Powstanie wielkopolskie z lat 1918-19 było jedynym zakończonym zwycięstwem zrywem powstańczym. Zadecydowało o ostatecznym wyglądzie granicy zachodniej Polski po I wojnie. Jest do tej pory jedną z najbardziej chlubnych kart w Polskiej historii, przekazujących myśli o zjednoczeniu ludności całej prowincji wokół idei przyłączenia do niepodległej Polski.

Początkowo nie przewidywano bowiem w rozmowach pokojowych przyłączenia Wielkopolski do ziem nowo odrodzonego państwa polskiego. Niemcy nie planowali rezygnacji z tych ziem, jednak osłabieni porażką w wojnie (poza tym trwała w Berlinie rewolucja komunistyczna) byli łatwiejsi do pokonania. Geneza powstania jest skomplikowana, wiąże się z tradycjami patriotycznymi w Wielkopolsce (Stowarzyszenia: Towarzystwo im. T. Zana, Polskie Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół", drużyny "Skauta"), które wskazywały na silne dążenie do połączenia z Polską. Początkowo liczono jednak na poparcie w rozmowach z Niemcami państw Ententy. Takie decyzje podjął obradujący w grudniu Sejm Dzielnicowy (1399 delegatów z zaborów).Opracował on strategię zachowania w wobec Niemców. Powołano wtedy Komitet Naczelny Rady Ludowej: zalecano przejmowanie władzy administracyjnej poprzez wchodzenie Polaków do rad ludowych na terenie Wielkopolski i przejmowanie w ten sposób władzy na terenach, na których dominowała ludność polska. Liczono wtedy na pozytywny dla Wielkopolski wynik konferencji pokojowej. Wtedy utworzono z członków "Sokoła" straż Ludową. Działania poszerzono na Pomorze i zachęcano do przystąpienia emigrantów polskich w Niemczech.

Innego zdania były młodzieżowe organizacje; z drużyn "Skauta" powstała w lutym 1918 Polska Organizacja Wojskowa, pragnąca zbrojnego wystąpienia bez zdania się na decyzje aliantów z Ententy. Początkowo organizacja nie była liczna (liczyła w dzień wybuchu powstania kilkuset członków).

W kręgach wojskowych powstał Tajny Sztab Wojskowy (z por. M. Paluchem). Niemcy zezwoliły na tworzenie mieszanych jednostek wojskowych, co sprawiło, że w części z nich służyli wyłącznie Polacy. Np. W Poznaniu było dziewięć takich kampanii, trzy w Jarocinie, kolejne w Kaliszu. Tajny Sztab Wojskowy opracowywał plan powstania zbrojnego. Na terenie całej prowincji rosły niepodległościowe napięcia, wydawało się, że czekano tylko na odpowiedni impuls.

Po okresie osłabienia Niemcy zebrały siły i rozpoczęły represjonować Wielkopolskę (grudzień 1918), przysławszy własne oddziały straży granicznej. 26 grudnia przybył do Poznania I. Paderewski, przywitany patriotyczną demonstracją. Poza tym uzyskał ochronę sił zbrojnych Naczelnej Rady Ludowej, co było okazaniem niezależności i otwartym przeciwstawieniem się pruskim rozporządzeniom. Wcześniej władze zakazywały tej wizyty, Paderewski posiadał bowiem charyzmatyczną osobowość męża stanu i był osobistością powszechnie szanowaną Poza tym występował jako przedstawiciel wolnej Polski na konferencji pokojowej w Paryżu. Jego przybycie zjednoczyło mieszkańców Wielkopolski, którzy okazywali przywiązanie do państwa polskiego przez symbole niepodległej Polski. Niemcy nie pozostali dłużni, na drugi dzień zerwali patriotyczne plakaty i flagi i w ciągu kilku dni doszło do krwawych starć. Atmosfera napięcia przerodziła się w zbrojne wystąpienie, które wybuchło spontanicznie, bez jednego odgórnego rozkazu. Być może również to zadecydowało o zaskoczeniu Niemców, tak, że Poznań został opanowany po trzech dniach walk (o czym niżej). Szybko też opanowano większość powiatów, wykorzystując zaskoczenie oddziałów wroga. Wystąpienie było solidarne i szybkie, co wskazywało na pełną gotowość patriotów wielkopolskich, którzy czekali jedynie na moment odpowiedni do podjęcia walki. Siły powstańcze wystąpiły wbrew decyzjom Naczelnej Rady Ludowej, która próbowała od początku prowadzić rozmowy z Niemcami. Długo też nie włączała się w powstania, ograniczając się do mianowania majorem S. Taczaka - dowódcy powstańców w Poznaniu. Nadal wolała czekać na decyzje "państw sprzymierzonych i stowarzyszonych". Dla powstańców przykry był brak wiary zwierzchnictwa w możliwość przeciwstawienia się siłom niemieckim.

