Za media masowe (popularnie - masmedia) uznaje się instytucje, urządzenia i środki przekazu z pomocą których określone treści kierowane są do zróżnicowanej i licznej grupy odbiorców. Za media tradycyjne uznaje się prasę, radio i telewizję, do tak zwanych "nowych" - teletekst, przekaz satelitarny oraz internet. We wszystkich tych mediach odnaleźć można język polski w swoim obecnym stanie.

W mediach wyszukać można próbki polszczyzny w jej wszelkich odmianach. Podstawą jest oczywiście tak zwany standard językowy, ale występują również rozmaite żargony czy gwary. Również poziom języka jest zmienny - polityczne przemówienia mogą być podniosłe, urzędowe i dostojne, wywiady i filmy - potoczne czy wręcz zmierzające w stronę marginesu. Każde spośród mediów tworzone jest przez określony zespół specjalistów. To ich praca sprawia, że przekaz jest jak najlepiej dostosowany do przewidzianej widowni, tak pod względem treści (determinowanej także przez konkretne medium) jak i formy (zrozumiałość wiadomości czy żargon tekstu naukowego). Ostateczny kształt języka zastosowanego w danym tekście zależy przede wszystkim od twórcy (w różnym stopniu świadomego swojej świadomości językowej dziennikarza, naukowca czy nawet prezentera telewizyjnego) a także od przewidzianej funkcji społecznej tekstu.

Zróżnicowanie języka zależy od jego zadań. Skala różnic językowych w mediach jest duża, ta tycząca się wszystkich obszarów działalności człowieka - olbrzymia. Jednak różnorodność języka w mediach i tak jest ograniczona. Z jednej strony wypowiedzi medialne musza być na tyle proste, aby docierały do możliwie szerokiej grupy odbiorców. Z drugiej - język medialny tworzy uznany za prawidłowy standard języka, stąd dziennikarze musza być odpowiedzialni za to, jak mówią (nie zapominając jednak o odpowiedzialności za to, co mówią). Stąd właśnie bierze się duża rola społeczna dziennikarzy - ich zadaniem jest prezentowanie poprawnych postaw moralnych, kulturalnych, społecznych i językowych. Czasem jednak ludziom odpowiedzialnym za przekazy brakuje jednak odpowiedzialności za język (dotyczy to głównie internetu) a język pozostaje zapomniany.

Podstawowe wady języka medialnego można podzielić na trzy podstawowe grupy:

- bełkot,

- upotocznienie,

- emocjonalizacja,

- urozrywkownienie,

- szokowanie,

- neologizacja i kontaminacja.

Po pierwsze bełkot. Znaczenie tego słowa to bezsensowna i niezrozumiała mowa. P. Jaroszyński w artykule "Kultura a oddziaływanie mediów" wyróżnia w języku polskich mediów trzy rodzaje bełkotu:

- bełkot syntaktyczny,

- bełkot semantyczny,

- bełkot pragmatyczny.

Najbardziej popularny w mediach wydaje się ten ostatni rodzaj. Zalicza się zwykle do niego słowa i zwroty pochodzące z innych języków, które używane są nie całkiem zgodnie z zasadami. Wypowiedź określana mianem bełkotu pragmatycznego jest zwykle poprawna stylistycznie i składniowo, lecz pozostaje niezrozumiała dla dużej części zamierzonych odbiorców. Słowa niezrozumiałe pragmatycznie są znane i dobrze zadomowione w wypowiedziach w języku polskim, lecz ich obce pochodzenie i stosunkowa nowość powoduje, że większość odbiorców nie rozumie ich znaczenia. Najlepszym przykładem jest tu słowo "denominacja". Pomimo swojej powszechności w latach dziewięćdziesiątych XX wieku do dziś pozostaje słabo zrozumiane przez większość społeczeństwa. Odnoszono je do przypadku polskiego, a nie do znaczenia zaczerpniętego z dziedziny ekonomii.

Drugim, niemal tak samo popularnym rodzajem jest bełkot semantyczny. To zjawisko opiera się na manipulacji znaczeniem słowa czy wręcz zmianą jego znaczenia. Jest oczywiście jawnym nadużyciem. Przypadkiem takim może być użycie wyrażenia "nacjonalista" na określenie osoby o poglądach narodowych. Poglądy narodowe i patriotyczne oczywiście nie zakładają lekceważenia i niechęci względem innych nacji, co jest z kolei częścią znaczenia pojęcia nacjonalizmu.

