Stylizacja archaizująca, czyli archaizacja to świadome wprowadzenie do utworu dawnych wyrazów, które odnoszą się do realiów minionej epoki, a także wyrazów, które upodabniają tekst do języka dawnych wieków. Archaizacja może służyć też uniezwykleniu lub nadaniu tekstowi tonacji patetycznej ("Wyzwolenie" S. Wyspiańskiego) lub charakteru groteskowej karykatury ("Trans- Atlantyk" W. Gombrowicza).

Archaizacji podlegają najczęściej wybrane elementy tekstu (np. wypowiedzi niektórych postaci) i niektóre aspekty języka (np. fonetyka, frazeologia).

Pierwsze ślady archaizacji widoczne są już u pisarzy renesansowych. Rozkwit stylizacji archaizującej przypada na XIX wiek, w związku z rozwojem zainteresowań historycznych. Wyrazy archaiczne umieszcza Adam Mickiewicz w swoich powieściach poetyckich. Większego znaczenia stylizacja ta nabiera w powieściach historycznych doby romantyzmu, np. w cyklu powieści minionych epok J. I. Kraszewskiego: "Stara baśń", "Hrabina Cosel", "Bruhl". Stopień rozległości archaizacji może być różny, umiarkowany jest w "Trylogii" H. Sienkiewicza a bardzo znaczny w "Bolesławie Chrobrym" A. Gołubiewa. H. Sienkiewicz stylizację w "Trylogii" oparł na XVII- wiecznej polszczyźnie. Najważniejszym źródłem dla pisarza były "Pamiętniki" J. Ch. Paska. Sienkiewicz wprowadził w powieściach archaizmy leksykalne, fleksyjne, fonetyczne. W Młodej Polsce stylizację stosuje S. Żeromski ( "Wiatr od morza", "Popioły", "Powieść o Udałym Walgierzu"). Stylizację archaiczną spotykamy u pisarzy współczesnych: J. Iwaszkiewicz "Czerwone tarcze", K. Bunsch " Dzikowy skarb", "Ojciec i syn", H. Auderska "Zbiegowie", J. Parnicki "Srebrne orły".

Stylizacja archaiczna ma służyć odtworzeniu kolorytu opisywanej epoki, stworzeniu realistycznego obrazu tej epoki, nawiązaniu do tradycji literackiej, do stylu danej epoki, nadaniu dziełu literackiemu oryginalności, wywołaniu uroczystego nastroju. W literaturze archaizm wprowadza się do tekstu w celach stylizacyjnych. Typy archaizmów: fonetyczne, fleksyjne, słowotwórcze, frazeologiczne, składniowe, leksykalne, semantyczne, stylistyczne, rzeczowe.

W dziele literackim nie odtwarza się wiernie języka jakiejś epoki, zbyt duża liczba archaizmów zakłóca harmonijność odbioru dzieła, wybiera się tylko niektóre cechy fonetyczne, leksykalne, składniowe, morfologiczne danej epoki, najszerzej wprowadza się dawne słownictwo i frazeologię, w mniejszym zakresie wykorzystywane są cechy fonetyczne i fleksyjne. Archaizację częściej spotyka się w powieściach niż w dramatach, najwięcej archaizmów występuje w wypowiedziach bohaterów, mniej w komentarzach odautorskich narracyjnych.

"Ludzie orczyckiego opola- krzyknął ksiądz- wolne kmiecie, starosty i chlebojedźcy, zadrużniki, bartniki a łowcy. Jutro rankiem sądzić będę w Orczycy, ja a Stojgniew Wojbrowic, mój wojewoda- oczy tłumu poszukały Stojgniewa, wlepiły się weń na chwilę, wróciły do Bolka, wąsy się ruszały- kto ci skargę ma a żal, kto kogo pogańbił abo ubił, abo ranę zadał, abo zrabował, abo zajął, abo wypasł, abo skrzywdził, niechże z darem przyjdzie do Orczycy a wyzna żal a skargę, i utratę; ja ksiądz wasz, nagrodę ji, winę nałożę i grzywnę a główczyznę, jako obyczaj chce i wola moja."

(A. Gołubiew)

"Pochód odbywał się szybko, gdyż hufce książęce szły bez taborów...

najbardziej zaalternowała księcia wiadomość o ty, że stary Gradzicki prochów nie miał i że przeto długo bronić się nie obiecywał.

- Szkoda to jest niewypowiedziana- mówił- bo siła by ta forteca mogła rebelii przeszkodzić i wstrętów czynić"...

"Wszakże on całą tę rebelię lekceważył, i gdybym mu się z pomocą kwapił, wcale nie chciwie mnie wyglądał. Nie chciał się z nikim sławą dzielić, bał się, że mnie wiktorię przypiszą..."

(H. Sienkiewicz)

"Knieź i Leszki wszystkie za wolnych już nas ludzi nie mają. Kmiecie i władyki co się na tej ziemi urodzili, z czernią idą na równi z niewolnikami. Rabów z nas czynić chcą. Odgrażają się, tępią jak pszczoły, gdy ul do dna chcą wyprzątać i gnilca w nas szukają. Chwostek nad Gopłem dokazuje. Dwa dni temu, sprosił kmieci na ucztę do siebie, dali im jakiegoś duru w napoju. (...) Wśród uczty jęli się gryźć i bić między sobą, niemal wszyscy się wymordowali. Trupy Chwostek do jeziora kazał powrzucać jak padło. U Samona dziewkę hożą zabrano gwałtem, a kneziowa pani dała ją mężowi na zabawę."

(J. I. Kraszewski)

"Żołnierz to był zawsze wielki i w dziele wojennym niezrównany. Tak jak on Chowańskiego podchodził, że w kilkaset łudzi do utrapienia całą potencję nieprzy­jacielską przywiódł, tego by inny nie potrafił. Cud, że z niego skóry nie zdano i na bęben nie naciągniono! Gdyby kto był wonczas Chowańskiemu samego księcia

wojewodę w ręce wydał, jeszcze by go tak nie usatysfakcjonował, jak z Kmicica po­darek mu uczyniwszy... Jakże! do tego doszło, że Kmicic Chowańskiego sztućca­ mi jadał, na jego kobierczyku sypiał, jego saniami i na jego koniu jeździł. Ale po­tem i dla swoich był ciężki, swawolił okrutnie, kondemnatami instar pana Łaszczą mógł sobie kierejskę podszyć, a już w Kiejdanach całkiem się pogrążył".

(H. Sienkiewicz)