W Poznaniu stacjonowało jeszcze około 15 tys. żołnierzy niemieckich (są to dane jedynie prawdopodobne, brak bowiem niemieckiej ewidencji, być może siły były mniejsze). Byli oni jednak pozbawieni morale, armia nie radziła sobie z dezercjami żołnierzy. Po stronie Polskiej w stolicy Wielkopolski walczyło jedynie 2500 osób, mimo to udało się osiągnąć zwycięstwo. Walki były prowadzone chaotycznie, nie było wspólnego planu i początkowo bez jednego dowódcy, ponieważ cały czas inną politykę prowadziła NRL. Dowódcą powstańców został ostatecznie major Taczak, ale Rada odmawiała pomocy powstańcom. Walczono w różnych częściach miasta; spontanicznie zajmowano placówki przy udziale Straży Bezpieczeństwa i Polskiej Organizacji Wojskowej. Głównym celem walki stało się wyparcie Niemców z centrum miasta, by zapewnić bezpieczeństwo delegacji Paderewskiego, który zatrzymał się w hotel na terenie "Bazaru". Udało się to: zdobyto pocztę, dworzec (gdzie powstańcy przejęli transport amunicji oraz zatrzymali niemieckie posiłki z Leszna). Powstańców zachęciło do walki również to, że Niemcy czasem poddawali się z własnej woli. To przekonało Polaków o złej sytuacji w armii niemieckiej i pozwoliło pokonać strach przed starciem z nią. Poza tym grupa z Poznania mogła liczyć na posiłki z Szamotuł oraz Kórnika, które przybyły już 28 grudnia.

Jak już powiedzieliśmy, oddziały powstańcze szybko zajmowały kolejne tereny. Często bez większych strat, gdy działali z zaskoczenia i przeciwnik dysponował małą liczbą żołnierzy. Odbywały się jednak i cięższe bitwy: takie stoczono o Inowrocław (6 I 1918), pod Chodzieżą, Szubinem i Nakłem. Powstańcy działali na trzech frontach, oprócz granicy z niepodległą Polską: nad Notecią, Obrą oraz wzdłuż pogranicza ze Śląskiem. 8 stycznia zdobyto lotnisko w Ławicy, ostatni punkt oporu niemieckiego. Był to koniec pierwszego etapu walki, siłami spontanicznymi, i zakończenie wyzwalania Poznania. 18 stycznia powołany został dowódca J. Dowbor-Muśnicki, a NRL zdecydowała się ostatecznie wydać dekret o przejęciu władzy nad zdobytymi terenami.

Rozpoczęto rozbrajanie Niemców. Ci jednak podnieśli się po pierwszym szoku i w połowie stycznia rozpoczęli akcje odwetowe w Bydgoszczy i z terenów Dolnego Śląska. Dowbor-Muśnicki stworzył jednak silną, powstańczą armię, wyszkolona przez oficerów przybyłych z Prus. Utworzono szkoły podoficerskie. Wszystko przy poparciu ludności Wielkopolski, którą objęto specjalnym podatkiem.

Koszty okazały się duże, ponieważ toczyły się walki nad Notecią, wokół Leszna. Front rozrósł się do rozmiaru 400 kilometrów. W tym jednak czasie trwały rozmowy pokojowe i 16 lutego podpisano zawieszenie broni w Trewirze. Niemcy wciąż nie dawali za wygraną i trwały wciąż zamieszki na tzw. "linii rozjemczej" z Trewiru. W maju NRL ogłosiła stan wyjątkowy i pobór ochotników, jednak 28 czerwca podpisano traktat wersalski przyznający Polsce zdobyte tereny. Mimo to wciąż trwały utarczki i front walk rozwiązano dopiero w 1920 roku, gdy ziemie zostały przejęte przez polską administrację.

Za sukces powstania odpowiada mobilizacja i konsolidacja sił wojskowych i cywilnych, ze zgodą na ogromne poświęcenia, również finansowe. Dowbór - Muśnicki zdołał utworzyć 92-tysięczną armię, którą trzeba było utrzymać i wyżywić.

Zginęło w nim około 1500 osób, z których wiele do dziś pozostaje bezimiennymi. Mimo to, to dzięki woli Wielkopolan, zmieniono wersalskie postanowienia. Dali polskiej dyplomacji mocną kartę faktu dokonanego - zdobyte ziemie - nie czekając na niepewne decyzje Ententy. Wydarzenia w Wielkopolsce wzmocniły również propolskie stronnictwa i nastroje na Śląsku.

Dzięki poświęceniu tych ludzi, ustanowiono kształt granicy zachodniej niepodległej Polski. Jak pokazały decyzje konferencji pokojowej - mieli oni rację, broniąc samodzielnie interesów Polski. Plebiscyty na Śląsku doprowadziły do kolejnych powstań polskich. W II i III z nich brali udział liczni ochotnicy z Wielkopolski, pragnący nadal bronić interesu kraju.

.