Określenie holocaust pierwotnie dotyczyło praktyki religijnej. Wywodzi się ono z języka greckiego, gdzie oznacza "całopalenie". W tym znaczeniu zapisujemy je małą literą. Jednak z czasem utrwaliło się inne znaczenie tego słowa, w efekcie czego znamy inny jego zapis. Holocaust pisany z wielkiej litery oznacza zagładę około 6 milionów Żydów. Zbrodnia tych rozmiarów nie mogła pozostać bez echa w literaturze. 

Holocaust - źródła zbrodni

Od 1933 r. Niemcy rozpoczęły konsekwentną realizację polityki rasistowskiej i antysemickiej, co miało związek z dojściem do władzy Adolfa Hitlera, czołowego ideologa nazizmu. Działania Hitlera rozpoczęły się od pozbawiania Żydów praw i przywilejów oraz nakłaniania ich do opuszczania kraju. Odbywało się to przez coraz radykalniejsze działania, takie jak możliwość pozbawiania ludzi wyznania mojżeszowego obywatelstwa niemieckiego oraz jakiegokolwiek wsparcia otrzymywanego od państwa. 

Zakazano przedstawicielom narodu niemieckiego wiązania się z Żydami, a wraz z wybuchem II wojny światowej rozpoczęto osadzanie Żydów w gettach oraz znakowanie ich tak, by mogli być z daleka rozpoznawalni. Początkowe plany przesiedlenia ludności żydowskiej na Madagaskar oraz za Ural ustąpiły zaś temu, co w czasie wojny zdawało się łatwiejsze - masowej eksterminacji. Początkowe rozstrzeliwanie szybko uznano za nieekonomiczne i zaczęto stosować cyklon B, którym po odtransportowywaniu Żydów do specjalnych obozów, wytruwano ich masowo.

 Holocaust - konsekwencje

Masowy zanik kultury żydowskiej, zatracenie przez Żydów poczucia bezpieczeństwa, a w związku z tym ich masowa migracja do Izraela, gdzie stworzyli własne państwo, to jedynie szczyt góry lodowej wpływu, jaki na dzieje ludzkości miał Holocaust. To, co wcześniej wydawało się niemożliwe i nie mieściło się w ludzkiej świadomości, wywołało poczucie przerażenia i pytania o naturę człowieka, który do zaistnienia zjawiska masowej zagłady dopuścił. 

Nie winiono bowiem za to, co się wydarzyło samych Niemców, ale w ogóle wszystkich, którzy nie tylko dopuścili do zaistnienia zła, ale przyłożyli do niego rękę, albo przymykając oczy naprawdę, albo aktywnie w nim uczestnicząc. I dotyczyło to również samych Żydów. Pytania, przed którymi stanął człowiek, albo najbardziej prosta potrzeba dania świadectwa wobec potomnych, odbiły się szerokim echem w literaturze.

Holocaust w literaturze - konkretne przykłady utworów

By koszmarna rzeczywistość nie powtórzyła się, ci, którzy ocaleli postanowili dać świadectwo. By zaś zmusić człowieka do myślenia nad własną kondycją i rozważenia w ciszy stanu swego sumienia, wielu autorów zgłębiło temat i postanowiło dać wyraz swej grozie nad dokonanymi odkryciami. 

Fenomen tego, czego dopuściła się ludzka natura na masową skalę zdumiewa pisarzy do dziś, stąd Holocaust w literaturze powraca w coraz to nowych odsłonach, mimo upływu lat. Najbardziej znane polskie świadectwa tego dramatu to między innymi:

- MedalionyZofii Nałkowskiej- dzieło to, stanowiące ukoronowanie dorobku literackiego Zofii Nałkowskiej, jest świadectwem osobistych przeżyć autorki, która brała udział w pracach Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. Jak napisała sama Nałkowska, chciała w prostej formie dać wyraz zdumieniu, że to ludzie ludziom zgotowali ten los

Krótkie i zwięzłe miniatury są jednym z najwcześniejszych świadectw faszystowskiego ludobójstwa. I tak ukazane są np. praktyki niemieckiego instytutu naukowego, w którym odbywała się produkcja mydła z ludzkiego tłuszczu, cierpienie i śmierć w obozach zagłady oraz najróżniejsze metody eksterminacji Żydów - wszystko to zaś, podane językiem wypranym z emocji i suchym, daje najbardziej wstrząsające świadectwo tego, co okupacja robiła z ludzką psychiką. 

Zeznają bowiem przecież świadkowie i ofiary. Ich psychika, na równi z psychiką oprawców jest bowiem zniszczona przez utratę ludzkiej solidarności i zanik wszelkiego kodeksu moralnego. Przykładem tego jest młody chłopak ze szkicu Profesor Spanner, preparator trupów w przedsiębiorstwie, zajmującym się wytwarzaniem mydła z ludzkiego tłuszczu. 

Opowiada on rzeczowo o swojej pracy, a w pewnej chwili wyraża myśl: W Niemczech, można powiedzieć, ludzie umieją coś zrobić - z niczego. Jego stwierdzenie dotyczące wykorzystania najdrobniejszych szczegółów z ludzkich szczątków jest najdobitniejszym świadectwem zabicia w nim zdolności do dostrzegania zła i odczuwania przerażenia. Morderstwo milionów ludzkich istnień: kobiet, mężczyzn, dzieci, starców i chorych, zamordowało również ludzką psychikę w ofiarach, które wobec masowości tego, co się działo, zatracały swe człowieczeństwo.

