka, z której pozostała jedynie jego nikczemna podłość, gniew, cierpienie, wszechobecne zło, na które nie da się nic poradzić, któremu nie da się przeciwdziałać. Podmiot żywi do takiego człowieczeństwa wstręt, a fakt, że od takiego bytu nie da się uciec pogłębia uczucie tragizmu i beznadziei. Jedyną ucieczką od podłości i cierpienia jest usunięcie się z bytu, oddalenie się w głębie umysłu, zamknięcie się na zewnętrzny, pełen zła i niesprawiedliwości świat. Nirwana wyraża tęsknotę człowieka do samounicestwienia.

"Evviva l'arte" to afirmacja sztuki, jej zbawczej mocy wywyższenia poety ponad tłum podłego świata, pełnego głodu, nędzy i beznadziei. Sztuka daje im nieśmiertelną duszę, władzę nad tym, co niematerialne, wieczne (poeci- królowie bez ziemi). Poeci, niemal z romantyczną manierą, są świadomi swojej niezwykłości, wyższości, niezwykłego daru, jaki otrzymali od Boga.

Sztuka jest wartością, która pozwala przetrwać w okrutnym,pełnym beznadziei i rozkładu świecie.

W poezji Tetmajera pojawia się także dekadencka wizja miłości, zmysłowości jako lekarstwa na beznadzieję- chwili zapomnienia o upadającym, pełnym cierpienia świecie. W chwili miłosnej ulgi poeta chciałby umrzeć, żeby nie musieć powracać do bólu istnienia.

Ja, kiedy usta ku twym ustom chylę,

Nie samych zmysłów szukam upojenia,

Ja chcę, by myśl ma omdlała na chwilę,

Chcę czuć najwyższą rozkosz- zapomnienia...

Namiętny uścisk zmysły moje strudził - -

Czemu ty patrzysz z twarzą tak wylękłą?

Mnie tylko żal jest, żem się już obudził

I że mi serce przed chwilą nie pękło.

Błogosławiona śmierć, gdy się posiada,

Czego się pragnie nad wszystko goręcej,

Nim twarz przesytu pojawi się blada,

Nim się zażąda i znowu, i więcej...

Podmiot liryczny szuka zapomnienia, ucieczki od rzeczywistości. Największym marzeniem w chwili ekstazy miłosnej jest umrzeć, gdyż powrót do rzeczywistości przywraca cierpienie i ból. Każde nowe doświadczenie seksualne przynosi jedynie większe rozczarowanie. Po przeżytych chwilach szczęścia świat staje się bardzo brutalny. Tetmajer temat miłości opracował w swoich poetykach w sposób śmielszy niż poeci epoki pozytywizmu (Asnyk, Konopnicka). Daleka jest również ta namiętna miłość od obrazu wyidealizowanego uczucia, jaki stworzyli romantycy. Liryka miłosna Tetmajera była również wyrazem zniechęcenia wobec panujących obyczajów i filisterskiej moralności.