Problem żydowski jest bardzo ważnym tematem, przedmiotem dyskusji w czasie lekcji historii, polemik prasowych, dyskusji politycznych, kontrowersyjną kwestią w czasie konferencji międzynarodowych. Tym bardziej nie ma się czemu dziwić, że podobnie było w okresie dwudziestolecia międzywojennego, skoro Żydzi stanowili aż 11% polskiego społeczeństwa. Dlatego interesująca jest odpowiedź na pytanie, jak polski rząd radził sobie z tal liczną mniejszością - jaką politykę wobec niej przyjął? Niektórzy określali położenie Żydów w Polsce i ogólnie to, co się wtedy działo jako "stan wojenny przeciw Żydom" [1]. Pojawiają się, więc od razu pytania o antysemityzm i tolerancję. Spróbuję znaleźć na nie odpowiedź w mojej pracy.

Na początku musimy zastanowić się, czym jest w ogóle antysemityzm? Jedni definiują go jako ideologię, inny jako doktrynę polityczną, jeszcze inni mówią po prostu o przesądach, uzasadniających rzekomo przyjmowaną przez nich postawę wobec Żydów. Alina Cała pisze w swojej książce (Historia i kultura Żydów polskich. Słownik, Warszawa 2000) że antysemityzm wiążę się wprost z koncepcją totalitaryzmu, ale również nacjonalizmu, opierając się na tradycji etnocentryzmu i ksenofobii. Szukając swojej teorii antysemici, błędnie odwołują się do pojęcia Żydów jako rasy antropologicznej uzasadniając swój rasizm. "W szerszym znaczeniu to wroga postawa, agresja słowna lub fizyczna, nieprzychylne sądy uogólniające i uprzedzenia wobec Żydów".[2] Historycy upatrują genezy antysemityzmu w początkach Kościoła "(…)miejsca Żydów w Europie państw narodowych, a wreszcie - psychologicznej potrzeby personifikacji diabła".[3] Niektórzy wprost utożsamiali zło z Żydami, odmawiając im prawa i możliwości uczestniczenia w życiu społeczno - kulturalnym swoich państw i wspólnot. Można powtórzyć za Krajewskim, że antysemityzm to najkrócej rzecz ujmując, nie pozwalanie Żydom na życie na ich sposób, jak Żydzi.

Ja jednak chciałabym zająć się konkretnym okresem, a dokładnie dwudziestoleciem międzywojennym. Był to czas odrodzenia się państwa polskiego po 123 latach niewoli i jego rozwoju, ale także wzrost nastrojów narodowych, które przybierały czasami charakter antysemicki. Podobne tendencje nie były typowe wyłącznie dla Polski, takie same nastroje panowały również w innych krajach europejskich, zarówno tych, które narodziły się w wyniku traktatu wersalskiego, jak i dawnych. Kwestia żydowska stała się tematem wielu dyskusji i polemik, a sami Żydzi częściej obiektem ataków, niż podziwu.

Ponowne narodziny państwa polskiego to wyraźny sygnał, że w powojennej Europie na pierwszy plan wysuwają się kwestie narodowe. Jak podaje spis ludności z 1921 roku, w Polsce mieszkało 27 176 717 osób, z czego mniej więcej jedna trzecia nie była ludnością polską. Najliczniejszą mniejszością byli Ukraińcy, a zaraz na drugim miejscu po nich uplasowali się właśnie Żydzi. Wielu Polaków upatrywało w tak silnych liczebnie mniejszościach potencjalny czynnik dezintegracji państwa. Dlatego problem odpowiedzi na postulaty i żądania mniejszości narodowych oraz wprowadzenie ładu we wzajemnym współżyciu Polaków i ich sąsiadów - cudzoziemców, był jedną z najważniejszych kwestii jaka stała przed polskimi władzami w polityce wewnętrznej. "Według wspomnianego wyżej spisu ludności w tym okresie mieszkało w Polsce 2 855 318 Żydów czyli 10,5 % populacji. Po dziesięciu latach liczba ta wzrosła do 3 113 933, choć odsetek zmalał do 9,8 %. Mimo to była to największa społeczność żydowska w nie komunistycznej Europie. Przeważająca liczba Żydów była zatrudniona w handlu, przemyśle i wolnych zawodach."[4] W związku z tym możemy określić Żydów jako przedstawicieli klasy średniej i proletariat, ze stosunkowo nieliczną, ale za to znaczącą i zamożną burżuazją. Mieszkający w Polsce Żydzi zamieszkiwali przede wszystkim miasta, ponieważ przykładowo w 1931 roku aż 76, 4% mieszkających w Polsce Żydów mieszkało w miastach. Zdecydowana większość Żydów, bo około 80 % zadeklarowało w trakcie spisu powszechnego z 1931 roku, że posługuje się językiem jidysz, jako swoim językiem ojczystym, a jedynie 7,8 % podała język hebrajski. Ci, którzy mówili po polsku to przeważnie niewielka grupa, której udało się zasymilować kulturalnie z polskim społeczeństwem.

