W pewnej dość zamożnej rodzinie było dwóch braci. Po ukończeniu szkoły średniej, każdy z nich poszedł swoją drogą. Obaj podjęli studia, tyle że na dwóch bardzo od siebie oddalonych uczelniach. W ciągu pięciu lat nauki ani razu się nie widzieli i nic o sobie nie wiedzieli. Po zdobyciu tytułu magistra starszy z nich powrócił do rodzinnego miasta. Z czasem stał się cenionym i powszechnie szanowanym biznesmenem. Szybka kariera spowodowała, że zaczął wstydzić się swojej rodziny, zwłaszcza młodszego brata, który - według różnych źródeł informacji - całkowicie poświęcił się działalności naukowej. Pisanie książek nie wzbogaciło go materialnie, ale dawało mu dużą satysfakcję.

Pewnego razu młodszy brat postanowił odwiedzić starszego. Przybył do jego domu akurat wtedy, gdy ten organizował przyjęcie dla swoich wysoko postawionych przyjaciół. Nic sobie z tego robił, ponieważ myślał, że brat powita go z otwartymi ramionami - w końcu nie widzieli się dobrych kilka lat. Jakże się pomylił. Jego brat dostrzegając go pośród tłumu osób (jego skromny ubiór znacznie wyróżniał go spośród reszty gości), początkowo się zdenerwował, że jakiś biedak śmie mu przeszkadzać w jego własnym domu. Gdy w nieznajomym rozpoznał brata, tak się przeraził, że reszta dowie się, kim on jest, że postanowił się go czym prędzej pozbyć. Zaczął go wypychać w stronę wyjścia, tłumacząc mu, że chyba pomylił domy. Nagle usłyszał z oddali pytanie: "skąd ty znasz tego sławnego chemika? Przecież to osoba, której prace zna cały świat". Słysząc to, starszy brat zmienił zdanie i jakby nigdy nic zaczął wszystkim tłumaczyć, że to jego młodszy brat we własnej osobie. Nagle przestało mu przeszkadzać, że wygląda on jak biedak. Ważne było to, że goście byli zachwyceni tym, iż mogli osobiście poznać jedną ze światowych sław. Nie powinno się oceniać ludzi na podstawie wyglądu, a przede wszystkim nie wolno się wstydzić własnej rodziny.