Ostatni i najczęściej wyłapywany w procesie korekty jest bełkot syntaktyczny - zjawisko polegające na błędnym i nierespektującym reguł gramatycznych łączeniu wyrazów. Tutaj znakomitym przykładem jest zasłyszana w radiu wypowiedź:

"członek elity, dramatyczna sytuacja, wyrok dwa lata i osiem miesięcy"

Bez głębszego zastanowienia nie sposób zrozumieć sensu, nie mówiąc już o dokładnej intencji mówiącego.

Autor artykułu znajduje wytłumaczenie na tak duże nagromadzenie różnego rodzaju bełkotu w mediach. Czasem jest to jedynie wynik niedopracowania tekstu (w przekazach na żywo) lub braków w wykształceniu jego twórców. Z drugiej strony zarzucanie odbiorcy mało znana terminologią lub nagromadzeniem uproszczeń może mieć za zadanie sprawienia wrażenia otwarcia i bogactwa mediów. Jednak brak zrozumiałości odnosi czasem wskutek wręcz przeciwny do zamierzonego - spadek zaufania do mediów. Powszechna, zwłaszcza w kręgach ludzi słabo wykształconych, jest również dezinformacja. Jednocześnie cała kultura cierpi z powodu nagromadzenia bełkotu - w końcu to właśnie media zapewniają większość kontaktu przeciętnego człowieka z kulturą.

Język w użyciu masowym zmierza ku potoczności. Coraz mniej w wypowiedziach prasowych czy zwłaszcza telewizyjnych standardu językowego i języka urzędowego oraz literackiego. Przejawia się ono na płaszczyźnie leksyki i gramatyki. W tekstach medialnych ostatnich dni pojawiły się na przykład wyrażenia:

- "przekręt" (malwersacja, oszustwo),

- "przejściowka" (tu w sensie obóz przejściowy, deportacyjny).

Takie skróty myślowe, bo taką najpewniej funkcję miały pełnić, nie przystają do poważnego wywodu natury politologicznej czy społecznej. Inne objawy upotocznienia języka w mediach to na przykład:

- powszechność kiczu językowego (zwłaszcza w dialogach w popularnych serialach telewizyjnych czy telenowelach),

- zatarcie wrażenia oficjalności w kontakcie pomiędzy nadawcą i odbiorcą komunikatu,

prymitywizm kompetencyjny w zakresie komunikacji językowej (tak zwany "didżejski" styl, na przykład: "Cześć ludzie, normalnie za oknami średnia burza. Nie jest to niestety duża burza.),

- inercja językowa niektórych dziennikarzy (błędne uznanie, że to ich własny język jest wzorcowy i brak jego modyfikacji czy korekty),

- rozpowszechnienie wulgaryzacji i dosadności w wypowiedziach publicznych czy tytułach przekazów.

Coraz bardziej popularna w ostatnich latach jest praktyka zwiększania ładunku emocjonalnego przekazu kosztem jego wartości informacyjnej. Powodem tego jest nowa, rynkowa filozofia, według której zaczynają działać media. Celem przestało być dostarczenie informacji a stało się nim zdobywanie widzów / słuchaczy / czytelników. Coraz mniej w mediach języka nie nacechowanego, obojętności emocjonalnej i opisowego słownictwa. W emocjonalizacji języka mediów prym wiodą rozmaite podtytuły i zapowiedzi. Także teksty, które w swej treści nie zawierają ładunku emocjonalnego. Na przykład:

- "Czwarte cięcie po stopach" (na temat obniżenia stóp procentowych przez Narodowy Bank Polski),

- "Kurczak zachowuje się gorzej niż świnia" (cena mięsa drobiowego rośnie szybciej, niż cena wieprzowiny),

- "Zima atakuje stolicę!" (silne opady śniegu w Warszawie).

W mediach coraz mniej popularny jest język całkowicie informacyjny - charakteryzujący się stonowaniem, beznamiętnością i spokojem. Opinie wyrażane w mediach coraz rzadziej są stonowane i wyważone - dominuje konfrontowanie opinii ekstremalnych.