Pierwsze lata po odzyskaniu przez Polskę niepodległości były naznaczone wieloma problemami oraz trudnymi do rozstrzygnięcia kwestiami w polityce wewnętrznej i zagranicznej. Szczególnie, że prowadzona przez nasze państwo polityka często kształtowała się pod wpływem, a nieraz naciskiem zewnętrznym. Tak było między innymi z kwestią żydowską. Jeszcze w trakcie konferencji w Wersalu poruszono problem mniejszości narodowych, jakie zamieszkiwały nowoutworzone państwa. Do obrad na ten temat doszło z inicjatywy przedstawicieli żydowskich na konferencji. W końcu uzgodniono podpisanie międzynarodowego traktatu, gdzie dwa artykuły definiowały rozstrzygniecie problemu żydowskiego. Pierwszy z nich nakładał na polski rząd obowiązek utworzenia szkół żydowskich, których utrzymanie miało leżeć w gestii państwa, a kontrola należeć do przedstawicieli ze strony żydowskiej. Drugi artykuł nie pozwalał by rząd zmuszał Żydów do łamania szabatu, czyli np. pracy w sobotę. Niektórzy historycy podkreślają oburzenie Polaków, którzy czuli, że narzucono im ten traktat, odebrano prawo do podejmowania decyzji, a wszystko to z inspiracji żydowskiej. Mimo wszystko niedługo po ratyfikacji traktatu, Józef Piłsudski, pełniąc obowiązki naczelnika, podpisał specjalny dekret określający kompetencje gmin żydowskich. Ponieważ Żydzi byli takimi samymi obywatelami państwa jak inni, to dotyczyła ich również konstytucja z 1921 roku, która "(…)gwarantowała ona równość praw wszystkim obywatelom państwa, niezależnie od religii i narodowości."[5] Ale "pomimo tego formalnego równouprawnienia, ostateczne akty dyskryminujące Żydów zostały zniesione dopiero ustawą z 1931 roku." [6] Pod koniec 1923 roku na czele rządu stanął Wincenty Witos, czołowy przedstawiciel Chjeno - Piasta, który wraz z całym gabinetem prezentował stanowisko wyraźnie o charakterze nacjonalistycznym. Zajął się między innymi opracowaniem ustawy o języku i próbował za wszelką cenę osłabić pozycję tej mniejszości na przykład utrudniając reemigrację czy przymusowo wydalając osoby nie będące w stanie wylegitymować się polskim obywatelstwem. Fakt, iż Żydzi tak jak Polacy czy przedstawiciele innych mniejszości uczestniczyli w życiu kulturalnym czy gospodarczym państwa, dla niektórych oznaczała, że zbyt dobrze im się żyje. "Wyrażało się to w sformułowaniu o "kontrolowaniu" przez Żydów różnych branż, o tym, że pewne zawody są w "żydowskich rękach", o "zażydzeniu" w kulturze, itp."[7] Część przywódców politycznych również propagowała nacjonalistyczne hasło: "Polska dla Polaków".

Biorąc pod uwagę poglądy polityczne reprezentowane przez pozostałe partie polityczne, aktywne w Polsce w omawianym okresie, to widać wyraźnie duże zróżnicowanie poglądów. Najważniejsza partia o charakterze lewicowym, czyli PPS, była daleka od antysemityzmu, można powiedzieć neutralna lub nawet przychylna Żydom, ponieważ jej przedstawiciele utrzymywali nieraz stosunki z żydowskim ruchem socjalistycznym. Uważali, że asymilacja jest nie tylko pożądana, ale również nieunikniona. Zupełnie inaczej myśleli członkowie prawicowej partii, Narodowej Demokracji. Przywódca endeków oskarżał na przykład Żydów o służenie interesom niemieckim. Dlatego powszechne było wśród jego zwolenników przekonanie o destrukcyjnej i szkodliwej roli Żydów.

W pierwszym dziesięcioleciu istnienia państwa polskiego zdarzały się przejawy dyskryminacji, a nawet agresji wobec Żydów. Pierwszy wielki pogrom na ziemiach polskich miał miejsce jeszcze w listopadzie 1918 roku we Lwowie. Polskie oddziały za cichym przyzwoleniem swoich dowódców grabili i zabijali w dzielnicach zdominowanych przez ludność żydowską. Jednak fala antysemityzmu wezbrała jeszcze bardziej w 1920 roku w trakcie ofensywy wojsk radzieckich na Polskę. Doszło do tego, że z inicjatywy polskiego rządu internowano oficerów pochodzenia żydowskiego, w obozie w Jabłonnej, co było wyraźnym sygnałem pod ich adresem, że uważa się ich za zdrajców.