Opowiadania Tadeusza Borowskiego - napisane równie oszczędnie komentarzu odautorskim jak MedalionyNałkowskiej, zdumiewają tym, że w prozie Borowskiego mamy do czynienia z narratorem pierwszoosobowym identyfikowanym z samym autorem. Doświadczenie przeżycia obozu koncentracyjnego było udziałem samego Borowskiego, który swe opowiadania napisał z pozycji człowieka biorącego w życiu obozowym czynny udział, a nie tylko będącego ich bezwolną ofiarą. 

Narrator opowiadań, Tadek, niezbyt zaawansowany student oraz poeta, nie opisuje siebie jako ofiary, choć jak każdy jest głodzony i maltretowany. On zdaje się akceptować porządek panujący w obozie i dostosowuje się do wszelkich zasad tam panujących. W ten sposób funkcjonuje bez dramatów i rozterek. Prostym, suchym językiem i krótkimi zdaniami, bez wartościowania, co jest dobre, a co złe, narrator opisuje otaczającą rzeczywistość i tylko opisy tego, co jest jego udziałem, uderzają drastycznie brakiem emocji ze strony relacjonującego. Jest to zaś świadectwo znieczulenia się wobec wszechwładności śmierci w obozie, doświadczenia, które stało się udziałem wszystkich więźniów. 

Nikogo nie porusza już obraz tysiąca ludzi idących do komór gazowych, ci którzy do nich jeszcze nie trafiają, cieszą się jedynie, że jeszcze nie stało się to ich udziałem. Świat dzieli się na władców i niewolników. Wśród tych ostatnich niektórzy mają szansę przetrwać jako siła robocza, której Niemcy potrzebują. To zaś pozwala zaspokoić od czasu do czasu głód. Głodem tym sterroryzowani więźniowie traktują siebie nawzajem jak rzeczy, odczuwając ewentualnie lęk przed tymi, którzy mogą ich wyprzedzić w konkurencji o lepszą pracę, ubrania. 

Wybiera się zawsze źle - albo życie swoje, albo innego człowieka. Portretuje w ten sposób Borowski psychikę tzw. człowieka lagrowanego - wypranego z emocji oraz poczucia jakichkolwiek wyższych wartości. Narrator jest jednym z takich ludzi - częstokroć używa zaimka myopisując obozową rzeczywistość. Tak jak wszyscy, stara się przeżyć. 

Sugestywne tytuły niektórych opowiadań U nas w AuschwitzuProszę państwa do gazusą zaś najbardziej dobitnym oskarżeniem wobec rzeczywistości obozowej, która uczyniła człowieka zlagrowanego - dostosowanego, cynicznego, obojętnego. Takiego, który o swojej zabitej przez Niemców narzeczonej powie, że Marię, jako aryjsko-semickiego mischlinga wywieziono wraz z transportem żydowskim do osławionego obozu nad morzem, zagazowano w komorze krematoryjnej, a ciało jej zapewne przerobiono na mydło.

Zdążyć przed Panem BogiemHanny Krallswym zapisem rozmów z naocznym świadkiem wydarzeń w getcie warszawskim wzbudziło ostry sprzeciw niektórych środowisk żydowskich. Marek Edelman, ostatni żyjący członek sztabu powstańczego Żydowskiej Organizacji Bojowej w getcie warszawskim, został oskarżony o odarcie wszystkiego z wielkości, podeptanie pamięci bohaterów i irytującą pozę na antybohatera, z nonszalancją rozprawiającego o sprawach ostatecznych

W zasadzie w urwanych wypowiedzi Edelmana nie ma wiele wiadomości, ale te, które są, nie przystają do pomnikowych monumentów męczenników z getta. Przywódca powstania, Anielewicz, opisany zostaje jako chłopak, którego wybrano na tę funkcję, gdyż bardzo chciał zostać przywódcą i przytoczony jest epizod, kiedy niezbyt uczciwie handlował ze swą matką rybami. Podany zostaje też fakt, że w getcie były prostytutki i z biologiczną precyzją opowiedziane jest o tym, jak przebiegała śmierci głodowa. Bohaterką zostaje nazwana lekarka uśmiercająca dzieci w szpitalu. 

Relacja Edelmana charakteryzuje się nieskrępowaną, bezwzględną prawdomównością, która po latach została uznana za drażniącą i prowokującą. Nic nie jest analizowane czy wyjaśniane przez rozmawiającą z nim reporterkę. Nie ma upiększeń ani wyrażanego oburzenia czy wzruszenia. Ukazana jest istota spraw i to, jaki zaistniał później jej odbiór, jest najlepszym świadectwem tego, jak głęboko odhumanizowaną rzeczywistość opisuje Edelman w swej opowieści. 

Odarcie opisywanych realiów z mitycznego mitu, jakim zdążyły przez lata obrosnąć, po raz kolejny otwiera oczy na rzeczywistość, w której jedyną wolnością jaka pozostała, była szansa wyboru rodzaju śmierci.