Coraz popularniejsze jest przekształcanie informacji w rodzaj rozrywki. W krajach anglojęzycznych obowiązuje na taki zabieg nazwa "infotainment" (zbitka słów "information" - informacja i "entertainment" - rozrywka). W języku polskim najbliższe znaczeniowo będzie określenie "urozrywkownienie". Zabiegi takie oddają rzetelność, kompletność i wiarygodność informacji w zamian za przyciągnięcie dodatkowych odbiorców i tym samym "sprzedanie" zubożonej informacji jak największej grupie ludzi. Taka informacja może zamiast informować wzbudzać gniew bądź strach (lub też po prostu dostarczać rozrywki) a przez to jest dobrym narzędziem manipulacji odbiorcami.

Charakterystycznym zwłaszcza dla młodego pokolenia dziennikarzy jest szokowanie użyciem języka. Takie działania są także popularne wśród prowadzących programy typu talk - show. Niektórzy z nich uznają to za swoje prawo, miarę odwagi czy dowód profesjonalizmu. Jednocześnie najczęstszym sposobem szokowania jest użycie słów wulgarnych. Oto kilka przykładów:

- "To nie prawda, że Madonna ma kurewski charakter. To tylko jej image." (Radio Zet, 1999; rozmowa w studiu),

- "Proszę mi nie obrażać Cygana, bo będzie wpierdol(...)" (TVP , 1995; film),

- "Gorzki, ale jakże prawdziwy obraz branży, gdzie można być dupkiem w sensie umiejętności, byle z makijażem i kolczykiem." (Polityka, 1997; recenzja),

- "Ta laska zajebiście zaśpiewała." (Polsat, 2005; program rozrywkowy).

Zwykle tego rodzaju sformułowania zawarte w wypowiedzi ustnej uznawane są za wulgarne i wykraczające daleko poza standard językowy. Zwykle służą wyrażeniu silnych emocji (najczęściej agresji), lecz powszechnie uważa się, że jedynie maskują prostactwo i ograniczenie mówiącego. W komunikacji masowej wyrażenia wulgarne są odczuwane jako rażące przez wielu spośród odbiorców takiego komunikatu. Najczęściej wulgaryzm jest pozbawionym znaczenia przerywnikiem lub środkiem służącym bezpośredniemu atakowi na rozmówcę. Postępująca wulgaryzacja języka medialnego jest jedną z przyczyn zatarcia granicy pomiędzy językiem charakteryzującym środowiska ludzi wykształconych i obytych z kulturą od języka najgorzej wykształconych i najmniej kulturalnej części społeczeństwa, dla której tego rodzaju wyrażanie emocji i poglądów jest (choćby ze względu na ubogie słownictwo) normalne. Obsceniczne i niekulturalne wypowiedzi wychodzące z ust ludzi winnych świecić przykładem nie przyczyniają się bynajmniej do szerzenia kultury języka.

Inną obok wulgaryzacji modą popularną obecnie w środkach masowego przekazu jest nadmierne stosowanie słownictwa zaczerpniętego z obcych języków oraz tworzeniem zbędnych neologizmów. Niektóre wypowiedzi takiego rodzaju świadczą w opinii mówiących o profesjonalizmie. Tyczy się to sposób szczególny środowiska artystycznego ("designer", "casting", ale i dawniej "longplej" czy "hit"), gospodarki ("deweloper" czy dawniej oczywisty już dziś "biznesmen"). Swego rodzaju zaklęciem jest w świecie masmediów przymiotnik "kultowy" używany w 95 procentach przypadków na wyrost lub jako reklama (na przykład film kultowy jeszcze przed premierą). Inne zwroty zanieczyszczające (kontaminujące) język polski to takie, które wzmacniają poczucie kompetencji nadawcy i mają za zadanie onieśmielić odbiorcę. Jest ich bardzo wiele, oto kilka przykładów: monitoring, lobbing, beneficjent, globalizacja. Także wszelkie nowości szybko znajdują swoją drogę do mediów, a słowa nie są tu wyjątkiem. Właśnie za pośrednictwem mediów weszły do świadomości społeczeństwa pojęcia takie, jak: infolinia, multimedia, audiotele, biling, sitkom. Szczególnie popularny w tworzeniu neologizmów okazał się przedrostek tele - (na przykład telebim, telezakupy, teleporady, telenowela, teletydzień). Inne popularne cząstki słowotwórcze to: super-, spec-, mega-, neo-, de-, post-, pop-, euro-, auto-, eko-, info-, agro-, cyber-, -gate. Takie zamiłowanie do neologizmów nie wpływa dobrze na naturalną ewolucję języka polskiego.