W latach 1914 - 1920 miały miejsce zamieszki i akty przemocy skierowane przeciwko Żydom, które w połączeniu z problemami natury ekonomicznej, wytworzyły atmosferę i ogólnospołeczny nastrój, który zmieniał powoli dawne uprzedzenia o charakterze antysemickim, w konkretną aktywność, czyny wymierzone w coraz bardziej nielubianych Żydów. Władze państwowe próbowały coraz częściej eliminować Żydów z tych obszarów życia, na które miały bezpośredni wpływ, czyli z państwowych przedsiębiorstw i administracji. Starano się pokonać Żydów na polu ekonomicznym. Przykładowo prowadzone przez nich przedsiębiorstwa napotykały rozmaite trudności w otrzymywaniu pożyczek od państwa. Rzemieślnicy nie mogli swobodnie otrzymać licencji. Nie pozwalano im pracować w niedzielę, co było dla Żydów o tyle niekorzystne, że w tej sytuacji musieli się wstrzymać od pracy aż dwa dni w tygodniu: w sobotę z powodów religijnych i w niedzielę, aby nie wejść w konflikt z obowiązującym prawem.

Po zamachu majowym i przejęciu władzy przez Piłsudskiego wydawało się, że poprawa sytuacji Żydów jest wreszcie możliwa. Przykładowo Piłsudski popierał obecność kandydatów pochodzenia żydowskiego na listach wyborczych do sejmu, a premier Kazimierz Bartel prezentował wobec tej mniejszości pozytywne nastawienie. Jednak, w 1929, kiedy to zapanował ogromny kryzys ekonomiczny, przyniósł równocześnie wzrost nastrojów antysemickich. Trudności ekonomiczne wywołały falę napięć społecznych i pogorszyły wzajemne stosunki. Z drugiej strony, pogorszeniu relacji sprzyjał wzrost tendencji nazistowskich w społeczeństwie niemieckim. Lata trzydzieste przyniosły ze sobą lawinę antysemityzmu. Podwojono wysiłki zmierzające do osłabienia potencjału ekonomicznego Żydów, a w końcu całkowitą ich eliminację z życia gospodarczego i kulturalno - intelektualnego. Na tej podstawie widać wyraźnie, że o kondycji Żydów mieszkających w Polsce decydowało tak naprawdę wiele czynników: od aktualnych rządów, przez sytuację ekonomiczną, aż po wydarzenia rozgrywające się poza terenem Polski. Dlatego wyznacznikiem zmiany sytuacji była również śmierć Piłsudskiego. Za jego rządów nastąpiło wiele zmian, ale jego śmierć w 1935 roku nie oznaczała końca przeobrażeń.

Po 1935 roku polski rząd jasno określił swoje stanowisko w omawianej przez nas kwestii. Rozpoczął się proces budowania państwa nacjonalistycznego, a rząd i pozostali politycy coraz bardziej oddalali się od przyjętej przez Piłsudskiego zasadzie tolerancji. Chodziło o maksymalnie zredukowanie roli Żydów w gospodarce państwowej oraz innych dziedzinach życia. Dlatego wyraźne wśród rządzących tendencje do popierania emigracji Żydów. Pojawił się nawet, entuzjastycznie przyjęty przez niektóre warstwy pomysł przesiedlenia Żydów na Madagaskar! Doszło do tego, że wybrała się tam nawet polska komisja złożona z ekspertów, której zadaniem było zbadanie możliwości zasiedlenia go przez Żydów. Rząd mógł pozwolić sobie na prowadzanie takiej polityki również, dlatego, że miał poparcie ze strony czołowych przedstawicieli Kościoła. August Hlond wydał nawet w 1936 roku, list duszpasterski, potępiając w nim Żydów, uznawszy ich za niemoralnych, oskarżając ich wręcz o propagowanie demoralizacji, porównując ich do bolszewików i ateistów. Kościół wypowiadał się pozytywnie również na temat walki podjętej przez rząd na polu gospodarczym.