Telewizja skłania coraz częściej do wizualizacji języka, nastawienia na krotką i szybką reakcję (tak zwany "syndrom nintendo"), nacechowania emocjonalnego, mozaikowości (tak zwanego "zappingu"), pomijania wszelkich związków przyczynowo - skutkowych, rozbicia wszelkich hierarchii, strumieniowania przekazu oraz kompresji (czyli przyspieszenia) czasu. Dr M. Lisowska - Magdziarz napisała artykuł "Język Telewizyjny", w którym zestawia cechy umysłu ludzkiego przystosowanego do odbioru słowa pisanego (umysł topograficzny) oraz tak zwanego "umysłu telewizyjnego" - charakterystycznego dla ludzi przyzwyczajonych do odbioru właśnie telewizji. Cechy te przedstawiają się w skrócie następująco:

Umysł typu topograficznego:

- podstawowy mechanizm - czytanie,

- działanie w sposób linearny - od początku do końca,

- logika i racjonalizm,

- operowanie związkiem przyczynowo - skutkowym,

- skupienie i koncentracja,

- władza na czele hierarchii,

- mądrości odpowiada erudycja,

- głównym źródłem mądrości są książki.

Umysł typu telewizyjnego:

- podstawowy mechanizm - patrzenie,

- działanie chaotyczne, skokowe, przypadkowa kolejność,

- emocjonalność i doznaniowość,

- operowanie skojarzeniami,

- rozproszenie lub brak uwagi,

- przyjemność na czele hierarchii,

- przyjemności odpowiadają przyjemne doznania,

- głównym źródłem mądrości jest oglądanie.

Pora na podsumowanie. W trakcie odbierania przekazów medialnych nie zawsze zdajemy sobie sprawę z degradacji języka, który odbieramy. Język medialny ubogi jest w treść a bogaty w zabiegi takie, jak emocjonalność, dramatyzm, nadmierne zagęszczenie użycia nazw własnych czy przeładowanie słowami pochodzenia obcego. Oczywiście trudno się spodziewać, by w programach o tematyce ekonomicznej zabrakło żargonowej terminologii, nadużyciem jest jednak używanie takiej terminologii w ogólnych programach informacyjnych. Także przemysł rozrywkowy jest poważnie skażony - wszystkie wymienione i omówione wyżej skazy na języku mediów odnoszą się i do niego. Dziennik Ustaw numer 90 z roku 1999 zawiera Ustawę o języku polskim określającą język jako element kultury i tożsamości narodowej. W czasach trudnych dla kraju i narodu język był jednym z czynników, które umożliwiły jego przetrwanie. Dlatego właśnie trudno patrzeć na masakrowanie naszego języka w świetle jupiterów i przed kamerami.

BIBLIOGRAFIA:

1) J. Bralczyk i K. Mosiołek - Kłosińska, "Język w mediach masowych".

2) W. Pisarek, "Polszczyzna 2000".

3) "Słownik języka polskiego", PWN, Warszawa, 1978.

4) J. Puzynina, "Język wartości", Warszawa 1992.

5) J. Dziki, W. Chorązki, J. Maczuga, P. Płaneta, "Katalog mediów polskich 1998", Kraków 1998.

6) J. Bralczyk, "Język na sprzedaż", Warszwa 1996.

7) G. Dąblowski, W. Gruszczyński, "Nauka o języku. Bibliografia dla studentów dziennikarstwa", Warszawa 2004.

8) "Uniwersalny słownik język polskiego", PWN, Warszawa 2004.

9) M. Bańko, "Inny słownik języka polskiego", Warszawa 2000.

10) P. Jaroszyński, "Kultura a oddziaływanie mediów",

M. Lisowska - Magdziarz, "Język Telewizyjny",

W. Kajtoch, "Rola języka w kształtowaniu tożsamości subkultur młodzieżowych". Wszystkie - internet.