Działania wymierzone w Żydów w ostatnim pięcioleciu przed wojną miały różne formy od wprowadzania niekorzystnych dla nich ustaw, aż po brutalne ataki. Przykładowo w czasie obrad sejmu w 1936 roku przyjęto ustawę zabraniającą Żydom dokonywania rytualnego uboju, czyli szechity. Podejmowano również wysiłki mające na celu podtrzymanie tzw. getta ławkowego na uniwersytetach, czyli specjalnych miejsc siedzących na salach wykładowych wyznaczonych tylko dla Żydów, chodziło o pewnego rodzaju segregację, upokorzenie. Z kolei wdrożenie w życie numerus clausus, miało w zamyśle jego pomysłodawców ograniczyć liczbę studentów pochodzenia żydowskiego. W 1937 roku doszło nawet do tego, że część towarzystw lekarskich i dziennikarskich wprowadziło "paragraf aryjski", który eliminował Żydów z życia tychże organizacji. Bardziej dotkliwe dla ogółu Żydów było jednak, co innego, a mianowicie podtrzymywany przez niektórych Polaków bojkot ekonomiczny. Niektórzy "ograniczyli się" do nie kupowania w sklepach, którymi właścicielami byli Żydzi. Jednak inni tworzyli po prostu bojówki, które nie tylko przestrzegały chrześcijan przed kupowaniem u Żydów, ale czasami dochodziło nawet do niszczenia towarów wystawianych przez nich na targach czy jarmarkach. W końcu doszło nawet do napadów na lokalną ludność. Największe zdarzyły się w Grodnie w 1935 roku, rok później w Przytyku i Mińsku Mazowieckim, a w 1937 roku w Brześciu. Bojkot polegał nie tylko na nie kupowaniu żydowskich towarów, ale również na nie wynajmowaniu mieszkań Żydom, nie prowadzeniu z nimi żadnych interesów np. brak kontaktów z żydowskimi pośrednikami. Dochodziło nawet do tego, że skrajnie prawicowe gazety publikowały nazwiska osób, które nie podporządkowały się tym zakazom.

W tym miejscu warto byłoby przytoczyć argumenty, jakimi posługiwali się działacze Obozu Zjednoczenia Narodowego. W uchwale OZN zapisano na przykład, że Żydzi są "(…)czynnikiem osłabiającym rozwój sił narodowych i państwowych".[8] A w memoriale z 1838 roku zapisano, że "(…)Żydzi są niebezpieczni dla państwa, ponieważ odrzucają system rządów dyktatorskich, krytykują ich politykę i bronią własnych praw politycznych."[9] W końcu podjęto działania mające ograniczyć prawa ludności żydowskiej na polu legislacyjnym. Zaczęło się od przyjęcia ustawy o pozbawieniu obywatelstwa osób, które były w tym czasie za granicą. Za sprawą tej ustawy MSZ wystąpiło o prawo pozbawienia obywatelstwa aż 75 000 osób, z czego więcej niż 88% było pochodzenia żydowskiego. Jakby tego było mało Rada Naczelna OZN w maju 1938 zdecydowała, że"rozwiązanie kwestii żydowskiej w Polsce może być osiągnięte przede wszystkim przez wydatne zmniejszenie liczby Żydów w państwie polskim."[10] W następnym roku odpowiadając na postulat posłów OZN dotyczącego "radykalnego zmniejszenia ilości Żydów w Polsce" premier odpowiedział, że "postulat intensywnego wzmożenia emigracji żydowskiej z Polski jest stawiany jednolicie przez całą opinie polską."[11]

Kwestia żydowska stała się mniej ważna dopiero, kiedy Polska była bezpośrednio zagrożona przez III Rzeszę. Jednak tendencje antysemickie nie ustały tak naprawdę nawet w tym trudnym dla Polski okresie. Nawet rząd emigracyjny nie pozbył się antysemityzmu. Trudne położenie Żydów w Polsce okresu międzywojennego wyrażające się w dyskryminacji ekonomicznej, kulturalnej, w dostępie do edukacji i towarzystw, a także wprowadzanie wymierzonego w Żydów niekorzystnego dla nich ustawodawstwa, pozwala nam mówić o antysemityzmie w tym okresie.

[1] M. Ringel, Antysemityzm w Polsce, Warszawa 1924, s.2.

[2] A. Cała, Historia i kultura Żydów polskich. Słownik, Warszawa 2000, s.9.

[3] S. Krajewski, Żydzi, judaizm, Polska, Warszawa 1997, s.155.

[4] E. Mendelssohn, Żydzi Europy Środkowo-Wschodniej w okresie międzywojennym, Warszawa 1992, s. 49

[5] A. Łuczak, II RP. Wybór dokumentów, Warszawa 1988, s.98-121.

[6] Studia z dziejów Żydów w Polsce, pod red. Z. Dobrzyńskiego, A. Żbikowskiego, Warszawa 1995, s.85.

[7] S. Krajewski, dz., cyt. ,s.160.

[8] Najnowsze dzieje Żydów w Polsce, pod red. J. Tomaszewskiego, Warszawa 1993, str. 193

[9] tamże str. 194

[10] tamże str. 215

[11] S. Krajewski, dz., cyt. , s.170